Fotografowanie
Nikon Z5 II jest szybki i responsywny. Ani przyciski, ani funkcje w menu czy obsługa podglądu nie powodują opóźnień, które mogły by nas drażnić lub dezorientować podczas pracy. Poza tym aparat uruchamia się od razu - zdjęcie jesteśmy w stanie zrobić już poniżej 0.5 s od włączenia.
Tryby seryjne
W stosunku do poprzednika wyraźnie przyspieszono tryb seryjny, który teraz tylko trochę ustępuje o klasę wyższemu Nikonowi Z6 III. Do dyspozycji mamy oczywiście pracę z migawką mechaniczną lub elektroniczną.
Zacznijmy od wyników dla pierwszej opcji. Podczas naszych testów przy ISO 1600 i zapisie zdjęć w formacie JPEG Fine* maksymalna szybkość sięgnęła 14 kl./s. Dla migawki mechanicznej bufor jest ograniczony programowo do maksymalnie 200 zdjęć (limit można zmniejszyć w menu), ale po zwolnieniu migawki i powtórnym jej naciśnięciu można znów kontynuować 200-zdjęciową serię.
W trybie RAW jest nieco wolniej. Zapis plików 14-bitowych skompresowanych bezstratnie odbywał się z maksymalną prędkością 12 kl./s. W 11-sekundowym buforze zapisały się 123 zdjęcia, przy czym w połowie aparat zwalniał już do 11, a pod koniec do 10 kl./s. Jeśli spustu migawki nie odpuścimy, po zapełnieniu bufora tryb seryjny zwolni do około 6 kl./s. Z kolei jednoczesny zapis JPEG+RAW odbywa się z maksymalną prędkością 11 kl./s. Bufor mieści wtedy 85 zdjęć, choć pod koniec prędkość spada do 7 kl./s.
Idźmy dalej. Używając migawki elektronicznej i zapisu JPEG Fine* możemy fotografować z szybkością do 15 kl./s przez 20 sekund, co daje aż 300 zdjęć w buforze. Potem aparat zwalnia do 6 kl./s.
Dużo wolniej działa połączenie migawki elektronicznej z zapisem w formacie RAW. Prędkość trybu seryjnego dochodzi wtedy do 8 kl./s, czyli wyraźnie wolniej niż z użyciem migawki mechaniczne, ale bufor to aż 280 zdjęć. Taka sama prędkość jest utrzymywana przy zapisie RAW+JPEG, ale w buforze zmieści się wtedy prawie 3 razy mniej zdjęć.
Jak widać, Z5 II ustępuje Z6 III głównie w zakresie szybkości przy zapisie RAW w trybie migawki elektronicznej. Droższy model oferuje bowiem 20 kl./s.
Tryby seryjne rozszerzone i funkcja pre-burst
Wzorem wyższych modeli, Z5 II ma także tryby seryjne rozszerzone, choć mniej wydajne. Są to C15 i C30, które pozwalają fotografować bez limitu z szybkością 15 i 30 kl./s i ze wsparciem autofokusa ciągłego, ale tylko w lekkim formacie JPEG Large Norm. Dla porównania w Z6 III znajdziemy 30 i 60 kl./s przy zapisie JPEG Large Normal i 120 kl./s przy ograniczeniu do formatu DX.
A jeśli już mowa o seriach rozszerzonych, warto wspomnieć, że przy tych ustawieniach można korzystać także z funkcji pre-burst - w menu oznaczona jako “Seria przed zwolnieniem”. Włączenie tego trybu powoduje, że aparat buforuje sobie zdjęcia w krótkiej pętli (do wyboru 0.3, 0.5 lub 1 s) do momentu naciśnięcia spustu migawki. W efekcie po skończonej serii na kartę zapisują się także te ujęcia, które były buforowane. To bardzo przydatna funkcja w fotografii sportu, ptaków i dzikiej przyrody, która bardzo pomaga w uchwyceniu tematu w kluczowym, wyczekiwanym momencie.
Autofokus
Autofokus w Nikonie Z5 II przeszedł zauważalną ewolucję względem poprzednika - producent deklaruje aż 70-procentowy wzrost wydajności. Choć sama matryca pozostała bez zmian i wciąż oferuje 279 pól detekcji fazy, to dzięki nowemu procesorowi i udoskonalonemu oprogramowaniu aparat zyskał możliwości znacznie bliższe temu, co oferują wyżej pozycjonowane modele, takie jak Z6 III czy Z8.
Nowy system AF w praktyce okazuje się przede wszystkim znacznie czulszy. Nikon deklaruje skuteczność ostrzenia już od -10 EV, co pozwala ustawiać ostrość w warunkach niemal całkowitej ciemności - sytuacjach typowych dla fotografii przyrodniczej, reportażowej czy nocnych zdjęć plenerowych. Oczywiście, w tak słabym oświetleniu spada prędkość reakcji układu, ale sam fakt, że aparat jest w stanie “złapać” ostrość praktycznie po ciemku, zasługuje na uznanie.
