Mniej kilogramów, więcej możliwości. Doświadczenia z Gitzo Traveler GT1545T

"Potrzebowałem czegoś kompaktowego, a jednocześnie na tyle stabilnego i funkcjonalnego, żeby nie ograniczało mnie podczas fotografowania" - o statywie Gitzo Traveler GT1545T opowiada fotograf, Daniel Krzewiński. 

Dodaj do źródeł Skomentuj Kopiuj link
Posłuchaj
00:00

Materiał partnera

Statyw fotograficzny to jeden z tych elementów wyposażenia, o których często przypominamy sobie dopiero wtedy, gdy naprawdę go potrzebujemy. Przez lata sam traktowałem go przede wszystkim jako dodatkowy ciężar - coś, co warto mieć ze sobą, ale czego wolałbym nie nosić.

Z czasem moje podejście zaczęło się zmieniać. Im więcej fotografuję w terenie, tym bardziej doceniam sprzęt, który nie tylko dobrze działa, ale przede wszystkim ma sens w całym systemie, który muszę ze sobą zabrać. Każdy kilogram ma znaczenie, podobnie jak każdy centymetr w plecaku.

Dlatego kiedy zacząłem szukać nowego statywu, nie interesowała mnie po prostu kolejna lekka konstrukcja. Potrzebowałem czegoś, co będzie wystarczająco kompaktowe, żeby rzeczywiście zabierać to ze sobą, a jednocześnie na tyle stabilnego i funkcjonalnego, żeby nie ograniczało mnie podczas fotografowania.

Tak trafiłem na zestaw Gitzo Traveler GT1545T z głowicą GH1382TQD.

Dlaczego w ogóle szukałem nowego statywu?

Dobrego statywu szukałem właściwie od zawsze. Gitzo od dawna było jedną z marek, które zwracały moją uwagę, przede wszystkim ze względu na jakość wykonania i podejście do konstrukcji. Zanim jednak trafił do mnie Gitzo Traveler, próbowałem znaleźć rozwiązanie, które rzeczywiście odpowiadałoby temu, jak pracuję - przy możliwie najniższej cenie.

W pewnym momencie zdecydowałem się na karbonowy statyw innej marki. Po rozłożeniu miał dokładnie taki rozmiar, jakiego potrzebowałem, a jego stabilność była wręcz imponująca. Problem pojawiał się jednak wtedy, gdy trzeba było go przenieść. Była to konstrukcja projektowana z myślą o wideo, wyposażona w dużą głowicę kulową. Karbon miał ograniczać masę, ale cały zestaw wciąż był ciężki, a po złożeniu zajmował sporo miejsca. Na statycznej sesji nie miało to większego znaczenia. W terenie - już zdecydowanie tak.

Przełomowym momentem okazało się zimowe wejście na Śnieżkę. W plecaku miałem kilka aparatów i sporo sprzętu fotograficznego, a do tego ten właśnie statyw. Wtedy bardzo wyraźnie poczułem, że w moim przypadku kolejne gramy zaczynają mieć znaczenie.

Chciałem, żeby nowy statyw po złożeniu był naprawdę mały - najlepiej na tyle, żeby bez problemu zmieścił się w plecaku razem z pozostałym sprzętem. Jednocześnie po rozłożeniu nie mógł być kompromisem. Musiał zapewniać odpowiednią wysokość pracy i przede wszystkim stabilność pozwalającą na spokojne fotografowanie także z cięższymi zestawami.

Pierwsze wrażenia z Gitzo Traveler

Wiedziałem, czego się spodziewać. Zestaw Gitzo Traveler GT1545T z głowicą GH1382TQD był około 2 kg lżejszy od mojego poprzedniego zestawu statywu z głowicą kulową. To ogromna różnica, szczególnie kiedy cały sprzęt fotograficzny nosi się przez kilka czy kilkanaście godzin.

Mimo wszystko rzeczywistość zrobiła na mnie jeszcze lepsze wrażenie, niż przewidywałem. Spodziewałem się lekkiego statywu, ale kiedy pierwszy raz wziąłem go do ręki, ta różnica była naprawdę odczuwalna. Jednocześnie nie miałem wrażenia, że lekkość została osiągnięta kosztem jakości czy solidności konstrukcji. Wręcz przeciwnie - od razu zwróciłem uwagę na sposób wykonania, spasowanie elementów i ogólną kulturę pracy.

Drugim dużym zaskoczeniem była kompaktowość. Po złożeniu statyw zajmuje naprawdę niewiele miejsca, dzięki czemu bez problemu mieści się w moim plecaku. Tutaj pojawia się różnica między statywem, który można zabrać ze sobą, a takim, który chce się zabrać. Mój poprzedni zestaw był bardzo stabilny, ale jego rozmiar i masa sprawiały, że przed wyjściem w teren trzeba było się zastanowić, czy rzeczywiście będzie potrzebny. Traveler praktycznie eliminuje ten dylemat. Jest na tyle mały i lekki, że po prostu może być częścią zestawu, a nie dodatkowym bagażem.

Podobne wrażenie daje głowica GH1382TQD. Całość jest spójna - głowica nie sprawia wrażenia przypadkowego dodatku do lekkiego statywu, ale integralnej części przemyślanego zestawu. Zmiana kadru, ustawienie aparatu czy precyzyjne dopracowanie kompozycji odbywa się szybko i bez zbędnych ruchów.

