Zostań w domu, zamów taniej!
Nie wychodź z domu i zamów online swoje ulubione pisma 20% taniej. Skorzystaj z kodu rabatowego: czytajwdomu

Fujifilm X100s - pierwsze wrażenia

Dziś na konferencji zorganizowanej przez firmę Fujifilm Polska mieliśmy okazję przyjrzeć się bliżej najnowszym propozycjom japońskiego producenta. W tym Fujifilm X100s, który wizualnie niewiele odbiega od swojego poprzednika, jednak oferuje kilka bardzo znaczących zmian. Dowiecie się o nich z naszych pierwszych wrażeń.
0

Autor: Patryk Wiśniewski

6 Marzec 2013
Artykuł na: 4-5 minut

Jak już wspomnieliśmy Fujifilm X100s niewiele odbiega pod względem wyglądu od swojego poprzednika. Jedyne zmiany wizualne jakie zaszły to pojawienie się literki S na przedniej ściance aparatu oraz dodanie jej do grawerki na górnej ściance.

Oprócz wspomnianych wyżej nowości zaszły dwie zmiany ergonomiczne, które świadczą o tym, że Fujifilm słucha swoich klientów. Zmieniono ułożenie trybów ustawiania ostrości, dzięki temu łatwo możemy przeskoczyć z AF-S do Manualnego ustawiania ostrości, oraz nie przestawimy przypadkowo na tryb ciągły - AF-C - co miało miejsce w poprzedniku.

Oprócz tego zamieniono miejscami przyciski AF i Drive, dzięki temu możemy bardzo wygodnie zmienić punkt ostrości prawą ręką bez potrzeby odrywania oka od wizjera. Zmiany niby niewielkie, a bardzo cieszą, ponieważ pozytywnie wpływają na ergonomię.

Najwięcej zmian zaszło we wnętrzu aparatu. Po pierwsze zmieniono matrycę, nowa to sensor APS-C X-Trans CMOS II, która dzięki losowemu ułożeniu pikseli umożliwiła usunięcie filtra dolnoprzepustowego. Ponadto matryca działa w tandemie z procesorem EXR Processor II, co umożliwia osiągniecie bardzo dobrych rezultatów na wyższych czułościach. Warto dodać, że polepszyła się prędkość działania aparatu. X100s uruchamia się szybko i sprawnie, szybko reaguje na wciśniecie spustu migawki, oraz przyspieszył tryb seryjny. Bolączką poprzednika była przede wszystkim ta pierwsza cecha.

Matryca została wyposażony w piksele detekcji fazy dzięki czemu znacznie przyspieszył autofokus. W trakcie naszego pierwszego kontaktu zrobił na nas bardzo pozytywne wrażenie. Nie mamy takiego problemu jaki występował w poprzednim modelu, autofokus działa bez zarzutu.

Znaczne zmiany zaszły także w manualnym sposobie ustawiania ostrości. Rzecz, która była praktycznie nieużyteczna w X100, w X100s została znacznie usprawniona. Oprócz tradycyjnego sposobu ustawiania ostrości na ekranie LCD lub w wizjerze lub ustawiania odległości na elektronicznie wyświetlanej skali dodano focus peaking oraz innowacyjną technologię cyfrowego podziału obrazu. Dzięki temu możemy wybrać sposób, który nam najbardziej pasuje, a trzeba dodać, że wszystkie działa dobrze.

Wynika to nie tylko z wprowadzonych zmian w sposobie, ale także w zmniejszeniu skoku pierścienia, dzięki temu ruch jest płynny i nie sprawia takich problemów jak w poprzedniku.

Bardzo dobrze działa funkcja "cyfrowego podziału obrazu", która trochę przypomina starą matówkę z klinem. Obraz jest ostry, kiedy się "zjedzie" na ekranie LCD lub w elektronicznej wersji wizjera. Ręczne systemy ustawiania ostrości demonstrujemy na filmie na końcu tego artykułu.

Wizjer to także nowa konstrukcja. Zwiększono jej rozdzielczość, aż do 2,360 tysięcy punktów, oczywiście dotyczy to wersji elektronicznej. Wersja optyczna oferuje współczynnik powiększenia 0.5 x przy ogniskowej 23mm oraz pole widzenia wynoszące 26 stopni. Używa się go bardzo wygodnie zarówno w wersji cyfrowej jaki i optycznej.

Na koniec pochwał warto wspomnieć o nowej funkcji, którą zainstalowano w X100s - Lens Modulation Optimizer, w skrócie LMO. Dzięki temu obiektyw ma zdecydowanie lepiej radzić sobie ze spadkiem jakości na wysokich wartościach przysłony, czyli z dyfrakcją. O tym, czy tak jest w praktyce przekonamy się w naszym teście.

Na koniec, jedno zastrzeżenie, które pojawiło się w trakcie dzisiejszego fotografowania X100s. Nowy Fujifilm nie radzi sobie ze zgrywaniem RAW-ów. Wykonanie kilku zdjęć pod rząd sprawia, że nie mamy możliwość dostania się przez dłuższy czas do trybu odtwarzania. Najważniejsze jednak, że nadal możemy fotografować.

Podsumowanie

Jak widać Fujifilm X100s to bardzo udana ewolucja i tak już bardzo dobrego aparatu. Producent poprawił prawie wszystkie bolączki poprzednika, nawet taki detal jak powiększanie zdjęć pionowych, na które nasi redaktorzy skarżyli się przy kolejnych testach aparatów serii X. O tym, czy Fujifilm odrobiło pracę domową w stu procentach przekonamy się w trakcie naszego pełnego testu, na który już teraz was zapraszamy. Tymczasem prezentujemy film prezentujący metody ustawiania ostrości w X100s.



Jeżeli nie możesz obejrzeć powyższego klipu, powinieneś ściągnąć i zainstalować darmowy QuickTime Player. Nasze filmy można także oglądać na urządzeniach iPhone i iPod Touch. Więcej filmów Fotopolis można znaleźć na naszym profilu na Youtube.
Słowa kluczowe:
Komentarze
Więcej w kategorii: Aparaty
Leica SL2-S - pierwsze wrażenia i wnioski
Leica SL2-S - pierwsze wrażenia i wnioski
Rok po premierze modelu SL2 na rynek trafia jego tańsza i bardziej uniwersalna wersja. Sensor o mniejszej rozdzielczości i dużo wydajniejszy bufor mają tworzyć tandem,...
6
8
Leica SL2-S - pierwsze zdjęcia przykładowe
Leica SL2-S - pierwsze zdjęcia przykładowe
Leica SL2-S to szybsza i tańsza wersja zaprezentowanego przed rokiem modelu SL2. Co oferuje 24-milionowy sensor CMOS BSI, który umieszczono w tym pancernym...
9
0
Canon EOS R6 - test aparatu
Canon EOS R6 - test aparatu
Choć to EOS R5 zgarnął całą uwagę fotografów podczas lipcowych premier, dużo ciekawszym i bardziej praktycznym aparatem może okazać się mniej zaawansowany model EOS R6. Czy to wreszcie...
9
20
Powiązane artykuły
Wczytaj więcej (8)