Canon i Sony, a potem długo nic. Oto ile aparatów wyprodukowali główni producenci w ostatnim roku

Autor: Maciej Luśtyk

26 Marzec 2021
Artykuł na: 4-5 minut

Ostatnie dane rzucają nowe światło na układ sił na rynku fotograficznym i pokazują, kto tak naprawdę liczy się w obecnych czasach.

Jeszcze do niedawna rynek fotograficzny dominowali dwaj giganci branży - Canon i Nikon. Od kiedy jednak na horyzoncie zaczęły pojawiać się bezlusterkowce, a fotografowie coraz bardziej doceniać ich zalety, na ring wkroczyło Sony, które szybko stało się liderem segmentu. Segmentu, który - co potwierdzają także oficjalne dane - właśnie staje się tym dominującym.

Przez lata zarówno Canonowi, jak i Nikonowi zarzucano opieszałość we wdrażaniu zaawansowanych systemów bezlusterkowych i choć obydwie firmy dość sprawnie wprowadziły w końcu swoją odpowiedź na produkty Sony, szczegółowe dane pokazują, że z różnym impetem, co może zaważyć na popularności tych systemów w najbliższych latach.

Nikon odpowiada za produkcję raptem 7,5% bezlusterkowców na rynku

Jak donosi serwis Sankeibiz, według badania japońskiej firmy Techno System Research, produkcja aparatów bezlusterkowych w 2020 wyniosła około 3,26 mln sztuk. Co ciekawe, większość z tej liczby podzielona jest poprzez firmy Sony i Canon, które wyprodukowały kolejno 1,15 i 1,05 mln sztuk bezlusterkowców. Z kolei w przypadku Nikona było to raptem 250 tys. sztuk. Biorąc pod uwagę, że pozostałe 810 tys. sztuk dzieli się poprzez firmy Olympus, FujifilmPanasonic, Sigma i Leica, można szacować, że ze swoim wynikiem Nikon plasuje się w drugiej lidze.

Za ten stan rzeczy odpowiada z pewnością restrukturyzacja, którą przechodzi Nikon, ale także późna reakcja na zmiany rynkowe. Podczas gdy Canon już dawno zapowiedział, że w najbliższych latach będzie skupiać się wyłącznie na rozwoju nowego typu aparatów (a prawdopodobnie realizuję tę strategię już od debiutu systemu RF), Nikon większe inwestycje w produkcję systemów bez lustra realizuje dopiero teraz.

Canon dogonił Sony, ale nadal jest także bezsprzecznym liderem segmentu lustrzanek

Jednocześnie przyjrzenie się danym dotyczących produkcji lustrzanek uwidacznia na ile mniejszymi możliwościami dysponuje Nikon w zderzeniu ze swoim głównym konkurentem. Oprócz imponującej produkcji bezlusterkowców, w ostatnim roku Canon i tak produkował niemal trzy razy więcej lustrzanek od swojego głównego konkurenta (1,71 mln sztuk względem 650 tys. sztuk). Pokazuje to też dobrze jak dynamicznie większa firma jest w stanie reagować na rynkowe zmiany, co z pewnością w perspektywie czasu pomoże też Canonowi w dominacji segmentu bezlusterkowców. Skoro jest w stanie powolnie wygaszać produkcję lustrzanek, zwiększając jednocześnie produkcję bezlusterkowców, japoński gigant wygra na tym dwa razy.

Co ciekawe, w obliczu łącznej liczny 2,39 mln lustrzanek wyprodukowanych w 2020 roku, Pentaxowi z tej liczby przypada raptem 30 tys. sztuk. Taka ciekawostka, jeśli bylibyście ciekawi aktualnej pozycji producenta.

Przy tak małej produkcji i kurczącym się rynku trudno znaleźć środki na rozwój. Jak poradzą sobie producenci?

Wszystko to, w obliczu ogólnie słabej sytuacji na rynku uwidacznia z jakimi problemami muszą obecnie mierzyć się mniejsi producenci, a także dlaczego w przypadku wielu systemów rozwój jest ostatnimi czasy dosyć powolny. Sprzedaż na poziomie 200 tys. sztuk aparatów rocznie (czy też 30 tys. jak w przypadku Pentaxa) zwyczajnie nie stwarza warunków do szybkiej inwestycji w rozwój, jeśli producent nie wpompuje w to środków pochodzących z innych odnóg prowadzonego przez siebie biznesu, lub też nie zamortyzuje nimi strat.

Świetnym przykładem jest tu prężnie działające w segmencie fotografii Fujifilm, które jednak główne korzyści czerpie z produkcji kosmetyków, drukarek i Instaxa, traktując stanowiący ułamek swojej działalności dział aparatów jako formę prestiżu i nawiązania do dziedzictwa korporacji (a pewnie także i zabawy).

Czy Nikonowi uda się wyjść z tego impasu? Szybkie odrzucenie balastu w formie lustrzanek z pewnością pozwoli zwiększyć konkurencyjność w segmencie bezlusterkowców, ale czy w obliczu tych liczb nie jest na to za późno?

Raptem wczoraj pisaliśmy o tym, że producent planuje wyprostować swoją sytuację do końca 2022 roku, wszystko więc rozegra się na naszych oczach na przestrzeni nadchodzących kilkunastu miesięcy. Z pewnością sporą uwagę do producenta przyciągnie premiera zapowiedzianego już profesjonalnego modelu Z9. Trzymamy kciuki, by tak się stało, gdyż zbyt mały tłok na szczycie rynku, w połączeniu z malejącym popytem prawdopodobnie spowoduje duopol i powrót do strategii technologicznego „ciurkania”, którą najwięksi producenci kierowali się przez wiele lat w ostatniej dekadzie i którą zmieniła dopiero rosnąca konkurencja ze strony Sony.

Źródło: sankeibiz.jp.

Skopiuj link

Autor: Maciej Luśtyk

Redaktor prowadzący serwisu Fotopolis.pl. Zafascynowany nowymi technologiami, choć woli fotografować analogiem.

Słowa kluczowe:
Komentarze
Więcej w kategorii: Branża
Photographer - National Geographic rusza z serialem dokumentalnym poświęconym pracy fotografów
Photographer - National Geographic rusza z serialem dokumentalnym poświęconym pracy fotografów
Zastanawiacie się jak powstają zapierające dech w piersiach zdjęcia, które możemy oglądać na łamach National Geographic? W marcu na platformie Disney+ zadebiutuje nowy serial...
16
Apple tworzy AI do edycji obrazu przy pomocy komend. Czy nadchodzi koniec klikania?
Apple tworzy AI do edycji obrazu przy pomocy komend. Czy nadchodzi koniec klikania?
Mogłoby się wydawać, że aktualny sposób pracy z obrazem jest optymalny i nie zmieni się nigdy. Nowy projekt Apple i Uniwersytetu Kalifornijskiego to pomysł na interfejs nowego typu,...
27
Rynek aparatów w 2023 roku - uspokojenie trendów, stały wzrost i nowe przeszkody
Rynek aparatów w 2023 roku - uspokojenie trendów, stały wzrost i nowe przeszkody
Po mocnym odbiciu w 2022 roku, rynek aparatów fotograficznych kontynuuje pozytywny trend i się stabilizuje. To dobra prognoza na najbliższe lata, choć te mogą przynieść też masę...
17
Powiązane artykuły