O wystawie "Lovebook" Karoliny Breguły

Po mocnym męskim akcencie w postaci wystawy Łodzi Kaliskiej "Identyczne Bliźnięta Trzy- Sztuka podziemia" w krakowskiej Galerii Pauza przyszła pora na subtelne kobiece zdjęcia, opowiadające o miłości. Ich autorką jest Karolina Breguła znana między innymi ze swoich wcześniejszych cykli: "Niech nas zobaczą", "Artysta na sprzedaż", "Mężatki".

Karolina Breguła oderwana od rozmowy, fot. Igor Wójcik


Na wystawie w Krakowie można zobaczyć 29 prac wykonanych telefonem komórkowym, których rozmiary zostały sztucznie naciągnięte do celów wystawowych. W rezultacie mamy do czynienia z rozmytymi zdjęciami, które mogą być odczytane w kategoriach marzenia sennego. Autorka postanowiła wykorzystać współcześnie bardzo popularne narzędzie jakim jest aparat komórkowy dla własnych celów artystycznych. Defekt związany ze słabą jakością zdjęć, widocznymi pikselami, rozmyciami oraz szumami okazał się mało istotny. Co więcej autorka nie starała się go ukryć, wręcz przeciwnie, wszystkie wady uwidoczniła znacznie powiększając fotografie. Artystka w tym wypadku stawia na sam proces wykonywania zdjęcia i autorealizacji, a nie na efekty końcowe.

wystawa, fot. Igor Wójcik


W tym miejscu trzeba zastanowić się nad rolą fotografii cyfrowej, oraz wirtualnej przestrzeni internetu:

Współczesny człowiek odczuwa niebywałą chęć zaistnienia w wirtualnym świecie. Świadczy o tym ogromna ilość portali internetowych , na których każdy może zaprezentować swój dziennik uzupełniony na ogół zdjęciami. Wykonanie zdjęcia jeszcze nigdy nie było tak proste, ale przez to fotografia zatraciła swoje pierwotne znaczenie. Nie musimy już chodzić do fotografa, bowiem fotografia cyfrowa umożliwiła wykonywanie zdjęć w każdym miejscu niezależnie od pory dnia. Ludzie pragną być dostrzeżeni, chociażby przez zdjęcia w sieci, które często są oglądane przez zupełnie obce osoby.

W wirtualnej przestrzeni internetu każdy ma szansę wykreować własny wizerunek, który nie zawsze zgadza się z rzeczywistością. Ludzie często pragną skupić na sobie uwagę widza, ukazując siebie od jak najlepszej strony. Są to najlepsze ujęcia, fotografie z podróży, imprez, własne mieszkania. Czasami poprzez zdjęcia opowiadają całe historie, dokładnie relacjonują, chociażby własne wesele. Często wykorzystywane są także rozmaite pozy i ujęcia z magazynów mody bądź ukazujące fizyczną atrakcyjność. Panie pozują w kostiumach bikini na plaży, a panowie odsłaniają swoją muskulaturę. Stylistyka zdjęć uzależniona jest oczywiście od ich autorów, którzy posługują się rozmaitymi konwencjami. Poprzez fotografię pragną wyrazić jakimi są osobami albo jakimi pragną być. Nie rzadko pojawiają się zdjęcia obarczone błędami technicznymi, jak: prześwietlenia, niedoświetlania, nieostrości, nienaturalna korekcja barw.

W 2006 roku w krakowskiej Alchemii odbyła się niezwykle interesująca wystawa zorganizowana przez Agnieszkę Świercz, oraz Michała Marczaka. Artyści postanowili zaprezentować sieciowe autokreacje w formie wielkoformatowej, szerokiemu gronu publiczności. Swoją pracę oparli na kolekcjonowaniu portretów, które później układali w grupy. Najciekawsze z fotografii powiększali do dużego formatu, próbując uczynić je tym samym dziełami sztuki. Chcieli, żeby sieciowe zdjęcia zaistniały obok tradycyjnych już prac w dziedzinie portretu, bądź autoportretu. Na wystawie można było zobaczyć bardzo zróżnicowane prace pod względem stylistycznym, bo od typowych autoportretów, do wulgarnych aktów niekiedy ukazujących intymne czynności sfery życiowej człowieka. Na fotografiach ludzie są naturalni, ale często przyjmują wyuczone fotograficzne pozy. Raczej nie zapominają o swoim sieciowym obrazie, który jest upubliczniony i stanowi swego rodzaju wizytówkę. Autorzy wystawy zwrócili uwagę widza na nową formę autoportretu człowieka dwudziestego pierwszego wieku. Pokazali jaki ładunek emocji drzemie w tych zdjęciach mało znaczących w sieci, które pod wpływem powiększeń nabierają nowego znaczenia i przestają już być całkowicie anonimowe.
- informacje zebrane przez Agatę Nowak na podstawie artykułu Jarosława Trybusia pt. "Sieciowe autoportrety", który ukazał się w magazynie "Kwartalnik Fotografia", numer 21, 2006, s. 70- 71.

fot. Igor Wójcik


Natomiast na temat samej wystawy "Lovebook" najlepiej opowie nam autorka zdjęć Karolina Breguła:

Fotopolis.pl: Jak długo powstawała seria zdjęć "Lovebook"?
Karolina Breguła: Przez kilka miesięcy - lato i jesień 2006.

