W ostatnich latach, czytając o coraz to nowszych rozwiązaniach AI łatwo można było popaść w przeświadczenie, że problemy tworzone przez sztuczną inteligencję nie dotkną bezpośrednio nas, zwykłych zjadaczy chleba. A przynajmniej nie szybko.
Do tej pory rozwiązania z zakresu generatywnej AI były wykorzystywane głównie przez duże firmy z dużym budżetem i środkami na rozwijanie oraz doskonalenie tego typu przedsięwzięć. Wśród przykładów np. narzędzie generujące kampanie modowe dla H&M czy system tworzący profesjonalne „zdjęcia” e-commerce na potrzeby Levi’s. Do tego setki pomniejszych zastosowań AI, które widujemy na billboardach czy w telewizji.
Wszystko to projekty wykraczające daleko poza zasięg „zwykłych” zawodowców i jestem przekonany, że wielu twórców nawet zawistnie z takiego obrotu spraw się cieszyło. W końcu wszyscy wiemy, że wzięci fotografowie przy dużych kampaniach zarabiają zdecydowanie za dużo… Teraz jednak karta się odwraca i nikomu już nie będzie do śmiechu. Oto bowiem sztuczna inteligencja idzie po jedno z głównych źródeł zarobku dzisiejszych fotografów.
Choć największa ilość zleceń na rynku nadal dotyczy fotografii portretowej, ślubnej i eventowej (które póki co wydają się w miarę bezpieczną niszą), w dobie komercjalizacji Instagrama ogromną część działań wielu fotografów stanowią sesje produktowo-lifestylowe na potrzeby mniejszych marek, które reklamują się w mediach społecznościowych. Potrzeby są duże, a zleceń nie brakuje. Ba, wielu młodych twórców właśnie w ten sposób wchodzi dziś na rynek komercyjny i żyje tylko z tego. Wygląda jednak na to, że może się to bardzo szybko skończyć.
Kilka dni temu Google zaprezentowało nowe eksperymentalne rozwiązania AI skierowane do małych firm w ramach projektu Pomelli. Wśród nowości pojawiła się usługa Pomelli Photoshoot, czyli w dużym skrócie generator zdjęć przystosowany bezpośrednio do tworzenia sesji produktowych. Brzmi niewinnie, ale to narzędzie, które ma potencjał, by wykosić całą branżę. Bo działa to dokładnie tak, jak obawialiśmy się w początkach układów generatywnej AI
Jak działa Pomelli Photoshoot?
Aby stworzyć sesję produktową w Google Pomelli Photoshoot, wystarczy mieć tylko prosta fotkę produktu - na przykład wykonaną smartfonem. Następnie wystarczy wgrać ją na serwer, wybrać styl oraz nastrój spośród proponowanych przez program „szablonów” i gotowe. Otrzymujemy kompletny zestaw profesjonalnie wyglądających „zdjęć” produktowych, gotowych do wykorzystania w mediach społecznościowych i zastosowaniach e-commerce.
Gdybyście myśleli, że oferowane funkcje są w pewien sposób ograniczające i będą prowadziły do jednakowo wyglądających sesji, mamy złą wiadomość. Pomelli Photoshop przyjmuje także zwykłe prompty i pozwala na w zasadzie dowolne edytowanie i "dostrajanie" obrazu za ich pomocą. W zakresie estetyki ogranicza nas tu jedynie wyobraźnia.
Co więcej, aby stworzyć w ten sposób sesję nie potrzeba nam nawet zdjęcia. Wystarczy adres URL prowadzący do danego produktu, co zapewne skrzętnie wykorzystają sklepy internetowe, aby wyróżnić się na tle konkurencji.
Wnioski? Dla wielu fotografów wygląda to bardzo źle i w niedługim czasie może oznaczać zupełną utratę źródła przychodu. Choć Google Pomelli Photoshoot nie jest jeszcze doskonałe ani dostępne w Polsce, zapewne niebawem się to zmieni, a sama usługa będzie dalej doskonalona.
Jeżeli więc Wasza praca opiera się o Instagramowe sesje produktowe, radzimy zacząć rozglądać się za możliwościami zdywersyfikowania swojej oferty. Choć oczywiście nie wszystkie firmy zdecydują się z dnia na dzień zrezygnować z fotografów na rzecz układów AI, koniec końców będzie korzystał z nich bardzo duży procent. Wystarczy zwrócić uwagę na marketingową narrację, jaka towarzyszy pierwszym materiałom na temat Pomelli Photoshoot. Większość osób widzi w tym po prostu doskonały sposób na to, by zaoszczędzić na marketingu.
Źródła: blog.google, labs.google.com