Jakość obrazu (Laboratorium DxO)
Nikon Z5 II bazuje na tym samym układzie obrazowania, co Nikon Zf, który to z kolei bazował na sensorze z modelu Z6 II, który to był w zasadzie identyczny do modelu Z6. Pod względem jakości obrazu nic nie powinno nas specjalnie zaskoczyć. Nowa piątka, tak samo jak model Zf wykorzystuje jednak nowy procesor EXPEED 7 i oferuje tak samo zaawansowany układ stabilizacji, co przekłada się na szybszą pracę i potencjalnie nieco poprawione osiągi pod względem zakresu dynamicznego czy kontroli szumu.
Jako, że w naszym laboratorium nie gościł model Zf, z ciekawością przyjrzeliśmy się więc nowemu Z5 II. Jak przypuszczaliśmy, zakończeń tu nie ma. Praktycznie w każdym pomiarze obserwujemy zbieżność z wynikami sensora z modelu Z6 II. Tak czy inaczej, to nadal bardzo dobry sensor i miło zobaczyć, że trafia on do konstrukcji plasowanej w segmencie - jak by nie było - amatorskim.
Rozdzielczość matrycy modelu Nikon Z5 II wynosi 24,5 Mp, co przekłada się na rozdzielczość roboczą 6048 x 4032. Pozwoli to na wykonywanie wydruków wysokiej jakości (300 dpi) w rozmiarach do 51 x 34 cm.
Sensor modelu Z5 II pracuje w natywnym zakresie czułości ISO 100-64000, rozszerzanym do ISO 50-204800. Jak wszystkie współczesne matryce, jest to układ w architekturze Dual Gain, z dwoma osobnymi obwodami A/D dla niskich i wysokich czułości, co pozwala ograniczyć zaszumienie zdjęć i filmów wykonywanych w trudnych warunkach oświetleniowych. W przypadku zdjęć, drugi obwód uruchamiany jest przy czułości ISO 800. Dla zapisu wideo i zapisu N-Log, bazowe czułości ISO wynoszą z kolei ISO 800 i ISO 6400.
Szczegółowość obrazu (odszumianie standardowe / wyłączone / RAW)
Jeżeli chodzi o reprodukcję detali, sensor modelu Z5 II wypada bardzo dobrze, oferując świetną szczegółowość obrazu, która dla zapisu JPEG pozostaje wysoka aż do czułości ISO 6400, ale w przypadku wyłączenia systemowego odszumiania pozostanie akceptowalna do pułapu ISO 25600-51200, co sprawia, że pod względem szczegółowości aparat śmiało może konkurować z korpusami typowo profesjonalnymi.
Bardzo pozytywnie prezentuje się także poziom szczegółowości plików RAW, który pozostaje niemal identyczny w całym zakresie czułości i tylko nieznacznie obniża się przy górnej granicy ISO przez pojawiający się kolorowy szum chrominancji. Generalnie jednak spadek szczegółowości obrazów RAW zauważymy gołym okiem dopiero powyżej ISO 12800 i to głównie podczas oglądania zdjęć w dużym powiększeniu.
Zaszumienie obrazu (odszumianie standardowe / wyłączone / RAW)
Jeżeli chodzi o kontrolę szumów, matryca modelu Z5 II prezentuje skuteczność zbieżną z jak większością sensorów pełnoklatkowych o podobnej rozdzielczości. Szumy zaczynają uwidaczniać się w okolicach iSO 1600, ale aż do pułapu ISO 6400-12800 będzie to głównie kolory szum chrominancji, który skutecznie usuwany jest przez programy do edycji zdjeć RAW. Powyżej tej wartości szumy zaczynają już jednak dominować nad szczegółami zdjęcia.
Warto przy tym pochwalić wygląd nieodszumionych zdjęć JPEG, które prezentują niezłą jakość aż do pułapu ISO 25600-51200. Względem modelu Z6 II obserwujemy tez mniejsze różnice kolorystyczne pomiędzy poszczególnymi trybami zapisu, bez wsadzana w widoczne różne czy zielone dominanty na wyższych czułościach.
