OPPO Find X9 Pro - test długoterminowy

Najnowszy flagowiec OPPO to większe sensory i jaśniejsze obiektywy a Hasselblad tym razem przyłożył rękę również do projektowanie optyki - peryskopowego modułu tele, sprzężonego tym razem z matrycą o rozdzielczości aż 200 Mp. Jak nowa „dziewiątka sprawdza się w praktyce sprawdziliśmy podczas 3-miesięcznego testu.

Skomentuj Kopiuj link
Posłuchaj
00:00

Zaprezentowany pod koniec 2024 roku Find X8 Pro był już w pełni dojrzałym smartfonem fotograficznym a najnowsza „dziewiątka” idzie jeszcze o krok dalej. To nie tylko lepszy moduł foto, ale również więcej mocy obliczeniowej. Dzięki silnikowi LUMI dane z matrycy (lub z kilku matryc) analizowane są przez kilka układów równocześnie.
 

Wreszcie X9 Pro to nowy wygląd, rozwinięta ergonomia a także niemal 30% pojemniejsza bateria (7500 mAh), wydajne chłodzenie, jeszcze więcej funkcji opartych o AI, oraz - jak zachwala firma - niespotykana dotąd responsywność i komfort obsługi.

My w naszym teście skupimy się oczywiście głównie na możliwościach fotograficznych i jakości rejestrowanych zdjęć, by dowiedzieć się czy jest to smartfon, który zadowoli najbardziej wymagających twórców i zastąpi kompaktowy aparat w codziennej fotografii.

Budowa i ergonomia - solidny skromniś

Pod względem stylistyki OPPO wykonuje pivot, odchodząc od znanych z poprzednich generacji obłości. Bryła jest prosta i prawdę mówiąc smartfon niczym specjalnie się nie wyróżnia. Ekran jest płaski a tylna ścianka wykończona matowym i aksamitnym w dotyku szkłem. X9 Pro dobrze leży w dłoni i nie ślizga się tak jak X8 Pro, który po prostu „leciał z rąk” i chętnie wysuwał się z kieszeni.

Perłowa wersja, którą otrzymaliśmy do testów, po trzech miesiącach nadal wygląda świetnie. Tylna ścianka nie rysuje się i nie palcuje, również na aluminiowej ramce nie widzimy wyraźnych zadrapań czy mikro uszczerbień, których nawet przy normalnym użytkowaniu trudno czasem uniknąć. Ekran zabezpiecza Corning Gorilla Glass Victus 2 oraz fabrycznie nakładana folia ochronna, która nie powoduje odbić i bierze na siebie ryzyko zarysowań.

X9 Pro to też najcieńsza ramka w serii (1,15 mm), co dodaje nieco lekkości tej jednak dość masywnej bryle o dobrze wyczuwalnym ciężarze. Ostrzej cięta obudowa podkreśla dodatkowo grubość, a swoje dodaje jeszcze odstająca wyraźnie wyspa aparatów. Generalnie jednak smartfon sprawia dobre wrażenie. 

Na obudowie pojawił się nowy programowalny przycisk „Snap Key”, który możemy wykorzystać również do szybkiego uruchomienia aplikacji aparatu. Podobnie jak umieszczony po drugiej stronie, popularny ostatnio dotykowy suwak (tzw. przycisk skrótu). To rozwiązanie, do którego nadal się nie przekonaliśmy. 

Problemem jest przede wszystkim jego umiejscowienie - zbyt daleko by używać go jako spust dla prawej ręki, za to idealnie, by przypadkiem zoomować lub wyzwalać niechcianą serię gdy trzymamy aparat poziomo w lewej. Ostatecznie wyłączyliśmy jego funkcje - podobnie jak aktywne krawędzie ekranu, bo nic tak nie irytuje, jak wyskakujący wciąż tryb szukania obrazem czy asystenta AI.

Napatrzeć nie możemy się za to na sam ekran. Jest tak dobry, że mamy wrażenie że nic nie dzieli nas od wyświetlanych treści. 6,78-calowy panel AMOLED ProXDR (120 Hz) jest bardzo jasny (1800 nitów) i ostry (450 ppi), ma skuteczne powłoki antyodblaskowe i dobrze sprawdza się nawet w bardzo mocnym słońcu. Również kolory wydają się być bardzo wierne (100% pokrycia DCI-P3), nie zauważyliśmy żadnych przekłamań.
 

Obsługa i aplikacja aparatu

Nakładka na Androida ColorOS jest przyjazna i estetyczna a menu logiczne i intuicyjne. Wciąż mamy tu jednak gąszcz preinstalowanych aplikacji, o które nikt nie prosił, a które nie zawsze da się usunąć. 

