"Pracując ze światłem. Warsztaty fotografii krajobrazowej" - fragmenty książki

W kwietniu tego roku ukazała się kolejna książka wydawnictwa Galaktyka. Jest ona źródłem praktycznych podpowiedzi ujawniających tajniki pracy fotografów krajobrazu. To wyjątkowa okazja, żeby zapoznać się z radami trójki brytyjskich nauczycieli fotografii krajobrazowej, którzy przedstawiają temat w interesujący sposób. Prezentujemy fragmenty książki.
Mimo całej rewolucji w sprzęcie fotograficznym, jaka dokonała się ostatnimi laty, w fotografowaniu krajobrazu niewiele się zmieniło. Udane zdjęcie jest tu przede wszystkim efektem żmudnego poszukiwania interesującej okolicy, cierpliwego czekania na odpowiednie warunki i umiejętnego wykorzystania zastanego światła. Pracując ze światłem to podręcznik przedstawiający sposób, w jaki warunki oświetleniowe wpływają na zdjęcia krajobrazu.

Ten, napisany przez czołowych brytyjskich fotografików, podręcznik jest skarbnicą praktycznych uwag i podpowiedzi ujawniających tajniki pracy zaawansowanych pejzażystów. Nieocenione znaczenie dla czytelników może też mieć część poświęcona konstruktywnej krytyce opublikowanych zdjęć. Dystans do własnych prac jest bowiem najlepszą receptą na doskonalenia swoich umiejętności.

Książkę Pracując ze światłem mogę szczerze polecić wszystkim fotografom zajmującym się fotografią krajobrazu - od początkujących amatorów po zaawansowanych profesjonalistów. Autorzy przedstawiają tę dziedzinę fotografii w sposób świeży i interesujący dla każdego
- pisze o książce Wojtek Tkaczyński.

Glen Coe, Paul Marsch. Ekspresyjny potencjał światła. Czasem światło samo determinuje sposób, w jaki powinniśmy wykorzystać aparat. I jedynie od naszej odpowiedzi na emocjonalny potencjał światła zależy ewentualny sukces. Możemy czekać cierpliwie na lepsze światło, możemy wrócić za kilka dni lub o innej porze roku. Wrażliwość na światło powinna pomóc w podjęciu decyzji. JC
Aparat czy komputer?

Paul pyta: Czy ewentualne problemy z wyrównaniem oświetlenia lepiej rozwiązywać podczas fotografowania, czy w trakcie obróbki zdjęć za pomocą komputera?

JC: Odpowiedź na takie pytanie może być tylko jedna: rób to, co lepiej ci wychodzi. Jeśli w Photoshopie umiesz korzystać z masek i przenikania - masz w reku doskonałe narzędzie. Nie można jednak powiedzieć, że jedna metoda jest lepsza od drugiej... Z racji szybkości - ja wolę to robić na etapie aparatu.

Miejsce: Glen Coe, Szkocja.
Sprzęt: Canon EOS 350D, obiektyw 10-22 mm, połówkowy filtr szary 3x, ekspozycja: 1/60 sekundy f/16.
Technika: Trudno było zrobić to zdjęcie. Słońce widoczne między szczytami Two Sisters było bardzo jasne. Zastosowany szary filtr przyciemnił wierzchołki.
Obróbka: Niewielkie zmiany krzywych i nasycenia kolorów w Photoshopie. Szczegóły pierwszego planu rozjaśniono o dwie przysłony.
Inspiracja: Znalazłem się we właściwym miejscu o odpowiedniej porze. Dzięki temu mogłem wykonać to zdjęcie oświetlone w najbardziej teatralny z możliwych sposób. Takie światło trwało jedynie kilka sekund.
Styl: Krajobraz - szerokie plany.
Marzenia: Poprawić kompozycję.

