Katarzyna Milewska: „Szukam nowych form pokazywania ruchu”

O zmianach w fotografii reklamowej i marketingu, realiach pracy z dużymi klientami, potrzebie rozwijania stylu i tym co na rynku zmieniła pandemia rozmawiamy z fotografką sportową i komercyjną, Katarzyną Milewską.

Autor: Maciej Luśtyk

14 Luty 2022
Artykuł na: 23-28 minut

Gdy umawialiśmy się na wywiad, wspomniałaś, że jesteś w trakcie realizacji dużej kampanii. Nad czym aktualnie pracujesz i jak wygląda praca na sesji sportowej?

Na razie nie będę zdradzać szczegółów, ale jest to sesja której bohaterkami są sportsmenka i influencerka. Jeśli chodzi o samą pracę, to w tego typu realizacje zaangażowanych jest mnóstwo osób. Wybieramy lokacje, robimy moodboardy, pracujemy według wytycznych globalnej kampanii. W tym wypadku musimy ją odwzorować - przenieść na polski rynek, z polskimi bohaterami.

Wiele osób myśli, że praca fotografa ogranicza się do wciskania spustu migawki na planie. Ja natomiast już od dwóch tygodni jestem mocno zaangażowana w proces produkcji i kreacji. Fotografia komercyjna jest dużo bardziej czasochłonną dziedziną niż można przypuszczać.

fot. Katarzyna Milewska

Brzmi to na poważną produkcję. Czy takie kopiowanie sesji stworzonych przez globalne centralne to popularna praktyka?

Tak, czasem tylko nieco problematyczna. W przypadku tej sesji wytyczne są takie, że mamy wiosnę i świeci piękne słońce. Stworzenie takich warunków w lutym w Warszawie, na lokacji, nie jest łatwe. Musimy więc posiłkować się światłem filmowym i ten klimat tworzyć od podstaw.

To ciekawe. Twoje zdjęcia wyglądają bardzo spontanicznie.

Ciesze się, że masz takie wrażenie. Jednak na prawdziwą spontaniczność mogę sobie pozwolić praktycznie tylko wtedy gdy robię swoje testy.

Testy?

Co roku w sezonie wiosenno-letnim robię własne sesje, by rozwijać swoje portfolio i że tak powiem, uzupełnić braki. Na pewno zauważyłeś, że w moim portfolio jest bardzo mało zdjęć z mężczyznami… (śmiech)

fot. Katarzyna Milewska

Łatwiej fotografuje ci się dziewczyny?

Wyszło to zupełnie niezamierzenie. To chyba kwestia tego, że wiele z moich przyjaciółek jest sportsmenkami. Siłą rzeczy łączymy nasze spotkania z sesjami i zdjęć z kobietami powstaje po prostu więcej. Poza tym, wydaje mi się też, że to jednak kobiety więcej kupują, więc marketing jest na nie mocniej ukierunkowany, ale może się mylę.

A nie jest też tak, że zostajesz wybierana do takich sesji, bo kobiety jednak lepiej rozumieją jak reklamowo sfotografować kobiecie ciało?

Może tak być. Jest natomiast wielu fotografów, którzy realizują podobne kampanie, i wychodzą z tego rewelacyjne zdjęcia, dlatego nie zamykałabym tego w jakieś pudełeczko. Jako kobieta wiem natomiast, że kobieta z kobietą się lepiej rozumie, jest wspólny feeling, więcej przestrzeni do komunikacji, ale to oczywiście mój punkt widzenia.

fot. Katarzyna Milewska

Spodziewam się, że duże znaczenie ma również to, że sama zaczynałaś od sportu. Fotografujesz zawodowo już 7 lat. Po jakim czasie zaczęli pojawiać się duzi klienci?