Również dobrze znana już aplikacja aparatu jest prosta i wygodna. Kolejność trybów możemy więc dopasować do potrzeb, podobnie jak zawartość dodatkowego menu WIĘCEJ.

W głównym menu znajdziemy też mnóstwo ustawień, które pozwalają bardzo szczegółowo skonfigurować tryb pracy, obsługę i aktywować funkcje pomocnicze. Co ważne, aparat może uruchamiać się w ostatnio używanym trybie, więc własna kalibracja kolorów i parametrów ekspozycji jak najbardziej ma sens.

Zdjęcia możemy zapisywać w JPEG lub RAW ale szybka zmiana formatu możliwa jest tylko w trybie PRO i niestety nadal nie mamy możliwości wyboru par JPEG+RAW, by zapisać w telefonie zarówno ładny JPEG, który szybko powędruje na sociale, jak i bogaty w informacje RAW, by później wydobyć ze zdjęcia jeszcze więcej w spokojnej edycji. Taką możliwość dają już niektóre smartfony konkurencji.

Jakość zdjęć to kolejny krok naprzód

Bardzo szczegółowo aparaty opisaliśmy w naszej analizie, dlatego tym razem przypomnimy tylko kluczowe fakty. Obiektyw szerokokątny 23 mm i ultraszerokokątny 15 mm utrzymały rozdzielczość 50 Mp, natomiast rozdzielczość 3-krotnego tele (70 mm) wzrosła do aż 200 Mp. Możemy rejestrować obrazy w pełnej rozdzielczości (tryby JPEG Maxi RAW Max), ale z założenia jest to tylko zapas pikseli, które procesor obrazu łączy w „superpiksele” by generować wysokiej jakości zdjęcia 12 Mp i wciąż bardzo szczegółowe zbliżenia.

Zanim przejdziemy do poszczególnych aparatów, kilka uwag ogólnych. Pierwsza dobra wiadomość to spójna kolorystyka. Korzystając naprzemiennie z różnych ogniskowych uzyskamy zdjęcia o bardzo podobnym charakterze i - powiedzmy to już na wstępie - naprawdę wysokiej jakości.

Ustawienia: 70 mm; f/2.1; 1/40 s; ISO 640

W dobrym świetle szczegółowość i tonalność, potrafią być naprawę imponujące. Dopóki scena jest dobrze oświetlona i zbalansowana, ingerencja oprogramowania jest subtelna a pliki wyglądają dobrze nawet w powiększeniu na ekranie monitora.

RAW wywołany na domyślnych ustawieniach
JPEG wykonany w trybie pełnej automatyki
Porównanie wycinków 100% z obu zdjęć. 

Porównując wywołany na domyślnych ustawieniach plik RAW i JPEG w trybie Auto, widzimy, że przetwarzanie sprowadza się w zasadzie do nieznacznego podbicia nasycenia i kontrastu, delikatnego uwydatnienia szczegółów i rozjaśnienia cieni. Nic, czego nie widzielibyśmy w przypadku większych aparatów systemowych czy zaawansowanych kompaktów. 

Aparat oferuje też tryb MASTER, który pozwala nam ręcznie kontrolować parametry ekspozycji (PRO), lub jedynie ograniczyć ingerencję systemowych korekcji (Auto). Otrzymujemy wówczas nieco bardziej naturalne kolory i wygląd zbliżony do wywołanego na domyślnych ustawieniach pliku RAW.

Zdjęcie wykonane w trybie Master | Auto
Zdjęcie wykonane w trybie pełnej automatyki

W słabszym i trudnym świetle uruchamia się już jednak cały edycyjny „pipeline” a procesor podejmuje w locie szereg decyzji opartych o inteligentne rozpoznawanie sceny. Efektywne łączenie pikseli (i całych ujęć) daje nam obraz klarowny i o szerokiej rozpiętości tonalnej, ale już nie zawsze naturalny.

Ustawienia: 70 mm; f/2.1; 1/9 s; ISO 6400

Automatyka nie jest też nieomylna, trzeba pamiętać, że nadal mamy do czynienia ze stosunkowo małymi sensorami oraz stałą, nieruchomą przysłoną. W skrajnych sytuacjach w cieniach pojawiają się więc czasem nieładne artefakty czy - jak na tym zdjęciu - całe plamy pozbawione szczegółów (okolice statywu i kół). 

