Opinia Roberta Kucharczyka o Sony HX1

Dziś prezentujemy kolejną opinię o modelu Sony Cyber-shot HX1. Tym razem swoje wrażenia opisał nam Robert Kucharczyk. Autor wszechstronnie przetestował aparat - zrobił nim ponad 1700 zdjęć.
Fotografią interesuję się od trzech lat. Najpierw przez rok byłem posiadaczem Nikona Coolpix 5600, później przez 2 lata Panasonica FZ7, a od stycznia tego roku fotografuję Panasonikiem FZ28. W międzyczasie używałem też Panasonica FZ18 i Canona S5 IS. Łącznie zrobiłem ponad 30 tysięcy zdjęć, więc raczej nie jestem początkującym pstrykaczem :-)

PIERWSZE WRAŻENIE
Aparat jest wykonany solidnie, z dobrej jakości plastiku, ma zwartą i mocną budowę. Wygląd jest atrakcyjny, zwłaszcza robią wrażenie dwa chromowane pierścienie i jeden złoty na korpusie obiektywu. Zwraca uwagę ruchomy ekran - możemy ustawić go pod dowolnym kątem w pionie. Jest bardzo dobrej jakości, ale po wyłączeniu aparatu dość mocno widać na nim odciski palców. Wizjer z kolei raczej słaby, lepiej z niego nie korzystać. Przy ostrym świetle wolałem zwiększyć jasność ekranu niż włączyć wizjer. Klapki są ciasno spasowane, z początku nawet bałem się, żeby czegoś nie urwać przy podłączaniu kabla do transmisji danych. Przyciski trzeba stosunkowo mocno wciskać, żeby zadziałały, ale przynajmniej dzięki temu mamy pewność, że niczego nie włączymy przypadkowo.

Spust migawki jest daleko wysunięty do przodu i dlatego osoby o krótkich palcach nie będą sobie tego chwalić. Coś za coś - dzięki temu mamy głęboki chwyt prawą ręką. Obudowa obiektywu jest krótka, niewiele wystaje za ramię lampy błyskowej i dlatego miałem mało miejsca dla chwytu lewą ręką. Z tego wynika fakt, że trzymanie aparatu dwoma rekami nie jest zbyt wygodne, ale przeważnie nie jest to potrzebne. Aparat jest wyraźnie cięższy po lewej stronie - da się to odczuć przy dłuższym fotografowaniu jedną ręką. Po włączeniu obiektyw dość mocno, bo o 2,5cm, wysuwa się przed obudowę, jest to spowodowane właśnie tym, że jest ona krótka. Przy maksymalnym zoomie wysunięcie zwiększa się do 4,5cm, czyli jest już dość spore. Tak długa "lufa" czasem wzbudzała nadmierne zainteresowanie przechodniów.

Ani na obiektywie, ani na jego obudowie nie ma gwintu, więc nie można korzystać z nakręcanych filtrów i soczewek zbliżeniowych. Jako miłośnik fotografii krajobrazowej nie byłem tym zachwycony. Aparat nie jest zbyt szeroki, ale za to wysoki. Lampa błyskowa jest zamontowana na krótkim ramieniu. Obok niej znajduje się głośnik stereo. Jeśli zapomnimy zdjąć dekielka z obiektywu, sam spadnie, wypchnięty przez obiektyw przy włączeniu aparatu. Przydatne, jeśli mamy wyłączony sprzęt, a chcemy bardzo szybko zrobić zdjęcie. Pasek do noszenie aparatu jest dla mnie trochę za krótki.

OBSŁUGA
Menu jest proste i przejrzyste. W wersji, którą dostałem do testów, brak języka polskiego, ale jest angielski, więc jest ok. Żeby dojść do ustawień systemowych trzeba przewinąć w dół całe menu główne, co na początku jest denerwujące. Potem okazało się, że równie dobrze można przesunąć o jedną pozycję w górę, by dojść do tej samej opcji. Aparat zapamiętuje ostatnio wybraną pozycję w menu.

Bardzo dobre rozwiązanie z dodatkowym pokrętłem wyboru, można nim szybko ustawić takie opcje jak przysłona, migawka, ISO czy EV. Wystarczy je tylko wcisnąć (raz lub kilka razy, żeby podświetlić parametr, który chcemy zmienić) i przekręcić w lewo i w prawo. Tutaj również zapamiętywane jest ostatnie ustawienie - np. jeśli ustawiliśmy ISO, to następnym razem po wciśnięciu pokrętła jest już podświetlony parametr ISO i by go zmienić, wystarczy tylko przekręcić pokrętłem.

