Łukasz Bożycki: „Jesienią w lesie robi się cicho, ale nie dajcie się zwieść”

Jak mówi, przez Polskę migrują właśnie miliony zwierząt, a to świetna okazja by zrobić wyjątkowe zdjęcia. Gdzie, jak (i czym) je fotografować radzi doświadczony przyrodnik i fotograf Łukasz Bożycki.

Autor: Maciej Zieliński

10 Listopad 2021
Artykuł na: 29-37 minut

Pytanie zasadnicze - czy jesień to dobry czas na fotografowanie dzikich zwierząt?

Oczywiście! Ale ogólnie rzecz ujmując, każda pora jest dobra, bo każda jest inna i daje nam okazję do zrobienia innego rodzaju zdjęć. Wiosną – wiadomo – wszystkie zwierzaki spieszą na swoje terytoria, by zająć jak najlepsze miejsca, co się przełoży na znalezienie bardziej wartościowego partnera, czyli takiego, z którym uda się wychować więcej potomstwa. Wiosenna migracja jest więc bardzo szybka, jest dynamiczna, zwierzęta są pięknie ubarwione, ptaki pięknie śpiewają, bo chcą się popisać. A popisują się z dwóch powodów. Po pierwsze, żeby zwrócić uwagę potencjalnego partnera, po drugie, żeby odstraszyć rywali.

Latem w przyrodzie jest zdecydowanie spokojniej – zwierzęta odchowały już młode, które na marginesie, są jeszcze zazwyczaj bardzo nieporadne i ciekawskie, dają więc dużo frajdy fotografowi dzikiej przyrody. Latem również ptaki przestają śpiewać i w lesie robi się ciszej. Ten czas trwa dłuższą chwilę. Lipiec i sierpień to jednak znakomity czas by fotografować owady. To one są wówczas w rozkwicie: ważki, motyle, chrząszcze...

Dudek; Olympus E-M1 X + M.Zuiko 300 mm f/4 PRO, Ustawienia: ISO 200, 300 mm, f/4, 1/250 s

A jesień? Jesień jest inna. I ma to zarówno plusy jak i minusy. Zaletą są z pewnością kolory, które stanowią barwne tła: żółte, brązowe, czerwone... Minusem jest to, że jednak jest przewaga dni pochmurnych, bywa po prostu ciemno. Chociaż w tym roku akurat pogoda nam dopisuje. No i co raz więcej pada. To też czas, kiedy zwierzęta podejmują migracje. Zatrzymują się u nas gatunki z północy, które udają się na południe. Ta migracja jest zupełnie inna od wiosennej, kiedy to zwierzęta zatrzymują się na bardzo krótko, chcąc dolecieć jak najszybciej w miejsca, w których będą się rozmnażać.

Migracja jesienna jest dużo wolniejsza. Zwierzęta podążają za pokarmem i zmieniającą się pogodą. Więc jeśli pogoda będzie dobra, mamy szansę by przez kilka, czy kilkanaście dni je obserwować. Ale potem pojawią się przymrozki, ptaki odlecą, znikną owady bo znikną też bezkręgowce, którymi się żywią. Migracja jesienna jest też cicha. Może nam się wręcz wydawać, że w lasach nie ma zwierząt. Nic bardziej mylnego. Po prostu nie muszą się teraz odzywać, nie muszą się nikomu przypodobać, czy też udowadniać swojej męskości. Tak naprawdę, przez Polskę migrują właśnie tysiące i miliony zwierząt. 

Krzyżówka i Łęczak; Olympus E-M1 Mark II + konwerter MC-14 + M.Zuiko 300 mm f/4 PRO, Ustawienia: ISO 320, 420 mm, f/5,6, 1/2000 s

Co najbardziej lubisz fotografować o tej porze roku? 

Chyba trzy rzeczy. Po pierwsze jelenie na rykowisku. Ten głośny ryk! Para z pysków! Samice, które są ciche i się skradają! Nabuzowane hormonami samce... Coś niesamowitego! Bardzo lubię je filmować i fotografować. Niestety na otwarte przestrzenie wychodzą dość późno wieczorem. Głównie przez myśliwych, którzy zabijają je teraz w ogromnych ilościach. Niestety tam gdzie pojawiają myśliwi, tam też ciężko się fotografuje. Zwierzęta nauczyły się, że lepiej poczekać do zmroku.