Ustawienia: 15 mm; f/2; 1/17 s; ISO 1600

W sytuacjach problematycznych, jak duży kontrast, tylne podświetlenie czy niespodziewany ruch, zdarzają się błędy. Przede wszystkim Oppo Find X9 Pro lubi jednak przesadzać. Kolory często bywają przesycone, niebo zbyt mocno wygaszone a cienie zbyt głębokie. Są to problemy, które w większym lub mniejszym stopniu dotyczą wszystkich modułów.

Na pochwałę zasługuje natomiast z pewnością tryb nocny. Jakość zdjęć jest naprawdę imponująca - obraz jest gładki i pozbawiony szumu, ale jednocześnie wciąż bardzo szczegółowy. Automatyka bardzo przyjemnie balansuje też kolory skutecznie kontrując ciepłą dominantę. 

Główny aparat szerokokątny 23 mm f.1,5

Główny aparat oparto to nowy sensor 50 Mp Sony (LYT-828) w rozmiarze 1/1,28″. Jest więc aż o 20% większy niż u poprzednika, a także minimalnie większy od matrycy nowego iPhone’a 17 Pro. Jakość zdjęć, naszym zdaniem mówi tutaj sama za siebie. W warunkach dobrego oświetlenia rejestrujemy bardzo przyjemne w odbiorze zdjęcia, których nie wahalibyśmy się wydrukować nawet w większym formacie. 

W bezpośrednim porównaniu z poprzednikiem nie zauważymy tu jednak większych różnic. Obraz jest nieco bardziej nasycony ale równie czysty i szczegółowy. Zdjęcia mogą wydawać się ciemniejsze, ale to raczej efekt mocniejszego systemowego przygaszenia jasnych tonów. 

Oppo Find X8 Pro
Oppo Find X8 Pro
Oppo Find X8 Pro
Oppo Find X9 Pro
Oppo Find X9 Pro
Oppo Find X9 Pro

Szybkie porównanie z iPhone'a 17 Pro pozwala wyciągnąć jeszcze kilka wniosków. Pliki JPEG z Oppo Find X9 w trybie pełnej automatyki prezentują się „atrakcyjniej”. Zdjęcia są bardziej soczyste i klarowne. Powiększenia pokazują też wyraźnie lepszą szczegółowość. Z kolei Iphone lepiej reprodukuje tony skóry a barwy są generalnie bardziej neutralne. 

Oppo Find X9 Pro

Oppo Find X9 Pro

Oppo Find X9 Pro

Iphone 17 Pro
Iphone 17 Pro
Iphone 17 Pro

Niższy kontrast na zdjęciach z iPhone'a to też więcej szczegółów w cieniach, co zauważymy zwłaszcza w zdjęciach nocnych. Generalnie pliki z „siedemnastki” wydają się często nieco płaskie i miękkie, ale wielu bardziej świadomych użytkowników ceni je właśnie za ten neutralny look, który stanowi dobry punkt wyjścia do własnej edycji. 

Oppo Find X9 Pro
Iphone 17 Pro

Teleobiektyw 70 mm f/2.1 - najważniejsza zmiana w Find X9 Pro

Peryskopowy teleobiektyw w modelu Find X9 jest teraz jaśniejszy a przetwornik fizycznie większy i to aż o 50% (1/1,56″). Do produkcji obiektywu wykorzystano ponadto hasselbladowskie Aerospace-Grade Glass, czyli szkło optyczne o wysokiej przezroczystości.

Tutaj postęp względem poprzednika widać już bardzo wyraźnie. Zdjęcia wydają się lepsze pod każdym względem i w dobrym świetle niemal nie ustępują jakością głównemu modułowi.

Oppo Find X8 Pro
Oppo Find X9 Pro

I ponownie - w zbalansowanym oświetleniu, gdy sensor bez problemu radzi sobie z rozpiętością tonów w scenie, zdjęcia będą naturalne i szczegółowe. Ale w ostrym słońcu, czy kłopotliwym półmroku, cienie często będą już zbyt ciemne a nasycenie barw przesadzone.

Ustawienia: 70 mm; f/2,1; 1/50 s; ISO 400
Ustawienia: 15 mm; f/2,1; 1/200 s; ISO 640

Zwiększona natywna rozdzielczość umożliwia też "kadrowanie bez konsekwencji". Tak realizowany jest 6× zoom (140 mm), który - bez interpolacji - pozwala rejestrować szczegółowe ujęcia o nadal dużej rozdzielczości. 200-milionowa matryca daje sporo zapasu i faktycznie spadek jakości jest w zasadzie niezauważalny.