Na górze obudowy jest umieszczony przycisk użytkownika C - można przypisać do niego wykrywanie uśmiechu (po wykryciu aparat sam robi zdjęcie, nie trzeba nawet wciskać migawki), balans bieli lub tryb pomiaru światła. Obok jest też przycisk focus - między innymi można nim wybrać opcję ręcznego ustawienia ostrości, co jest bardzo przydatne przy słabych warunkach oświetleniowych i obiektach o jednolitym kolorze. Jest tez przycisk, którym możemy wybrać tryb zdjęć seryjnych (10 zdjęć/s, 5 zdjęć/s, 2 zdjęcia/s lub bracketing). Włącznik również jest na górze obudowy, lekko w nią wpuszczony, więc nie ma możliwości przypadkowego włączenia lub wyłączenia sprzętu.


FOTOGRAFOWANIE W SŁONECZNY DZIEŃ
Najwięcej wykonuję zdjęć krajobrazów i architektury w słoneczne dni, więc najpierw sprawdziłem aparat właśnie w takich warunkach, przeważnie w trybie P. Okazało się, że Sony HX1 robi bardzo ładne, pełne szczegółów i odpowiednio naświetlone zdjęcia, dobrze dobierając czas naświetlania i migawkę.



Po przegraniu zdjęć na komputer, dokładniejszym przyjrzeniu się fotografiom i porównaniu ze zdjęciami z innego aparatu z superzoomem zauważyłem pewien mankament. Zdjęcia o średniej rozpiętości tonalnej były świetne, ale gorzej było z tymi, które miały dużą rozpiętość tonalną - zarówno ostre światło, jak i cienie, typowe dla fotografii robionych w południe. Otóż przy domyślnych ustawieniach aparat za mocno wyostrza programowo, a przede wszystkim zbyt silnie podbija kontrast. Przy zdjęciach architektury nie rzuca się to tak w oczy, natomiast przy ujęciach krajobrazowych zdecydowanie mi się to nie podobało. Lubię ostre, kontrastowe zdjęcia, ale dla scen o dużej rozpiętości tonalnej tryb ostrość +1 i kontrast +1 zdecydowanie odpadał - jasne partie były śnieżnobiałe, a cienie - atramentowo czarne, bez delikatniejszych półcieni. Przy ostrym świetle neutralne ustawiania również często nie były odpowiednie. Moim zdaniem w ostrym słońcu ostrość można zostawić na standardowym poziomie, ale kontrasty trzeba zmniejszyć na -1. Po tej korekcie fotografie były naprawdę dobre i trudno było im coś zarzucić.


W dobrym świetle aż prosiło się, by wypróbować maksymalny zoom, co też oczywiście zrobiłem. Pomimo bardzo dużej ogniskowej 560 mm otrzymane fotografie były świetnej jakości - ostre i wyraziste. Pomimo dużej przysłony f/5,2 i potencjalnie dużo większej możliwości poruszenia zdjęcia były tylko minimalnie gorsze od tych zrobionych przy krótkich ogniskowych.

Z pewnością jest to zasługa świetnego obiektywu - uważam, iż obok Lumixa używanego w Panasonikach serii FZ najlepszego w swojej klasie (chociaż z lekkim wskazaniem na ten drugi).






ZDJĘCIA SERYJNE
Tryb seryny działa tym lepiej im jest lepsze światło. W trybie P przy automatycznie wybranych czasach 1/150 sekundy i krótszych praktycznie każde zdjęcie jest ostre. Jeśli jest ciemno np. wieczorem w parku i światłomierz wskazuje czas 1/80 sekundy lub dłuższy, 30-40% zdjęć nie ma odpowiedniej ostrości na głównym obiekcie, ale w sumie nie ma się co dziwić - przy prędkości 10 zdjęć na sekundy i kiepskim świetle byłbym zaskoczony, gdyby było inaczej.

Świetna sprawa, że przy maksymalnej szybkości zdjęć seryjnych można robić zdjęcia w pełnej rozdzielczości. Dzięki temu można kadrować szerzej, nie martwiąc się, że obiekt wypadnie nam z kadru, a później przyciąć odpowiednio zdjęcie na komputerze. Przy rozdzielczości np. 3 MB po prostu nie byłoby z czego wycinać.

