Cała radość tworzenia zdjęcia polega na procesie - wywiad z Marco Di Stefano

Urodzony w Australii, ale mieszkający w Berlinie dyrektor artystyczny i fotograf Marco Di Stefano. Tworząc kampanie modowe i reklamowe czerpie wiele inspiracji z fotografii ulicznej.

Autor: Julia Kaczorowska

24 Kwiecień 2023
Artykuł na: 6-9 minut

Marco, dlaczego fotografia?

Myślę, że jestem po prostu wzrokowcem i zawsze nim byłem. Często otrzymywałem uwagi od nauczycieli w szkole podstawowej, że Marco spędza zbyt dużo czasu na dekorowaniu okładki, ale tak naprawdę nie wykonuje zadanej mu pracy. Po szkole studiowałem projektowanie graficzne na uniwersytecie i tam rozwinąłem swoje oko nie tylko w zakresie projektowania i teorii kolorów, ale także fotografii.

fot. Marco Di Stefano

Jak australijski fotograf mody i lifestyle'u trafił do branży fotograficznej w Berlinie?

Moje studia dotyczyły projektowania graficznego, a fotografia była tylko niewielką częścią tego kierunku. Po przeprowadzce do Europy znalazłem się na stanowisku Fashion Art Director, gdzie zarówno fotografia, jak i projektowanie są najważniejsze. Dzięki tej roli i pracy z liderami branży zarówno przed, jak i za kamerą, powoli wypracowałem własny styl jako fotograf.

fot. Marco Di Stefano

Większość twoich sesji wykonanych jest na filmie. Jakie są twoim zdaniem zalety analoga, takie, których nie ma cyfra?

Fotografowanie na filmie to dyskusja, która często pojawia się w branży, ale dla mnie powód, by to zrobić, jest właściwie całkiem prosty. Ilość koniecznej edycji jest znacznie mniejsza w przypadku filmu. Innym głównym powodem jest fakt, że przy fotografii analogowej nie ma możliwości ciągłego przeglądania się pracy podczas sesji. Często na planie masz sytuację, w której wszyscy gromadzą się wokół monitora, przeglądając każdy najmniejszy aspekt ujęcia. Pojawiają się różne opinie i różne sugestie. Cały ten niepotrzebny wkład powstrzymuje „magię”, ponieważ próbujesz fotografować w metodyczny sposób, zamiast pozwolić, aby wydarzyło się coś, czego być może sam się nie spodziewasz.

Z ciekawości, ile rolek zwykle zużywasz na sesji?

To zależy od budżetu, liczby stylizacji, modelek i oczywiście formatu. Kiedy robię na średnim formacie zwykle zużywam więcej rolek, ponieważ jedna rolka to tylko 10 kadrów. Ostatnio zdarzały się sesje, na których zrobiłem tylko 6 rolek i byłem bardzo zadowolony z rezultatu.

Modelka: Oriana (Bold Management), fot. Marco Di Stefano

Opowiedz mi o zapleczu swoich zdjęć. Jaka historia kryje się za dziewczyną siedzącą przy kwiaciarni?

Ta sesja odbyła się właściwie bardzo spontanicznie. Zbliżałem się do końca dłuższej podróży po Włoszech, a ostatnim przystankiem przed powrotem do Berlina był Mediolan.

Jak zwykle spędziłem kilka godzin spacerując i fotografując ludzi na ulicy, gdy zobaczyłem tę fantastycznie ubraną dziewczynę, przeprowadzającą wywiady z ludźmi i rozmawiającą z nimi o ich stylizacjach. Przedstawiłem się i od razu zaplanowaliśmy sesję w kolejnych dniach. To było zupełnie nieplanowane, ale bardzo podoba mi się wynik, a poznanie kogoś tak interesującego było czystą przyjemnością.

Model: Moritz Jahn, fot. Marco Di Stefano

A za roześmianym mężczyzną?

Historia tej sesji sięga 2021 roku – siedząc w jednym z moich ulubionych barów w Berlinie, zauważyłem mężczyznę, który BARDZO przypominał aktora z jednego z moich ulubionych niemieckich seriali Netflixa (Dark). Okazało się, że to on, Moritz Jahn! Przedstawiłem się, porozmawialiśmy i pojawił się pomysł wspólnej sesji. Minął cały rok zanim nasze harmonogramy się zgrały, ale w końcu zrobiliśmy zdjęcia w moim domowym studio w Kreuzbergu. Moja dziewczyna przygotowała stylizację. Moritz jest super utalentowanym aktorem i cudowną osobą i nie mogę się doczekać, aby w przyszłości znowu coś z nim zrobić.

Przyśniła ci się idealna sesja zdjęciowa. Jak wyglądałby ten sen?