Ustawienia: 140 mm; f/2,1; 1/290 s; ISO 64
Ustawienia: 140 mm; f/2,1; 1/60 s; ISO 320

Dla zoomu 10-60× do akcji wkraczają już algorytmy AI, które poprawiają wyrazistość obrazu. Rezultaty bywają jednak zaskakujące i nawet tak podkręcone przez AI zdjęcia, w smartfonowych rozmiarach prezentują się efektownie. Osoby, które widzą je po raz pierwszy, robią głośne WOW! Na szerokim ujęciu czasami trudno nawet zlokalizować sfotografowany obiekt. 

23 mm
23 mm
15 mm
262 mm
884 mm
700 mm

W zakresie 60-120× AI rekonstruuje, a często po prostu dorysowuje piksele na podstawie analizy sceny. Rezultaty nadal bywają jednak zadziwiające i już dziś zastanawiamy się, co zaoferuje tam ta technologia za kolejne 2-3 lata. 

459 mm

452 mm

1400 mm

1400 mm

Tu bardzo przydatna okazuje się hybrydowa stabilizacja wykorzystująca zarówno mikroruchy pryzmatu (koryguje drgania w dwóch osiach), jak i przesunięcie soczewek układu optycznego. Na bardzo dużych powiększeniach obraz już wyraźnie pływa, ale nadal jesteśmy w stanie zapanować nad kadrem. 

Moduł tele zbudowano wokół 200-milionowej matrycy ale jest to rozdzielczość, z której możemy korzystać tylko w dedykowanym trybie Hasselblad Hi-Res. Otrzymujemy wówczas gigantyczne pliki 16384 x 12288 px, które nawet w formacie JPEG ważą średnio 60 MB.

Na zapis takiego pliku każdorazowo czekamy jednak nawet 10 sekund. Aparat musi przełączyć się na pełny odczyt sensora i przepchnąć przez procesor obrazu 16-krotnie więcej danych niż w standardowym trybie 12 Mp. A czy warto czekać? Naszym zdaniem nie. Plik jest faktycznie ogromny, ale jakość wyraźnie niższa, niż w przypadku i tak dużego przecież pliku 50 Mp, rejestrowanego przez łączone piksele.

Zdjęcie 50 MP
Zdjęcie 200 MP

OPPO chwali się też pierwszym na rynku Motion Photo w jakości 4K. Chodzi o to, że tryb Live Photo pozwala na łatwe wyciąganie i zapisywanie jako nowe zdjęcie pojedynczych klatek w jakości 4K, a więc wystarczającej do większości socialowych zastosowań. Potwierdzamy - zdjęcia prezentują się naprawdę dobrze.

Aparat szerokokątny 15 mm 

Szeroki kąt w Find X9 Pro to 6-elementowy układ optyczny 15 mm f/2 (120°), z matrycą 50 Mp i autofokusem. Wydaje się więc bliźniaczy do modułu z poprzednika, ale tym razem zastosowano nowszy czujnik Samsung ISOCELL JN5, który - mimo podobnego rozmiaru - ma nowszą strukturę fotodiod i przede wszystkim pełny autofokus fazowy. Pod względem jakości zdjęć trudno jednak dopatrzyć się różnic względem Find X8 Pro.

Oppo Find X8 Pro
Oppo Find X9 Pro

Zdjęcia wykonywane przy dobrej pogodzie wyglądają bardzo efektownie. Połączenie tak szerokiego pola widzenia z mocno nasyconymi barwami pozwala tworzyć naprawdę dramatyczne obrazy. 

Jednocześnie właśnie tu ingerencja softu będzie widoczna najbardziej. Szeroka optyka to zawsze duże wyzwanie dla projektantów, bo przy tak dużym polu widzenia niełatwo jest zapanować nad geometrią, winietowaniem i przede wszystkim jakością obrazu na peryferiach kadru. Procesor ma więc co robić i czasem okazuje się nieco nadgorliwy.

Gdy korekcje idą o krok za daleko, niebo wygaszane jest zbyt mocno, czasem wręcz pojawia się odwrócona winieta (jaśniesze brzegi niż centrum kadru). Przeważnie jednak zdjęcia wyglądają naprawdę dobrze. 

Tryb portretowy

Tryb portret to kolejna płaszczyzna współpracy Oppo z Hasselbladem. Największą zmianą w Find X9 Pro jest oczywiście zmiana w module tele, który jest tu naturalną "portretówką". Druga ważna zmiana to pojawienie się znanego już z modelu Ultra czujnika True Color Camera, który odpowiada za precyzyjny pomiar balansu bieli, by wiernie reprodukować barwy również w świetle mieszanym. Tutaj ma to się przekładać głównie na naturalne oddanie tonów skóry. 