Chyba nie muszę nikogo przekonywać, jak przydatny jest ten tryb, zwłaszcza dla lubiących fotografować imprezy sportowe lub własne dzieci. To drugie często bywa trudniejsze, gdyż nasze małe pociechy oprócz szybkości mają jeszcze jedną cechę - nieprzewidywalność. Dopiero przy prędkości fotografowania 10 klatek na sekundę dowiedziałem się, że mój prawie 2-letni syn robi w tym czasie 5 kroków, zobaczyłem, jak wysoko podnosi kolana i jaką ma technikę biegu oraz jakie robi przy tym miny, które trwają ułamek sekundy i gołym okiem są niemal nie do wychwycenia. Dla mnie, dumnego taty - bezcenne!

W Sony HX1 szybkość jest okupiona długim zapisem zdjęć. O dziwo obojętnie, czy robimy zdjęcia 9 MB, 5 MB czy 3 MB i czy wybierzemy 10, 5 czy 2 klatki na sekundę, po wykonaniu 10 fotografii zapis trwa około. 15 sekund. Wynika z tego, że prędkość zapisu nie zależy od przepustowości danych tylko do pracy, którą musi wykonać procesor.

Przy fotografowaniu takich wydarzeń sportowych jak wyścigi konne, żużel czy biegi na stadionie tak długi zapis w niczym nie przeszkadza, ale np. na meczu koszykówki czy siatkówki może nam w ten sposób umknąć wiele ciekawych akcji. W takim przypadku polecam prędkość 5 klatek na sekundę i robienie po 5-6 zdjęć - przeważnie będzie to wystarczająca ilość i szybkość, a zapis będzie trwał 2 razy krócej.

Super działa opcja autobracketingu. Nie byłem w stanie tego zmierzyć, ale przypuszczam, że aparat w tym trybie robi zdjęcia z pełną prędkością, a więc co 0,1 sekundy, co powoduje, iż wszystkie trzy ujęcia są praktycznie tak samo skadrowane i różnią się jedynie parametrami naświetlania o zadany skok EV (1; 0,7 lub 0,3). Jest to bardzo przydatne przy składaniu zdjęć do fotografii HDR, bo mając niemal identyczne zdjęcia bardzo łatwo je wyrównać w programie (polecam Dynamic Photo HDR) - przy takiej szybkostrzelności w większości przypadków zastępuje to statyw.

FILMOWANIE
Była to kolejna opcja, którą bardzo chciałem przetestować. Mam co do niej mieszane uczucia. Filmy są nagrywane w naprawdę dobrej jakości jeśli chodzi o obraz i dźwięk. Również w słabych warunkach oświetleniowych, np. w nocy przy świetle żarówki, obraz jest stosunkowo dobry, a w dodatku możemy wprowadzić korektę ekspozycji. Przy intensywnym zoomowaniu, a jest to konieczne np. przy filmowaniu dziecka, które non stop biega, ostrość z małymi wyjątkami jest praktycznie cały czas co najmniej poprawna, nawet w słabym świetle.

Niestety gorzej jest z szybkością zmiany ogniskowej. Przejście od zoomu 1x do zoomu 2x zajmuje 3 sekundy, od zoomu 2x do zoomu 5x - kolejne 3 sekundy. Potem powiększenie przyspiesza i maksymalny zoom otrzymujemy po następnych 5 sekundach, a więc przejście całego zakresu zajmuje 11 sekund. Wydaje mi się, że Sony specjalnie zmniejszyła prędkość zoomowania (konkurencja jest szybsza o jakieś 3 sekundy) właśnie po to, żeby cały czas była dobra ostrość.

Kolejną sprawą jest rozdzielczość. Fajnie, że jest tryb HD, ale nie każdy ma telewizor HD (ja nie mam), a wtedy nie można takiego filmu wyświetlić na telewizorze. Z tego powodu bardziej interesował mnie tryb VGA (480 x 640), który też lepiej nadaje się na do rejestrowania koncertów, bo bez obaw możemy na karcie 4GB nagrać ponad 2-godzinny występ, a tu zaskoczenie - w tej rozdzielczości, w odróżnieniu od trybu HD, minimalna ogniskowa to nie 28 mm tylko około 35 mm. Trochę to przeszkadza w filmowaniu z bliska w małych pomieszczeniach, np. dziecka w pokoju.

