Zdalne sterowanie błyskiem Olympusa E-3

Wraz ze swą najnowszą, profesjonalną lustrzanką, Olympus jesienią zeszłego roku zaprezentował nie tylko nowe obiektywy z ultradźwiękowym napędem autofokusa, ale również dwie "odświeżone" lampy błyskowe, pozwalające na zdalne sterowanie błyskiem. Zapraszamy do zapoznania się z wrażeniami z użytkowania zestawu "Olympus E-3, FL-36R i FL-50R".
System zdalnego, bezprzewodowego sterowania błyskiem umożliwia sterowanie nawet trzema grupami fleszy.

Najnowsze flesze Olympusa to FL-36R (następca FL-36) i FL-50R (następca FL-50). Litera "R" pochodzi od Remote Control, czyli Zdalne Sterowanie. Różnią się one od swych poprzedników wyłącznie wspomnianą możliwością bezprzewodowej współpracy z aparatem.

Flagowy model flesza FL-50R o liczbie przewodniej sięgającej 50 dla najwęższego kąta świecenia (28 gdy oświetla pole widzenia małoobrazkowego obiektywu 24 mm). Dysponuje kompletem trybów działania, obrotową głowicą, którą można uzupełnić nie tylko panelem rozszerzającym kąt świecenia, ale też otrzymywanymi wraz z lampą kopułką rozpraszającą lub ekranikiem odbijającym.


Mniejsza i znacznie zgrabniejsza, choć o niższej mocy lampa FL-36R także ma obracaną wokół dwóch osi głowicę co w tej klasie fleszy nie jest cechą powszechną. Niestety każdy z obrotów ma oddzielną blokadę, co wcale nie ułatwia szybkiego ustawiania kierunku świecenia. Drugim, dość denerwującym drobiazgiem jest zasilanie za pomocą tylko dwóch paluszków AA. Przy liczbie przewodniej 36 dla oświetlania pola widzenia małoobrazkowego obiektywu 85 mm (i 20 dla 24 mm) takie zasilanie to za mało by zapewnić sprawne ładowanie kondensatora po silnym błysku.

Dostępne są dwie opcje współdziałania tych lamp z aparatem. Pierwsza, najbardziej wszechstronna umożliwia ustawianie z aparatu trybów działania lampy oraz sposobu współpracy. Ta opcja dostępna jest niestety wyłącznie z Olympusem E-3, kompaktowym SP-570UZ oraz niektórymi starszymi modelami poprzez aktualizację firmware'u - informacje w internetowej witrynie Olympusa. Druga, prymitywniejsza polega wyłącznie na synchronizacji błysku z momentem wyzwolenia migawki (tryb Slave - błysk zależny). Przydać się ona może w sytuacji gdy fotografujemy aparatem bez możliwości pełnej zdalnej współpracy, ewentualnie gdy lampą dedykowaną chcemy uzupełnić zestaw fleszy studyjnych. W trybie Slave flesze FL-36R i FL-50R mogą błyskać z ręcznie ustawioną mocą albo pracować w trybie Auto, czyli samodzielnie dobierać moc korzystając z własnego czujnika pomiarowego. Ważne jest, by w tym trybie współpracy błysk wyzwalający z aparatu nie był poprzedzony przedbłyskami pomiarowymi, gdyż to z nimi, a nie z momentem ekspozycji zostałby zsynchronizowany błysk fleszy.

Zasięg sygnałów sterujących to maksymalnie 10 m przy węższym rozstawieniu fleszy i 5 m przy szerszym.