Idealna sesja zdjęciowa to taka, na której wszystko jest na swoim miejscu. Piękna lokacja, wystarczająco dużo czasu na zdjęcia w najlepszej porze dnia, magiczne światło i oczywiście utalentowany zespół. Taka fotografia to w dużej mierze sport zespołowy — stworzenie dobrego zdjęcia zależy w dużej mierze od tego, czy wszyscy wykonają swoją część pracy. Nie ma świetnego zdjęcia bez fantastycznej stylizacji, wielkiego talentu, fryzury i makijażu, oświetlenia i produkcji.

fot. Marco Di Stefano

Prócz mody robisz też tak zwany street...

Fotografia uliczna chyba najbardziej mnie inspiruje, ponieważ nie może być zaplanowana. To dziedzina, którą uważam z tego powodu za szczególnie wymagającą. Pozwala na trenowanie swojego oka w sposób, jakich nie ma w innych gałęziach fotografii. Street ma na mnie bardzo duży wpływ i staram się wykorzystywać to również w mojej fotografii portretowej i modowej.

Zobacz wszystkie zdjęcia (7)

Jaka jest twoja relacja z mediami społecznościowymi?

Myślę, że media społecznościowe są takimi, jakimi chcesz żeby dla ciebie były. Dla mnie to świetne narzędzie, które pozwala mi nawiązywać kontakty i znajdywać inspiracje. Zdarzało mi się planować całe sesje z ludźmi, których poznałem na instagramie i których nie poznałbym nigdzie indziej. Z drugiej strony, łatwo jest wpaść w pułapkę aplikacji: wymaga ona regularnego postowania i to obrazków, które są w danym momencie "zasięgowe", zamiast pozostać wiernym swojemu stylowi. "Lajki", które można zliczyć, są częścią tego problemu - trudno nie patrzeć na ten wskaźnik. A moim zdaniem nie powinniśmy.

Zobacz wszystkie zdjęcia (6)

A co twoim zdaniem oznacza dla fotografii rozwój AI?

Nie wiem. Dla mnie te obrazki wygenerowane z pomocą AI nie wyglądają fotorealistycznie, ale jestem pewien, że z czasem będą nie do odróżnienia od prawdziwej fotografii. Ważniejsze pytanie brzmi: dlaczego miałbym chcieć stworzyć obraz na komputerze? Cała radość w tworzeniu zdjęcia polega na samym procesie. Udanie się w to miejsce i zobaczenie, jak coś się dzieje, uchwycenia sceny w ułamku sekundy, kiedy światło robi tę magiczną rzecz - wiedząc, że to się już nie powtórzy. Zastępowanie tego całego procesu wpisywaniem poleceń do komputera wydaje mi się po prostu utratą tej magii i całkowitym niezrozumieniem radości tworzenia obrazu. Nie zastąpimy doświadczenia tworzenia czegoś na żywo wygenerowanym w komputerze obrazkiem.

fot. Marco Di Stefano

Jakie masz plany na najbliższe tygodnie?

Wkrótce jadę do Australii żeby spędzić czas z moją rodziną i pracować nad kilkoma personalnymi projektami, ale mam nadzieję, że jak tylko nadejdzie wiosna, wrócę do Berlina i do zleceń fotograficznych.

Więcej zdjęć Marco Di Stefano można zobaczyć na jego stronie internetowej: marcodistefano.net

Skopiuj link

Autor: Julia Kaczorowska

Studiowała fotografię prasową, reklamową i wydawniczą na Uniwersytecie Warszawskim. Szczególnie bliski jest jej reportaż i dokument, lubi wysłuchiwać ludzkich historii. Uzależniona od podróży i trekkingu w górach.

Komentarze
Więcej w kategorii: Wywiady
Maciej Taichman: "Jestem uzależniony od tworzenia obrazu i nie umiem od tego odejść. Parę razy nawet próbowałem."
Maciej Taichman: "Jestem uzależniony od tworzenia obrazu i nie umiem od tego odejść. Parę razy...
O poszukiwaniu sprzętu idealnego, pogoni za jakością, współczesnych realiach rynkowych i o tym czy średni format może zastąpić profesjonalną kamerę filmową, rozmawiamy z Maciejem Taichmanem -...
55
Viviane Sassen: "Kiedy fotografuję, jestem naprawdę tu i teraz"
Viviane Sassen: "Kiedy fotografuję, jestem naprawdę tu i teraz"
O jej najnowszej retrospektywie, stagnacji i rozwoju na fotograficznej drodze, a także o tym, co irytuje ją w branży modowej, rozmawiamy z jedną z najważniejszych współczesnych artystek...
22
Odnaleźć piękno w fotografii wnętrz. Jak PION Studio zbudowało swoją pozycję na światowym rynku
Odnaleźć piękno w fotografii wnętrz. Jak PION Studio zbudowało swoją pozycję na światowym rynku
Fotografował dla Hermèsa, Amour, NOBU, PURO i innych luksusowych marek oraz hoteli. O ciemnych i jasnych stronach tej branży, ulubionych aparatach oraz kulturze pracy w Polsce i na świecie...
23
Powiązane artykuły