Talent Roku 2026 - poznajcie zwycięzców konkursu na projekt dokumentalny

Za nami 11. edycja konkursu na najciekawsze projekty dokumentalne, organizowanego przez poznański Pix.House. Zobaczcie zdjęcia tegorocznych laureatów.

Skomentuj Kopiuj link
Posłuchaj
00:00

Jury w składzie Jan Brykczyński, Joanna Tyczyńska, Krzysiek Orłowski, Mateusz Kiszka oraz Katarzyna Grażewicz i Adrian Wykrota rozstrzygnęło tegoroczną edycję konkursu Talent Roku, organizowanego przez fundację Pix.House. Konkurs nagradza najciekawsze projekty dokumentalne wschodzących twórców i oferuje unikalne nagrody, w postaci stypendium na dokończenie projektu, możliwości wydania zina czy też dofinansowania indywidualnej wystawy zwycięzcy.

„Poziom zgłoszonych projektów był bardzo wysoki, a różnorodność sposobów obrazowania i opowiadania poprzez fotografię - wręcz imponująca. To niezwykle cenne, że to medium wciąż służy do poruszania ważnych tematów. Obejmują one zarówno historie o bezapelacyjnym znaczeniu społecznym, jak i te bardzo osobiste, które z czasem zyskują uniwersalny wymiar i stają się istotne dla nas wszystkich. Wśród wyróżnionych projektów znalazły się klasyczne materiały dokumentalne, ale także zestawy konceptualne i badawcze, w których przekaz jest silnie wzmacniany przez wizualność medium fotografii.” - komentują organizatorzy.

Zwycięzcy konkursu Talent Roku 2026

Kategoria Scholar

Dominika Muszyńska, „Mons Silensis”, 1. miejsce

  • Nagroda: Stypendium 6000 zł na dokończenie projektu fotograficznego
Fot. Dominika Muszyńska, z projketu "Mons Silensis"
Fot. Dominika Muszyńska, z projketu "Mons Silensis"

Projekt jest rezultatem osobistej fascynacji górą Ślężą, która splata się z przesiedleńczą historią mojej rodziny po 1945 roku. W swojej opowieści o Ślęży chcę pokazać, jak miejsca naznaczone historycznymi pęknięciami stają się żyznym gruntem dla wyobraźni i opowiadania historii.

Moim celem jest zbadanie, w jaki sposób mit i pamięć kształtują kulturowy krajobraz Ślęży oraz jak warstwy wierzeń - duchowych, historycznych i fantastycznych - współistnieją w jednym miejscu. Poprzez ponowne odczytanie i wizualne przepracowanie tych narracji „Mons Silensis” stawia pytanie o to, jak budowana jest pamięć zbiorowa oraz w jaki sposób mit może stać się odpowiedzią na brak, wykorzenienie czy stratę.

Fot. Dominika Muszyńska, z projketu "Mons Silensis"

* Obiekty widoczne na dwóch fotografiach pochodzą ze zbiorów Muzeum Ślężańskiego w Sobótce. Część materiału powstała we współpracy ze środowiskiem Ślężańskich Rodzimowierców.

Joanna Olichwer, „Do It To Yourself”, wyróżnienie

  • Nagroda: Udział w warsztatach edytorskich
Fot. Joanna Olichwer, z cyklu "Do it to Yourself"
Fot. Joanna Olichwer, z cyklu "Do it to Yourself"

Wyolbrzymiam, przerysowuję, deformuje… bo dlaczego nie? Przecież piękno nie musi być poważne, a ciało nie musi słuchać. Pole walki zmieniam w plac zabaw w którym eksperyment i śmiech spotykają ciało pozytywność. Każdy podbródek, asymetryczna pierś, każdy garb i fałd to dowód na to, że wolność bywa przewrotna.

Przekształcam produkty do makijażu i narzędzia beauty w materiały rzeźbiarskie, wykorzystując je do tworzenia abstrakcyjnych kompozycji podkreślających cielesną autonomię i eksperyment.

