Czy zdjęcia mogą coś zmienić? Te przyczyniły się do zakończenia pracy dzieci w USA

Autor: Maciej Luśtyk

1 Lipiec 2019
Artykuł na: 4-5 minut

Na początku XX wieku National Child Labour Comittee zatrudniło fotografa w celu udokumentowania wykorzystywania nieletnich do pracy na terenie Stanów Zjednoczonych. Był nim Lewis Hine, a zdjęcia, które wykonał, po raz pierwszy uświadomiły problem opinii publicznej.

Mówi się, że jedno zdjęcie jest warte więcej niż tysiąc słów. I choć dzisiaj, gdy każdego dnia zalewani jesteśmy tysiącami fotografii, wyrażenie to może wydawać się zwykłym frazesem, warto pamiętać, że zdjęcia mają jednak moc zmieniania świata. Tak było w przypadku znanych zdjęć Lewisa Hine’a.

Zobaczyć na własne oczy

Od kopalni węgla, przez fabryki, aż po uprawy bawełny - na przełomie wieków, wraz z postępującą rewolucją industrialną dzieci powszechnie zatrudniane były we wszystkich odnogach przemysłu. Tania, łatwa w kontrolowaniu siła robocza stała u podstaw wielu historii sukcesu rozwijającego się amerykańskiego kapitalizmu - w 1900 roku zatrudnionych było niemal 2 mln dzieci. I choć problem wykorzystywania nieletnich do pracy dobrze znany był rządzącym, opinia publiczna nie zwracała na niego większej uwag aż do pierwszych dziesięcioleci XX wieku, gdy to właśnie fotografia pozwoliła ujrzeć go ludziom “na własne oczy”. Historię tę opisuję nowy dokument z serii Vox Darkroom, który możecie zobaczyć poniżej.

 

W 1908 roku National Child Labour Comittee, amerykańska organizacja na rzecz walki z pracą dzieci, zatrudniła socjologa i fotografa Lewisa Hine’a, by pomógł on zobrazować narastający problem za pomocą zdjęć. Na przestrzeni kolejnych lat wykonał ponad 5 tys. skrupulatnie opisanych fotografii, odsłaniających warunki pracy nieletnich w zakładach na terenie USA.

Bohaterowie zdjęć, od sprzedawców gazet, po pracowników przemysłu ciężkiego fotografowani są aparatem wielkoformatowym w jednakowy sposób - z poziomu oczu, z mocno rozmytym tłem. Dzięki tym środkom wyrazu na pierwszy plan wysuwa się postać fotografowanego, zwiększając tym samym siłę oddziaływania zdjęcia. Hine znaczną część projektu przeznaczył także na dokumentowanie obrażeń, jakie nieletni odnieśli podczas wykonywania swoich prac.

Czy świat dorósł do drugiego Hine'a?

Fotografie Lewisa Hine’a, które dzisiaj dzisiaj znamy jako jeden z pierwszych przykładów dokumentu socjologicznego i które pojawiają się w niemal każdej obszerniejszej publikacji na temat historii medium, wykorzystywane w kampania na rzecz reform wywarły ogromny wpływ na opinii publicznej i w krótkim czasie przyczyniły się do powstania aktów prawnych regulujących minimalny dopuszczalny wiek zatrudnianych osób.

Dziś, ponad 100 lat po wydarzeniach opisanych w dokumencie zdjęcia fotografa znów nabierają na znaczeniu. Bo choć w Europie i USA praca dzieci nie stanowi już problemu, podobny dramat wciąż rozgrywa się w krajach trzeciego świata. Warto wspomnieć tu chociażby przykład Boliwii, której władze w 2014 roku zalegalizowały zatrudnianie dzieci od 10 roku życia. Pozostaje jedynie pytanie czy w czasach, w których skupienie społeczeństwa na danym temacie trwa tyle ile przeczytanie notyfikacji na ekranie smartfona praca kolejnego Lewisa Hine’a miałaby szansę odnieść podobny sukces.

Więcej ciekawych dokumentów z fotografią w tle znajdziecie na playliście Vox Darkroom w serwisie Youtube.

Skopiuj link

Autor: Maciej Luśtyk

Redaktor prowadzący serwisu Fotopolis.pl. Tłumacz i fotograf, codziennie selekcjonuje dla Was porcję najciekawszych newsów ze świata fotografii. Zafascynowany nowymi technologiami, choć woli fotografować analogiem. Prywatnie niespełniony snowboardzista i spełniony tata.

Komentarze
Więcej w kategorii: Sylwetki
Nie żyje Steve Schapiro - fotograf przemian społecznych i autor kultowych fotosów
Nie żyje Steve Schapiro - fotograf przemian społecznych i autor kultowych fotosów
Zdjęcia Schapiro kojarzycie wszyscy, nawet gdy nie słyszeliście wcześniej nazwiska autora. Fotografował kluczowe momenty amerykańskich ruchów społecznych lat 60. XX...
5
Jasper Doest: "W każdej historii staram się znaleźć coś, co nie zostało jeszcze pokazane"
Jasper Doest: "W każdej historii staram się znaleźć coś, co nie zostało jeszcze pokazane"
Ten wielokrotnie nagradzany fotograf opowiada nam o swojej przygodzie z fotografią, inspirowaniu do działania innych oraz... o flamingu imieniem Bob!
42
Krótka historia fotografii okiem domu aukcyjnego Christie’s
Krótka historia fotografii okiem domu aukcyjnego Christie’s
Macie 10 minut? Usiądźcie wygodnie i dajcie zabrać się w podróż po najciekawszych technikach i trendach w historii fotografii.
12
Powiązane artykuły
Wczytaj więcej (3)