Leica Q3 z perspektywy użytkownika modelu Q2. Test porównawczy

Nowa matryca 60 Mp, autofocus z detekcją fazy, rozwinięta ergonomia – Q3 to z pewnością aparat o jeszcze większych możliwościach. Ale czy wprowadzone zmiany wystarczą by przekonać posiadaczy wciąż świetnego modelu Q2? I czy warto dopłacić, jeśli dopiero planujemy zakup swojego pierwszego aparatu Leica Q?

Autor: Maciej Zieliński

9 Czerwiec 2023
Artykuł na: 23-28 minut

Zdaniem niektórych, mamy do czynienia raczej z modelem Q2 Mark II niż kolejną generacją, ale choć oba korpusy są wciąż bliźniaczo podobne, zmiany jakie zaszły wewnątrz aparatu wydają się fundamentalne. Aparat wyposażono w nowy, 60-milionowy sensor z innowacyjną technologią Tripple Resolutnion, znacznie wydajniejszy procesor (skok od razu dwie półki) oraz hybrydowy autofocus z pikselami detekcji fazy.

Do tego cała lista pomniejszych, ale również istotnych zmian: tryb seryjny 15 kl./s (migawka elektroniczna), nowy wizjer o większej rozdzielczości, lepszy i tym razem odchylany ekran LCD, w końcu pojemniejsza bateria, która ma zapewnić dość energii, by obsłużyć bardziej prądożerne podzespoły i zostawić jeszcze coś extra. Aparat możemy też nareszcie ładować przez złącze USB-C, niestety nie potwierdziły się natomiast pogłoski o wbudowanej pamięci SSD.

Leica technologicznie podgoniła więc rynek, nie podbijając jednocześnie przesadnie ceny. W polskiej dystrybucji Q3 kosztuje 29900 zł, czyli „tylko” 3 tys. więcej niż model Q2 (który pozostaje na razie w ofercie). Co ciekawe w Unii Europejskiej za Q3 zapłacimy dziś nawet mniej, bo 5950 euro, czyli ok. 26900 zł (niemiecki Leica Store, stan na 04.06.23). Wynika to z wahań kursów i - jak usłyszałem z bliższych rynkowi źródeł - mało przewidywalnej polityki pieniężnej polskiego regulatora.

Wszystko to sprawia, że od kilku tygodni fora użytkowników aparatów Leica Q buzują od komentarzy i płomiennych dyskusji. Tych którzy już zamówili nowy model, często nie czytając nawet specyfikacji, jest mniej więcej tyle samo co tych przekonanych, że przesiadka na Q3 nie ma sensu. Bo to przecież „Dad's camera” i „większość z nas nigdy nie wykorzysta nawet możliwości Q2”.

Oczywiście nie ma wątpliwości, że nawet cztery lata lat po premierze, Q2 to wciąż rewelacyjny aparat. Daje mnóstwo frajdy z fotografowania oraz pliki, które pozwalają na tworzenie galeryjnej jakości wydruków. Również dla mnie od ponad pół roku Q2 jest aparatem, którym fotografuję „po godzinach” i dla przyjemności, tym bardziej ciekaw byłem jak wprowadzone zmiany odmienią jego charakter.

Czy Q3 to nadal przede wszystkim wygodny i łatwy w obsłudze aparat dla fanów marki, zamożnych hobbystów i garstki fotografów ulicznych, czy może już reporterska, dyskretna i wytrzymała bestia, która sprawdzi się i na ulicy (Q to ulubiony aparat chociażby Chrisa Niedenthala) i w ciężkiej codziennej pracy fotoreportera (podstawowy korpus Marka M. Berezowskiego). W szybkim porównaniu side-by-side starałem się znaleźć odpowiedź na kilka nurtujących mnie pytań. Oto pierwsze wnioski z praktycznego, „terenowego” testu porównawczego Leiki Q2 i Q3.

Q3 zyskuje na ergonomii, ale traci punkty za styl

Pierwszy kontakt i pierwsze zaskoczenie. Q3 jest odczuwalnie cięższa od Q2. To niby tylko 30 g, ale dla mnie to już chyba granica komfortu - fotografując jedną ręką zaczynam czuć już wagę tego niewielkiego aparat. Trzeba pamiętać, że jest to korpus pozbawiony jakiegokolwiek gripu a stabilność chwytu poprawia tylko pomysłowe wgłębienie na tylnej ściance. Sposobem na to mają być nowe dedykowane akcesoria, w tym dokręcany wysoki i masywny grip z funkcją ładowania bezprzewodowego (950 zł) oraz podpórka pod kciuk (tzw. thumb grip) mocowany w gorącej stopce aparatu (1150 zł).