Zaczęło się od tego, że pracowałam jako menedżerka w szkole pole dance. Tam zaczęłam robić zdjęcia instruktorkom. Od tego momentu do realizacji mojej pierwszej kampanii reklamowej minęły około 3 lata. Miałam to szczęście, że zaczęłam fotografować w czasach gdy Instagram dopiero raczkował, a kilkoro z naszych instruktorek było jednymi z pierwszych „insta trenerek”. Wiem, że ogromną część mojego sukcesu zawdzięczam właśnie ich działalności w social mediach. Dzięki temu zauważyły mnie duże firmy.

 

A dzisiaj? Czy będąc na swojej pozycji poświęcasz sporo czasu na Instagrama?

Był taki moment, gdy byłam na jego punkcie zafiksowana. Nadal zdarza mi się przejmować gdy pod jakimś zdjęciem jest 50 lajków, a powinno być 300 (śmiech), ale staram się odpuścić. Skuteczne prowadzenie konta na Instagramie wymaga od ciebie 100% czasu. W końcu zdałam sobie sprawę, że jestem fotografką a nie influencerką i ten czas chce przeznaczać na swój rozwój. Teraz traktuję Instagrama jako portfolio, ale nie walczę o zasięgi.

fot. Katarzyna Milewska

Wygląda w ogóle na to, że Instagram nieco wypiął się na fotografów. Teraz liczą się głównie "reelsy" i relacje wideo. Czy klienci zaczynają wymagać takich treści?

Tak. W przypadku sesji, którą aktualnie realizuję jest z nami także operator, który odpowiada właśnie za te wszystkie materiały wideo do social mediów. Natomiast ode mnie jako od fotografa żaden klient tego nie wymaga.

Nie jest więc tak, że dziś fotograf musi być także filmowcem?

Miałam parę zapytań o to czy przy okazji sesji nie zrobię też wideo, ale jestem fotografem i chcę się tego trzymać. Wolę odmówić, niż zrobić coś, co będzie słabe jakościowo.

fot. Katarzyna Milewska

Często spotykam się z opinią, że przez social media weszliśmy w świat mniejszych budżetów, krótszych terminów i że w ogóle wszystko się rozdrobniło. Czy przez te lata zauważyłaś jakąś zmianę na rynku?

Przy kampaniach, nad którymi pracuję nie widzę czegoś takiego. Zmieniło się natomiast na pewno to, że w ostatnich latach powstało wiele mniejszych polskich firm, które potrzebują „contentu”, a mają ograniczony budżet. Dostaję czasami propozycję 1-dniowej sesji, z której ma powstać 60-80 zdjęć, oczywiście na pełne prawa itd. W przypadku zdjęć lifestylowych może by się dało, ale w sporcie to niemożliwe. Pozująca osoba jest cały czas w ruchu i nie ma fizycznej możliwości, by przez 10 godzin biegała, skakała i wyginała się w różne pozy.

No właśnie. Czy tego typu sesje robisz na żywca czy jednak jest trochę ustawek i markowania? Robisz dużo dubli?

Bardzo dużo (śmiech). Żartuje sobie, że niedługo zacznę zabierać na sesję megafon z nagranym komunikatem „jeszcze raz”. To zdanie wypowiadam około 200 razy w ciągu dnia. W przypadku takiej pracy mało jest niezaplanowanych kadrów. Przy kampaniach jasno określane jest, jakie ujęcia trzeba zrobić. Trzeba też pamiętać, że pokazujemy głównie produkt. Dobiera się więc takie pozycje, żeby te buty czy legginsy prezentowały się atrakcyjnie i ktoś chciał je kupić.

fot. Katarzyna Milewska

Brzmi to jak plany reklam telewizyjnych

Nadal uważasz, że moje zdjęcia są spontaniczne? (śmiech) Wszystkie pozycje są rozpisane. Czasami jest to bardzo dosłowne, innym razem jest trochę miejsca na „freestyle”, w przypadku takiej pracy nigdy jednak nie można pozwolić sobie na zupełną swobodę.