Ale o tej porze roku bardzo lubię fotografować również ptaki, szczególnie przy karmniku. Wystarczy trochę ziarna, kawałek słoniny i z pewnością mnóstwo gatunków się pojawi: dzwońce, sikory, grubodzioby, raniuszki, mazurki, wróble, sierpówki, sójki, sroki, dzięcioł średni - jeśli mamy szczęście. Może pojawić się też krogulec, który poluje właśnie na te drobne ptaki.

Dzwoniec; Olympus E-M1 X + M.Zuiko 150-400 mm f/4,5 TC, Ustawienia: ISO 2000, 500 mm, f/5,6, 1/200 s

Bogatki; Olympus E-M1 Mark II + M.Zuiko 300 mm f/4 PRO, Ustawienia: ISO 1250, 300 mm, f/4, 1/500 s

I po trzecie, kaczki, które jak gęsi i żurawie migrują najpóźniej. A kaczek mamy naprawdę mnóstwo. Na przykład czernica – biało czarna kaczka z żółtym oczkiem i zalotnym frędzelkiem z tyłu głowy. Czyż nie jest urocza? Niestety czernica jest gatunkiem łownym w Polsce. Znajduje się wśród 13 gatunków ptaków, do których wolno strzelać. I to pomimo, tego, że jej populacja ostatnio widocznie spada. Uwielbiam fotografować kaczki o tej porze roku, zwłaszcza bardzo nisko, tuż nad wodą. Ta perspektywa, odbicie w wodzie i jesienne tło pozwalają tworzyć bardzo atrakcyjne zdjęcia.

Czernica; Olympus E-M1 X + M.Zuiko 300 mm f/4 PRO, Ustawienia: ISO 200, 300 mm, f/4, 1/500 s

A co polecisz nam, amatorom? Od czego zacząć? Podpowiesz tematy proste, ale jednocześnie satysfakcjonujące?

Dobrze zacząć od czegoś co mamy tuż za oknem, co dobrze znamy, gdzie możemy obserwować przyzwyczajenia ptaków - to gdzie i jak siadają, jak się zachowują. Postawmy różne karmniki. Niech jeden będzie słonecznikowy, drugi z drobnym ziarnem, do tego jakaś kula tłuszczowa, trochę słoniny dla dzięciołów. Jeśli mieszkamy blisko lasu niech będą też orzechy - czy to laskowe czy włoskie – najlepiej łuskane. Wówczas jest duża szansa, że przyleci do nas sójka, która nie jest wbrew pozorom czarnym ptakiem, ale bardzo barwnym!

Sójka; Olympus E-M1 X + M.Zuiko 150-400 mm f/4,5 TC, Ustawienia: ISO 640, 500 mm, f/5,6, 1/160 s

Polecam także odwiedzać parki. Wiele zwierząt decyduje się zostać z ludźmi, blisko nich. Przyzwyczajone do dokarmiania, pojawiają się regularnie. Będą też dobrym tematem na start. Podobnie Ogródki działkowe, gdzie też dokarmiane ptaki pojawiają się bardzo często.

Kolejne miejsce to plaże, gdzie można spotkać różne ciekawe gatunki mew. Ich rozpoznawanie jest niezłym wyzwaniem, bo bywają do siebie bardzo podobne, jak np. mewa srebrzysta, mewa białogłowa czy mewa romańska. Miewają do tego różne upierzenie. Zwłaszcza mewy duże, które na przestrzeni życia mają 8 różnych szat. Zmieniając się również sezonowo – inaczej wyglądają zimą i inaczej wiosną. Także jest to trudne. Ja się cały czas uczę i idzie mi coraz lepiej! 

Mewy srebrzyste; Olympus E-M1 X + M.Zuiko 300 mm f/4 PRO, Ustawienia: ISO 320, 300 mm, f/4, 1/1000 s

Fajną sprawą jest też sprawdzanie obrączek. Możemy wejść na stronę POLRING i tam wpisując symbol z obrączki uzyskać dostęp do wielu informacji – sprawdzić gdzie ten ptak migrował, gdzie spędza zimę a gdzie lato, gdzie się dobrze czuje. Także polecam fotografowanie obrączek i ich zgłaszanie.

