Imperium kontratakuje. Niższa cena Hasselblada X2D II to sygnał strategicznej zmiany

Nie LiDAR i nie HDR a wyraźnie niższa cena nowego Hasselblada X2D II jest najbardziej widocznym efektem przejęcia marki przez chińskiego giganta. Czy DJI ma inny niż Szwedzi pomysł na rozwój linii X?

Skomentuj Kopiuj link
Posłuchaj
00:00

Podczas gdy inni producenci szybko windują ceny aparatów, Hasselblad prezentuje nowego flagowca - aparat lepszy od poprzednika pod każdym chyba względem - ponad 8 tys. zł taniej. W komentariacie konsternacja. „Czyli jednak można? A więc dajemy się doić? Wmówiono nam, że sprzęt musi drożeć?”.

W przypadku szwedzkiego Hasselblada tak wyraźne obniżenie ceny nie oznacza jednak urealnienia ceny (value for money) a raczej zupełny zwrot w strategii sprzedażowej i zapowiedź ostrej rynkowej walki. Chińczycy najwyraźniej uznali, że „teraz zrobimy to po naszemu”.

Jak Hasselblad trafił w chińskie ręce?

„Zaręczyny” odbyły się jeszcze w 2015 roku. DJI ogłosiło strategiczne partnerstwo z Hasselbladem i wykupienie mniejszościowego pakietu udziałów. DJI weszło też do Rady Dyrektorów Hasselblada, co w języku korporacyjnym było jasnym sygnałem, że oto rozpoczynają się przygotowania do integracji technologii, które obie firmy wnoszą w posagu.

Szwedzi na gwałt potrzebowali też pieniędzy. W 2016 r. wskutek trzęsienia ziemi stanęła fabryka sensorów Sony w japońskim Kumamoto, odpowiedzialna za produkcję matryc średnioformatowych (byłem, widziałem 100-milionowy czujnik zanim ujawniono dla kogo jest szykowany).

Rosnące opóźnienia w dostawach zaprezentowanego dopiero X1D były dla stosunkowo niedużej firmy zabójcze. Wymuszały większe linie finansowania i powodowały wyższe koszty kredytowania. Firma potrzebowała silnego partnera. Dla Chińczyków była to przede wszystkim kwestia prestiżu i złoty bilet do świata obrazowania.

W styczniu 2017 roku DJI po cichu przejęło pakiet kontrolny. Firma pozostała prywatna, więc zgodnie ze szwedzkim prawem nie musi ujawniać procentowego składu właścicielskiego, ale informacje potwierdziły wówczas m.in. Wall Street Journal, TechCrunch i Wired. Hasselblad funkcjonuje dziś jako spółka zależna, ale centrum badawczo-rozwojowe nadal znajduje się w Goeteborgu i tam też ręcznie składane są aparaty X2D II.

Logika DJI - czy to się uda?

Aparaty Hasselblada zawsze były drogie. Tłumaczono to najlepszą na rynku jakością obrazu i jubilerską niemal jakością wykonania, ale wysoka cena utrzymywała też aurę ekskluzywności. Z kolei DJI zawsze budowało swój sukces na skali. Bo im więcej egzemplarzy, tym szybciej amortyzuje się R&D oraz spada jednostkowy koszt wytworzenia. Firma potrafi przy tym optymalizować łańcuchy dostaw, a to pozwala agresywniej kształtować ceny.

Hasselblad X2D II wchodzi do sprzedaży w cenie 31 600 zł., staje się więc realną konkurencją dla Fujifilm GFX100 II, który po dwóch latach kosztuje nadal 34 tys. zł. „Tanie” body nie gwarantuje jednak automatycznie sukcesu. Trzeba pamiętać, że cena korpusu to tylko połowa równania. Kluczowe może okazać się to czy sprzedaż aparatu pociągnie za sobą również wzrost sprzedaży obiektywów.

Obniżka ceny korpusu przesuwa bowiem ciężar monetyzacji na ekosystem: to na optyce są zwykle wyższe marże i to "szklarnia" przywiązuje użytkownika do systemu na lata. DJI, myśląc skalą, potrzebuje więc nie tylko większej liczby korpusów w rękach fotografów, ale też tego, by każdy nowy użytkownik szybko dokupił przynajmniej jeden, dwa, a najlepiej trzy obiektywy.

Topowe modele XCD w systemie Hasselblada są jednak 2 a czasem nawet 3 razy droższe niż ich odpowiedniki w systemie Fujifilm GF, ale jeśli przyjrzymy się ostatnim premierom, zauważymy też, że producent konsekwentnie uzupełnia już line-up o bardziej budżetowe modele z linii P (28, 45 czy 75 mm), które w połączeniu z nowym, bardzo ciekawym zoomem 35-100 mm mogą stanowić zalążek całkiem ciekawego zestawu.

Czy to początek zaciętej rywalizacji w segmencie średnioformatowym? Miejmy nadzieję!

Komentarze
Zobacz więcej z tagiem: Hasselblad
logo logo
Magazyny
Zamów