Lewy przycisk funkcyjny jest wyższy, co ułatwia rozróżnienie, gdy aparat mamy przy oku

Nie to jednak jest najważniejszą zmianą w ergonomii. Plotki o odchylanym ekranie w Q3 wywołały chyba więcej emocji niż fazowy AF. Bo faktycznie, w świecie Leiki jest to prawdziwa rewolucja. Niemiecki producent przyzwyczaił nas już do tego, że żadna innowacja nie ma sensu, dopóki firma sama nie zdecyduje się na jej wprowadzenie. I tak jest również tym razem. Zapewne rozwiązanie to zagości już na dobre w aparatach Leica (w linii SL niemal na pewno, ale czy w topowej serii M?).

Zmiana ta wśród użytkowników została przyjęta bardzo dobrze. Ale o ile użyteczność ekranu nie podlega dyskusji, mam pewien żal do projektantów o to jak został on zaimplementowany. Chodzi oczywiście o to, że panel nie licuje się z tylną ścianką, a do tego dosunięto go do lewej krawędzi, na czym cierpi ładna i krągła linia aparatu. Nie jest też przesadnie wygodny, zwłaszcza gdy chcemy odchylić go ku górze. Niewątpliwie linia Q straciła coś ze swej wyjątkowości. Patrząc na tylną ściankę widzę dziś po prostu nowoczesny cyfrowy aparat. 

Zobacz wszystkie zdjęcia (4)

Mechanizm odchylanego ekranu wymusił też przeorganizowanie obsługi. Zamiast pionowej kolumny z lewej strony, mamy teraz dwa przyciski w obrębie głównego wybieraka, a przycisk funkcyjny zduplikowano w górnej części tylnej ścianki. Możemy teraz obsługiwać całość jedną ręką i jest to naprawdę wygodne. Zmieniła się również budowa kierunkowego nawigatora, co akurat jest „zmianą dla zmiany” - ten zastosowany w Q2 moim zdaniem jest wygodniejszy, z lepiej wyczuwalnym przyciskiem centralnym. 

Ekran jest dotykowy, ale niestety nie poprawiła się jego responsywność. Nadal nie nadąża za palcem gdy chcemy np. za pomocą gestów przewijać, powiększać i pomniejszać zdjęcia. Pod tym względem daleko mu do tego co oferują dziś smartfony (oraz konkurencja). Sam panel ma większą rozdzielczość, jest jasny i klarowny. Charakterystyka wyświetlanego obrazu bardzo przypomina tę z modelu Q2.

W Q2 długo przeszkadza mi to, że obraz w trybie podglądu wydaje się zbyt jasny – płaski, miejscami prześwietlony. Po zrzuceniu zdjęć okazywało się jednak, że barwy są OK - soczyste a zdjęcia ogólnie kontrastowe z ładnymi głębokimi cieniami. Z czasem nauczyłem się z tym żyć (włączenie alertu prześwietlenia rozwiązuje problem).

W Q3 wizjer OLED o większej rozdzielczości (5,76 Mp) pokazuje obraz znacznie bliższy temu co zobaczymy na ekranie komputera, ale podgląd na tylnym LCD, tak jak w Q2, pozostaje dość płaski i jasny. Dodatkowo pojawia się dziwna anomalia przypominająca przeostrzanie krawędzi w momencie blokowania ostrości (oraz aberracjia chromatyczna na bardzo kontrastowych, błyszczących powierzchniach). Obserwujemy to zarówno na ekranie jak i w wizjerze, obwiniać należy więc raczej generujący podgląd procesor niż technologię wykonania wyświetlaczy.

Większym problemem wydaje się jednak blackout w trybie zdjęć pojedynczych, czyli utrzymujące się jeszcze chwilę po wyzwoleniu migawki zaciemnienie podglądu w wizjerze / na ekranie. Jeśli chcemy zrobić szybko kilka zdjęć po sobie, w zasadzie fotografujemy na ślepo. W Q2 nie tylko problem ten nie występuje, ale możemy fotografować znacznie szybciej. Wciskając wielokrotnie spust rejestrujemy nawet 6 kl./s, w przypadku Q3 jest to co najwyżej 3,5 kl./s. Dla tych, którzy preferują taki styl dokumentowania będzie to poważny problem.