Czemu zdecydowałaś się na wykonanie fotografii telefonem komórkowym?
Chciałam, żeby moje zdjęcia były zdjęciami, jakie każda kobieta ma lub może mieć na swojej karcie pamięci. Nie każda nosi zawsze ze sobą Hasselblada, ale każda ma komórkę. Wybrałam narzędzie, które jest najbardziej dostępne. Oprócz tego zauważyłam, że wyciągamy komórki i fotografujemy, gdy uważamy, że dzieje się coś ważnego. Chwile o których opowiadam nie są tymi, które zwykle dokumentujemy komórkami, ale są rownie istotne.

Czy "Lovebook" to smutna opowieść o miłości do mężczyzny, którą może
przeżyć każda kobieta?

Tylko taka, która kocha mężczyzn. To jest historia dość uniwersalnych babskich smutków wynikających z nie dogadania się z facetami, którzy wszystko odbierają trochę inaczej niż my.

Tworząc swoją serię inspirowałaś się konkretnym snem czy może historią z życia wziętą?
Inspirowałam się życiem. Ale powstała z tego seria obrazów myśli, czegoś zupełnie nienamacalnego, odrealnionego, co rzeczywiście przypomina sen.

Co sądzisz o autoportretach wykonywanych przez większość młodych ludzi telefonem komórkowym?
Fascynują mnie. Zauważyłam, że odkąd mamy komórki, mamy jakąś nową automatyczną potrzebę dokumentowania. Ciągle robimy zdjęcia. A gdy zapycha nam się pamięć w telefonie, wyrzucamy zrobione wcześniej foty, by móc robić nowe. A więc liczy się tylko moment fotografowania, a nie powstałe w jego wyniku zdjęcie. To bardzo ciekawe. Zaglądam czasami do aparatów moich znajomych nie-fotografów i zawsze mam ochotę im z nich pozabierać jakieś zdjęcia i złożyć w serię. Na pewno to kiedyś zrobię.

Czy istnieje pewna granica w fotografii, której starasz się nie przekroczyć np. nie wykonujesz pewnego rodzaju zdjęć?
Na pewno są takie granice. Ale wydaje mi się, że mnie one nie dotyczą, bo poruszam się jedynie po własnym niewielkim kreacyjnym poletku, skąd daleko jeszcze do jakiejkolwiek granicy.

Dziękujemy za rozmowę.

Tekst napisała Agata Nowak.


Karolina Brguła Lovebook
termin wystawy: 10.02 - 1.03.2008

Galeria Pauza
ul. Floriańska 18/5, II piętro, Kraków

 
Komentarze
Polecane artykuły
Sony 24 mm f/1.4 GM - zdjęcia przykładowe
20 Wrz 2018
Ciekawi jak w praktyce spisuje się Sony 24 mm f/1.4 GM? Podczas światowej premiery spędziliśmy kilka chwil z najnowszym szerokokątnym reprezentantem serii G Master. Zobaczcie zdjęcia przykładowe, które wykonaliśmy we włoskiej Katanii.
1
Panasonic Lumix G X Vario 35-100 mm f/2.8 II POWER O.I.S. - zdjęcia przykładowe
19 Wrz 2018
Na warsztat wzięliśmy model Panasonic Lumix G X Vario 35-100 mm f/2.8 II POWER O.I.S. Czy zoom o ekwiwalencie 70-200 mm i stałym świetle f/2.8 to konstrukcja godna wymagającego fotografa? Przekonajcie się sami oglądając zdjęcia przykładowe!
0
Kentmere VC Select - test światłoczułego papieru fotograficznego
13 Wrz 2018
Kentmere VC Select to mniej znany na naszym rynku papier fotograficzny. Jednak czy ma szansę przekonać do siebie wymagających fotografów i dostarczy odbitki o wysokiej jakości? Sprawdźmy to!
1
Canon EOS M50 - test aparatu
11 Wrz 2018
Kompaktowy EOS M50 to tylko z pozoru korpus kierowany do początkujących. Bogata funkcjonalność, obecność złącza mikrofonowego i przystępna cena czynią go obecnie jedną z najciekawszych pozycji na rynku dla świadomych amatorów i vlogerów. Sprawdzamy, jak radzi sobie w praktyce.
0