Wróćmy jednak do pierwszej, pełnej i znacznie ciekawszej metody współdziałania aparatu i bezprzewodowo połączonych z nim lamp. Zaletą systemu sterowania błyskiem wprowadzonym przez Olympusa jest brak konieczności stosowania dodatkowego sterownika błysku, gdyż jego rolę spełnia wbudowany flesz aparatu. Ale ta zaleta jest też wadą. Po pierwsze dlatego, że wbudowany flesz nie może jednocześnie pełnić roli sterownika i źródła światła. Jeśli więc chcemy by jedna z lamp świeciła od strony aparatu, to wypadałoby założyć flesz na jego saneczki. Jednak nic z tego, gdyż niemożliwe stałoby się otwarcie lampy wbudowanej. Rozwiązaniem problemu byłoby użycie lampy z saneczek jako sterownika, tak jak możemy uczynić w systemach innych producentów. Niestety i to odpada, ponieważ u Olympusa sterownikiem może być tylko flesz wbudowany w aparat. Problem może wydawać się wydumany, ale jeśli chcemy go ominąć, to musimy zadbać o dodatkowy statyw / podstawę dla flesza, który umieścimy blisko aparatu. Poza tym nie mamy gwarancji że lampa ta odbierze sygnały sterujące z flesza wbudowanego. Teoretycznie optyczne sygnały sterujące rozsyłane są bowiem wiązką o kącie rozwarcia 120° (do odległości 5 m) i 60° (do odległości 10 m). Dobrze jednak że teoria może mijać się tu z praktyką, w każdym razie gdy fotografujemy w niezbyt dużych pomieszczeniach. Wtedy okazuje się, że dzięki odbiciom sygnały docierają nawet do fleszy umieszczonych za aparatem. Zdjęcia zamieszczone w artykule zostały wykonane w jasno pomalowanym pomieszczeniu o powierzchni niecałych 30 m2 i tylko przy jednym ze zdjęć, jedna z lamp była skierowana przodem (odbiornikiem) w stronę aparatu, a i tak przy żadnym nie wystąpiły jakiekolwiek problemy z komunikacją. Na dodatek moc sygnałów sterujących ustawiona była na najniższy z trzech dostępnych stopni - nawet i to nie przeszkodziło. Dobór mocy sygnałów komunikacji jest bardzo przydatną funkcją, mającą na celu przede wszystkim oszczędzanie energii pochodzącej z akumulatora aparatu.

Przy tym zdjęciu użyto lampy FL-36R umieszczonej po prawej stronie blisko aparatu i FL-50R świecącej z tyłu, a zamocowanej powyżej wazonu, po lewej jego stronie. Obie były odległe od wazonu o ok. 1,5 m i pracowały w trybie TTL, który został skutecznie oszukany przez jasne tło. Trzeba więc było wprowadzić korekcję +1,7 EV na FL-36R oraz +2 EV na tylną FL-50R. To zdjęcie, podobnie jak i wszystkie testowe zamieszczone w artykule zostały wykonane obiektywem Zuiko Digital 35-100 mm F2, tu przy ogniskowej ok. 85 mm i przysłonie F5.6. Czułość ISO 100.

Kolejną funkcją, powszechną w systemach zdalnego sterowania błyskiem jest wybór kanału łączności. Możemy wybrać jeden z czterech kanałów, dzięki czemu możemy uniknąć problemów z nakładaniem się sygnałów z urządzeń wykorzystujących podobne systemy komunikacji lub choćby z pracującego w tym samym pomieszczeniu innego Olympusa E-3 również zdalnie sterującego fleszami.

słowa kluczowe:
 
 
Komentarze
Polecane artykuły
Czy filmy małoobrazkowe sprawdzą się we współczesnej fotografii krajobrazu?
18 Wrz 2018
Aparaty analogowe dają możliwość niedrogiego rozpoczęcia przygody z bardziej świadomym fotografowaniem. Czy jednak w obecnych czasach film nadal może konkurować z cyfrą pod względem jakości obrazu?
1
Panasonic GH5, GH5S i G9 - mistrzowskie trio
28 Sie 2018
Linia topowych korpusów Panasonic to dziś propozycja zarówno dla wymagających filmowców jak i profesjonalnych fotografów. Przyglądamy się bliżej flagowym modelom.
0
“Każde spotkanie z nimi jest wspaniałym przeżyciem”. O fotografowaniu niedźwiedzi opowiada Marcin Dobas
10 Sie 2018
Fotografia dzikich zwierząt to nie sport dla wybranych. Zapierające dech w piersiach ujęcia natury są w zasięgu większości z nas. Trzeba tylko dobrze się przygotować, planować i wiedzieć gdzie szukać interesujących nas osobników. O tym, jak fotografować dzikie niedźwiedzie opowiada fotograf i podróżnik, Marcin Dobas.
0
Notebook z górnej półki czy budżetowy monitor graficzny? O to, co lepiej sprawdzi się w edycji zdjęć zapytaliśmy eksperta
31 Lip 2018
Czy dobry notebook jest wystarczający do zawodowej pracy fotograficznej? Jak wypada w zestawieniu z najtańszymi na rynku monitorami graficznymi?  Na co zwracać uwagę przy wyborze monitora? Zapytaliśmy o to eksperta, Radka Witana ze sklepu Wzorniki.eu.
0