Srebrny gwintowany spust daje klasyczny sznyt ale przede wszystkim pozwala na stosowanie dodatkowych akcesoriów, jak wężyk wyzwalania czy wkręcany, tzw. miękki spust (znajdziemy go wśród nowych akcesoriów Leica)

W trybach seryjnych blackout niemal nie występuje, choć podgląd kolejnych klatek pojawia się z pewnym opóźnieniem). Sytuacji nie zmienia zmniejszenie rozdzielczości zapisywanych plików nie jest to więc raczej kwestia zbyt małej wydajności procesora a zbyt wolnego sczytywania matrycy BSI.

Kolejną drobną uciążliwością jest mrożenie na ułamek sekundy podglądu w wizjerze gdy wciskamy spust do połowy w bardzo słabym świetle. Dzieje się tak zwłaszcza przy przymkniętej (choćby do f/2) przysłonie. Miejmy nadzieję, że wszystkie te drobne lagi to po prostu choroby wieku dziecięcego i uda się je wyeliminować pierwszą aktualizacją oprogramowania.

W Q zaktualizowano również wygląd menu, które jest teraz jeszcze prostsze i bardziej przejrzyste. Sama struktura nie zmieniła się, więc osoby przesiadające się z modelu Q2 będą czuły się jak u siebie. Pozycje w menu są większe i jest ich więcej. Pojawiają się nowe opcje takie jak kontrola poziomu odszumiania plików JPEG, wybór proporcji boków (3:2, 4:3, 1:1, 16:9) oraz zakładka Leica Looks, czyli coś na kształt symulacji filmów w Fujifilm (pobieramy je za pomocą aplikacji Leica PHOTOS). Jest też ciekawa funkcja korekcji perspektywy, która przyda się w sytuacji, gdy zachowanie geometrii ma dla zdjęcia zasadnicze znaczenie.

Korekcja perspektywy działa jak symulator ułatwiając wypoziomowanie aparatu w czasie rzeczywistym

Jedynym niedociągnięciem w nowym menu jest pewien nieporządek. Pozycji w menu przybyło a graficznie każda z nich jest większa, przez co pogrupowane funkcje i ustawienia zostały w kilku miejscach...rozgrupowane. Ustawienia dotyczące czułości zaczynają się teraz na jednej karcie menu i przelewają się na kolejną. W Q2 ułożono je tak, by tego uniknąć. Plusem jest natomiast zupełnie osobne menu dla trybu wideo. 

A jak nowy model wypada pod względem szybkości?

Jedną z najważniejszych i najbardziej wyczekiwanych zmian jest niewątpliwie wprowadzenie hybrydowego mechanizmu ustawiania ostrości, opartego o detekcję kontrastu, ale wspieranego pikselami detekcji fazy. Leica musiała widocznie poczekać tu na swojego japońskiego partnera, bo niemal na pewno jest to technologia wykorzystana w najnowszym bezlusterkowcu Lumix S5II.

 

Hybrydowy AF z detekcją fazy to nie tylko lepsza skuteczność w słabym świetle, ale również lepszy tryb ciągły (śledzący AF).

W warunkach dobrego oświetlenia nie zauważam różnicy. System AF w Q2 to również bardzo sprawny układ, który ostrzy szybko, płynnie, bezgłośnie i nawet na białą ścianę. Jeszcze w półmroku osiągi można uznać za porównywalne. Leica Q3 swoją przewagę pokazuje natomiast w trybie śledzenia i w bardzo słabym świetle, blokując ostrość nawet w zupełnej ciemności. Tego Q2 nie potrafi. AF to wyraźny postęp i ważny argument dla fotografów, dla których słabe światło jest środowiskiem pracy.

Nowy model to również więcej funkcji inteligentnych. Ostatnia aktualizacja oprogramowania (v5.0) wprowadziła skuteczne wykrywanie oka i twarzy w Q2, ale w Q3 działa szybciej, mamy też dodatkowo wykrywanie obiektów. To kolejny ważny, choć na razie jeszcze dość niezdarny krok w stronę nowoczesności. Detekcja jest albo zbyt czuła albo nie dość inteligentna, ponieważ bez przerwy wykrywa obiekty tam gdzie ich nie ma i potrafi w ostatniej chwili uciec nam z miejsca z dobrze ustawioną ostrością. W kontrolowanej fotografii portretowej czy studyjnej będzie pomocna, ale w terenie i szybkiej pracy póki co jest raczej irytująca.