Charlie Waite

Big Sur, Kalifornia. Robiąc to zdjęcie, musiałem mierzyć się z wieloma trudnościami. Lubię je. Wiem jednak, że mogłoby być dużo lepsze. Gdybym miał krótszy obiektyw i umieścił aparat wyżej - odległe wzgórza byłyby pokazane lepiej. Bez nich zdjęcie nie oddaje odpowiedniej głębi. Kiedy naciskałem spust migawki, zapadał już zmierzch. Dlatego cień po prawej stronie kadru jest bardzo głęboki. Brak szczegółów w cieniach powinien być wynikiem planu, nie przypadku. Przez użycie filtra ocieplającego 81C zdjęcie jest zbyt czerwone. Powinienem zdawać sobie sprawę, źe na kilka ostatnich minut przed zachodem słońca światło jest wystarczająco ciepłe. Jasne odbicie na końcu skały jest za to doskonałe.
ZAWSZE ROBI NA MNIE WRAŻENIE krajobraz powstający w wyniku interakcji człowieka i natury. Z przyjemnością obserwuję (i fotografuję) wzory tworzone na polach przez pługi lub ściany budynków odbijające się w wodzie jeziora.

Długo pracowałem we Francji i Hiszpanii, gdzie istnieją jeszcze małe targowiska. Lubię nieśpieszne życie mieszkańców wiosek, którzy nie muszą odwiedzać supermarketów. W Wielkiej Brytanii nikt nie żyje już w ten sposób. Praca na roli i własnoręczna produkcja jedzenia porusza mnie do głębi. Zdaję sobie oczywiście sprawę, że w praktyce nie wygląda to zapewne tak kolorowo. Stale jednak ekscytuje mnie, na przykład, widok dorodnych porów z ich zielonymi liśćmi i białym korzeniem.

Pamiętam moment, w którym po raz pierwszy zobaczyłem domy rolników na północy Szkocji. Ich architektura w prosty sposób wynika z charakteru otoczenia. Do dziś często fotografuję takie miejsca. Człowiek zmienia tam krajobraz od wielu pokoleń.
Sluga Pass, Włochy. Skały są dla nas synonimem trwałości. Łańcuchy górskie, z geologicznego punktu widzenia, świadczą o wielkiej energii wyzwalanej podczas ruchu płyt tektonicznych. Chciałem zrobić zdjęcie oddające te okoliczności. Wyobraziłem wiec sobie mocne boczne światło, podkreślające fakturę skał na pierwszym planie i rozjaśniające bliźniacze szczyty w oddali. Cień w środkowej cześć kadru również spełnia ważną funkcję, akcentując odległości miedzy wszystkimi elementami fotografii.
MOJA MAMA ZAWSZE ZACHĘCAŁA MNIE do oglądania wystaw w galeriach sztuki. Mogłem tam zastanawiać się nad sposobem, w jaki malarze wykorzystywali światło. Szczególnie polubiłem impresjonistów, którzy umieli pokazać krajobraz zalany światłem. Pamiętam zwłaszcza obrazy Claude'a Lorraine'a. Ten francuski artysta świetnie czuł krajobraz i potrafił oddać całą głębię oświetlenia. Prosił zaś innych, by malowali na jego obrazach sylwetki ludzi.

Wiele lat temu, dzięki książce The Initials in the Heart, poznałem rysunki na szkle tworzone przez Laurence'a Whistlera. Ważne jest dla mnie zdjęcie Grand Central Station in 1934 autorstwa Hala Moreya oraz pierwsze zdjęcia parowozów, robione przez Winstona Linka.

CZY JEST JEDNO KONKRETNE ZDJĘCIE, które kojarzę z momentem pełnego zrozumienia światła?
Dawno temu fotografowałem szczyt St Claude Valfin, oblany złotym światłem niedzielnego poranka. Gdyby nie fotografia, do dziś myślałbym, że tamten widok był snem.