Dobrym poligonem może być chyba nawet własny ogród. Co myślisz o aranżowaniu stanowiska - gotowej żerdzi z gałęzi z odpowiednio zaaranżowanym tłem, poidełkiem itd.

Jak najbardziej polecam. Pomyślcie trochę o tym tak, by zwierzaki musiały zapracować na ten słonecznik, który dajemy. Dobrze nam się w zamian zaprezentowały. Warto poświęcić trochę czasu i znaleźć ładną gałązkę, bez jasnych przetarć ale może z porostem czy mchem, i która nie zdominuje zdjęcia.

Jeśli chodzi o tło, często fotografuję tak, że najpierw planuję co będzie widoczne za obiektem. Staram się wabić zwierzaki tak, by siadały na bardzo ładnym tle. Buduję zdjęcie rozpoczynając właśnie od tła, następnie pojawia się ten patyk i liczę na to, że zwierzak pojawi się w tym konkretnym miejscu. Natomiast nigdy nie używam sztucznych teł. Staram się tak aranżować przestrzeń mojego ogrodu by zapewnić sobie ciekawy naturalny drugi plan. Już rok wcześniej myślę o tym co nasadzić by jesienią mieć ładną scenerię do zdjęć.

Czubatka; Olympus E-M1 X + M.Zuiko 300 mm f/4 PRO + MC-14, Ustawienia: ISO 500, 420 mm, f/5,6, 1/80 s

Poidełko to również bardzo dobry pomysł, choć raczej w miesiącach letnich. Jesienią o wodę jest dużo łatwiej – kałuże, zagłębienia, rowy melioracyjne – ptaki znajdują ją teraz bez problemu. Z drugiej strony ptaki są też oportunistami, więc jeśli przyzwyczają się, że woda jest gdzieś blisko, to będą przylatywać. 

Pójdźmy dalej - co jeśli mamy apetyt na pierwsze poważne zdjęcia? 

 Poważne zdjęcia można robić nawet w ogrodzie! Najważniejsze nagrody dostałem za zdjęcia zrobione bardzo blisko ludzi: ropucha w błocie, gdzieś w jakimś małym bajorku w Warszawie, sikorka, która przylatywała do karmnika, nietoperze, które zimowały w starym zniszczonym bunkrze, ważki składające jaja na jakiejś gałązce. Także to nie jest tak, że poważne zdjęcia, to tylko te wykonane w dzikiej głuszy. I nie ma co się rzucać od razu na rzeczy bardzo trudne, bo wtedy łatwo się zniechęcić.

Jeśli pytasz o coś nieco bardziej wymagającego, polecam wybrać się jesienią do lasów liściastych. Tam mamy szansę natknąć się na wiele fajnych zwierzaków, na przykład sowy. To znów zwierzęta, które spotkamy też na obszarach zamieszkałych. Na przykład sowy pójdźki lubią różne stare zabudowania gospodarcze i dziuplaste wierzby. Fotografowałem niedawno pójdźki, które urządziły się w starym domu z dziurawym dachu. To są bardzo pocieszne zwierzaki! Te włochaty stopy, sposób w jaki patrzą, jak się poruszają, kręcą głową... uwielbiam fotografowanie sów!

Pójdźka; Olympus E-M1 Mark II + Zuiko 90-250 mm f/2,8, Ustawienia: ISO 320, 250 mm, f/2,8, 1/125 s

Lasy liściaste i mieszane to też różne gatunki dzięciołów. Głównie dzięcioł duży, ale może pojawić się też dzięcioł średni, który ma całą czerwoną czapeczkę - jego czarny wąs nie łączy się z dziobem i ma bardziej prążkowany bok ciała. Teraz pięknie wygląda na tle barwnych liści drzew liściastych.

Gdy pojawią się pierwsze przymrozki łatwiej będzie za to sfotografować dzięcioła zielonosiwego. Zdecydowanie większy poziom trudności, ale bardzo, bardzo, bardzo pocieszny ptak. Jest też dzięcioł czarny. Ten gatunek bardzo ciężko znęcić do karmnika. Jest to dzięcioł bardzo skryty, potrzebujący dużych obszarów. Mi najłatwiej obserwuje się je jednak na wiosnę, w okresie lęgowym.