 

Oczy znalezione na kierownicy mojego auta, to tylko jeden z wielu przykładów mało precyzyjnej detekcji. 

A jak zwiększenie rozdzielczości wpłynęło na ogólną wydajność aparatu? W Q3 zastosowano o 2 generacje wyższy procesor i bufor o pojemności 8 GB, co w przypadku szybkiej karty (Sony G SDXC II; odczyt/zapis 300/299 Mb/s) przełożyło się na imponujące 61 par zdjęć JPEG+DNG z maksymalną prędkością 15 kl./s. Zapis na karcie pełnej serii trwa ponad minutę, ale aparat pozwala na dalsze fotografowanie w miarę opróżniania bufora. To oczywiście znacznie lepszy wynik niż w przypadku Q2, który krztusi się już po kilkunastu klatkach.

Czas startu jest porównywalny, ze wskazaniem na Q2. Oba aparaty potrzebują chwili na uruchomienie ale Q2 od razu wyzwala migawkę – Q3 potrzebuje jeszcze krótkiej chwili. Szybciej wstaje za to z uśpienia. Dość wolny odczyt matrycy powoduje też efekt rolling shutter. W trybie migawki elektronicznej obraz nadal „tańczy” jeśli w scenie pojawia się ruch (lub my poruszymy aparatem). W przypadku aparatu z najkrótszym czasem centralnej migawki 1/2000 s ma to niestety znaczenie.

Aparat szybko się też nagrzewa, ale nie zauważyłem, by wpływało to na osiągi. Mało tego podobno w trybie wideo w maksymalnej rozdzielczości 8K można filmować nawet kilkadziesiąt minut, bez żadnych problemów. Opieram się jednak na zasłyszanych opiniach, przekonam się o tym dopiero gdy aparat trafi do nas na dłużej. 

Czy Leica Q3 robi lepsze zdjęcia?

Nowy sensor (prawdopodobnie wyprodukowany przez Sony), umieszczony po raz pierwszy we flagowym modelu M11, to zdecydowanie najważniejsza zmiana. I nie chodzi nawet o większą rozdzielczość, bo ta nie wzrosła dramatycznie względem 47 Mp w Q2, ale architekturę BSI, która zdecydowanie poprawia jakość zdjęć wykonywanych w słabym świetle. A także technologię Triple-Resolution, dzięki której aparat nie tylko zapisuje mniejsze pliki RAW (60, 36, 18 Mp), ale do ich tworzenia wykorzystuje cały rozmiar matrycy.

Jest to więc przetwornik, który sprawdził się już w topowym modelu, ale tu charakter obrazu może się różnić choćby z uwagi na nowszy niż w M11 procesor Maestro IV. Zapewne więcej do powiedzenia miałby tu użytkownik najnowszej "M-ki", ale porównując sample, mam wrażenie, że zdjęcia mają wygląd typowy raczej dla modeli Q - barwy są jeszcze bardziej nasycone a pliki JPEG wydają wręcz zbyt ostre - zwłaszcza gdy przymykamy przysłonę. 

1/100 s, f/7,1, ISO 100, 28 mm, -0,6 EV

W bezpośrednim zestawieniu z Q2, zdjęcia w dobrym świetle prezentują się bardzo podobnie, co zapewne jest też efektem sparowania matrycy z tym samym, rewelacyjnym obiektywem Summilux 28 mm f/1,7. Pliki JPEG z Q3 wydają się nieco cieplejsze, co mnie osobiście bardzo odpowiada. Balans bieli w Q2 jest po prostu bezwzględnie poprawny i czasem celowo fotografuję korzystając z profilu WB Shadow by wymusić ocieplenie barw. 

Leica Q2, f/5,6; 1/125 s; ISO 320; 28 mm

Leica Q3, f/5,6; 1/125 s; ISO 320; 28 mm

Porównując powyższe zdjęcia, w pierwszej chwili pomyślałem o znacznie większej dynamice tonalnej Q3, ale przyglądając się powiększeniom doszedłem do wniosku, że jest to - poniekąd - złudzenie, wynikające właśnie z cieplejszej reprodukcji barw. By się o tym przekonać, otworzyłem pliki DNG w Adobe Camera Raw i aktywowałem alarm prześwietlenia (czerwone plamy to przepalone obszary pozbawione informacji o obrazie).

