Bardzo szerokie zoomy - część 2: AF-S Nikkor 14-24 mm F2.8G ED oraz podsumowanie

W pierwszej części cyklu przedstawiliśmy wyjątkowo szerokokątną Sigmę 12-24 mm. Teraz czas na ciut węziej widzącego, ale za to znacznie jaśniejszego AF-S Nikkora 14-24 mm F2.8G ED. Na ostatniej stronie publikujemy podsumowanie testu. Zapraszamy do lektury.


AF-S Nikkor 14-24 mm F2.8G ED

Zoomem tym Nikon dał do myślenia najsilniejszym konkurentom. Nie dość bowiem, że obiektyw jest bardzo szerokokątny, to przy tym ma wysoką jasność, no i świetnie uzupełnia od dołu zestaw dwóch profesjonalnych Nikkorów F2.8: 24-70 mm i 70-200 mm. Oczywiście że nie każdy fotoreporter tak szerokiego i jasnego spojrzenia żąda, ale jeśli już, to może korzystać z oferty Nikona... i jak na razie tylko Nikona.

Zoom ten prezentuje się bardzo poważnie, a przy tym efektownie. Solidnie wyglądająca i o zgrabnie stopniowanej średnicy obudowa, gdzieniegdzie kapnięcie złota, spora, zintegrowana osłona przeciwsłoneczna, a wewnątrz niej ogromna, wypukła przednia soczewka. To wszystko naprawdę robi dobre wrażenie.

Potężny, ważący kilogram obiektyw jest mocno wydłużony. Klasyczne nikonowskie wzornictwo nie rzuca na kolana, ale z pewnością może się podobać.


Konstrukcja

Obiektyw jest wysoce zaawansowaną konstrukcja, zarówno pod względem mechanicznym, jak i optycznym. Świadczy o tym spora liczba oznaczeń w nazwie oraz dodatkowe symbole uzupełniające umieszczone wstydliwie od spodu obiektywu. Tylko tam znajdziemy informację o wewnętrznym ogniskowaniu, bo ostatnimi czasy IF znikło z "katalogowych" oznaczeń Nikkorów. Tam też pojawia się Aspherical sygnalizujące obecność soczewek asferycznych. ED mówiące o soczewkach ze szkła o obniżonej dyspersji, N - o nanokrystalicznej powłoce antyodblaskowej, AF-S - o ultradźwiękowym napędzie, G - o braku pierścienia przysłon, to wszystko wiemy już z oznaczeń widocznych przy okienku ze skalą odległości.

Złotymi literami pisane symbole wokół okienka skali ostrości mówią sporo o konstrukcji obiektywu. Tradycyjnie, informacje o wewnętrznym ogniskowaniu i obecności soczewek asferycznych ukryto po przeciwnej stronie obwodu zooma.

W sumie soczewek jest 14, czyli nieco mniej niż w Sigmie, a przy tym skromniejsza jest zawartość tych "szlachetnych". Co prawda asferyczne (odlewane ciśnieniowo) są 3, rozmieszczone niemal identycznie jak u konkurenta, ale mamy tu "zaledwie" dwie ED. Przewagą jest niewątpliwie obecność nanokrystalicznej powłoki przeciwodblaskowej na tylnej powierzchni przedniej soczewki obiektywu. Przysłona ma aż 9 i to zaokrąglonych listków, co przy niezbyt silnym jej przymykaniu ma zapewniać że leżące w nieostrości jasne punkty będą oddawane jako koła, a nie wielokąty. Zoomowanie nie jest wewnętrzne, co przy takim zakresie ogniskowych wcale nie dziwi. Przy zmianach ogniskowej przesuwają się chyba wszystkie soczewki obiektywu, z ogromnymi i wypukłymi przedniej grupy włącznie. Za to ogniskowanie jest wewnętrzne. Kolejnym zadaniem, które narzucili sobie konstruktorzy Nikona, było uszczelnienie obudowy obiektywu na takim poziomie jaki reprezentują profesjonalne lustrzanki tej firmy. Z materiałów Nikona wynika, że sobie z tym poradzili.

Trzy soczewki asferyczne i dwie ED, to niedużo jak na tak wyrafinowaną konstrukcję. Nadal nieczęstym gościem w Nikkorach jest nanokrystaliczna powłoka przeciwodblaskowa, tu naniesiona na pierwszą soczewkę.


Przednia soczewka jest bardzo wypukła i wypełnia całą średnicę osłony przeciwsłonecznej.

Materiały, z których wykonano obudowę obiektywu i sposób ich rozmieszczenia jest dość typowy dla profesjonalnych Nikkorów. Metalowy jest bagnet i tylna część obudowy do niego przylegająca oraz pierścień ostrości. Reszta to tworzywa sztuczne.

Napędem autofokusa jest oczywiście ultradźwiękowy silnik SWM (Silent Wave Motor), jak zwykle bardzo cicho działający, a w tym wypadku także bardzo szybki. Minimalna odległość fotografowania to 0,28 metra liczone oczywiście od płaszczyzny przetwornika / filmu, a to oznacza, że płaszczyzna ostrości znajdować się może zaledwie 10 cm przed obiektywem. Tylko tyle, gdyż obiektyw do maleństw nie należy. Ma długość 13 cm, średnicę 10 cm i waży kilogram. Duża średnica może sugerować konieczność korzystania z kosztownych filtrów, ale bez obaw: bardzo wypukła przednia soczewka nie pozwala na używanie jakichkolwiek filtrów, stąd brak gwintu dla ich zamocowania. Konstruktorzy nie poszli drogą kolegów z Sigmy i nie umożliwili mocowania filtrów za tylną soczewką. Szkoda! No i jeszcze jedna "wada", którą od razu wyczują posiadacze tzw. zaawansowanych cyfrowych kompaktów: krotność tego zooma to zaledwie 1,7. No wstyd po prostu... :-)



Obsługa

Obiektyw swoje waży, ale tego chyba żaden z użytkowników nie będzie miał mu za złe; to w końcu profesjonalny zoom F2.8.

