BenQ SW321C - pierwsze wrażenia

Druga odsłona topowego, ale wciąż przystępnego cenowo monitora graficznego 4K UHD ze sprzętową kalibracją obrazu, 99% pokryciem Adobe RGB i przekątną aż 32 cale. Przyglądamy się możliwościom nowego flagowego modelu BenQ!

2
Krzysztof Mularczyk
11 Marzec 2020
Artykuł na: 6-9 minut

Zaprezentowany w styczniu tego roku BenQ SW321C to następca SW320 - modelu budżetowego, ale o imponujących parametrach. W cenie ponad 3-krotnie niższej od konkurencyjnych flagowców oferował przekątną 31,5 cala, rozdzielczość 4K UHD, sprzętową kalibrację obrazu i 99% pokrycia gamutu Adobe RGB. Jego następca oferuje dłuższą o pół cala przekątną, która mierzy równo 32”. Panel IPS bazuje na podświetleniu WLED i, tak jak poprzednik, oferują rozdzielczość 4K UHD (3840 x 2160 px) oraz 10-bitową głębię koloru.

Za wierną reprodukcję wyświetlanych barw, tradycyjnie odpowiada tu 16-bitowa tabela 3D LUT. W nowym modelu możemy więc liczyć również na 100-procentowe pokrycie przestrzeni sRGB i 99-procentowe pokrycie Adobe RGB z dokładnością odwzorowania kolorów na poziomie dE≤2. BenQ SW321C wyposażono jednak w system stabilizacji koloru i jasności ekranu, z którym mieliśmy już do czynienia testując monitor SW270C. O tym, czy sprawdzi się i tutaj przekonamy się już niedługo. Na razie przyjrzyjmy się nowym funkcjom i zmianom w ergonomii. Pełny test już niebawem...

Specyfikacja:

  • Ekran: IPS (10-bit), 32 cale, 16 x 9
  • Rozdzielczość: 3840 x 2160 px (4K UHD), 60 Hz
  • Jasność: 250 cd/m²
  • Kontrast: 1000:1
  • Kąty widzenia: 178/178 stopniach
  • Zakres obrotu: -45 - 45 st. (lewo-prawo), -5 - 20 st. (dół-góra), 90 st. do pionu (pivot)
  • Złącza: 2x HDMI 2.0, DP 1.4, USB-C 3.1, 2x USB 3.0, czytnik kart SD, wyjście słuchawkowe
  • Wymiary: 502-652 x 747 x 224
  • Waga: 11,8 kg
  • Cena: 7695 zł

Budowa i ergonomia  

Ani design, ani zewnętrzne wymiary nowego modelu nie zmieniły się w stosunku do poprzednika. Zwiększył się nieco jedynie panel IPS  (698 x 393 względem 708 x 399 mm), ale bez postawienia obu modeli obok siebie raczej różnicy tej nie dostrzeżemy.  

Konstrukcja bazuje na trzech standardowych elementach: szerokiej podstawie i sztywnej kolumnie z mocowaniem VESA 100 x 100, na której “na klik” mocujemy potężny ekran. Oczywiście standardowe mocowanie pozwoli powiesić ekran na ścianie lub wysięgniku.

Mamy wrażenie, że po złożeniu panel nie trzyma się tak sztywno kolumny, jak u poprzednika, a na pewno jest bardziej podatny na drgania od nieco mniejszego modelu SW271C. Podnoszenie, obracanie i pochylanie odbywa się jednak płynnie i bardzo wygodnie. To ważny plus przy tak dużym ekranie. Przy obracaniu do pionu należy jedynie pamiętać o odchyleniu go najpierw maksymalnie do tyłu, aby nie uderzyć kantem ekranu w podstawę. 

W zestawie jest oczywiście kaptur chroniący przed światłem bocznym. Można go założyć na monitor ustawiony w poziomie, lub w pionie. Jego instalowanie nie jest skomplikowane, ale na początku trzeba przyjrzeć się “elementom układanki” i zgodnie z instrukcją wybrać te odpowiednie do danego ustawienia.

Nie zmieniła się struktura i wygląd menu. Każdy, kto miał już do czynienia z modelami BenQ bez problemu odnajdzie się i tutaj, a nowy użytkownik szybko zorientuje się w logicznym schemacie, tym bardziej, że korzystać możemy z menu w polskiej wersji językowej.  

Ponadto w zestawie znajdziemy nowy sterownik, tzw. Hotkey Puck - ten, który miał premierę wraz z monitorem SW270C. W stosunku do poprzedniej wersji jest większy, wyposażony w funkcjonalne pokrętło i wręcz doskonale zaprojektowany, zarówno pod względem stylistycznym, jak i ergonomicznym. Za jego pomocą można wygodnie poruszać się po menu, a po zmapowaniu trzech przycisków funkcyjnych oraz roli pokrętła (obrót i wciśnięcie), bezpośrednio odwoływać się do konkretnych ustawień, np. od razu przełączać monitor w jeden z wielu dostępnych trybów obrazu. Niestety nadal podłączamy go do monitora poprzez kabel USB.

