"Proces naturalny" Ireneusza Zjeżdżałki

Od 20 lutego 2006 roku w poznańskiej Galerii Miejskiej "Arsenał" prezentowane będą fotografie Ireneusza Zjeżdżałki z cyklu "Proces naturalny". Autora zainteresowały opuszczone miejsca, niegdyś tętniące życiem, teraz będące w trakcie rozpadu.
Sposób fotografowania charakterystyczny dla Zjeżdżalki, uznawanego za jednego z najlepszych współczesnych polskich dokumentalistów. Fotografie czarno-białe, poprzez tradycyjne powiększenie na papierze barytowym o ciepłym zabarwieniu, zostały zawieszone w czasoprzestrzeni, podkreślając tym samym ich uniwersalny charakter.

Obrazy, które [człowiek] wytwarza, dowodzą, że jedyną ciągłością, jaką człowiek rozporządza, jest zmienność. Obrazy nie pozostawiają wątpliwości co do tego, jak bardzo zmienna jest jego istota.] - Hans Belting

fot. Ireneusz Zjeżdżała "Proces naturalny"

Poniżej publikujemy tekst z katalogu wystawy autorstwa Magdaleny Wróblewskiej (historyka sztuki, pracownika Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego):

{ITL|Rejestracja zmian w otaczającym świecie jest istotą cyklu Sedymentacja Ireneusza Zjeżdżałki. Każda z tych fotografii ukazuje ślady minionego czasu. Miejsca i rzeczy utrwalone w kadrach są już stare, zużyte i porzucone. Przedmioty niepotrzebne, zniszczone i uszkodzone, trwają często jeszcze w swych dawnych, ale zapomnianych przestrzeniach. Przewrócone krzesło, jednoręki manekin czy zburzony piec kaflowy, pozbawione zostały swych zwyczajnych funkcji, a powybijane szyby i połamane deski podłogi zdradzają, że nikt już nie używa opustoszałych pomieszczeń. A nawet jeśli Zjeżdżałka ukazuje miejsca i przedmioty, które ciągle pełnią swe odwieczne role, to wybiera takie, które ze względu na swój wiek czy brzydotę, zapewne wkrótce ulegną degradacji. Świat na nowo odkryty i ukazany, to świat przeżyty, nieświeży, zniszczony. Przypomina nam o wstydliwych, niekiedy bolesnych aspektach naszej rzeczywistości. O tandecie płyt pilśniowych i farby olejnej na ścianie, o niezgrabności używanych sprzętów. Oglądaniu tych fotografii towarzyszyć może uczucie zażenowania, wywołane przykrym wyrazem prezentowanej rzeczywistości, którego autor nie próbuje łagodzić.

Fotografie te nie wywołują uczucia nostalgii, o której pisała Susan Sontag. Według autorki wiąże się ono z fotografią od momentu, gdy w myśleniu historycznym zaczęło dominować przekonanie o nieodwracalności przemijających zjawisk. Jednak spojrzeniom na fotografie Ireneusza Zjeżdżałki nie towarzyszą uczucia żalu czy tęsknoty, które tak często ewokowane są przez obrazy przemijającego świata. Dzieje się tak nie tylko dlatego, że ukazane zostały niewygodne, wstydliwe aspekty naszej rzeczywistości, do tego bezpośrednio i wyraźnie, bez prób idealizacji. Uczucie nostalgii jest wykluczone, gdyż autor poddał tą rzeczywistość zdystansowanemu oglądowi, ujmując chaos jej rozkładu w precyzyjne ramy kompozycji. Zwykle jest ona statyczna, symetryczna, poddana rygorowi geometrii. Ów dystans nie oznacza jednak braku zaangażowania autora, przeciwnie. Zdradza jego badawcze podejście, sposób zainteresowania światem, który każe wnikliwie przyjrzeć się także jego marginesom, peryferyjnym obszarom. Dzięki porządkującej kompozycji nakładanej na ukazujące się oczom fotografa widoki, obrazy te przepojone są wewnętrznym ładem i spokojem. Porządkują nieporządną rzeczywistość, ukazują ją w godny, wręcz dostojny sposób. Autor dokonuje w ten sposób jej rewaloryzacji - nie tylko samym aktem fotografowania, ale właśnie sposobem przedstawienia. Zjeżdżałka ukazuje bowiem wszystkie te trywialne i potoczne elementy otaczającego świata niezwykle subtelnie, z ogromnym wyczuciem i taktem . Tak znajduje wyraz szacunek, respekt fotografa dla niemych świadków naszej mijającej codzienności.