Odporność na prześwietlenia modelu Q3 bez wątpienia jest lepsza (oba zdjęcia wykonane zostały przy takich samych, dobranych ręcznie ustawieniach), choć różnica zapewne nie jest tak duża, jak niektórzy oczekiwali. Kilka serii zdjęć z kontrolowanym, stopniowym prześwietlaniem, jeszcze mnie w tym utwierdziło. Poniższe zestawienie prezentuje tę samą scenę celowo prześwietloną w momencie fotografowania o 3 EV. 

Porównanie dobrze pokazuje, dynamikę w kierunku prześwietlenia, ale przecież większy zakres tonalny to nie tylko zachowanie informacji w  światłach, ale również w cieniach. Przyglądając się zdjęciom szybko zauważymy, że w tych, w przypadku Q3 widać znacznie więcej. A to oznacza mniej "wyciągania" w postprodukcji i mniejsze ryzyko zaszumienia obrazu. Osobną kwestią pozostaje to jak zakres dynamiczny kurczy się (lub nie) w miarę podbijania czułości, ale o tym przekonamy się dopiero w testach laboratoryjnych. 

Wycinek 100% kadru. Leica Q2 (z lewej) i Q3 (z prawej). 

A skoro jesteśmy już przy szumach. Za jedną z większych wad modelu Q2 użytkownicy uważają szybki spadek jakości na wysokich czułościach. Czy zastosowany w Q3 sensor z technologią tylnego podświetlenia (dzięki przesunięciu warstwy obwodów pod fotodiody lepiej zbiera światło) pozwoli już na swobodne fotografowanie w słabym świetle?

Pierwsze testy pokazują, że Q3 pod względem szumów radzi sobie zauważalnie lepiej, ale znów nie jest to skok jakościowy o jakim wielu marzyło. Zdjęcia są nieco czystsze i bardziej szczegółowe, ale zyskujemy nie więcej niż 1 EV. Diametralne różnice zauważamy dopiero przy maksymalnych wartościach, z których i tak większość fotografów stara się nie korzystać. Poniżej znajdziecie kilka zestawień wycinków 100% z plików DNG. Całe serie i jeszcze więcej plików do samodzielnej oceny umieszczamy w paczce do pobrania (link na końcu tekstu).

1/60 s, f/2,8, ISO 3200, 28 mm (DNG wywołany do JPEG) 

Leica Q2 / Q3, ISO 3200, DNG, 100% 

1/80 s, f/1,7, ISO 6400, 28 mm (DNG wywołany do JPEG)

Leica Q2 / Q3, ISO 6400, DNG, 100% 

1/100 s, f/1,7, ISO 12500, 28 mm, +1 EV (DNG wywołany do JPEG)

Leica Q2 / Q3, ISO 12500, DNG, 100%

1/400 s, f/1,7, ISO 25000, 28 mm,  (DNG wywołany do JPEG) 

Leica Q2 / Q3, ISO 25000, DNG, 100% 

Podsumowując...

Nowa Leica Q3 to z pewnością aparat jeszcze lepszy. To długa lista ważnych zalet i nowych możliwości ale też co najmniej kilka mniejszych i większych wad i niedociągnięć. Zacznijmy jednak od tego, co inżynierom z Wetzlar z pewnością się udało. A jest tu kilka kwestii, o których jeszcze nie wspominałem.

Nowa ergonomia, to przede wszystkim odchylany ekran, który może i jest niezgrabny, ale w wielu sytuacjach z pewnością okaże się bardzo przydatny. Biorąc pod uwagę nowe możliwości wideo, niektórzy woleliby pewnie by odchylał się na bok, ale projektanci (na szczęście) nadal myślą głównie o fotografach. Mi do ideału brakuje niewielkiego joisticka lub chociaż opcji szybkiego przywołania punktu AF do centrum przyciskiem Set. Nadal możemy zrobić to tylko podwójnym stuknięciem w dotykowy ekran, co w czasie fotografowania w ogóle się nie sprawdza.

Lepszy jest też z pewnością wizjer, który wierniej odwzorowuje zarówno jasność sceny jak i kolorystykę. Wygląda na to, że dobierając parametry w czasie fotografowania można mu w zupełności zaufać. Nieco irytuje drżenie obrazu i przeostrzanie krawędzi w chwili blokowania ostrości, ale sam się zdziwiłem jak szybko o tym zapomniałem.

