Bogdan Konopka "Twarze" w Małej Galerii ZPAF-CSW

0
Łukasz Kacperczyk
12 Maj 2004
Artykuł na: 4-5 minut
We wtorek, 11 maja, w warszawskiej Małej Galerii ZPAF-CSW odbył się wernisaż niecodziennej wystawy fotografii Bogdana Konopki. Niecodziennej, ponieważ autor znany dziś przede wszystkim ze swoich wysmakowanych miejskich fotografii pokazał tym razem portrety. Wystawę "Twarze" będzie można oglądać do 6 czerwca 2004.
We wtorek, 11 maja, w warszawskiej Małej Galerii ZPAF-CSW odbył się wernisaż niecodziennej wystawy fotografii Bogdana Konopki. Niecodziennej, ponieważ autor znany dziś przede wszystkim ze swoich wysmakowanych miejskich fotografii pokazał tym razem portrety. Wystawę "Twarze" będzie można oglądać do 6 czerwca 2004.

Elżbieta Cichocka, fot. Bogdan Konopka

Festiwalu Bogdana Konopki ciąg dalszy - wystawa "Twarze" jest trzecią w ciągu ostatnich kilku tygodni ekspozycją prac tego autora, do tego dochodzi jeszcze książka. I kto myślał, że recenzowany niedawno na łamach Fotopolis album "De rerum natura" (czytaj) zaprezentował wszystkie artystyczne oblicza Konopki, powinien wybrać się do Małej Galerii, żeby przekonać się, że (w co nikt chyba nie wątpił) jest ich znacznie więcej.

Ekspozycja zawiera 20 odbitek stykowych - ciasno skadrowanych portretów, wykonanych kamerą 4x5 cali w tym samym studiu i przy bardzo zbliżonych warunkach ekspozycji (dość długi czas otwarcia migawki, zazwyczaj 1/2 sek.). Autor narzucił sobie dość duże, zwłaszcza jak na portrecistę, ograniczenie - mianowicie podczas każdej sesji naświetlał tylko jeden kadr, co wykluczało późniejszy wybór najlepszych ujęć, bo ujęcie jest tylko jedno.

Zdjęcia powstawały na przestrzeni kilku lat (i nadal powstają - Konopka cały czas, choć niespiesznie, pracuje nad tym cyklem). Bardzo dobrze sprawdziła się metoda prezentacji wystawionych fotografii - są one oprawione w ramy i passe-partout, ale nie oddziela ich od oglądającego żadna szyba. Dzięki temu możemy mieć bliski kontakt z tymi idealnie matowymi, bardzo starannie wykonanymi odbitkami stykowymi, bez irytujących odblasków odwracających naszą uwagę od oglądanego zdjęcia.

Wystawa "Twarze" jest pierwszą publiczną prezentacją tych fotografii i choćby z tego względu warto zaopatrzyć się w katalog (skromny, ale zawsze), który jej towarzyszy. Kuratorem wystawy jest Marek Grygiel. Poniżej zamieszczamy tekst jego autorstwa, który znajdziemy we wspomnianym wyżej katalogu:

Po raz pierwszy Bogdan Konopka zdecydował publicznie pokazać cykl portretów nad którym, jak się okazuje, pracuje już od dłuższego czasu. Portret, chyba jeden z najczęstszych gatunków fotografii, jest atrakcyjny z wielu powodów, również dla twórców, którzy mają ugruntowane poglądy na swoją dotychczasową twórczość. Jest to zawsze rodzaj wyzwania, bowiem akurat w tej dziedzinie stworzono w fotografii dzieła naprawdę wybitne. Bogdan Konopka podszedł jednak to tego, tak wyeksploatowanego, tematu z całą pokorą i skromnością.

To, że tak długo zwlekał z ich pokazaniem świadczy o tym, jakim musiał być surowym krytykiem własnych dokonań na tym polu.

Najważniejsze dla niego to "spotkanie", wejście z modelem w rodzaj "harmonii". Dodatkowym utrudnieniem jest to, że z reguły efekt końcowy to jedno zdjęcie, rzadko kiedy dochodzi do powtórnego ujęcia. Jest to więc rodzaj wyrafinowanego ryzyka, zawierzenie kontaktowi, jaki musi nawiązać z fotografowaną osobą, zanim naciśnie spust migawki.

Podczas sesji musi dojść do zbliżenia opartego na pełnym zaufaniu, bo przecież istotą tych zdjęć nie jest ich całkowity naturalizm wynikający z wiernej rejestracji tak blisko skierowanego obiektywu. Zarówno autor, jak i model, mają świadomość, że w efekcie powstanie zdjęcie nie tuszujące niczego, gdzie nie chodzi o techniczną precyzję. Ale nie jest to dla Bogdana Konopki zbyt istotne. Dla niego najważniejszym jest swoisty rytuał, podczas którego musi idealnie dopasować światło i nawiązać kontakt z fotografowaną osobą. Nazywa to "jakością zaistniałego spotkania".

By więc portret był udany musi nastąpić rodzaj na poły mistycznej współpracy fotografa i fotografowanego. Musi zaistnieć jakaś "szczerość spotkania" - dlatego nie ma w tych zdjęciach jednolitego oświetlenia według jakiegoś stałego schematu, nie ma precyzyjnie określonego kadru, ustalonej kompozycji. Tym, co wiąże te portrety w spójną całość, jest owa bliskość kamery i człowieka, który za nią stoi. Wtedy można osiągnąć jakiś rodzaj prawdy o fotografowanych osobach, ale i również o tym, który fotografuje.

Reszta pozostaje poza słowami i jest fascynującą siłą samej fotografii

Marek Grygiel, Warszawa, 19 kwietnia 2004


Wystawa Bogdana Konopki "Twarze" będzie prezentowana w Małej Galerii ZPAF-CSW (pl. Zamkowy 8 w Warszawie) do 6 czerwca 2004.

Czytaj także:
Album Bogdana Konopki "De rerum natura" czytaj
Bogdan Konopka "Jesień w Pekinie" czytaj
Bogdan Konopka "Paris en gris" czytaj

Słowa kluczowe:
Komentarze
Więcej w kategorii: Wydarzenia
Piękna, brutalna, wzruszająca i wstrząsająca. Europa Środkowa w książkach fotograficznych
Piękna, brutalna, wzruszająca i wstrząsająca. Europa Środkowa w książkach fotograficznych
Międzynarodowe Centrum Kultury w Krakowie zaprasza na wyjątkową wystawę „Fotoblok", która pozwoli spojrzeć na bliski nam kawałek świata przez pryzmat photobooków...
8
0
Ruszył cashback Panasonic Lumix - aparaty i obiektywy do 1000 zł taniej
Ruszył cashback Panasonic Lumix - aparaty i obiektywy do 1000 zł taniej
W ramach najnowszej promocji, kupując poszczególne modele aparatów i obiektywów możemy uzyskać zwrot części wydanych na nie pieniędzy. W ofercie m.in. flagowce GH5 i...
4
0
Kobiety, numerologia i ukryte symbole. Wystawa Borysa Makarego w Walencji
Kobiety, numerologia i ukryte symbole. Wystawa Borysa Makarego w Walencji
Borys Makary otwiera indywidualną wystawę w galerii NUE w Walencji. Projekt „They were” to man-rayowskie spojrzenie na postać kobiety. Wernisaż już 8...
31
4
Powiązane artykuły
Wczytaj więcej (4)