Konica Minolta Dynax 5D - pierwsze wrażenia

Firma Konica Minolta Polska udostępniła nam na krótki czas przedprodukcyjny egzemplarz swojej najnowszej lustrzanki cyfrowej - modelu Dynax 5D. Zapraszamy do lektury krótkiego testu.
0
Łukasz Kacperczyk
15 Lipiec 2005
Artykuł na: 17-22 minuty
Spis treści
1. Wstęp i zdjęcia aparatu

Dzięki uprzejmości firmy Konica Minolta Polska przez pewien czas mieliśmy w redakcji przedprodukcyjny egzemplarz Dynaksa 5D - drugiej propozycji tej marki w segmencie lustrzanek cyfrowych. Trwało to zbyt krótko, byśmy zdążyli przeprowadzić pełny test aparatu. Zresztą z racji, że nie była to ostateczna wersja i tak nie moglibyśmy udostępnić czytelnikom zdjęć testowych. Co prawda "nasz" Dynax 5D był już bardzo bliski produktu finalnego, ale należy zrozumieć Konikę Minoltę, że chce się chwalić dopiero najwyższą jakością dopracowanego efektu końcowego (uaktualnienie: zdjęcia testowe zostały już udostępnione na japońskiej stronie producenta). Natomiast nic nie stoi na przeszkodzie, żeby napisać kilka słów na temat wygody obsługi, konstrukcji menu czy paru ważniejszych właściwości fotograficznych tej lustrzanki. Należy jednak pamiętać, że niniejszy artykuł w żadnym wypadku nie powinien być traktowany jako wyczerpujący test - są to raczej dość luźne uwagi na gorąco.

Konica Minolta Dynax 5D

Długo oczekiwana Konica Minolta Dynax 7D od razu sprawiała wrażenie aparatu skierowanego do zaawansowanych fotografów. Najeżony przyciskami, pokrętłami i gałkami korpus onieśmielał co mniej doświadczonych amatorów. Mimo że taki interfejs znacznie zwiększał szybkość obsługi i umożliwiał bezpośredni dostęp do większości ustawień, pojawiły się głosy krytyki. Niesłuszne, bo spowodowane nie tyle wadami Dynaksa 7D, co brakiem w ofercie firmy lustrzanki cyfrowej dla mniej wymagającego użytkownika, przyzwyczajonego do systemu obsługi zwyczajnych cyfrówek - czyli do tego, że większość parametrów zmienia się z poziomu menu. Tę lukę wypełnia od dziś właśnie opisywany model Dynax 5D.

O 22 % mniejszy i lżejszy od starszego brata Dynax 5D na pierwszy rzut oka nie różni się specjalnie od konkurencji. Już po chwili jednak orientujemy się, że chyba jest lepiej. Wykonane zdjęcia oglądamy na dużym, 2,5-calowym wyświetlaczu LCD - co prawda ma on niższą rozdzielczość niż w Dynaksie 7D (różnica jest zresztą zauważalna gołym okiem), ale mimo wszystko nawet sama wielkość robi wrażenie. Jednak oczywiście najważniejszą różnicą jest wbudowany w korpus system stabilizacji obrazu Anti-Shake. Przypomnijmy, że ten zastosowany już wcześniej choćby w modelu Dynax 7D system opiera się na stabilizowaniu matrycy CCD, dzięki czemu każdy obiektyw "zyskuje" stabilizację. Nie trzeba chyba wyjaśniać, jak przydatne jest to rozwiązanie dla osób lubiących fotografować w świetle zastanym lub nie mających wystarczająco grubych portfeli, by pozwolić sobie na zakup drogich teleobiektywów ze stabilizacją. Więcej na temat skuteczności Anti-Shake'a w dalszej części artykułu.

Ale dość już wstępu - zobaczmy, jak Konica Minolta Dynax 5D sprawuje się w akcji. Przed oficjalną premierą.

Zdjęcia aparatu








Niniejszy test podzieliliśmy na pięć części:

Spis treści

Poprzednia

Komentarze
Więcej w kategorii: Aparaty
Leica Q2 na ulicach Londynu - test autorski
Leica Q2 na ulicach Londynu - test autorski
Szybka i kompaktowa Leica Q to dziś jeden z ulubionych aparatów fotografów ulicznych. W drugiej generacji udoskonalono...
21
2
Nikon Z50 - pierwsze wrażenia
Nikon Z50 - pierwsze wrażenia
Po pełnej klatce przyszła pora na APS-C. Nikon pozbywa się lustra z korpusów średniej półki, a nowy Z50 ma być odpowiednikiem linii D7000 z mniejszym i lżejszym...
11
0
Sony A6400 - test aparatu
Sony A6400 - test aparatu
Następca modelu A6300 ma być doskonałym aparatem dla wymagającego amatora i pierwszym wyborem vlogera. Ciągle jednak pod pewnymi względami ustępuje obecnemu od dwóch...
6
2
Powiązane artykuły
Wczytaj więcej (4)