Po wielu latach chwila ta jest dla mnie nadal bardzo ważna. Choć nie tylko z fotograficznego punktu widzenia. Owszem, zrobiłem wtedy zdjęcie. Najważniejsze są jednak emocje, które czułem, patrząc przez wizjer aparatu. Do dziś trudno mi spokojnie rozmawiać o tej fotografii i poddawać ją chłodnej krytyce. Dla mnie to kwintesencja zdjęcia krajobrazu. Chciałbym jeszcze raz przeżyć ten moment. Zdaje sobie sprawę, ze bardzo łatwo popaść w przesadę i nadmiernie idealizować wspomnienia. Ta jednak chwila towarzyszy mi bez przerwy. Przypominam ją sobie za każdym razem, kiedy naciskam spust migawki.
Monte San Savino, Toskania, Włochy. Pod względem kompozycji i treści to zdjęcie ma wszystkie niezbędne elementy. Jest nieudane z powodu światła. W dolnej części kadru daje odpowiednią plastykę i głębię. Niestety, góra jest płaska i pozbawiona życia. Wracałem tam trzy razy, licząc na ładniejsze niebo i trochę cienia wokół domu. Wyobrażałem sobie również, ze tło zabudowań i drzew powinno być nieco ciemniejsze, by
się wyraźnie odcinały od odległej linii horyzontu. Jasna chmura oświetlona różowym zachodzącym słońcem pasowałaby tu doskonale. Niestety. Niebo ciągle było gładko-szare. Może następnym razem…
CZASEM ŚWIATŁO jest tak miękkie i delikatne, że zdaje się w ogóle nie brać udziału w tworzeniu widoków. Choć to oczywiście absurdalna uwaga. Dawno temu chciałem robić zdjęcie starego młyna w Besancon, w południowo-zachodniej Francji. Niestety, obecna wtedy mgła była całkowicie nieprzezroczysta. Z czasem jednak nieco zrzedła. W środku kadru pojawiło się jasne światło. Pamiętam - uznałem je za płaskie i zupełnie nieprzydatne. Nie zdawałem sobie sprawy, ze zrobione wtedy zdjęcie będę z ochotą oglądał przez wiele następnych lat.

Zdarza się również, ze światło dominuje nad fotografowaną sceną. Jego jakość i kierunek określają wymowę całego kadru. Staramy się zaplanować fotografowanie w takich warunkach i czekamy na odpowiedni moment. Niewielka chmura uparcie tkwiącą w tarczy zachodzącego słońca może go jednak popsuć. Jak wielu innych, osobiście wolę ciepłe światło. Fotograficy krajobrazu długo czekają na bursztynowe promienie, które występują bardzo wcześnie lub bardzo późno w ciągu dnia.
Steptoe Bute, stan Waszyngton, USA. Zdjęcie to od dawna należy do moich ulubionych. Uwielbiam rytmy powierzchni, przypominającej falujące morze. Musiałem wstać bardzo wcześnie, by sfotografować pierwsze promienie ostrego światła słonecznego. Dzięki niemu obszary cienia przeplątają się z jasnymi plamami, podkreślając charakter krajobrazu. Brak chmur na niebie sprawił, ze widok ten jest przejrzysty i zrozumiały. Moją intencją było podkreślenie gładkiej faktury pokrytych trawami wzgórz. Niestety - na zdjęciu widać również sporo obszarów nieporośniętej niczym ziemi. Również zagięcie linii dzielącej zdjęcie na połowę jest w złym miejscu.
MALUJĄC OBRAZ, jego autor ma całkowitą kontrolę nad światłem. Na powierzchni płótna może zdarzyć sie wszystko, co podpowie mu wyobraźnia. Łatwo namalować jasną plamę światła odbijającego sie od dowolnej powierzchni. Fotograficy nie mają tej możliwości. Musimy budować zdjęcia tego, co widzimy. Nasz wpływ na warunki oświetleniowe jest naprawdę niewielki.

Musimy sobie też zdać sprawę, że światło nie jest jedynym czynnikiem warunkującym powodzenie zdjęcia. Kompozycja, równowaga i interakcje form również mogą grać główne role.

UCZĄC FOTOGRAFOWANIA KRAJOBRAZU, przekonałem sie, że najlepszym sposobem prowadzenia zajęć w plenerze jest ciągła rozmowa o występującym właśnie oświetleniu. Trzeba dokładnie przyglądać się najdrobniejszym niuansom jego interakcji z oświetlanymi powierzchniami. Jak jest odbijane? W jakim stopniu pochłaniane? Warto również rozmawiać o "pożyczonym" świetle i metodach doświetlania cieni, na przykład za pomocą odbić od ściany pomalowanej na niezbyt mocny kolor. Uważam, że musimy poznać drogi, którymi światło dociera do fotografowanych miejsc. Chmura w odpowiednim miejscu może wykonać cała pracę za nas. Namawiam studentów, by zwiedzali jak najwięcej galerii i oglądali jak najwięcej obrazów, starając się zrozumieć istotę światła i jego zachowania.