Teraz jest też dobry czas na fotografowanie czapli. Wiele stawów jest przed zimą spuszczanych, co sprawia, że momentalnie pojawia się tam wiele zwierzaków. Końcówka migracji to również moment fotografowania biegusów, których jest sporo na przykład na wybrzeżu bałtyckim. Dobrym tematem są też lisy. Jest już po sianokosach więc łatwo spotkać je teraz na łąkach. Mają swoje terytoria i zwyczaje, więc jeśli już znajdziemy miejsce gdzie się pojawiają, wystarczy pojawić się tam w odpowiednim momencie, przysiąść i być bardzo, bardzo cierpliwym.

Dzięcioł zielonosiwy; Olympus E-M1 X + M.Zuiko 300 mm f/4 PRO, Ustawienia: ISO 800, 300 mm, f/4, 1/500 s

Wypadałoby się chyba jednak najpierw „oczytać”. Gdzie szukać informacji o występowaniu i zwyczajach tych gatunków?

 Polecam książki. Uwielbiam książki i staram się być na bieżąco ze wszystkim co się pojawia na polskim rynku. Sporo ściągam też z Wielkiej Brytanii. Teraz ze względu na Brexit trochę się to skomplikowało ale nadal są w zasięgu naszych możliwości.

Nic nie zastąpi też obserwacji w terenie. Ale na spokojnie, nie wywierając presji na zwierzakach, nie prześladując ich i nie zakłócając ich zwyczajów. Najważniejsze jest ich bezpieczeństwo a nie nasze zdjęcie.

Polecam też wszelkiego rodzaju festiwale, kursy on-line i oczywiście swoją audycję w telewizji „Przyrodnik na tropie” - nagraliśmy już 29 odcinków, kolejnych 5 jest w przygotowaniu – i „Animalista” w radiu RDC. 

Zgodzimy się na pewno, że sprzęt w fotografii przyrody jest ważny. Twoim zdaniem ważniejszy jest szybki korpus czy długi obiektyw?

 To zależy do czego. Tryb seryjny 60 kl./s w moim Olympusie E-M1 X robi świetną robotę, a przydaje mi się zwłaszcza funkcja Pro Capture – gdy ptak podlatuje fotograf przeważnie jest już spóźniony i skrzydła są już złożone, a tak rejestruję całą sekwencję ruchu jeszcze zanim wcisnę spust migawki. Kocham ten tryb bo niweluje moje ludzkie słabości i ułomny refleks.

Ale długi obiektyw także jest bardzo potrzebny, bo optycznie skraca dystans między nami a zwierzakami, pozwala skutecznie wypełnić kadr. Często przecież nie możemy lub nie jesteśmy w stanie podejść bliżej. Oczywiście trzeba starać się podejść jak najbliżej. Gdy używamy długiego zooma, jeszcze być może z konwerterem, to między naszym okazem i aparatem jest bardzo dużo powietrza. I to powietrze, zwłaszcza w słoneczny dzień i tuż nad powierzchnią ziemi, może falować. Także im większa odległość nas dzieli, tym jakość zdjęć będzie gorsza. 

Trudno o jednoznaczną odpowiedź. Ja używam i szybkiego korpusu i długiego obiektywu – ostatnio głównie zooma, który jest bardziej uniwersalny podczas filmowania. Pozwala pokazać szerszy kadr, szybko przejść do ciasnego ujęcia, a z konwerterem również skupić się na detalu: szponach czy piórach, o których później opowiadam w programie.

Mandarynka; Olympus E-M1 X + M.Zuiko 150-400 mm f/4,5 TC, Ustawienia: ISO 800, 500 mm, f/5,6, 1/20 s

Olympus to teraz OM System. Niezmiennie jesteś wierny aparatom OM-D i optyce M.Zuiko? Co masz teraz w torbie? 

