Sony RX10 V - Co musisz wiedzieć
- Nadal ta sama 1-calowa matryca 20 Mp Exmor RS (ale z większą liczbą pikseli detekcji fazy)
- Ten sam obiektyw 24-600 mm f/2.8-4
- Znacznie podkręcone osiągi dzięki procesorowi Bionz XR
- Poprawiona reprodukcja kolorów
- Tryb seryjny do 30 kl./s
- Autofokus i śledzenie na poziomie korpusów profesjonalnych
- Automatyczne rozpoznawanie obiektów
- Tryb wideo do 4K 120 kl./s z profilami S-Log3 i S-Cinetone
- Możliwość streamingu
- Zasilanie przez USB-C
- Duża bateria NP-FZ100 na 630 zdjęć
- Ergonomia tożsama z korpusami Alpha
- Cena: 10900 zł
Następny paragraf
W erze tanich pełnych klatek i coraz bardziej demokratyzującej się optyki, mogło się wydawać, że superzoomy wymarły śmiercią naturalną. Jak się jednak okazuje, na rynku wciąż jest duże zapotrzebowanie na duży zasięg w przystępnej cenie. Skoro jak świeże bułeczki wyprzedają się takie konstrukcje jak Nikon P1100, Sony postanowiło wytoczyć najcięższe działa i reaktywować serię RX10, która historycznie uchodziła za najdoskonalsze dokonanie w segmencie zaawansowanych kompaktów z długim obiektywem.
Stare wnętrze, nowa wydajność
Nowy RX10 V to próba przełożenia znajomej konstrukcji na współczesne standardy. Sercem konstrukcji nadal pozostają ta sama 1-calowa matryca Exmor RS o rozdzielczości 20 Mp, sparowana z tym samym obiektywem 24-600 mm f/2.8-4. Zasadniczo nie ma więc co oczekiwać rewolucji w obrazowaniu, ale tym razem całość napędza nowy procesor Bionz XR z układem AI, który lepiej radzić ma sobie z przetwarzaniem koloru czy tłumieniem wad optycznych, ale który przede wszystkim znacznie zwiększa wydajność aparatu.
Nowa „piątką” jest w stanie fotografować z prędkością 30 kl./s i bazuje na algorytmach AF zaczerpniętych z najnowszych aparatów pełnoklatkowych serii Alpha. Mamy wiec wszystkie współczesne tryby rozpoznawania i śledzenia obiektów (wraz z ustawieniem automatycznym, samoistnie rozpoznającym rzeczy, z jakimi aparat ma do czynienia, i przewidywaniem ruchu), funkcję dotykowego trackingu czy możliwość chwilowego „dopalenia” serii do maksymalnej prędkości określonym przyciskiem tak, by ograniczać zapełnianie karty.
Sony RX10 V zwiększa także możliwości w zakresie pracy wideo, oferując zapis do 4K 120 kl./s (z cropem) lub 4K 60 kl./s (bez cropa) i Full HD do 240 kl./s, wsparcie profili S-Log 3 i S-Cinetone czy możliwość streamingu (do 4K 30 kl./s) i zasilania przez USB-C (Power Delivery). Mamy też funkcje time-lapse i możliwość łączności bezprzewodowej w paśmie 5 GHz.
Specyfikacja, specyfikacją, ale prawdziwą różnicę robi lifting nadwozia
W końcu, najistotniejsze zmiany dotyczą samej ergonomii i obsługi. Nowe body otrzymuje przeprojektowaną tożsamą ze współczesnymi korpusami linii A7 ergonomie (wraz z pojawiającym się po raz pierwszy w serii joystickiem AF) oraz w pełni dotykowy interfejs, co znacznie podnosi kulturę pracy i stawia aparat na równi z modelami profesjonalnymi.
Otrzymujemy ponadto większa baterię NP-FZ100, która pozwoli na wykonanie ok. 630 zdjęć na jednym ładowaniu, usprawniony wizjer optyczny OLED 3,68 Mp z powiększeniem 0,78 x (zbliżony do tego z A7 IV) oraz 3-calowy ekran o wyższej rozdzielczości 1,68 mln punktów (niestety nadal odchylany tylko w jednej osi). Jednym słowem, w zakresie obsługi i wygody pracy staje się aparatem wyższej klasy. Niestety tym samym tropem podąża także cena.
Cena i dostępność
Sony RX10 V trafia na rynek w cenie 10900 zł, co oznacza około 30-procentowy wzrost względem poprzedniej generacji.
Więcej informacji o nowym aparacie znajdziecie na stronie sony.pl.