Patrząc na krajobraz, nie zawsze zdajemy sobie sprawę z jego fotograficznego potencjału. Czasem proszę moich uczniów, by odwrócili sie tyłem do fotografowanej sceny i postarali się opowiedzieć o tym, na co patrzyli. Takie ćwiczenie pokazuje, jak ważna jest umiejętność patrzenia stricte fotograficznego. Im więcej wiemy o zachowaniu światła, tym lepiej dla naszych zdjęć.
Sossusvlei, Namibia. Można pomyśleć, ze czerwień na tym zdjęciu jest fałszywa. Nie jest. Wystarczy zastanowić się nad okolicznościami jego powstania. Czerwone z natury światło wschodzącego słońca pada na czerwona skałę. Były to dla mnie całkowicie nowe warunki. Bałem się, żę kapryśna natura światła nie pozwoli zarejestrować tego kadru w sposób, jaki sobie wyobraziłem. Na szczęście powierzchnia góry zachowała swoja fakturę. Drzewa rosnące w linii u podnóża góry nadal są w cieniu - to również pomogło w oddaniu głębi perspektywy.

Pięć moich wskazówek dotyczących pracy ze światłem:

1. Bez aparatu w reku staraj się obserwować sposób interakcji światła z różnymi powierzchniami. Ustaw niewielką martwą naturę w miejscu, które pozwala na zmianę pozycji źródła światła.
2. Światło powinno stać się twoją obsesją. W każdej sytuacji obserwuj, jak zachowuje sie w stosunku do wszystkich elementów kadru.
3. Zarezerwuj sobie czas na fotografowanie krajobrazu w rozmaitych warunkach oświetleniowych. Szczegółowo analizuj te zdjęcia. Odpowiedz sobie zwłaszcza na pytanie, dlaczego niektóre rodzaje światła nie zawsze sprzyjają sukcesowi.
4. Ulubione okolice odwiedzaj kilka razy i z cierpliwością staraj się osiągnąć zdjęcie, które najlepiej oddaje twoje wyobrażenie.
5. Nie zgadzaj sie na kompromisy. Jeśli już musisz zrobić zdjęcie, zwróć uwagę, w jaki sposób nie do końca idealne warunki wpływają na kadr.



Pracując ze światłem. Warsztaty fotografii krajobrazowej
Joe Cornish , Eddie Ephraums , Charlie Waite , David Ward

Ilość stron: 160
Format: 230 x 260 mm
Tłumaczenie: Wojciech Tkaczyński
Cena detaliczna: 49,90 PLN
 
Komentarze
Polecane artykuły
Ilya Shtutsa: „Dobra fotografia jest darem“
5 Lis 2018
O swoich początkach, darze jakim jest fotografia czy wpływie prac Arnolda Mindella opowiada nam Ilya Shtutsa - rosyjski entuzjasta street’a, który opisuje fotografię jako grę o nieprzewidywalnym wyniku.
1
Najnowsza sesja Vanity Fair należała do Polaków
2 Lis 2018
Suspiria, włoski horror z lat siedemdziesiątych, doczekał się odświeżenia i właśnie wchodzi na ekrany polskich kin. W obsadzie znalazły się takie gwiazdy jak Tilda Swinton i Dakota Johnson, ale zagrała w nim również Polka - Małgosia Bela. Postprodukcję obszernej sesji obsady filmu dla włoskiego Vanity Fair wykonało studio House OF Retouching.
0
Oded Wagenstein: „Nie możesz po prostu pojawić się u kogoś w drzwiach i poprosić o zdjęcie”
1 Lis 2018
W syberyjskiej wiosce Yar-Sale mieszka grupa starszych kobiet. Większość dni spędzają w odosobnieniu, odizolowane od świata, który kochały. Podczas gdy mężczyźni zwykle zachęcani są do pozostania w migrującej społeczności i utrzymania ról społecznych, kobiety muszą same radzić sobie ze starością. Fotograf Oded Wagenstein przybliża ich historię w projekcie “Forgotten Like Last Year’s Snow”.
0
Siena International Photo Awards 2018 to piękno świata pod różną postacią
30 Paź 2018
Za nami już czwarta edycja prestiżowego konkursu Siena International Photo Awards. W tym roku zwycięzcą został K M Asad - freelancer współpracujący między innymi z Getty Images. Jednak wśród laureatów nie zabrakło też Polaków. III miejsce w kategorii „The beauty of the nature“ zajął Mariusz Potocki, a Bartłomiej Jurecki otrzymał wyróżnienie w sekcji „Journeys & Adventures“.
0