W pudełku z monitorem znajdziemy również wałek do czyszczenia ekranu. To naprawdę przydatny dodatek. 

Przebudowano także panel łączy. Zniknął port miniDP, a w zamian pojawiło się drugie wyjście HDMI oraz USB Type-C. Teraz zatem mamy: 2 tradycyjne złącza HDMI 2.0, jedno złącze DisplayPort 1.4, oraz wielofunkcyjne USB-C. Na upartego do monitora możemy podłączyć więc jednocześnie aż 4 komputery.  W szeregu, obok USB Upstream i wejścia słuchawkowego, pojawiło się także nowe złącze serwisowe. Tradycyjnie z boku mamy też dwa porty USB 3.1 i czytnik kart SD.

Jakość obrazu i funkcje dodatkowe

Wspominaliśmy już, że powierzchnia wyświetlacza nieco się zwiększyła (przekątna wydłużyła się o 0,5”), co - przy zachowaniu tej samej rozdzielczości 4K UHD - spowodowało minimalne obniżenie gęstości pikseli ze 140 do 137 ppi. Wizualnie raczej trudno tę różnicę dostrzec, ale sam wzrost powierzchni to oczywiście zmiana na plus.

Jakość wyświetlanego obrazu nie budzi najmniejszych zastrzeżeń. Oczywiście pomiary przy użyciu kalibratora pokażą dokładnie możliwości monitora, ale jesteśmy dobrej myśli. Obraz jest przyjemnie kontrastowy, a kolory naturalnie odwzorowane, nawet jeśli patrzymy na ekran pod dużym kątem. Nie widać przy tym spadku jasności na brzegach, ani jakichkolwiek przebarwień. Czcionki nie iskrzą i nawet bardzo długa praca nie męczy wzroku. Komfort, jaki daje ten matowy wyświetlacz jest naprawdę wysoki.

Tradycyjnie już z nowym modelem BenQ pojawiają się nowe tryby kolorów. Do ustawień Adobe RGB, sRGB, Rec.709, DCI-P3, B+W i HDR dołączyły Display P3 i M-book skierowane do użytkowników komputerów Mac, Paper Color Sync symulujący wydruki oraz DICOM do obrazowania medycznego. W gronie tych opcji zapiszemy również jedno ustawienie własne (Custom) oraz wyniki kalibracji z programu Palette Master Element - niestety tylko trzy. To mało, ale i tak  więcej niż u poprzednika.

Nie mogło też zabraknąć funkcji GamutDuo. Umożliwia ona wyświetlanie dwóch różnych obrazów obok siebie np. w dwóch różnych przestrzeniach barwnych. Wymaga to podłączenia do monitora oddzielnych źródeł sygnału (np. z dwóch komputerów), ale przy tak dużej rozdzielczości ekranu, staje się ona bardziej praktyczna - obok siebie wyświetlają się bowiem dwa obrazy w formacie Full HD.

Podsumowanie

BenQ SW321C nie startuje już z tak atrakcyjną ceną, jak poprzednik. Jest trochę droższy, ale kwota bliska 7700 zł i tak wydaje się niezbyt wygórowana, biorąc pod uwagę oferowane możliwości i ceny konkurencji. W stosunku do pierwszego modelu z tej serii zyskaliśmy przede wszystkim dodatkowe złącza, wygodniejszy sterownik Hotkey Puck i dodatkowe tryby kolorów.

Kluczowa będzie jednak jakość obrazu, ale wszystko wskazuje na to, że nie będziemy zawiedzeni. Na jak dużą poprawę możemy liczyć? O tym już niebawem w pełnym teście monitora.

Słowa kluczowe:
Komentarze
Więcej w kategorii: Akcesoria
Quadralite UP! X 300 i X 200 - szybki test
Quadralite UP! X 300 i X 200 - szybki test
W moje ręce wpadły właśnie nowe lampy Quadralite UP! X 200 i mocniejsza UP! X 300. Lekkie, kompaktowe i przystępne cenowo. Od razu zabrałem je...
79
7
Wacom Intuos Pro S - test tabletu
Wacom Intuos Pro S - test tabletu
Model S, który w maju tego roku uzupełnił zaawansowaną linię Intuos Pro, ma stanowić złoty środek między dużymi tabletami dla zawodowych retuszerów a amatorską linią o...
57
2
BenQ SW270C - test monitora
BenQ SW270C - test monitora
To kolejny szerokogamutowy monitor z serii SW. Teraz o rozdzielczości QHD, przekątnej 27” i z unowocześnioną technologią równomierności wyświetlanego obrazu. Testujemy...
78
3
Powiązane artykuły