Wśród dużych marek natomiast jest teraz widoczny trend, że nie wszystko na zdjęciach ma być doskonałe. Myślę, że ma to związek z ruchem body positive i ogólnym zwrotem w stronę naturalności, nie tylko w reklamie, ale i na co dzień . Zamiast idealizowania sylwetek, ciał i ruchu odchodzi się w naturalność, żeby to było bardziej „inkluzywne”. Ale wciąż jest to dwieście dubli i powtórek.

Jeszcze dwa lata temu pracowałaś na lustrzance, dość już leciwej. Kiedy zauważyłaś, że zaczyna ci to nie wystarczać?

Kiedy po raz pierwszy wzięłam do ręki moje Sony (śmiech). Ale tak zupełnie serio, to zaczęło się od tego, że bezlusterkowcami Sony pracował mój asystent. Przy niektórych zleceniach pożyczałam je od niego. Kiedy zaczęłam nimi fotografować i zobaczyłam jaka to wygoda, wiedziałam już, że to w tym systemie chce się poruszać. Choć przesiadka - jak to zwykle bywa - nie była łatwa.

fot. Katarzyna Milewska

Zaczynałaś od Sony Alpha 7R III, teraz pracujesz modelem Alpha 7R IV. Czy ta większa rozdzielczość rzeczywiście się przydaje? 60 Mp to nie przesada?

W przypadku kampanii, wysoka rozdzielczość to must have i dużo większa wygoda pracy. Klienci bardzo często wymagają zdjęć, które będą pasować do wszystkich formatów. Fotografia ma pojawić się na witrynie, musimy więc zrobić pion, ale już na stronie internetowej będzie to panoramiczny poziom, a do tego fotografia musi dobrze prezentować się w kwadracie czy innym formacie do social mediów. Musimy mieć więc z czego to później docinać, bo na sesji nie ma czasu, by robić osobne zdjęcia do wszystkich formatów.

Minusem tego rozwiązania jest oczywiście to, że pracujemy na dużo większym pliku, co oznacza też m.in. więcej pracy w retuszu. Ale przy kampaniach nie ma to dużego znaczenia.

Duża matryca zdecydowanie mniej wybacza. Nie ma to negatywnego wpływu na ocenę zdjęć przez klientów podczas sesji?

Chyba jeszcze nie pracowałam z klientem, który byłby aż tak drobiazgowy. Według mnie jest to zresztą duże ułatwienie, które zmniejsza ryzyko ewentualnej wpadki. Zawsze mogę wykonać duże zbliżenie i wszystko dokładnie sprawdzić z klientem już podczas wykonywania zdjęć.

fot. Katarzyna Milewska

fot. Katarzyna Milewska

Czy tego typu praca wymaga od ciebie innego kadrowania?

Na pewno trzeba mieć zawsze z tyłu głowy to, co powiedziałam o formatach. Czasami jest mi przykro, bo wiem, że dane zdjęcia miałoby lepszą dynamikę w pionie, a ma być zrobione w poziome. To jednak kompromisy, na które trzeba się zgodzić.

Masz swoją ulubioną ogniskową, która sprawdza się w takiej pracy?

Najczęściej używam obiektywu Sony FE 24-70 mm f/2.8 GM. Oferuje idealne do takiej pracy spektrum ogniskowych. Mogą zrobić szeroki kąt, ale też wykadrować do portretu. Wszystko zależy też od tego, jaki sport fotografuję. Bieganie wygląda atrakcyjnie uchwycone z dołu przy szerszej perspektywie, taniec zaś lubię fotografować na wprost, dłuższymi ogniskowymi. W każdym razie jest to obiektyw, który spędza na moim body najwięcej czasu i którym z powodzeniem realizuję sesje komercyjne.

