Diabeł tkwi w szczegółach, czyli 10 nowych funkcji w Olympusie OM-D E-M10 II

0
Maciej Luśtyk
5 Luty 2016
Artykuł na: 29-37 minut

Olympus OM-D E-M10 to jeden z najchętniej kupowanych bezlusterkowców na polskim rynku. Niedawno pojawił się jego następca. Na który więc model powinna zdecydować się osoba planująca zakup pierwszego aparatu z matrycą Mikro Cztery Trzecie? Aby pomóc wam podjąć decyzję, przyjrzeliśmy się najciekawszym funkcjom nowego aparatu.

Olympus OM-D E-M10 Mark II pojawił się na rynku w sierpniu zeszłego roku, niecałe dwa lata po premierze swojego poprzednika. Pierwsza generacja aparatu cieszyła się wśród fotografów dużą popularnością i była jednym z najchętniej kupowanych bezlusterkowców na rynku. Czy kolejna odsłona jest jeszcze lepsza? Jakie usprawnienia udało się wprowadzić inżynierom Olympusa? Na pierwszy rzut oka zmiany nie wydają się rewolucyjne, ale diabeł jak zawsze tkwi w szczegółach i każda z nich rozszerza możliwości oraz wygodę korzystania z aparatu.

Zobacz wszystkie zdjęcia (12)

Jako że producent na razie nie ma w planach wycofania ze sprzedaży pierwszej wersji E-M10, potencjalnym kupującym może być ciężko zdecydować się, który model wybrać. Czy postawić na tańszą, choć już leciwą konstrukcję czy może lepiej zainwestować nieco więcej i cieszyć się z usprawnień oferowanych przez najnowszą generację aparatu? Postanowiliśmy przeanalizować 10 najważniejszych funkcji nowego aparatu i ich wpływ na fotograficzną pracę.

Pełny opis działania aparatu i zdjęcia przykładowe wykonane modelem Olympus OM-D E-M10 Mark II znajdziecie w opublikowanym przez nas teście.

5-osiowa stabilizacja

Podobnie jak bardziej zaawansowane modele E-M1 i E-M5 Mark II aparat otrzymał 5-osiowy system stabilizacji, który pozwoli nam na wygodne fotografowanie z ręki nawet w słabych warunkach oświetleniowych, gdzie będziemy musieli korzystać z dłuższych czasów naświetlania. Kto miał już styczność z aparatami Olympus, ten wie, że system oferowany przez producenta to klasa sama w sobie i obiekt zazdrości konkurencji. Skuteczność nowej stabilizacji to według producenta nawet 4 EV. Dla porównania 3-osiowa stabilizacja poprzednika oferowała wyniki o 1 EV niższe. Może wydawać się, że to niewiele, w praktyce zobaczymy jednak sporą różnicę.

Zobacz wszystkie zdjęcia (3)

Fotografując bez statywu, w przypadku „szerszych” obiektywów bez większych problemów utrzymamy czasy migawki rzędu 1/8-1/4 sekundy, a przy odrobinie wprawy nieporuszone zdjęcie wykonamy nawet fotografując z czasem 1/2 s. To doskonałe wyniki, które bardzo podnoszą wydajność aparatu. Stabilizacja sprawdzi się jednak nie tylko podczas pracy z długimi czasami naświetlania. Jej możliwości docenimy także podczas pracy z teleobiektywami.

2. PAD Control

Wraz z aparatem E-M10 Mark II producent wprowadził funkcję o niewiele mówiącej nazwie PAD Control. Kryje się pod nią jednak chyba najbardziej ułatwiające życie rozwiązanie oferowane przez nowy model. Ekran dotykowy miała już pierwsza odsłona “dziesiątki”, ale dopiero teraz odczujemy pełne zalety jego wykorzystania. PAD Control to nic innego jak możliwość dotykowej regulacji pola ostrości podczas korzystania z wizjera.

Zobacz wszystkie zdjęcia (1)

Wystarczy stuknąć palcem w ekran i przeciągnąć punkt ostrzenia w pożądane miejsce. W praktyce pozwoli nam to na efektywną pracę bez odrywania oka od celownika i szybką reakcję na zmianę ułożenia fotografowanych obiektów w kadrze. Słowo pisane może nie oddawać w 100% tego, z jak dużym ułatwieniem mamy tu do czynienia. Gdy jednak choć raz skorzystamy z dobrodziejstw tej funkcji, w każdym innym aparacie jej pozbawionym będzie nam jej bardzo brakować.