Następną kwestią jest format zapisu - w tym przypadku mp4. Rozumiem, że zajmuje dość mało miejsca i dzięki temu więcej możemy nagrać na karcie, ale po pierwsze jest to format stratny, a po drugie - jest problem z odtworzeniem, jeśli chcemy komuś pokazać taki film. Po nagraniu na DVD żaden standardowy odtwarzacz tego nie odtworzy, tak samo na komputerze - rzadko kto ma zainstalowane kodeki mp4. Gdy chciałem pokazać filmy koledze, musiałem do niego pójść z płytką z sterownikami do mp4. Myślę, ze jest to format przyszłościowy i pewnie niedługo nie będzie problemu z odtworzeniem go obojętnie na czym, ale w tej chwili jest inaczej. Musiałem konwertować filmy z mp4 na avi, żeby włączyć je na DVD, a wtedy jakość zauważalnie spadła. Osobiście wolałbym, żeby zapis był w avi lub mov.

ZMIERZCH Z RĘKI
Krótko mówiąc świetna sprawa. Zdjęcia prawie nie mają szumów i wyglądają, jakby były zrobione przy ISO o 2 działki mniejszym. Oprócz nocnych zdjęć architektury i krajobrazu polecam ten tryb do fotografowania w kościele, gdzie wiadomo, iż światło zawsze jest słabe i trudne (jasne okna i ciemne wnętrze).


Można go też wykorzystać do fotografowania statycznych scen we wnętrzach przy sztucznym świetle bez użycia lampy błyskowej, jeśli nie chcemy fleszem psuć nastroju wnętrza lub zrobić komuś zdjęcie z zaskoczenia, nawet bez jego wiedzy (w takich przypadkach przydaje się ruchomy ekran) - wiadomo,iż takie fotografie są naturalniejsze i dlatego często lepsze od pozowanych.

PANORAMA
Wiele już o tym napisano, a ja potwierdzam - bardzo użyteczny tryb. Mając inny aparat trzeba nosić ze sobą statyw, rozstawić go, wypoziomować, zrobić kilka fotografii, a potem połączyć je na komputerze. Dość uciążliwa i kłopotliwa sprawa. Może i efekt byłby lepszy, bo teoretycznie można osiągnąć dowolną rozdzielczość w zależności od ilości wykonanych zdjęć (np. 30 czy 50 mb), ale większości osób po prostu niech się tego robić. Mnie też nie. A tryb panoramowania na Sony HX1 zajmuje 2 sekundy. Używałem. Dość często.

Żeby nie było tak słodko - mogłaby być trochę większa rozdzielczość zdjęć, ale nie można mieć wszystkiego.
Czytałem, że niektórzy mieli problemy z użyciem tego trybu. Po prostu przez cały czas robienia zdjęcia obracając aparat trzeba mieć wciśnięty spust migawki - zwalniamy go dopiero, gdy aparat zaczyna przetwarzać dane.




FOTOGRAFOWANIE W POCHMURNY DZIEŃ
Bardzo dobre zdjęcia, co pewnie wynika z zastosowania matrycy CMOS. Można robić fotografie przy czasach krótszych o 1-2 działki ekspozycji niż na innych kompaktach. Przy domyślnych ustawieniach szumu były widoczne przy ISO 400. Polecam przy słabym świetle zwiększyć odszumianie na +1 i wtedy nawet przy ISO 800 szumy są małe i akceptowalne.


FOTOGRAFOWANIE Z LAMPĄ BŁYSKOWĄ
Naprawdę bardzo dobre fotki. Miałem pewnie obawy wynikające z krótkiego ramienia lampy błyskowej, ale okazało się, że nie jest to przeszkodą - praktycznie nie ma efektu czerwonych oczu (przy wybraniu opcji jego redukcji), zdjęcia są dobrze oświetlone przy właściwie wybranym balansie bieli, nawet przy jego automatycznym ustawieniu.

FOTOGRAFOWANIE MAKRO
Aparat robi naprawdę dobre i bardzo dobre zdjęcia makro. Przy małych wartościach przysłony bardzo ładnie rozmywa tło - może nie jak lustrzanka, ale zauważalnie sprawuje się w tym aspekcie lepiej niż inne superzoomy. Przy kilkucentymetrowych odległościach i dużych zoomach co prawda gubi ostrość, ale żaden inny kompakt, z którym miałem do czynienia, nie sprawował się lepiej.


MULTIMEDIA
Jest tego naprawdę sporo. Nie jest to najważniejsze w aparacie fotograficznym, ale na pewno cieszy. Znajdziemy tu automatyczne zdjęcie po wykryciu uśmiechu, pokaz zdjęć z rożnymi podkładami muzycznymi i przejściami, różne tryby katalogowania zdjęć (np. tylko ludzie, dzieci lub niemowlęta), korektę zdjęć z poziomu aparatu z różnymi ciekawymi efektami jak np. dodawanie uśmiechu czy kolor selektywny i wiele innych.