W torbie fotografa:
Sony Alpha 7R IV - 60-megapikselowy potwór wyznacza nowy rekord w świecie pełnej klatki

Sony wyprzedza konkurencję o dwie długości. Najnowszy bezlusterkowiec producenta oferuje największą jak do tej pory rozdzielczość wśród aparatów pełnoklatkowych, a do tego sprawdzić ma się również jako aparat do fotografowania sportu. [Czytaj więcej]
Sony FE 24-70 mm f/2.8 GM - standardowy zoom dla profesjonalisty

Sony uzupełnia ofertę o długo wyczekiwany obiektyw FE 24-70 mm f/2.8 GM. Standardowy, uszczelniony zoom charakteryzuje się szybkim silnikiem AF i zaawansowanym układem optycznym, który ma dostarczać wysoką jakość obrazu na potrzeby profesjonalnych zastosowań. [Czytaj więcej]

Wspomniałaś wcześniej, że powstało wiele nowych firm. Czy przekłada się to na zainteresowanie sesjami wizerunkowymi?

Tak, choć wydaje mi się, że na tę sytuację wpłynęły właśnie social media. Kiedyś robiło się tylko zdjęcia do gazet i na witryny. Teraz każda firma musi mieć się czym reklamować w swoich kanałach. Siła rzeczy rozwijamy się też jako kraj i tych firm jest po prostu coraz więcej.

Być może już niedługo (śmiech). Odczułaś skutki pandemii?

Bardzo. Gdy zamknięto siłownie, firmy przerzuciły się na sprzedaż dresów do chodzenia po domu. Przestały powstawać sesje. Na 4-5 miesięcy moja działalność została wstrzymana do zera. To był trudny moment. Żeby znaleźć źródło dochodu robiłam nawet sesje ciążowe. Ale od roku wszystko zaczęło wracać do normy. Od ostatniej wiosny działamy już w zasadzie tak, jak przed pandemią. Oczywiście są maseczki, testy itp.

Pewnie więcej rzeczy odbywa się też zdalnie. To ułatwienie?

Trudno powiedzieć. Teraz wszystkie spotkania przedprodukcyjne odbywają się na Teamsach i Zoomie. Z jednej strony nie tracimy czasu na dojazdy, ale jednak wolę zwykłe spotkania twarzą w twarz. Po prostu nie jest to zwykła komunikacja. Podobnym utrudnieniem jest też wymóg pracy w maseczkach w zamkniętych pomieszczeniach. Gdy mam zasłonięta twarz, modelka nie widzi moich emocji, gorzej mnie słyszy, przez co trudniej nam się dogadać i złapać rytm.

fot. Katarzyna Milewska

Czy swoje portfolio rozwijasz tylko pod kątem biznesowym czy starasz się też realizować artystycznie?

Robię jedno i drugie. Na testach sama wymyślam kreacje, miejsca i to, co chcę pokazać. Realizuję własne pomysły i poszukuję nowych form pokazywania ruchu. Staram się też jednak podążać za trendami, urozmaicać portfolio i robić rzeczy w innym stylu niż zwykle.

Jeszcze kilka lat temu spece od marketingu jak mantrę powtarzali, że aby odnieść sukces trzeba wszystko robić w jednym stylu. Twój jest na pewno bardzo spójny…

A ja właśnie staram się z niego trochę wymiksować (śmiech). Wszyscy kojarzą mnie na przykład z ciepłymi kolorami. To styl, który wypracowaliśmy wspólnie z moim retuszerem. Natomiast gdy składasz portfolio dla klienta, fajnie jest pokazać, że nie jesteśmy zamknięci w jakieś ramy i potrafimy robić różne rzeczy. Bo nie każdemu może przypasować akurat taki klimat.

fot. Katarzyna Milewska

Mimo wszystko myślę, że nawet gdy zacznę robić zdjęcia w innej palecie, ten mój styl nadal będzie rozpoznawalny. Często słyszę, że moje zdjęcia nie muszą być podpisane, bo od razu widać, że to ja je robiłam. Sama tego nie widzę, ale jak odbiorca ma takie wrażenie, to chyba dobrze.