Portrety możemy wykonywać oczywiście nie tylko modułem tele, a każdy z aparatów ma odwzorowywać bokeh, a więc charakterystyczny wygląd nieostrości innego obiektywu Hasselblad. W znacznym stopniu jest to oczywiście PR i podpieranie się dziedzictwem legendarnego producenta, ale zobaczmy co pokazują zdjęcia.

f/3.2; 23 mm
f/1,4; 70 mm
f/2.2; 70 mm
f/1,4; 70 mm

Przede wszystkim, trzeba przyznać, że separacja postaci z tła nie stanowi już dla napędzanych przez AI algorytmów żadnego problemu. Tryb portret co do włoska wycina modelkę z tła i potrafi naprawdę przyjemnie stopniować rozmycie, niepokojąco dobrze imitując różny charakter rozmycia dla pierwszego i dalekiego planu. Amator naprawdę nie potrzebuje więcej. 

Od lewej zdjęcia wykonane obiektywem tele 70 mm, z symulacją przysłony f/1.4; f/2.8; f/5,6

Siłę rozmycia możemy oczywiście określić sami w przedziale f/1.4-f/22, zarówno w momencie fotografowania, jak i już po zrobieniu zdjęcia. Musi to być jednak zdjęcie wykonane w trybie portretowym, bo tylko wówczas smartfon zapisuje w pliku informacje niezbędne do stworzenia precyzyjnego rozmycia: m.in. mapę głębi sceny oraz maskę fotografowanej postaci. 

Podsumowanie

To oczywiście nie wszystko, co do zaoferowania ma nam nowy Oppo Find X9 Pro. Zagłębiając się w menu znajdziemy jeszcze całą listę funkcji AI oraz trybów dodatkowych, takich jak długie czasy z ręki, panoramy, czy cyfrowy X-Pan - by wymienić tylko te najważniejsze. Find X9 Pro to oczywiście również zaawansowana kamera i tryb filmowy, który zasługuje na osobny, równie długi artykuł. 

Zdjęcie wykonane w trybie długiej ekspozycji

To co udało nam się pokazać w tym teście, przekonuje nas jednak, że modelem X9 Pro, Oppo jest już w stanie wyjść poza mały ekran smartfona i rejestrować obrazy, które obronią się nawet w postaci większych wydruków. A to coś co jeszcze do niedawna zarezerwowane było wyłącznie dla zaawansowanych aparatów fotograficznych. 

Osobnym pytaniem jest to, czy Oppo chce w ogóle zmierzać w tym kierunku. Natywnym środowiskiem dla smartfonów jest dziś świat mobile i social mediów, nie powinna nas więc dziwić mocna obróbka i wielopoziomowe przetwarzanie zdjęć, służące szybkiej publikacji kipiących kolorami zdjęć bez konieczności dodatkowej edycji. 

Ambitnym i świadomym użytkownikom producenci pozostawiają jednak furtkę w postaci neutralnych profili JPEG i przede wszystkim plików RAW, które dzięki coraz większym sensorom i bardziej zaawansowanej optyce, dostarczają już pliki o naprawdę dużym potencjale.  

Oppo Find X9 Pro ma więc swoje wady, ale ma też długą listę zalet. To bez wątpienia ścisła czołówka smartfonów fotograficznych w 2026 roku. 

Plusy
  • Znakomita jakość w zbalansowanym świetle
  • Bardzo dobra separacja w trybie portret
  • Czyste i szczegółowe zdjęcia w trybie nocnym
  • Dobra jakość plików RAW
  • Bardzo dobry moduł tele 3x
  • Użyteczny cyfrowy zoom 6x
  • Bardzo dobry tryb macro
  • Spójna kolorystyka aparatów
  • Bateria wystarcza na 2,5 dnia
  • Jasny ekran z wierną kolorystyką
  • Solidna, odporna obudowa
  • Szybkie ładowanie
Minusy
  • Brak jednoczesnego zapisu JPEG + RAW
  • Zbyt kontrastowe i przesycone zdjęcia w trudnym świetle (bardzo ostre lub półmrok)
  • Delikatna czerwona dominanta w portretach  
  •  Zbyt agresywny HDR na szerokim kącie
  • Mało oryginalny design
  • Preinstalowane aplikacje partnerów
  • Ograniczona użyteczność przycisku skrótu
  • Stosunkowo wysoka cena

Oppo Find X9 Pro - jeszcze więcej zdjęć testowych 

 

Komentarze
Zobacz więcej z tagiem: smartfon
logo logo
Magazyny
Zamów