Ilford XP2 Super to najlepszy podróżniczy film czarno-biały. Oto dlaczego

Czerń i biel to prawdziwa magia. Pozbawione koloru zdjęcia lepiej eksponują temat, formę i fakturę, dają też ten ponadczasowy sznyt i klasyczną elegancję. W podróży film BW potrafi być jednak wymagający - zarówno jeśli chodzi o naświetlanie, jak i samo wołanie. Większość problemów - jeśli nie wszystkie - rozwiązuje ostatni na rynku chromogeniczny film Ilford XP2.

Skomentuj Kopiuj link
Posłuchaj
00:00

Film chromogeniczny, a więc czarno-biały negatyw przeznaczony do standardowego procesu C-41, tego samego, w którym wywołuje się kolorowe negatywy. Film daje więc obraz monochromatyczny, ale końcowy obraz tworzą barwniki, a nie metaliczne srebro.

Historia tej linii zaczyna się na początku lat 80., kiedy Ilford wprowadził XP1 - jeden z pierwszych szerzej dostępnych chromogenicznych filmów czarno-białych. Była to odpowiedź na potrzebę uproszczenia czarno-białej fotografii w epoce coraz powszechniejszych laboratoriów kolorowych.

W 1988 roku XP1 zastąpił XP2, poprawiając m.in. ziarno, kontrolę kontrastu i tolerancję ekspozycji, a w 1998 roku pojawiła się obecna wersja XP2 Super. Po zniknięciu z rynku konkurentów takich jak Kodak BW400CN czy Fujifilm Neopan 400CN, XP2 Super pozostaje w zasadzie ostatnim produkowanym seryjnie czarno-białym filmem do C-41.

Możliwość wołania tego filmu razem z Portrą i Goldem w podróży rozwiązuje nam pierwszy i największy problem, jakim jest dziś znalezienie laboratorium, które nadal wywołuje ręcznie emulsje czarno-białe. Bo choć może nam się wydawać, że fotografia analogowa przeżywa właśnie renesans i trzecią młodość, prawda jest taka, że mniejsze laby stopniowo znikają lub zmieniają profil na całkowicie cyfrowy.

A nawet gdy uda nam się już znaleźć właściwy punkt, musimy liczyć się z wyższym kosztem i czasem oczekiwania od kilku dni do nawet dwóch tygodni. W podróży często nie możemy sobie na to pozwolić, a jak wiadomo wywołanie filmu to najprostszy sposób na zabezpieczenie go przed lotniskowymi skanerami.

Filmy BW uchodzą generalnie za mniej wrażliwe na promieniowanie X, ale to nie do końca prawda. Wynika to bowiem tylko z tego, że nie ma ryzyka przekłamań i przesunięć barw, bo ich po prostu nie ma. Nadal jednak może pojawić się zadymienie, spadek kontrastu, podbicie ziarnistości, czasem pasy lub plamy.

Ilford XP2 jest filmem o średniej czułości 400, więc jedno skanowanie zapewne nie zrobi mu jeszcze krzywdy, ale z każdym kolejnym ryzyko rośnie (naświetlenia kumulują się), więc jeśli często zmieniamy miejsce pobytu, najlepiej wywołać film od razu, na miejscu.

Kolejny atut - to materiał naprawdę przyjazny i wiele wybaczający. Ilford sam opisuje XP2 Super jako „czuły, ostry film czarno-biały o drobnym ziarnie, szerokim zakresie tonalnym i szczególnie dużej tolerancji ekspozycji”. Choć „pudełkowa”, nominalna czułość to 400, Ilford deklaruje możliwość naświetlania go w zakresie 50-800. To bardzo szeroki margines błędu i jedna z największych praktycznych zalet tej emulsji.

ISO 50
ISO 400
ISO 800

Powyższe zdjęcia wykonałem aparatem Fuji GA645 Professional, ustawiając czułość w aparacie kolejno na ISO 50, 400 i 800. Jak widać film bardzo dobrze znosi prześwietlenie, a niedoświetlone ujęcia możemy całkiem skutecznie wyprowadzić na etapie skanowania (ja używałem systemu Valoi Easy120 i wtyczki Negative Lab Pro V3 do konwersji barw).

Podróżując np. w rejony równikowe, często nie mamy innego wyjścia, niż fotografować w mocnym, zawieszonym wysoko nad głową słońcu. Złota godzina trwa tu może 20 minut i wbrew pozorom o miękkie, łagodne światło nie jest naprawdę trudno. Z XP2 nie musimy się tym specjalnie przejmować. To film, którego niemal nie da się prześwietlić. I jeśli nawet stracimy część informacji w światłach gdy scena jest bardzo kontrastowa, „wypalone” partie pozostają raczej przyjemnie kremowe niż "wyżarte" i nieprzyjemnie białe.

To też negatyw dobrze przygotowany do skanowania, a nie ma się co oszukiwać, dziś fotografia analogowa w 99% i tak kończy się cyfrowym skanem. XP2 Super jest materiałem barwnikowym, więc po wywołaniu nie ma klasycznego srebrnego obrazu, który utrudnia działanie systemów usuwania kurzu i rys opartych na kanale podczerwieni. Dlatego Digital ICE i podobne systemy stosowane w płaskich skanerach działają z nim znacznie lepiej niż z tradycyjnymi filmami BW.

Ilford XP2 Super jest super, ale oczywiście nie jest idealny. Nie jest charakternym klasykiem w rodzaju HP5 Plus, z pięknym nieregularnym ziarnem i potencjałem pracy w różnych wywoływaczach. Nie jest też drobnoziarnistą, bardziej kontrolowaną emulsją pokroju FP4 Plus czy nowoczesną, czyściutką i tanią Deltą. Nie jest to więc film dla czarno-białych „ultrasów”, ale wszyscy inni będą, moim zdaniem, bardzo zadowoleni.

Oczywiście XP2 można wywoływać w klasycznej chemii czarno-białej (widziałem recenzje fotografów, którzy uzyskiwali całkiem dobre efekty), ale nie po to przecież został stworzony. Tracimy tutaj część ciemniowej magii, w zamian dostajemy jednak dużą powtarzalność, niemal zawsze udane zdjęcia i - dzięki procesowi C-41 - szansę na szybkie, niedrogie wołanie nawet w najdalszym zakątku świata. 

Komentarze
Przeczytaj także
Zobacz więcej z tagiem: Ilford
logo logo
Magazyny
Zamów