fot. Ireneusz Zjeżdżała "Proces naturalny"

Dowartościowanie tandetnych i ubogich fragmentów rzeczywistości dokonało się jednak przede wszystkim przez wybór i uczynienie ich głównym tematem fotografii. Zniszczona ławka szkolna, stara umywalka czy sterta gruzu skupiają na sobie uwagę odbiorcy. Fotograf podkreśla ich obecność, celowo ograniczając ilość motywów. Oczyszczone ze zbędnych szczegółów kadry wyraźnie prezentują wybrane obiekty nie pozostawiając wątpliwości, że to właśnie o nie chodzi. Ponadto ukierunkowują na specyficzny rodzaj odbioru, wyjątkowo sprzyjając kontemplacji. Nie jest to jednak odbiór monotonny czy jednostajny, polega on raczej na nieustannym ruchu. Wzrok stopniowo przechodzi od oglądu całości kompozycji do czytania zawartych w niej szczegółów. Ale ponieważ tych jest raczej mało, kompozycja zaś niezwykle wyraźna, czytelna, to po chwili oko przestaje błądzić po powierzchni, podążać za indywidualnymi rysami przedmiotów, i próbuje znów odczytać porządkującą zasadę kadru. Ujęcie widoków w czytelne ramy kompozycji nie pozwala na bezgraniczne zatopienie się w "lekturze" tych obrazów, zawsze nakazuje powrót do oglądu całości. Wzrok nie rozprasza uwagi w zbędnych szczegółach, a te istotne są podporządkowane strukturze tych niezwykle sugestywnych obrazów.

Wydaje się, że taki sposób komponowania kadrów jest bliski mechanizmom działania naszej pamięci. Zapamiętujemy przecież nie tyle rzeczywisty wygląd rzeczy czy zjawisk, ze wszystkimi ich cechami, w całym bogactwie drobiazgów, co raczej ogólne widoki, z wybranymi jedynie szczegółami, które mają skłonność do zatracania się wraz z upływem czasu. Pamięć to swoisty zbiór sugestywnych obrazów, które ulegają ciągłym przemianom, wzajemnemu przenikaniu się, zanikaniu wreszcie. Podlegają one w ten sposób oswojeniu, adaptacji dla naszej świadomości. Najbardziej zdumiewającą cechą cyklu Ireneusza Zjeżdżałki jest fakt, że po chwili obcowania z nimi nie wiemy, czy mamy przed oczami widoki przeszłości, czy teraźniejszości, doznajemy wrażenia czasu zatrzymanego, ale nie w sensie utrwalenia momentu w kadrze. Zdaje się raczej, że obraz prezentowany nam przez fotografa czy podobny gdzieś już widzieliśmy, że jest on nam bliski i znajomy, że już kiedyś zaistniał w naszej świadomości.

Metoda pracy Ireneusza Zjeżdżałki odbiega znacznie od tradycyjnych praktyk fotografa-dokumentalisty, który usiłuje w cyklu prac przedstawić to, co widzialne, w możliwie najdokładniejszy sposób. W wyniku próby dokładnego opisania świata za pomocą fotografii powstaje najczęściej z seria prac, prezentujących wiele możliwych ujęć jednego przedmiotu czy miejsca, z różnych punktów widzenia, w różnym czasie, podczas ponawianych wizyt fotografa w jakimś miejscu. Takie serie mają ambicję przekazać całą możliwą wiedzę o obiekcie fotografii i przemianach, jakim on ulega. Są jednocześnie projektem utopijnym, gdyż z góry skazane są na niepełność, nie mogą realizować przyjętych założeń. Zjeżdżałka ma świadomość tej ułomności fotografii dokumentalnej. Dlatego nie podejmuje wysiłku przekazania nam całej prawdy o widzianych miejscach i przedmiotach, dokonuje świadomie wyboru motywów i zamyka je w swoich widokach. Z nich powstaje cykl, którego nazwę rozumiem jako metaforyczne określenie procesu wytrącania się obrazów z drobin erodującej rzeczywistości i ich osadzania się w świadomości i pamięci.