Do Olympusa przekonała mnie kiedyś cicha migawka. Pamiętam jak testowałem go po raz pierwszy. Włożyłem kartę 32 GB, ustawiłem 60 kl./s, wciskam spust migawki, a tu nic. Nic się nie dzieje. Myślałem, że jest popsuty. Ale gdy po kilkunastu sekundach wyskoczył komunikat „karta SD pełna” pomyślałem – ooo to jest niezły sprzęt! Migawka była tak cicha, że nie zauważyłem, że robię zdjęcia.

Oczywiście przesądziły też małe wymiary i waga - również obiektywów – oraz odporność na kurz i wodę. To bardzo ważne w pracy fotografa przyrody. W ogóle nie muszę się zastanawiać, czy mój sprzęt zniesie warunki, które mu proponuję. On z marszu w to wchodzi. Gdy jestem z innymi fotografami i zaczyna padać, widzę ich nerwowe ruchy, a jedyne o co ja dbam, to by krople nie padały na przednią soczewkę.

Stabilizacja matrycy po prostu wymiata! Podobnie funkcja rozpoznawania ptaków! Algorytm bez problemu rozpoznaje nawet najdziwniejsze gatunki, takie jak szablodziób z mocno wygiętym dziobem albo szczudłak, który ma bardzo długie nogi i wąski dzióbek. Rozpoznaje i sowy i pelikany.

Bardzo lubię też takie małe praktyczne rzeczy. Jestem trochę gadżeciarzem i lubię ładować wszystkie moje urządzenia jednym złączem USB-C: tablet, aparat, telefon, słuchawki. Na wyjazdy zamiast gąszcza kabli zabieram teraz jedną ładowarkę. To bardzo praktyczne i też zawsze bardziej ekologiczne – produkuję mniej elektrośmieci.

Pytałeś co mam w torbie. Sporo! Korpusy to przede wszystkim OM-D E-M1 X i E-M1 Mark III a ulubione obiektywy to obecnie zoom M.Zuiko 150-400 mm f/4,5 IS PRO i stałoogniskowy 300 mm f/4 IS PRO. Mam też starszy obiektyw Zuiko 90-250 mm f/2,8 i M.Zuiko 12-100 mm f/4 PRO. Jest jeszcze kilka szkieł do zadań specjalnych: makro M.Zuiko 60 mm f/2,8 i szeroki kąt M.Zuiko 7-14 mm f/2,8 PRO.

To jest w ogóle bardzo ciekawy obiektyw. Zdjęcia z 7-14 mm mają pewien urok, bardzo je lubię. Gdyby ktoś myślał o konkursach, zdjęciach wyrywających z butów, to ten model jest super, ponieważ pokazuje zwierzaka w środowisku, daje bardzo szerokie ujęcia. Pamiętam jak fotografowałem pelikany kędzierzawe. Podchodząc bardzo blisko pokazywałem w jaki sposób one łapią ryby, co tam się dzieje w tej wodzie, cała historia. Szeroki kąt w fotografii przyrody to oczywiście nie jest łatwe zadanie ale pozwala na zupełnie inne podejście do dobrze znanych tematów.

Pelikany kędzierzawe; Olympus E-M1 X + M.Zuiko 7-14 mm f/4 PRO, Ustawienia: ISO 640, 7 mm, f/2,8, 1/1000 s

Ładny arsenał.... A zestaw na start, który poleciłbyś każdemu to...

Rozumiem, że rozmawiamy o sprzęcie do dzikiej przyrody. A więc na pewno obiektyw M.Zuiko 100-400 mm ze światłem f/5-6, 3 i z optyczną stabilizacją. To świetny obiektyw, który znakomicie będzie działał z „jedynkami” Olympusa – modelem E-M1 Mark III lub nadal świetnym, a obecnie zdecydowanie tańszym E-M1 Mark II. Warto pamiętać o tym, że obiektywy się nie starzeją tak szybko jak korpusy i lepiej zainwestować w lepsze szkło niż w droższy korpus.

Genialnym, niezwykle uniwersalnym obiektywem, który idealnie sprawdzi się nie tylko w fotografii przyrody, jest M.Zuiko 12-100 mm f/4. Zastąpi nam nawet kilka obiektywów i załatwi większość tematów. Praktycznie zawsze mam go w swojej torbie.

