Materiał partnera
„Karty pamięci są chyba jednym z najmniej docenianych elementów ekwipunku w fotografii, a przecież to one - i tylko one rejestrują cały ogrom naszej pracy” - podkreśla Jan Ulicki. W jego workflow pełnią więc rolę absolutnie kluczową, a ich wybór nie jest przypadkowy.
Niezawodność - co to właściwie oznacza?
W codziennej pracy najważniejsze okazują się nie liczby na opakowaniu, lecz pewność działania. Fotografia krajobrazowa to wymagająca dziedzina - niejednokrotnie czekanie na „to” ujęcie potrafi trwać godzinami, a do niektórych specjalnych miejsc można dotrzeć tylko pieszo, oczywiście niosąc ciężki plecak ze sprzętem. Pobudki o bladym świcie lub całonocne oczekiwanie na zorzę to również nieodłączny element tej pasji. Przy tego typu zaangażowaniu i poświęceniu na pewno nie warto ryzykować, że cały trud pójdzie na marne.
„Podstawa to dla mnie niezawodność i odporność na warunki. Jeśli karta nie nadąży z zapisem lub po prostu zawiedzie, cała praca może zostać stracona” - zauważa Jan Ulicki.
Tylko jak wybrać kartę, która naprawdę zapewni nam spokój ducha? Warto zwrócić uwagę na parametry takie jak:
- Minimalne prędkości zapisu i odczytu - wysokie prędkości maksymalne stają się standardem, ale o stabilności karty decyduje to, jak pracuje ona w trybie ciągłym.
- Certyfikaty - na stronie organizacji Compact Flash możesz sprawdzić czy wybrana przez Ciebie karta otrzymała certyfikat poświadczający jej stałą prędkość. To świetny sposób, aby upewnić się, że marka, którą wybieramy jest skuteczna technologicznie.
- Gwarancja i polityka marki - jeśli producent oferuje długie lub dożywotnie gwarancje i możliwość odzyskiwania utraconych danych, otrzymujesz dodatkowe zabezpieczenie swojej pracy.
Karty Exascend cechuje stabilność wielokrotnie potwierdzana certyfikatami VPG (sprawdź na https://compactflash.org/list-of-vpg-certified-cards). Ponadto firma produkuje i serwisuje karty we własnych fabrykach, oferując zaawansowane zabezpieczenia i możliwość odzyskiwania danych.
Format ma znaczenie
Choć często mówi się o kartach pamięci jak o jednej kategorii sprzętu, w praktyce każdy format odpowiada na zupełnie inne potrzeby. W pracy fotografa krajobrazowego trudno dziś wyobrazić sobie działanie oparte wyłącznie na jednym typie nośnika.
Jak zauważa Jan Ulicki, wybór konkretnego rozwiązania zależy przede wszystkim od sposobu pracy i sprzętu, z którego korzystamy. W jego przypadku każdy format ma swoje jasno określone miejsce.
Począwszy od kart microSD, które mogłyby wydawać się mało istotnym dodatkiem, a okazują się pełnoprawnym narzędziem pracy. „Drony stały się tak powszechne, że można uznać je za dodatkowy obiektyw. Nic dziwnego, bo dzięki nim możemy uzyskać kadry, jakich nikt dotąd nie pokazywał. Oczywiście niewielkie urządzenia potrzebują kart microSD, więc trzeba je mieć, aby robić ujęcia z powietrza” - mówi fotograf. Ponadto microSD potrafi być też nieoczywistym zabezpieczeniem - w sytuacji awaryjnej, z pomocą adaptera, może zastąpić klasyczną kartę SD i pozwolić kontynuować pracę. „Raz zapomniałem mojej głównej karty, ale dzięki adapterowi i karcie z kamerki GoPro, którą miałem przy sobie, uratowałem sytuację i mogłem wrócić do domu z materiałem”.