Fot. Joanna Olichwer, z cyklu "Do it to Yourself"

Fot. Joanna Olichwer, z cyklu "Do it to Yourself"

Osadzona w feministycznym podejściu artystycznym, traktuję ciało jednocześnie jako medium i podmiot, akceptując jego „niedoskonałości” jako formę oporu i ekspresji. Pochylam się nad percepcją i autoobrazem, kwestionując, ile z tego, co widzimy, jest rzeczywiste, a ile stanowi projekcję. Zamiast dążyć do perfekcji, przekształcam rytuały samodoskonalenia w akty ironii i wyzwolenia.

Kasia Ślesińska, „Silver Angels”, wyróżnienie

  • Nagroda: Konsultacja projektu, zestaw publikacji Pix.House
Fot. Kasia Ślesińska, z projektu "Silver Angels"

„Silver Angels” to opowieść o kobietach wyjeżdżających za granicę, by pracować jako opiekunki osób starszych. Projekt podejmuje temat często niewidzialnej pracy opiekuńczej oraz migracji zarobkowej kobiet. Jego celem jest ukazanie ich doświadczeń oraz stworzenie wizualnego archiwum tego zjawiska.

Kategoria Zin Call

Paulina Zięba, „Wezwanie”, 1. miejsce

  • Nagroda: Wydanie publikacji. Udział w warsztatach edytorskich
Fot. Paulina Zięba, z projektu "Wezwanie"

Projekt „Wezwanie” wyrasta z osobistego doświadczenia choroby psychicznej bliskiej osoby i podejmuje próbę spojrzenia na nią poza medycznymi definicjami. Artystka przygląda się stanom, w których granica między rzeczywistością a doświadczeniem wewnętrznym ulega zatarciu, odwołując się do alternatywnych interpretacji - w tym teorii szamanistycznych.

Fot. Paulina Zięba, z projektu "Wezwanie"
Fot. Paulina Zięba, z projektu "Wezwanie"

Fotografie stają się przestrzenią zawieszenia między tym, co uznawane za objaw, a tym, co może być przeżywane jako forma duchowego kontaktu.

Marcin Grela, „***”, wyróżnienie

  • Nagroda: udział w warsztatach edytorskich
Fot. Marcin Grela, z projektu "***"

To opowieść o młodych chłopcach, którzy wchodzą w dorosłość w cieniu wielkiej historii. Są migrantami z Ukrainy, Białorusi, Gruzji i Kazachstanu, a część z nich pochodzi z samej Polski. Od trzech lat próbują zorganizować swoje życie na nowo w Polsce - kraju, który dla wielu stał się drugą ojczyzną. Sport, a konkretnie boks, stał się ich wspólnym językiem i spoiwem, które ich jednoczy.

Projekt dotyka fundamentalnego paradoksu współczesnej męskości, który staje się jeszcze wyraźniejszy w kontekście tych młodych mężczyzn. Wbrew powszechnej opinii agresja nie jest jednoznacznie zła. Z perspektywy psychologii jest to naturalny, pierwotny popęd. Dla bohaterów, którzy zostali brutalnie wyrwani ze swojego świata, stracili domy, przyjaciół i poczucie bezpieczeństwa, agresja staje się fundamentalną siłą życiową. To energia, która pozwala im walczyć o przetrwanie i godność w nowej, obcej rzeczywistości.

Fot. Marcin Grela, z projektu "***"
Fot. Marcin Grela, z projektu "***"

Jednak współczesna kultura Zachodu, w dążeniu do pacyfikacji życia społecznego, często traktuje agresję jako tabu. Młodych chłopców uczy się tłumić ten popęd, zamiast uczyć ich, jak go kontrolować. Dla młodych imigrantów noszących w sobie traumę wojny taka stygmatyzacja jest podwójnie szkodliwa. Odbiera im naturalne narzędzia do radzenia sobie z frustracją i lękiem. Gdy nie ma społecznego przyzwolenia na wyrażenie gniewu w zdrowy sposób, tłumiona frustracja może zamienić się w toksyczne zjawiska: depresję, samookaleczenia, stany lękowe. Niewyrażona energia zwraca się przeciwko nim samym.