Obsługa pierścieni nie sprawia jakichkolwiek kłopotów i jest naprawdę komfortowa. Pierścień zooma obraca się lekko i płynnie, a zakres jego ruchu to niecała 1/4 obwodu obiektywu. Pierścień ten umieszczony jest dość blisko aparatu, w związku z czym łatwiej mi się go obsługiwało gdy aparat miał podczepiony uchwyt do zdjęć w pionie. Inaczej trudno mi było jednocześnie obracać pierścień i podpierać lewą dłonią aparat. Zmieniając ogniskową zupełnie nie czujemy, że poruszamy ogromną ilością szkła, jak to ma miejsce. Podczas zoomowania poruszają się bowiem (chyba) wszystkie soczewki: przód cofa się przy wydłużaniu ogniskowej i wędruje do przodu przy jej skracaniu, a tył odwrotnie. Korzystnym efektem tak wyglądającej kinematyki jest chowanie się wrażliwej na boczne promienie światła, wypukłej przedniej soczewki w głębi zintegrowanej z obudową osłony przeciwsłonecznej gdy ogniskowa jest bliższa 24 mm. Osłona staje się więc głębsza przy dłuższych ogniskowych i płytsza przy krótszych - trudno o lepszy sposób zoptymalizowana jej długości.

Pierścień ogniskowych jest wygodny i obraca się komfortowo, ale lepiej mi się go obsługiwało, gdy do aparatu dołączony był pojemnik na dodatkowe zasilanie.

Pierścień ustawiania ostrości obsługuje się bardzo wygodnie. Ma on sporą średnicę, gdyż umieszczony jest tuż przy początku osłony przeciwsłonecznej. Konstruktorzy zadbali o niezłe jego ułożyskowanie, stąd opór jego ruchu jest nieduży i płynny, tak jak we wszystkich profesjonalnych Nikkorach AF-S. Przejście od pozycji ostrzenia na nieskończoność do minimalnej odległości 0,28 m wymaga obrotu o ok. 1/8 obwodu obiektywu. Połączenie ze skalą odległości i mechanizmem ogniskowania jest bezpośrednie, tzn. bez użycia przekładni zwalniającej. Z tym że oczywiście jest tam sprzęgło powodujące że pierścień nie kręci się podczas pracy autofokusa. W dowolnym momencie możemy przejść z automatycznego na ręczne ustawianie ostrości bez oddzielnego wyłączania autofokusa. Przy tym - jak to w Nikkorach tej klasy - obowiązuje tu preferencja ustawiania ręcznego, czyli ruch pierścienia powoduje odłączenie napędu AF, zarówno gdy pracujemy w trybie Single, jak i Continuous.

Kultura pracy pierścienia ostrości nie daje powodów do narzekań. Po lewej stronie widać przełącznik AF / MF.


Ciekawy i przydatny drobiazg: ścięty fragmencik obudowy po stronie przeciwnej do okienka skali odległości. Pozwala on na bezpieczne położenie obiektywu nawet na lekko pochylonej powierzchni, bez obawy że się stoczy.


słowa kluczowe:
 
 
Komentarze
Polecane artykuły
Czy filmy małoobrazkowe sprawdzą się we współczesnej fotografii krajobrazu?
18 Wrz 2018
Aparaty analogowe dają możliwość niedrogiego rozpoczęcia przygody z bardziej świadomym fotografowaniem. Czy jednak w obecnych czasach film nadal może konkurować z cyfrą pod względem jakości obrazu?
1
Panasonic GH5, GH5S i G9 - mistrzowskie trio
28 Sie 2018
Linia topowych korpusów Panasonic to dziś propozycja zarówno dla wymagających filmowców jak i profesjonalnych fotografów. Przyglądamy się bliżej flagowym modelom.
0
“Każde spotkanie z nimi jest wspaniałym przeżyciem”. O fotografowaniu niedźwiedzi opowiada Marcin Dobas
10 Sie 2018
Fotografia dzikich zwierząt to nie sport dla wybranych. Zapierające dech w piersiach ujęcia natury są w zasięgu większości z nas. Trzeba tylko dobrze się przygotować, planować i wiedzieć gdzie szukać interesujących nas osobników. O tym, jak fotografować dzikie niedźwiedzie opowiada fotograf i podróżnik, Marcin Dobas.
0
Notebook z górnej półki czy budżetowy monitor graficzny? O to, co lepiej sprawdzi się w edycji zdjęć zapytaliśmy eksperta
31 Lip 2018
Czy dobry notebook jest wystarczający do zawodowej pracy fotograficznej? Jak wypada w zestawieniu z najtańszymi na rynku monitorami graficznymi?  Na co zwracać uwagę przy wyborze monitora? Zapytaliśmy o to eksperta, Radka Witana ze sklepu Wzorniki.eu.
0