Obserwujesz jakąś znacząca zmianę trendów?

W reklamowej fotografii sportowej chyba wszystko już było. Przez to, że robimy zdjęcia produktu, mamy ograniczone możliwości kreacji. Gdy robimy np. zdjęcia spodenek do biegania, mamy tylko kilka pozycji, przy których będą się one dobrze układać. Widziałam już setki takich samych zdjęć. Oczywiście staram się szukać nowych kątów, ale one też są przecież ograniczone.

Cieszy mnie natomiast to, że jest coraz większa świadomość ciała, wszystko pokazywane jest bardziej naturalnie. Oczywiście temat body positive jest teraz mocno wykorzystywany marketingowo - czasem za mocno - ale wydaje mi się, że zrzucenie tej kołderki idealności wszystkim wyjdzie na dobre i mam nadzieję, że ten trend się utrzyma i pogłębi.

fot. Katarzyna Milewska

Sama jestem kobietą i też zmagałam się z tym tematem. Zresztą chyba wszyscy mają jakieś kompleksy. Często słyszę, że sportowcy, z którymi pracuję mają takie idealne ciała. Ale to tylko wizja odbiorcy. Na większości sesji słyszę, że ktoś nie lubi swoich ud czy łydek, albo obraca się do mnie jednym, „lepszym” profilem. To rzeczy, którymi nie powinniśmy się przejmować.

A nie jest tak, że to takie wybielenie wizerunku branży, która mimo wszystko opiera się na ładnych zdjęciach ładnych rzeczy na ładnych ludziach?

Na pewno, jak każdy trend, jest to wykorzystywane w celach sprzedażowych. Mam jednak nadzieję, że nie jest to tylko przejściowy trend a ogólna zmiana w zbiorowej świadomości. Rozumiem związane z tym kontrowersje, ale nawet jeśli firmy robią to dla zysku, niesie to ze sobą ważny przekaz i samych tych producentów zmusza do pokazywania rzeczy w inny, być może bardziej prawdziwy sposób. Jak na przykład w nowej kampanii Adidasa, na którą składają się zdjęcia gołych kobiecych piersi i wokół której zdążyła się już rozpętać aferka w internecie.

Mam wrażenie, że sporą część tych kontrowersji nakręcają same media…

Na pewno chętnie podłapują takie tematy. Natomiast sama reklama jest bardzo fajna. W dużej części całej kampanii nie ma nawet pokazanego produktu, nie widzimy go na zdjęciach (widziałam go tylko w części filmowej). Zamiast tego, jak się przyjrzymy, na ciałach kobiet zauważymy odciśnięcia od staników. Przekaz jest taki, że zrobiono 25 różnych staników, żeby każda kobieta mogła znaleźć idealnie dopasowany do swojej sylwetki. Także łączy się tu i pozytywny przekaz i działanie na korzyść odbiorców.

fot. Katarzyna Milewska

Zauważasz różnicę w podejściu między firmami z polski i zachodu?

Różnica polega głównie na tym, że w przypadku polskich firm wszystkie pomysły idą stąd. W przypadku firm zagranicznych to są wytyczne z centrali i naszym zadaniem jest przeniesienie ich na polskie podwórko. Jeżeli chodzi o samą pracę, trudno powiedzieć co jest fajniejsze - i jedno i drugie jest dla mnie ciekawym wyzwaniem.

A jeżeli chodzi o samych fotografów, jest tłok na rynku?

Mam to szczęście, że nadal obracam się w pewnej niszy, więc to ukierunkowanie na pewno pomaga. W przypadku tego typu realizacji nie widzę wielu nowych twarzy, choć jest paru fotografów, którzy pojawili się nagle na rynku i go zawojowali. Ale to bardziej w kategorii fashion i lifestyle.

fot. Katarzyna Milewska

Nie myślałaś nigdy żeby rozwinąć swoją fotografię poza sport?