Fot. Marcin Grela, z projektu "***"

Ten projekt pokazuje trzecią drogę. Nie gloryfikuje bezmyślnej przemocy, ale też nie potępia samej agresji. Pokazuje, jak w kontrolowanych warunkach - poprzez dyscyplinę sportu - ten potężny, naturalny popęd może zostać przekształcony w cnotę. Staje się formą ekspresji i antidotum na depresję.

Maksim Saryczau, „Martwy Punkt”, wyróżnienie

  • Nagroda: Konsultacja projektu
Fot. Maksim Saryczau, z projektu "Martwy Punkt"

Projekt „Martwy punkt” bada, jak działa władza państwowa w warunkach ograniczonej kontroli społecznej, koncentrując się na przemocy, strachu i ludzkiej podatności na zranienie. Osadzony w kontekście Białorusi i Rosji projekt, śledzi ciągłość między systemami kontroli z czasów sowieckich a współczesnymi praktykami, w których nadzór, big data i technologie cyfrowe są wykorzystywane do kontrolowania społeczeństwa.

Fot. Maksim Saryczau, z projektu "Martwy Punkt"
Fot. Maksim Saryczau, z projektu "Martwy Punkt"

Wychodząc poza ściśle dokumentalne podejście, „Martwy punkt” wykorzystuje warstwowe materiały wizualne, by budować szersze rozumienie tego, jak struktury władzy wpływają na codzienne życie, a także porusza kwestie form oporu w społeczeństwie.

Marcin Płonka, „Not quite real, not quite fake”, wyróżnienie

Fot. Marcin Płonka, z projektu "Not quite real, not quite fake"

Zacząłem od sprzeczności, której nie potrafiłem rozwiązać: że ta sama trasa pokonywana przez wszystkich nigdy nie jest w istocie tą samą trasą. Mijamy identyczne współrzędne, pochłaniamy te same powierzchnie, dziedziczymy te same kierunki - a mimo to docieramy w zupełnie inne miejsce. To, co się przed nami odsłania, to nie sam krajobraz, ale cicha rozbieżność między tym, co widziane, a tym, co zrozumiane.

Próba odnalezienia jednej, obiektywnej prawdy zaczęła przypominać mylenie wierzchniej warstwy gleby z całym terenem. Powierzchnia brana za głębię. Wniosek wyciągnięty zbyt wcześnie, zbyt gładki. Przestało mnie interesować, czym coś jest, a zacząłem zwracać większą uwagę na to, jak bardzo opiera się to utrwaleniu - jak znaczenie zmienia się w zależności od tego, gdzie stoisz, jak długo patrzysz i co ze sobą przynosisz.

Fot. Marcin Płonka, z projektu "Not quite real, not quite fake"
Fot. Marcin Płonka, z projektu "Not quite real, not quite fake"

Brak chęci i oczekiwań, by dotrzeć do czegoś konkretnego, stał się stanowiskiem samym w sobie. Pozwoliło mi to poruszać się bez szukania ostatecznych rozwiązań, traktować przestrzeń nie jako coś do zdefiniowania, ale jako coś, przez co się przechodzi i z czego się czerpie. Teren stał się mniej tematem, a bardziej punktem wydobycia - myśli, projekcji, fragmentów, które nie do końca chcą opanować. To, co się wyłania, nie jest jasnością, lecz rodzajem zestrojenia między obserwacją a wyobraźnią, w którym obie pozostają niekompletne.

Podczas podróży przez amerykański Zachód, ten sposób myślenia znalazł swój odpowiednik w samej strukturze terenu. W miejscu, które nie upiera się przy trwałości.

Fot. Marcin Płonka, z projektu "Not quite real, not quite fake"

W miejscu, które istnieje tak długo, jak długo działa. To, co wydaje się nieruchome, często jest tylko zatrzymane w pauzie; to, co wygląda na opuszczone, rzadko bywa przypadkowe. Nosi w sobie osad decyzji podjętych gdzie indziej, systemów, które przybyły, wyeksploatowały swoje i wycofały się, nie musząc usprawiedliwiać własnego odejścia.