System rozpoznawania obiektów obejmuje teraz ludzi, zwierzęta, ptaki, pojazdy i samoloty. W zależności od sceny, aparat potrafi wykrywać sylwetki, twarze, oczy, a w przypadku pojazdów - także przednią szybę lub kokpit. Dostępny jest również tryb Auto, który samodzielnie dobiera rodzaj wykrywanego tematu. Detekcja działa z trybami szerokiego pola AF, śledzeniem 3D oraz pełnoobszarowym autofokusem, choć nie współpracuje z najmniejszym punktem AF i małą ramką - co może być pewnym ograniczeniem, gdy fotografowany obiekt jest w grupie z innymi lub jest przesłaniany przez elementy na pierwszym planie.
W praktyce Z5 II dobrze współpracuje z trybami seryjnymi i utrzymuje śledzenie obiektów z wysoką skutecznością, choć do poziomu Z6 III nieco brakuje - zwłaszcza przy szybko zbliżających się tematach lub ptakach lecących na tle lasu. Na tle nieba aparat trafia w ostrość w około 90% przypadków, natomiast w trudniejszych warunkach, przy bardziej złożonym tle, skuteczność spada poniżej 50%. Zdarza się też, że aparat nieco „niedociąga” do punktu ostrości co skutkuje delikatnym rozostrzeniem.
Mimo to trzeba przyznać, że autofokus w Z5 II jest szybki, uniwersalny i intuicyjny w obsłudze. W codziennym użytkowaniu - zwłaszcza w rękach mniej doświadczonych fotografów - nowy Z5 II sprawia wrażenie zaskakująco dynamicznego i pewnego korpusu, który radzi sobie w niemal każdej sytuacji zdjęciowej.
Jakość obrazu
Aparat pozwala na fotografowanie w szerokim zakresie czułości od ISO 100 do 64000 oraz od ISO 50 (Lo1) do ISO 204800 (Hi1.7) w zakresie rozszerzonym. Oglądając pełne zdjęcia na ekranie monitora zaczynamy dostrzegać szum dopiero przy ISO 25600. Powyżej tej wartości rośnie już stopniowo coraz szybciej, ale nawet na krańcowych ustawieniach ISO zdjęcia nie tracą na kolorystyce czy kontraście. Obraz staje się “brudny” od szumu, pozostając jednak użyteczny pod kątem dokumentacyjnym.
Przyglądając się pojedynczym pikselom na obrazie 1:1 zauważymy, że szczegółowość nie spada do ISO 3200. Wydaje się, że w tym zakresie nie trzeba iść na kompromisy. “Miękko” zaczyna się robić powoli od ISO 6400. Obraz stopniowo traci na jakości z racji nagromadzania się w szumu, ale dopiero po przekroczeniu ISO 51200 obserwujemy mocniejszą degradację szczegółów. W rezultacie nawet na bardzo wysokich czułościach możemy uzyskać zadowalające efekty prosto z aparatu.
Stabilizacja
Dużym plusem jest w tym aparacie także stabilizacja matrycy, choć wydaje się, że w tym zakresie nieco ustępuje modelowi Z6 III. Średnia wydajność to 3-3.5 EV. To nadal bardzo dobry poziom, który praktyce pozwala nawet na 1-sekundowe zdjęcia z ręki.
Tak jak w Z6 III dostępna jest funkcja synchronizacji IS z obszarem AF, by zmaksymalizować wydajność stabilizacji dla danej sytuacji zdjęciowej.
Rolling shutter
Czy w Z5 II trzeba się go bać? Choć matryca nie jest najszybsza, rolling shutter w Z5 II nie stanowi większego problemu podczas fotografowania. Owszem, zdarzają się przypadki, że fotografując z migawką elektroniczną i szybkim trybem seryjnym zauważymy lekkie “falowanie” kadru ze zdjęcia na zdjęcie, ale te zmiany są naprawdę niewielkie - mniejsze niż chociażby w Canonie R6 Mark II. Uważać trzeba jedynie na serię przy szybkim panoramowaniu i fotografowanie dynamicznych tematów, jak np. ptaki. Bez obaw jednak, “pochylone” ujęcia lub zniekształcone tematy stanowią bardzo znikomy odsetek prawidłowych zdjęć.
Format DX
Nikon Z5 II, tak jak np. Z6 III umożliwia przełączenie się w tryb DX. To bardzo praktyczne rozwiązanie przy fotografowaniu sportu czy ptaków, które pozwala jeszcze bardziej "zbliżyć" się do tematu i mocniej wypełnić nim kadr, zamiast cropować w postprodukcji. Włączając format DX możemy od razu ograniczyć się do cropa 1.5x, zyskując tym samym dwa razy lżejsze, bo o mniejszej rozdzielczości RAW-y. Zdjęcia mają wtedy rozdzielczość 3984x2656 px (10.6 Mp).