Zakres dynamiczny
Jak mogliśmy się spodziewać, 24-megapikselowa matryca prezentuje niemal identyczny zakres dynamiczny, co sensor z modelu Z6 II. To z kolei wyniki bardzo bliskie matrycom modeli Canon EOS R8 czy Sony A7 IV / A7C II. Wybierając z oferty „amatorskich” pełnych klatek nie powinniśmy więc obawiać się, że Z5 II wypadnie gorzej od swoich niekiedy droższych konkurentów.
Maksymalna dynamika przy bazowej czułości ISO 100 wynosi ok, 14,6 EV, która następnie spada do ok. 12 EV przy wartości ISO 400, by ponownie odbić do ok. 13 EV po włączeniu drugiego systemu konwersji przy ISO 800. Powyżej tej wartości otrzymujemy wyniki prawie identyczne co w przypadku wspomnianych modeli konkurencji - wysoka dynamika na poziomie ok. 10 EV utrzymuje się do wartości IDO 6400, co należy uznać za bardzo dobry wynik.
Automatyczny balans bieli (pomiar standardowy / priorytet bieli)
Nikon Z6 III oferuje dobrzy zoptymalizowany pomiar automatycznego balansu, który dodatkowo możemy personalizować w zakresie zachowania cieplejszych tonów, lub bardziej precyzyjnego wyważania temperatury (pomiar z priorytetem bieli). W przypadku ustawień standardowych w większości typów oświetlenia odchylenia szarości wynoszą od 5 do 10 jednostek na skali lab, a kolorystyka skręca zaś delikatnie w kierunku zielonkawych tonów, ale pozostanie to niezauważalne dla oglądającego.
Wyniki testowe wypadają w zasadzie identycznie, jak w modelu Z6 II. W większości przypadków możemy wiec liczyć na skuteczne balasnsowanie temperatury barwowej, choć pewnym problemem w każdym z przypadku pozostanie światło żarowe, gdzie nawet w trybie priorytetu nie otrzymamy idealnie wyważonej bieli. Nie będzie to więc pomiar tak precyzyjny, jak w przypadku wiodących w tym zakresie aparatów Canona (odchylenia nadal wynoszą ok. 10 jednostek), ale jednocześnie pozwoli to zachować bardziej rzeczywistą dla oka kolorystykę w przypadku trudniejszego oświetlenia.
Stabilizacja
Względem modelu Z6 II i pierwszej generacji Z5, nowy korpus oferuje wyraźnie wyższą deklarowaną skuteczność stabilizacji, która wynosić ma ok 7,5 EV. Są to jednak wyniki, jakie będziemy w stanie uzyskać z kompatybilnymi obiektywami wyposażonymi w dodatkowy optyczny układ stabilizacji VR. W praktyce jednak, w przypadku stałek możemy liczyć na skuteczność na poziome 4 EV, co powinno pozwolić nam utrzymać z ręki czasy rzędu 1 s i co jest wynikiem zbliżonym do poprzedniej generacji modelu Z5.
To niezły wynik, który tylko nieznacznie ustępuje najnowszemu Z6 III. I choć aparatowi nadal daleko do skuteczności prezentowanej przez modele Lumix czy OM System, to warto nadmienić, że to nadal lepsze rezultaty niż ma do zaoferowania większość modeli ze stajni Sony.
Podsumowując pomiary studyjne, układ obrazowania Nikona Z5 II nie zaskakuje. Pod względem jakości obrazu i wyglądu plików otrzymamy praktycznie identyczne rezultaty, co w przypadku modeli Zf i Z6 II. Z pewnością nie jest to jednak zła wiadomość, bo odbywa te aparaty oferują bardzo dobre sensory, które jeszcze niedawno uznawaliśmy za topowe w swojej kategorii. Teraz tę samą jakość otrzymujemy w korpusie segmentu amatorskiego, dzięki czemu nie powinnismy mieć jakichkolwiek obaw czy pod względem oferowanego obrazu będzie to aparat wystarczający. Z takim układem obrazowania możemy swobodnie chwytać się typowo profesjonalnych zleceń.
Pomiary opracował Maciej Luśtyk