fot. Ireneusz Zjeżdżała "Proces naturalny"

Taki sens fotografii Ireneusza Zjeżdżałki bliski jest koncepcji obrazu Hansa Beltinga: "Obraz jest czymś więcej aniżeli tylko tym, co widziane czy widzialne. To coś więcej, aniżeli wytwór percepcji. (...) chciałbym zaproponować rozumienie obrazu jako wyniku symbolizacji tego, co pojawia się w spojrzeniu lub oku wewnętrznym. (...) Wspominanie i wynajdowanie obrazów są ze sobą splecione tak integralnie, że ich wzajemne oddziaływanie tworzy figury cykliczne. Udziałem ciała staje się nieustanne doświadczenie czasu, przestrzeni i śmierci, ujmowane przez nas już z góry w obrazach.(...)"
Rejestrowanie przemian przez Ireneusza Zjeżdżałkę jest doświadczaniem i ujmowaniem w obrazy nietrwałości kształtu otaczającego świata. Okazuje się on mniej trwały od pamięci, nie tyle historycznej, co indywidualnej, mierzonej czasem i doświadczeniem jednostki. Poszukiwanie jakiejś ciągłości faktów, na przekór ich zmienności, sprawia, że fotograf jest zaangażowany w teraźniejszość, choć jego spojrzenie stale kieruje się ku przeszłości. Jego obrazy powstają dla pamięci, są swoistym remedium na niezaspokojoną tęsknotę do wieczności. Ograniczone jednostkowym doświadczeniem, indywidualnym spojrzeniem, są poszukiwaniem i potwierdzaniem własnej ciągłości w zmieniającym się świecie.
- Magdalena Wróblewska


Otwarcie wystawy fotografii Ireneusza Zjeżdżałki Proces naturalny odbędzie się 20 lutego 2006 roku o godzinie 18 w Galerii Miejskiej Arsenał (Stary Rynek 3, Poznań). Ekspozycja czynna będzie do 5 marca 2006 roku.


Fotografie Ireneusza Zjeżdżałki z cyklu Do światła... prezentowaliśmy w galerii Fotopolis.pl. zobacz

słowa kluczowe:
 
Komentarze
Polecane artykuły
Panasonic Lumix G X Vario 35-100 mm f/2.8 II POWER O.I.S. - zdjęcia przykładowe
19 Wrz 2018
Na warsztat wzięliśmy model Panasonic Lumix G X Vario 35-100 mm f/2.8 II POWER O.I.S. Czy zoom o ekwiwalencie 70-200 mm i stałym świetle f/2.8 to konstrukcja godna wymagającego fotografa? Przekonajcie się sami oglądając zdjęcia przykładowe!
0
Kentmere VC Select - test światłoczułego papieru fotograficznego
13 Wrz 2018
Kentmere VC Select to mniej znany na naszym rynku papier fotograficzny. Jednak czy ma szansę przekonać do siebie wymagających fotografów i dostarczy odbitki o wysokiej jakości? Sprawdźmy to!
1
Canon EOS M50 - test aparatu
11 Wrz 2018
Kompaktowy EOS M50 to tylko z pozoru korpus kierowany do początkujących. Bogata funkcjonalność, obecność złącza mikrofonowego i przystępna cena czynią go obecnie jedną z najciekawszych pozycji na rynku dla świadomych amatorów i vlogerów. Sprawdzamy, jak radzi sobie w praktyce.
0
Panasonic Lumix LX100 II - zdjęcia przykładowe
10 Wrz 2018
Podczas dzisiejszej wizyty w siedzibie firmy, mieliśmy okazję bliżej zaznajomić się w drugą generacją uniwersalnego kompaktu opartego o matrycę 4/3. Zobaczcie, jak Panasonic Lumix LX100 II radzi sobie w praktyce.
0