Praktyka zamiast specyfikacji

Najlepszym testem statywu nie jest dla mnie kilkugodzinna sesja w kontrolowanych warunkach. Jest nim moment, kiedy trzeba spakować cały sprzęt do plecaka, przejść z nim kilka kilometrów, znaleźć odpowiednie miejsce i jeszcze mieć ochotę fotografować. Właśnie w takich sytuacjach Traveler zaczął pokazywać swoją największą przewagę.

Podczas zleceń szczególnie doceniłem połączenie niewielkich rozmiarów z pełnowymiarową użytecznością. W tego typu pracy często nie chodzi o wielogodzinne stanie w jednym miejscu, a o możliwość szybkiego ustawienia aparatu, precyzyjnego skomponowania kadru i wykonania zdjęcia w wymagających warunkach podczas intensywnej pracy.

Przy fotografii komercyjnej statyw pozwala spokojnie pracować nad kompozycją. Mogę ustawić aparat dokładnie tam, gdzie chcę, poprawić kadr, wrócić do niego po chwili i świadomie pracować nad zdjęciem, zamiast wykonywać kolejne ujęcia z ręki.

Ponadto na co dzień korzystam z kilku systemów i aparatów o różnej masie - od kompaktowych rozwiązań po znacznie większy zestaw średnioformatowy. Statyw musi więc dobrze odnajdywać się w różnych konfiguracjach i tak jest, dlatego Traveler stał się moim głównym statywem.

Głowica GH1382TQD - precyzja bez zbędnych ruchów

Sam statyw to jednak tylko połowa zestawu. To głowica odpowiada za bezpośredni kontakt aparatu ze statywem, dlatego jej praca ma ogromny wpływ na to, jak szybko i precyzyjnie można ustawić kadr.

Wcześniej korzystałem z dużej głowicy kulowej, która była bardzo stabilna, ale jej rozmiar i masa dodatkowo obciążały cały zestaw. W Travelerze GH1382TQD jest wyraźnie bardziej kompaktowa, a jednocześnie nie sprawia wrażenia elementu, na którym trzeba oszczędzać.

Najbardziej doceniam sposób, w jaki można nią pracować. Przy zmianie kadru odblokowuję kulę, ustawiam aparat i po znalezieniu właściwej kompozycji, blokuję ją jednym ruchem. Nie muszę walczyć z głowicą ani wykonywać kilku dodatkowych korekt, żeby aparat pozostał dokładnie tam, gdzie go ustawiłem. Ma to znaczenie szczególnie przy fotografii korporacyjnej. Kiedy statyw jest już ustawiony, często nie chcę zmieniać całej pozycji aparatu - wystarczy mi niewielka korekta kadru. Precyzyjna praca głowicy pozwala zrobić to szybko, bez niepotrzebnego przestawiania nóg statywu.

Bardzo dobrze sprawdza się również przy fotografowaniu z cięższym zestawem. Aparat z dużym obiektywem potrafi wyraźnie zmienić środek ciężkości całego układu. W takich sytuacjach ważne jest dla mnie nie tylko to, żeby głowica utrzymała sprzęt, ale również, żeby po zablokowaniu aparat nie „odjechał” od ustawionej wcześniej pozycji.

Dla mnie to właśnie jest największa zaleta tej głowicy: nie zwraca na siebie uwagi podczas pracy. Nie muszę zastanawiać się, jak jej użyć ani walczyć z mechanizmem. Po prostu ustawiam aparat, kadruję, blokuję i fotografuję. Tego oczekuję od dobrego sprzętu - żeby technologia pomagała mi zrobić zdjęcie, zamiast sama stawać się częścią obszernego procesu.

Statyw, który chce się nosić ze sobą

Gitzo Traveler spełnił wszystkie moje wymogi i nie mam poczucia, że za tę mobilność zapłaciłem ograniczeniami podczas pracy. Po rozłożeniu dostaję stabilną, wysokiej klasy konstrukcję, która pozwala mi spokojnie pracować zarówno z lekkim zestawem, jak i z większym aparatem i obiektywem.

Nie traktuję GT1545T jako statywu wyłącznie podróżnego. Oczywiście świetnie sprawdzi się w fotografii krajobrazowej, gdzie możliwość ograniczenia masy bagażu ma ogromne znaczenie. Jest równie naturalnym wyborem przy fotografii architektury, miejskiej czy długich ekspozycjach. Poprzez własne doświadczenie widzę dla niego również bardzo praktyczne zastosowanie w fotografii korporacyjnej i komercyjnej.

Nie szukałem statywu, który będzie najlepszy w jednej konkretnej sytuacji. Szukałem takiego, który zawsze będzie wystarczająco dobry, a jednocześnie na tyle kompaktowy i lekki, że rzeczywiście będę chciał go ze sobą zabierać. Gitzo Traveler bardzo dobrze wpisuje się w tę filozofię.

Dzisiaj nie zabieram statywu dlatego, że „może się przyda”. Zabieram go, bo jest na tyle lekki i kompaktowy, że po prostu może być ze mną zawsze. Właśnie wtedy sprzęt zaczyna naprawdę dobrze spełniać swoją rolę - kiedy nie muszę zastanawiać się, czy warto go zabrać. Po prostu to robię i fotografuję.

Tekst i zdjęcia: Daniel Krzewiński, IG: @dankrzewinski

Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google? Dodaj Fotopolis do ulubionych źródeł
Komentarze
Przeczytaj także
Zobacz więcej z tagiem: Gitzo
Magazyny
Zamów