ZALETY
  • ładne, ostre zdjęcia
  • dobre zdjęcia przy słabym świetle
  • super zdjęcia z lampą
  • niezawodny autofocus
  • bardzo szybki procesor - błyskawicznie ustawia ostrość
  • ruchomy ekran - dzięki niemu po wyciszeniu migawki łatwo można robić zdjęcia z zaskoczenia lub fotografować dzieci z poziomu brzucha, bez kicania za każdym razem
  • szybkostrzelność i związane z nim rewolucyjne tryby: panorama, "zmierz z ręki" i "anti motion blur"
  • dużo "bajerów" multimedialnych

WADY
  • wolny zapis (wynika z małej kompresji zdjęcia i braku możliwości zmiany, więc fotografia w rozdzielczości 9 mb zajmuje około 4 mb na karcie)
  • brak możliwości ustawienia kompresji zdjęcia
  • brak gwintu na filtry
  • brak RAW
  • brak gorącej stopki
  • za mocny domyślny kontrast i wyostrzanie programowe
  • filmy zapisywane w formacie MP4 - ciężko komuś pokazać
  • cena


PODSUMOWANIE
Po zrobieniu ponad 1700 zdjęć chyba mogę stwierdzić, że udało mi się dość dokładnie przetestować wszystkie możliwości Sony HX1. Aparat ten ma świetny obiektyw i mimo małych rozmiarów bardzo dobrą matrycę CMOS, która zwłaszcza przy słabym świetle pokazuje swoją przewagę nad matrycą CCD. Jest szybki, solidny i niezawodny. I przede wszystkim w większości przypadkowe robi ładne, dobre zdjęcia.

Moim zdaniem jest to bardzo dobry aparat dla początkującego fotografa i średniozaawansowanego amatora. Bardziej zaawansowany miłośnik zdjęć odczuje brak gorącej stopki, zapisu w formacie RAW i możliwości nakręcania filtrów. Zwłaszcza żal mi tego ostatniego, bo koszt wykonania gwintu na obiektywie lub jego obudowie jest minimalny, a znacznie zwiększa to możliwości sprzętu. Gdyby aparat miał te trzy rzeczy, brałbym go w ciemno. A tak chyba poczekam na Sony HX2 :-)

Serdecznie dziękuję serwisowi fotopolis i firmie Sony za możliwość przetestowania tego bardzo ciekawego i świetnego aparatu - sprawiło mi to dużo przyjemności.
słowa kluczowe:
 
Komentarze
Polecane artykuły
Ilya Shtutsa: „Dobra fotografia jest darem“
5 Lis 2018
O swoich początkach, darze jakim jest fotografia czy wpływie prac Arnolda Mindella opowiada nam Ilya Shtutsa - rosyjski entuzjasta street’a, który opisuje fotografię jako grę o nieprzewidywalnym wyniku.
2
Najnowsza sesja Vanity Fair należała do Polaków
2 Lis 2018
Suspiria, włoski horror z lat siedemdziesiątych, doczekał się odświeżenia i właśnie wchodzi na ekrany polskich kin. W obsadzie znalazły się takie gwiazdy jak Tilda Swinton i Dakota Johnson, ale zagrała w nim również Polka - Małgosia Bela. Postprodukcję obszernej sesji obsady filmu dla włoskiego Vanity Fair wykonało studio House OF Retouching.
0
Oded Wagenstein: „Nie możesz po prostu pojawić się u kogoś w drzwiach i poprosić o zdjęcie”
1 Lis 2018
W syberyjskiej wiosce Yar-Sale mieszka grupa starszych kobiet. Większość dni spędzają w odosobnieniu, odizolowane od świata, który kochały. Podczas gdy mężczyźni zwykle zachęcani są do pozostania w migrującej społeczności i utrzymania ról społecznych, kobiety muszą same radzić sobie ze starością. Fotograf Oded Wagenstein przybliża ich historię w projekcie “Forgotten Like Last Year’s Snow”.
0
Siena International Photo Awards 2018 to piękno świata pod różną postacią
30 Paź 2018
Za nami już czwarta edycja prestiżowego konkursu Siena International Photo Awards. W tym roku zwycięzcą został K M Asad - freelancer współpracujący między innymi z Getty Images. Jednak wśród laureatów nie zabrakło też Polaków. III miejsce w kategorii „The beauty of the nature“ zajął Mariusz Potocki, a Bartłomiej Jurecki otrzymał wyróżnienie w sekcji „Journeys & Adventures“.
0