Nie sposób nie pochwalić za system AF, który nawet w ciemności – choć czasem mozolnie – zablokuje ostrość, oraz za jakość obrazu, która już w Q2 była świetna a teraz jest po prostu rewelacyjna. Nieznacznie, ale zauważalnie poprawiła się dynamika tonalna oraz praca na wysokim ISO. Zdjęcia z Q3 to po prostu „soczyste mięcho” i mówię o plikach DNG, bo JPEG-i są jak dla mnie wręcz „przedobrzone” – zbyt ostre i kontrastowe.

Do tego cała lista drobnych usprawnień z tą samą, ale pojemniejszą baterią na czele. Spodziewałem się dodatkowych 100-150 zdjęć, tymczasem na jednym ładowaniu zapełniłem trzy karty 64 GB, zapisując ponad 1500 zdjęć, z czego ostatnie 100 już na końcówce mocy. Pojemniejsze ogniwo jest kompatybilne wstecznie co ucieszy również użytkowników modelu Q2. Nareszcie aparat naładujemy też przez złącze USB-C. To świetna wiadomość dla podróżników, którzy, tak jak ja, cenią sobie możliwość ładowania wielu urządzeń jednym kablem.

Jedyną poważną wadą Q3 jest w tym momencie długi blackout w wizjerze po każdym zdjęciu wykonanym w trybie pojedynczym. Dla portrecistów, landszafciarzy i wszystkich tych, którym w fotografii się nie spieszy, nie będzie to miało żadnego znaczenia, natomiast dla wszystkich fanów streeta i reportażu – a to przecież dla nich aparat miał przyspieszyć – będzie to stanowiło spore ograniczenie. Miejmy nadzieję, że tak ten jak i pozostałe drobne lagi uda się wyeliminować najbliższą aktualizacją firmware!

Jeszcze garść sampli JPEG z apararu Leica Q3

1/60 s, f/1,7, ISO 800, 28 mm 

1/320 s, f/2, ISO 6400, 28 mm 
1/40 s, f/2, ISO 6400, 28 mm
1/1600 s, f/1,7, ISO 100, 28 mm
1/2500 s, f/2,8, ISO 100, 28 mm, tryb Macro
1/200 s, f/2,8, ISO 100, 28 mm, tryb Macro
10/60 s, f/1,7, ISO 250, 28 mm
1/250 s, f/1,7, ISO 100, 28 mm
1/800 s, f/1,7, ISO 100, 28 mm
1/2000 s, f/2, ISO 100, 28 mm
1/60 s, f/7,1, ISO 100, 28 mm
 
1/2000 s, f/1,8, ISO 100, 28 mm
1/640 s, f/9,5, ISO 100, 28 mm
1/1600 s, f/1,7, ISO 100, 28 mm
1/60 s, f/1,7, ISO 2000, 28 mm 

10/5000 s, f/1,7, ISO 100, 28 mm

1/250 s, f/4,5, ISO 100, 28mm

1/1250 s, f/1,7, ISO 100, 28 mm

1/2000 s, f/1,7, ISO 100, 28 mm 
Skopiuj link

Autor: Maciej Zieliński

Redaktor naczelny serwisu fotopolis.pl i kwartalnika Digital Camera Polska – wielki fan fotografii natychmiastowej, dokumentalnej i podróżniczego street-photo. Lubi małe dyskretne aparaty, kolekcjonuje albumy i książki fotograficzne.

Słowa kluczowe:
Komentarze
Więcej w kategorii: Aparaty
Panasonic Lumix S9 - pierwsze wrażenia i zdjęcia przykładowe (RAW)
Panasonic Lumix S9 - pierwsze wrażenia i zdjęcia przykładowe (RAW)
Lumix S9 to najtańsza z kompaktowych pełnych klatek skierowanych do vlogerów i hobbystów. Czy jednak aparat nie przypłaca tego funkcjonalnością? Oto jak nowy pełnoklatkowy korpus...
8
Leica SL3 - test praktyczny i zdjęcia przykładowe [RAW]
Leica SL3 - test praktyczny i zdjęcia przykładowe [RAW]
Ta sama niemiecka precyzja, ale teraz z 60 Mp na pokładzie, szybszym autofokusem i odchylanym wyświetlaczem. Sprawdziliśmy, jak Leica SL3 spisuje się w praktyce.
24
Canon EOS R8 - test aparatu
Canon EOS R8 - test aparatu
Najnowsza kompaktowa pełna klatka Canona przełamuje schemat tego, co może oferować aparat dla amatorów. Specyfikacja zapożyczona z wyższego modelu R6 Mark II i przystępna cena...
41
Powiązane artykuły