A niezbędne akcesoria? Używasz statywu z głowicą kardanową?

Nie, nie używam, ale myślę o tym, żeby zacząć. Co raz więcej filmuję a płynne prowadzenie ma tu bardzo duże znaczenie. Głowica kulowa jest świetna do zdjęć, ale w wideo już się nie sprawdza.

A akcesoria? Jest taka jedna drobna rzecz, którą uwielbiam. Wężyk spustowy. Nie muszę trzymać palca na spuście. Mam włączoną funkcję PRO Capture, rękę w pogotowiu na kolanie i obserwuję, czekając na jakąś akcję. Jeśli siedzisz w czatowni po 10-12 h nie ma naprawdę nic bardziej przydatnego. Oczywiście bardzo pomocna jest też lornetka, używam jej do przeglądania miejsc, w których mogą przebywać zwierzaki.

A maskowanie?

Oczywiście! Ja już staję na głowie, żeby się lepiej zamaskować! (śmiech) Często korzystam też z tego co znajdę, jak trawa, liście, drzewo ścięte przez bobra, gałęzie naniesione przez wodę. Mam najróżniejsze namioty maskujące: małe, duże, leżące, siedzące, z podłogą, bez podłogi – każdy możliwy wariant! Oprócz tego ubranie maskujące, takie którego używają snajperzy, z wzorem jesiennym i wiosennym, szale snajperskie, idealne do krótkiego maskowania, siatki maskujące, kominiarki, rękawiczki. Ten cały arsenał jest bardzo potrzebny zwłaszcza zimą, gdy na zewnątrz jest -20 C a my godzinami siedzimy w bezruchu.

No właśnie, jesień to już też zmienna pogoda. Jak nie dać się zaskoczyć?

Przede wszystkim trzeba mieć buty i spodnie, które doskonale sobie radzą z wodą, stuptuty, które chronią przed kleszczami i oczywiście płaszcz przeciwdeszczowy. Ja zamiast typowego płaszcza używam czegoś w stylu poncho. Mogę wtedy przykryć również plecak, krzesełko, na którym siedzę i w ogóle coś więcej niż tylko siebie. To poncho też mam w kilku kolorystycznych wersjach.

Mam też wkłady rozgrzewające, które bardzo się przydają – gdy jest naprawdę zimno to bardzo pomaga, wlewa jeszcze w człowieka odrobinę chęci i nadziei. No i oczywiście latarka. Dobra „czołówka” bywa bardzo przydatna, bo nie raz zdarzało mi się wracać po ciemku do samochodu.

Jak zwierzęta widzą kolory?
To co widzimy to jest tylko mały wycinek większej rzeczywistości. Nasze zmysły generalnie są bardzo ułomne. Przewaga ewolucyjna człowieka to pofałdowany mózg, czyli inteligencja, wzrok natomiast mamy bardzo słaby. A to dlatego, że mamy trzy rodzaje czopków odpowiedzialnych za widzenie kolorów: R, G i B czyli czerwony, zielony i niebieski. Tak też z resztą budujemy świat pod nasze zmysły: monitory, kamery, telewizory, aparaty... Są też zwierzęta, które mają dwa typy czopków odpowiedzialnych za widzenie barwne. To dotyczy np. łosi, saren, jeleni ale także kotów czy psów. Dla nich kolor pomarańczowy czerwony i zielony wyglądają mniej więcej tak samo. I my ludzie z tego korzystamy, bo na przykład myśliwi zakładają pomarańczowe kurtki. Dzięki temu są niewidoczni dla swoich ofiar, ale bardzo dobrze widoczni dla innych myśliwych. Co ciekawe, zabawki dla naszych pupili też projektowane są z myślą o człowieku. Bo jeśli kupimy psu czerwoną piłkę i rzucimy ją na zieloną trawę to dla niego te barwy są identyczne. Zdecydowanie lepiej byłoby, gdybyśmy kupili mu piłkę niebieską... Ale są też zwierzęta, które znajdują się dużo dalej w widzeniu barw. Na przykład ptaki. Mają, 4 rodzaje czopków, czyli widzą podobnie jak my, ale mają też dodatkowe czopki odpowiedzialne za widzenie w ultrafiolecie, jak np. ptaki drapieżne. Taka pustułka, niewielki sokół widzi świat, który jest lekko fioletowy, ale ślady pozostawione przez gryzonie widzi – prawdopodobnie – na żółto. Ich intensywność z czasem słabnie, mniej więcej tak jak nasze mokre ślady stóp pozostawione na plaży. Peleton zamyka prawdopodobnie krewetka rawka-błazen, która ma 12 rodzajów czopków odpowiedzialnych za widzenie barwne, plus widzenie w UV oraz polaryzacji światła. Nie jesteśmy sobie w stanie nawet wyobrazić jak postrzega kolory!