Wykorzystaj→wyeksploatuj →ruszaj dalej. Zmiana trasy wystarczy, by nakreślić wszystko od nowa. Kiedy znikają pieniądze, tożsamość błyskawicznie się załamuje.

Fot. Marcin Płonka, z projektu "Not quite real, not quite fake"

Ziemia funkcjonuje tu jako coś instrumentalnego - liczy się to, co może wyprodukować, ile wytrzyma, kiedy przestanie być przydatna. Zawsze obecna jest perspektywa wyjazdu, a wraz z nią pewna lekkość: rzeczy buduje się z myślą, że mogą nie przetrwać, trzyma się je ze świadomością, że być może trzeba będzie je porzucić.

To miejsce istnieje tak długo, jak długo spełnia swoją funkcję. Przywiązanie jest opcjonalne. Historia potrafi znikać równie łatwo, jak powstaje.

Fot. Marcin Płonka, z projektu "Not quite real, not quite fake"

To, co mogłoby uchodzić za rozkład, zaczyna być odczytywane inaczej. To nie do końca strata, nie do końca porażka - lecz coś bliższego naturalnej rotacji. System dobiegający końca, a następnie pustoszejący. Fizyczne porzucenie rzeczy. Pozwalanie, by nieobecność nabierała kształtów bez żadnego oporu.

To, co pozostaje, to krajobraz, który nie sprowadza się do jednej narracji, lecz trwa w zawieszeniu między obecnością a wycofaniem. Nie do końca prawdziwy, nie do końca fałszywy.

Kategoria Curator Lab

Daria Izworska, „Dzieci Boga”, 1. miejsce

  • Nagroda: Organizacja wystawy w galerii Pix.House (dofinansowanie)
Fot. Daria Izworska, z projektu "Dzieci Boga"

Kiedy się urodziłam, moi rodzice byli wyznawcami Kościoła; ojciec był pastorem i większość mojej rodziny została nawrócona. Wraz z rodzicami opuściliśmy Kościół, kiedy miałam dwanaście lat. Ten projekt jest moim powrotem do doświadczeń dorastania w radykalnej społeczności religijnej i pozostałości jej wpływu.

Fot. Daria Izworska, z projektu "Dzieci Boga"
Fot. Daria Izworska, z projektu "Dzieci Boga"

Pracując z archiwami rodzinnymi, inscenizowanymi rekonstrukcjami oraz fotografowanymi artefaktami, odsłaniam struktury indoktrynacji, ujawniając warstwy psychologicznego kondycjonowania. Rozwijając się w czasie, projekt dokumentuje negocjację osobistej sprawczości w relacji z nieustanną obecnością Wszechwidzącego.

Sara Herczyńska i Antonina Gugała, „Bognę do słońca”, wyróżnienie

  • Nagroda: Organizacja wystawy w Pix.House w 2027 roku
Fot. Antonina Gugała, z projektu "Biegnę do Słońca"

„Biegnę do słońca” (Running to the Sun) to zbiór fotografii i tekstów, które splatają się w autoetnograficzną opowieść o doświadczeniu wczesnego macierzyństwa. Książka skupia się na kwestii spojrzenia, opowiada o rodzicielstwie widzianym z dwóch perspektyw - wyobrażenia i doświadczenia. Proces stawania się matką wiąże się dla artystki ze zmianą sposobów widzenia: codzienny krajobraz oraz miejsca w których przebywa ulegają transformacji, otaczają ją nowe osoby i rzeczy.

Fot. Antonina Gugała, z projektu "Biegnę do Słońca"
Fot. Antonina Gugała, z projektu "Biegnę do Słońca"

Gugała uważnie przygląda się odmienionej rzeczywistości. W doświadczaniu macierzyństwa stale towarzyszą jej fotografia oraz pisanie - narzędzia, które pozwalają odnaleźć się w nowej sytuacji, zaadaptować do roli matki. Wystawa opowiadała o rodzicielstwie widzianym z dwóch perspektyw - wyobrażenia i wiedzy ucieleśnionej, doświadczenia.

