Bogdan Konopka "Twarze" w Małej Galerii ZPAF-CSW

We wtorek, 11 maja, w warszawskiej Małej Galerii ZPAF-CSW odbył się wernisaż niecodziennej wystawy fotografii Bogdana Konopki. Niecodziennej, ponieważ autor znany dziś przede wszystkim ze swoich wysmakowanych miejskich fotografii pokazał tym razem portrety. Wystawę "Twarze" będzie można oglądać do 6 czerwca 2004.
We wtorek, 11 maja, w warszawskiej Małej Galerii ZPAF-CSW odbył się wernisaż niecodziennej wystawy fotografii Bogdana Konopki. Niecodziennej, ponieważ autor znany dziś przede wszystkim ze swoich wysmakowanych miejskich fotografii pokazał tym razem portrety. Wystawę "Twarze" będzie można oglądać do 6 czerwca 2004.

Elżbieta Cichocka, fot. Bogdan Konopka

Festiwalu Bogdana Konopki ciąg dalszy - wystawa "Twarze" jest trzecią w ciągu ostatnich kilku tygodni ekspozycją prac tego autora, do tego dochodzi jeszcze książka. I kto myślał, że recenzowany niedawno na łamach Fotopolis album "De rerum natura" (czytaj) zaprezentował wszystkie artystyczne oblicza Konopki, powinien wybrać się do Małej Galerii, żeby przekonać się, że (w co nikt chyba nie wątpił) jest ich znacznie więcej.

Ekspozycja zawiera 20 odbitek stykowych - ciasno skadrowanych portretów, wykonanych kamerą 4x5 cali w tym samym studiu i przy bardzo zbliżonych warunkach ekspozycji (dość długi czas otwarcia migawki, zazwyczaj 1/2 sek.). Autor narzucił sobie dość duże, zwłaszcza jak na portrecistę, ograniczenie - mianowicie podczas każdej sesji naświetlał tylko jeden kadr, co wykluczało późniejszy wybór najlepszych ujęć, bo ujęcie jest tylko jedno.

Zdjęcia powstawały na przestrzeni kilku lat (i nadal powstają - Konopka cały czas, choć niespiesznie, pracuje nad tym cyklem). Bardzo dobrze sprawdziła się metoda prezentacji wystawionych fotografii - są one oprawione w ramy i passe-partout, ale nie oddziela ich od oglądającego żadna szyba. Dzięki temu możemy mieć bliski kontakt z tymi idealnie matowymi, bardzo starannie wykonanymi odbitkami stykowymi, bez irytujących odblasków odwracających naszą uwagę od oglądanego zdjęcia.

Wystawa "Twarze" jest pierwszą publiczną prezentacją tych fotografii i choćby z tego względu warto zaopatrzyć się w katalog (skromny, ale zawsze), który jej towarzyszy. Kuratorem wystawy jest Marek Grygiel. Poniżej zamieszczamy tekst jego autorstwa, który znajdziemy we wspomnianym wyżej katalogu:

Po raz pierwszy Bogdan Konopka zdecydował publicznie pokazać cykl portretów nad którym, jak się okazuje, pracuje już od dłuższego czasu. Portret, chyba jeden z najczęstszych gatunków fotografii, jest atrakcyjny z wielu powodów, również dla twórców, którzy mają ugruntowane poglądy na swoją dotychczasową twórczość. Jest to zawsze rodzaj wyzwania, bowiem akurat w tej dziedzinie stworzono w fotografii dzieła naprawdę wybitne. Bogdan Konopka podszedł jednak to tego, tak wyeksploatowanego, tematu z całą pokorą i skromnością.

To, że tak długo zwlekał z ich pokazaniem świadczy o tym, jakim musiał być surowym krytykiem własnych dokonań na tym polu.

Najważniejsze dla niego to "spotkanie", wejście z modelem w rodzaj "harmonii". Dodatkowym utrudnieniem jest to, że z reguły efekt końcowy to jedno zdjęcie, rzadko kiedy dochodzi do powtórnego ujęcia. Jest to więc rodzaj wyrafinowanego ryzyka, zawierzenie kontaktowi, jaki musi nawiązać z fotografowaną osobą, zanim naciśnie spust migawki.

Podczas sesji musi dojść do zbliżenia opartego na pełnym zaufaniu, bo przecież istotą tych zdjęć nie jest ich całkowity naturalizm wynikający z wiernej rejestracji tak blisko skierowanego obiektywu. Zarówno autor, jak i model, mają świadomość, że w efekcie powstanie zdjęcie nie tuszujące niczego, gdzie nie chodzi o techniczną precyzję. Ale nie jest to dla Bogdana Konopki zbyt istotne. Dla niego najważniejszym jest swoisty rytuał, podczas którego musi idealnie dopasować światło i nawiązać kontakt z fotografowaną osobą. Nazywa to "jakością zaistniałego spotkania".

By więc portret był udany musi nastąpić rodzaj na poły mistycznej współpracy fotografa i fotografowanego. Musi zaistnieć jakaś "szczerość spotkania" - dlatego nie ma w tych zdjęciach jednolitego oświetlenia według jakiegoś stałego schematu, nie ma precyzyjnie określonego kadru, ustalonej kompozycji. Tym, co wiąże te portrety w spójną całość, jest owa bliskość kamery i człowieka, który za nią stoi. Wtedy można osiągnąć jakiś rodzaj prawdy o fotografowanych osobach, ale i również o tym, który fotografuje.

Reszta pozostaje poza słowami i jest fascynującą siłą samej fotografii

Marek Grygiel, Warszawa, 19 kwietnia 2004


Wystawa Bogdana Konopki "Twarze" będzie prezentowana w Małej Galerii ZPAF-CSW (pl. Zamkowy 8 w Warszawie) do 6 czerwca 2004.

Czytaj także:
Album Bogdana Konopki "De rerum natura" czytaj
Bogdan Konopka "Jesień w Pekinie" czytaj
Bogdan Konopka "Paris en gris" czytaj
słowa kluczowe:
 
Komentarze
Polecane artykuły
Kentmere VC Select - test światłoczułego papieru fotograficznego
13 Wrz 2018
Kentmere VC Select to mniej znany na naszym rynku papier fotograficzny. Jednak czy ma szansę przekonać do siebie wymagających fotografów i dostarczy odbitki o wysokiej jakości? Sprawdźmy to!
1
Canon EOS M50 - test aparatu
11 Wrz 2018
Kompaktowy EOS M50 to tylko z pozoru korpus kierowany do początkujących. Bogata funkcjonalność, obecność złącza mikrofonowego i przystępna cena czynią go obecnie jedną z najciekawszych pozycji na rynku dla świadomych amatorów i vlogerów. Sprawdzamy, jak radzi sobie w praktyce.
0
Panasonic Lumix LX100 II - zdjęcia przykładowe
10 Wrz 2018
Podczas dzisiejszej wizyty w siedzibie firmy, mieliśmy okazję bliżej zaznajomić się w drugą generacją uniwersalnego kompaktu opartego o matrycę 4/3. Zobaczcie, jak Panasonic Lumix LX100 II radzi sobie w praktyce.
0
Tenba Air Case Attaché 2214W - test walizki
10 Wrz 2018
Walizki na sprzęt fotograficzny to świetna alternatywa dla dużych plecaków i toreb. Sprawdziłem w praktyce jedną z ciekawszych walizek tego typu na rynku, czyli Tenba Air Case Attaché 2214W.
0