Gdzie teraz wybierasz się na zdjęcia?

Blisko i daleko. Blisko to mazury – uwielbiam! Moje serce jest na mazurach, nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Mam taki pomysł by fotografować zwierzęta żyjące pod wodą. Małymi rzeczkami będę sobie płynął pod prąd. Mam już skafander nurka, mam obciążenie, obudowę do mojego Olympusa i lampy. Mam już też za sobą pierwsze próby. Te jesienne liście na dnie dodają koloru, świetnie wychodzą też zdjęcia typu „pół na pół” z wypukłą kopułą. To są piękne historie.

A daleko? Planuję pojechać na północ, za koło podbiegunowe. W zeszłym roku zatrzymała mnie pandemia, mam nadzieję, że teraz się uda. Poluję na zorze a w listopadzie pojawiają się tam też Humbaki i inne wieloryby, aby żywić się śledziami, które przypływają do północnych wybrzeży Norwegii.

Powodzenia!

 

Łukasz Bożycki - Rocznik 85. Doktor nauk biologicznych, fotograf, dziennikarz, autor programów przyrodniczych. Dwukrotny laureat międzynarodowego konkursu fotograficznego organizowanego przez BBC Worldwide i Muzeum Historii Naturalnej w Londynie. W 2017 roku zwycięzca w kategorii ptaki w konkursie Asferico. Współautor książki „Animal Rationale. Jak zwierzęta mogą nas inspirować. Rodzina, edukacja, biznes”. Redaktor prowadzący cotygodniową, popularnonaukową audycję radiową „Animalista” w RDC Polskie Radio. Autor, prowadzący, scenarzysta i operator telewizyjnego serialu dokumentalnego pt. ”Przyrodnik na Tropie”. Laureat grantów naukowych oraz stypendiów artystycznych www.bozycki.com

 

Skopiuj link

Autor: Maciej Zieliński

Redaktor naczelny serwisu fotopolis.pl i miesięcznika Digital Camera Polska – wielki fan fotografii natychmiastowej, dokumentalnej i podróżniczego street-photo. Lubi małe dyskretne aparaty, kolekcjonuje albumy i książki fotograficzne.

Komentarze
Więcej w kategorii: Wywiady
Musisz mieć zajawkę - wywiad z Busem Przez Świat
Musisz mieć zajawkę - wywiad z Busem Przez Świat
Podróżują od ponad dekady, w kolorowym busie docierając w różne zakątki świata. Przez wiele lat w większych grupach, teraz po raz pierwszy z roczną córką Gają. Ola i Karol Lewandowscy...
50
"Byle nie przekroczyć granicy” - rozmowa z dokumentalistą Karolem Grygorukiem [PODCAST]
"Byle nie przekroczyć granicy” - rozmowa z dokumentalistą Karolem Grygorukiem [PODCAST]
Granice wytrzymałości fotografa, granice etyki, granice prawa i te granice, które trzeba sobie postawić, by nie żałować żadnego zrobionego zdjęcia. Granice to przewodni temat pierwszego podcastu...
78
Jak zdobywa się 2 miliony followersów na Instagramie? - rozmowa z mistrzem nowoczesnego pejzażu Maksem Rive
Jak zdobywa się 2 miliony followersów na Instagramie? - rozmowa z mistrzem nowoczesnego pejzażu...
Jego zdjęcia to efekt doświadczenia i autorskiej postprodukcji, ale przede wszystkim starannych przygotowań. Holenderski artysta opowiada nam o swoim procesie twórczym i radzi, jak być lepszym...
46
Powiązane artykuły