W okresach gdy nie mam zleceń, zaczynam myśleć o tym, że powinnam rozwinąć się też w jakimś innym kierunku, ale potem, gdy znów jest sezon czuje, że to właśnie to, co potrafię robić najlepiej i w czym czuję się świetnie. Tym bardziej, że nie brakuje tu jeszcze miejsca na rozwój. W końcu będąc fotografami na każdym zleceniu uczymy się czegoś nowego.

Katarzyna Milewska - sylwetka fotografa

Fotografka komercyjna, od dziecka związana ze sportem. Absolwentka AWF. To właśnie w okresie studiów zaczęła fotografować. Zafascynowana ludzkim ciałem, jego możliwościami i nieskończonymi możliwościami utrwalania go w fotografii sportowej. Na swoim koncie ma kampanie reklamowe dla takich marek jak: Reebok, Puma, Adidas, 4F, Arla Protein, Kompania Piwowarska, Under Armour, Pupa Milano i inne.

katarzynamilewska.com | instagram.com/katarzyna_milewska

Aparaty i obiektywy Sony w promocyjnych cenach do 27 lutego

W ramach dwóch nowych promocji, do 27 lutego 2022 roku aparat Sony Alpha 7R IV kupicie 2000 zł taniej. Takiej samej kwoty sięgają niektóre z rabatów, którymi zostały objęte w sumie 24 obiektywy z systemu Sony E.

Przeczytaj także:
2000 zł rabatu na aparat Sony Alpha 7R IV oraz super oferta na obiektywy

Sony wystartowało z kolejnymi promocjami na aparaty i obiektywy systemu E. Do 27 lutego model Alpha 7R IV i wybrane obiektywy kupicie w z rabatami sięgającymi w sumie do 4000 zł. [Czytaj więcej]

Więcej szczegółów znajdziecie na stronach sklepów, biorących udział w akcji.

Materiał powstał we współpracy z firmą Sony

Skopiuj link

Autor: Maciej Luśtyk

Redaktor prowadzący serwisu Fotopolis.pl. Tłumacz i fotograf, codziennie selekcjonuje dla Was porcję najciekawszych newsów ze świata fotografii. Zafascynowany nowymi technologiami, choć woli fotografować analogiem. Prywatnie niespełniony snowboardzista i spełniony tata.

Komentarze
Więcej w kategorii: Wywiady
Nie „udało się”, tylko „zrobiłam to” - wywiad z podróżniczką i fotografką Dodo Knitter
Nie „udało się”, tylko „zrobiłam to” - wywiad z podróżniczką i fotografką Dodo Knitter
Dodo Knitter odkrywa świat autostopem, na motorze, w przerobionym samochodzie oraz na nogach. Pokazuje, że podróżowanie samej nie oznacza podróżowania w samotności. Ma 26 lat, na Instagramie...
31
“Zamalowane okna” Anny Liminowicz - ukryte historie polskiego pogranicza [WYWIAD]
“Zamalowane okna” Anny Liminowicz - ukryte historie polskiego pogranicza [WYWIAD]
O historii, która się powtarza, rodzinnych tajemnicach i Mazurach, gdzie mieszają się losy polskie, niemieckie i ukraińskie, z reporterką i fotoreporterką Anną Liminowicz rozmawia Monika...
17
Agata Mądrachowska: „Czasem potrzeba odrobiny pieprzu, żeby przełamać lukier”
Agata Mądrachowska: „Czasem potrzeba odrobiny pieprzu, żeby przełamać lukier”
O swojej zawodowej drodze i realiach branży komercyjnej w szczerej i inspirującej rozmowie opowiedziała nam Agata Mądrachowska - znana z wyrazistego stylu fotografka rodzinna i ślubna, która nie...
23
Powiązane artykuły
Wczytaj więcej (1)