Z kolei karty SD - szczególnie w klasie V60 - pozostają dla wielu fotografów złotym środkiem. „To bardzo dobry kompromis między szybkością, stabilnością i ceną” - podkreśla Ulicki. W praktyce oznacza to płynną pracę na dużych plikach RAW, sprawne opróżnianie bufora oraz komfort przy wykonywaniu serii zdjęć czy bracketingu ekspozycji. Różnica względem wolniejszych kart jest wyraźna - mniej przestojów, więcej kontroli nad momentem.
Wreszcie coś do zadań specjalnych, czyli karty CFexpress - rozwiązanie stworzone z myślą o najbardziej wymagających scenariuszach. „Przy dużych plikach i intensywnej pracy różnica jest bardzo odczuwalna” - zaznacza fotograf. Zauważa, że jego karta CFexpress od Exascend praktycznie eliminuje czekanie na opróżnienie bufora, dzięki czemu nie traci żadnego ujęcia. Jednocześnie Ulicki poleca je szczególnie użytkownikom nowoczesnych aparatów o wysokiej rozdzielczości oraz osobom pracującym w trybach seryjnych. Jeśli twój aparat lub po prostu rodzaj fotografii nie wykorzysta potencjału karty CFexpress, lepiej rozważyć zakup wysokiej klasy karty SD.
Sprzęt, który musi nadążyć
W fotografii krajobrazowej karta pamięci musi dotrzymać kroku nie tylko aparatowi, ale i warunkom pracy - dynamicznie zmieniającemu się światłu, pogodzie i często wymagającej logistyce dotarcia na miejsce. „Często pracuję w trudnych warunkach - niskie temperatury, wilgoć, wiatr, deszcz, upał. Daję z siebie dużo, poświęcam masę czasu i energii - karty muszą za tym nadążyć i trzymać poziom” - mówi Jan Ulicki. W praktyce oznacza to, że kluczowe stają się trzy rzeczy: stabilność zapisu, brak spadków wydajności oraz odporność na czynniki zewnętrzne - to one odróżniają sprzęt „wystarczający” od takiego, któremu można zaufać w krytycznym momencie.
Karty Exascend, których używa Ulicki, są odporne na wodę, pył, uderzenia i wstrząsy, dzięki czemu sprawdzają się w terenie. Ponadto kartę CFexpress marka wyposażyła w autorskie technologie dodatkowo ochraniające przed błędami w zapisie i przegrzewaniem.
Fotograf zauważa, że najczęściej występującym wśród fotografów błędem jest kupowanie najtańszych rozwiązań, bez zwracania uwagi na ich parametry. To z kolei skutkuje zapchanym buforem, spowolnieniami, a nawet utratą danych. Sam również doświadczył tego w praktyce: awaryjna, budżetowa karta po prostu nie radziła sobie z zadaniem: „fotografowałem wtedy wschodzący księżyc i robiłem zdjęcia w serii - zapisywały się tak długo, że cały aparat zaliczał lagi, przez co nie udało mi się zachować ciągłości ujęć”.
„Dobre karty uratowały wszystkie moje zdjęcia”
Jan Ulicki docenia Exascend za to, że deklaracje producenta pokrywają się z rzeczywistością: „Moją główną kartą jest CFexpress od Exascend. Nie miałem ani jednego momentu, w którym coś by się zacięło lub opóźniło i moje zaufanie do niej stale rośnie. Tym bardziej, że ostatnio przypadkiem wylądowała w mokrej ziemi i po wydmuchaniu wszystko działa. Przeszła ten test wzorowo”.
„Dobre karty uratowały wszystkie moje ujęcia, które powstały bez przeszkód” mówi Jan Ulicki, podsumowując tym samym oczekiwania, które powinna spełniać idealna karta. Działanie bez przeszkód, kiedy nawet nie musimy zaprzątać sobie głowy wydajnością czy bezpieczeństwem naszych zdjęć - to właśnie definiuje dobrą kartę pamięci.