Dominik Tomaszczuk, „Pre Mortem”, wyróżnienie

  • Nagroda: Udział w warsztatach edytorskich
Fot. Dominik Tomaszczuk, z projektu "Pre Mortem"

Projekt Pre Mortem to wizualna eksploracja katastrofy klimatycznej i jej konsekwencji. Wykorzystując technikę mapowania ryzyka, autor bada stan naszej planety i zadaje pytanie: czy mogliśmy temu zapobiec?

Kategoria Wielkopolska Doc

Dagmara Barańska-Morzy, Paweł Jaśkiewicz, „Adolf, Egipt i milicja”, 1. miejsce

  • Nagroda: 4000 zł i organizacja wystawy w WBPICAK w 2027 roku
Fot. Barbara Barańska-Morzy, Paweł Jaśkiewicz, z projektu "Adolf, Egipt i milicja"

Nad Jeziorem Kierskim w Poznaniu przez lata funkcjonował luksusowy ośrodek. Powstały w 1958 roku na terenie niewielkiej poniemieckiej bazy turystycznej, po intensywnej rozbudowie w latach 70-tych służył jako ośrodek wypoczynkowy milicji, a od 2005 roku jako ośrodek szkoleniowy policji. W 2012 roku ośrodek został zamknięty, a pięć lat później przekazany miastu Poznań na cele społeczne. Kompleks po kilku latach uległ całkowitej dewastacji. W 2026 roku decyzją władz Poznania wszystkie budynki wyburzono, oszczędzając jedynie niewielką pergolę.

Na terenie ośrodka znajdowały się dwa dzieła sztuki. Wewnątrz pergoli cały czas stoi rzeźba „Matka Polka” Łucjana Rabskiego. Jest ona kopią dzieła „Mutter und Kind” Adolfa Abela, które przyjechało do Kiekrza prawdopodobnie w latach 1943-44. Artysta był faworyzowany przez władze III Rzeszy i prawdopodobnie gdy urzędnicy MSW odkryli nazistowski rodowód rzeźby, przeniesiono ją dyskretnie na teren szpitala MSWiA w Poznaniu, zlecając jednocześnie Rabskiemu wykonanie ideologicznie bezpiecznej reprodukcji.

Fot. Barbara Barańska-Morzy, Paweł Jaśkiewicz, z projektu "Adolf, Egipt i milicja"

W jednym z budynków ośrodka znajdowała się również dwunastometrowa mozaika z motywami egipskimi, ułożona w 1972 r. z tysięcy kawałków porcelany chodzieskiej przez Urszulę Okupniak-Chmielewską i Janinę Katulską-Jakubowską. Ich dzieło przetrwało dewastację i rozbiórkę. Po interwencji mieszkańców mozaikę zabezpieczono, a potem podzielono na 120 fragmentów, pocięto i zmagazynowano. Miasto nie znalazło dotychczas miejsca na jej ponowną ekspozycję.

Fot. Barbara Barańska-Morzy, Paweł Jaśkiewicz, z projektu "Adolf, Egipt i milicja"

Niniejszy projekt jest artystyczną dokumentacją kierskich obiektów w krytycznym momencie ich istnienia. To próba uchwycenia losów dzieł zanim ostatecznie zostaną zapomniane.

Paweł Szott, „Archiwum”, wyróżnienie

  • Nagroda: 1000 zł
Fot. Paweł Szott, z projektu "Ostatnie dni funkcjonowania istniejących obiektów"
Fot. Paweł Szott, z projektu "Ostatnie dni funkcjonowania istniejących obiektów"

Wyróżnienie zostało przyznane za dwa zestawy z archiwum Pawła Szotta - „Ostatnie dni funkcjonowania istniejących obiektów” oraz „Sport”.

Więcej informacji o zwycięzcach znajdziecie na stronie pix.house.

Komentarze
Przeczytaj także
Zobacz więcej z tagiem: PIX.HOUSE
logo logo
Magazyny
Zamów