3. Nowy wizjer

Jednym z kluczowych uaktualnień oferowanych przez nowy aparat jest usprawniony wizjer elektroniczny. Jego rozdzielczość to 2,36 milionów punktów. Dla porównania w poprzednim modeli było to jedynie 1,44 megapikseli. To o 1,6 raza więcej! Skok jakościowy dostrzeżemy od razu po zbliżeniu oka do wizjera. Kolory są lepiej odwzorowane, a obraz bardziej kontrastowy, ale przede wszystkim mamy do czynienia z dużo większą ilością szczegółów, dzięki czemu w przypadku fotografowania drobnych, skomplikowanych faktur nie uświadczymy już zjawiska mory.  Bez problemu dokonamy też dokładnej oceny głębi ostrości, a wierne odwzorowanie barw pozwoli na możliwie rzetelne sprawdzenie jak będzie wyglądać zdjęcie jeszcze przed wciśnięciem spustu migawki.

Zobacz wszystkie zdjęcia (2)

Wizjer zdaje też lepiej radzić sobie pod względem odświeżania obrazu (120 kl./s), dzięki czemu podczas pracy w słabszym oświetleniu, przy szybszych ruchach aparatu nie zauważymy widocznych opóźnień. Zmianie uległa również muszla oczna, która przy dłuższej pracy okazuje się wygodniejsza, głównie dlatego, że mniej odstaje od korpusu aparatu. Na koniec warto wspomnieć o funkcji, którą przypadnie do gustu osobom, które wcześniej używały lustrzanek. E-M10 Mark II oferuje tryb symulacji wizjera optycznego, co pozwoli na wygodniejszy podgląd kadru w słabych, lub dynamicznie zmieniających się warunkach oświetleniowych.

4. Filmy poklatkowe 4K

Cieszący się popularnością już w poprzednim modelu tryb, łączący zdjęcia wykonane z pomocą interwałometra w pojedynczy film time-lapse, również doczekał się aktualizacji. Teraz filmy będziemy mogli zapisać w maksymalnej rozdzielczości 4K, choć ograniczać nas będzie w tym wypadku prędkość 5 kl./s. Niemniej jednak skok jakości względem rozdzielczości Full HD jest nam w stanie to zrekompensować.

 

Z kolei osoby, którym mimo wszystko obraz będzie się wydawać za mało płynny, mogą bez problemu przyspieszyć prędkość odtwarzania w większości programów do edycji filmów, bez straty na jakości obrazu. Pewną niedogodnością może być jedynie fakt, że standardowo time-lapsy w jakości 4K nagrywaną są w proporcjach 4:3. Aby całość wyglądała bardziej filmowo, najlepiej wcześniej przełączyć się na format obrazu 16:9.

5. Filmy w zwolnionym tempie

W stronę modelu OM-D E-M10 Mark II powinniśmy kierować się zwłaszcza jeśli funkcje filmowe stawiamy na równi z fotografowaniem. Aparat oferuje dużo bardziej rozbudowane możliwości rejestracji materiału wideo, pozwalając na filmowanie z prędkością 60, 30 i 24 kl./s w jakości Full HD 1080p. Warto tutaj przypomnieć, że poprzedni model ograniczał nas jedynie do prędkości 30 kl./s. W trybie filmowym możemy swobodnie regulować większość parametrów rejestracji wideo, a punkt ostrości możemy przesuwać dotykowo, na ekranie LCD, co pozwoli uzyskać atrakcyjne przeostrzenia bez poruszeń i szumów spowodowanych przekręcaniem pierścienia ostrości na obiektywie.

 

 

Otrzymujemy też ciekawy tryb filmów w zwolnionym tempie. A właściwie dwa tryby. W pierwszym z nich aparat zarejestruje wideo z prędkością 120 kl./s, lecz jedynie w jakości VGA (640 x 480 pikseli), co trudno nazwać użytecznym jeśli myślimy o jakiejkolwiek formie publikacji. Na szczęście drugi tryb pozwalający na tworzenie spowolnionych filmów prezentuje się znacznie ciekawiej. Wystarczy, że w panelu ustawień jakości nagrywania wybierzemy opcję Custom (Ikona kamery z malutką literką „C”). W jej ramach będziemy mogli regulować prędkość odtwarzania dla poszczególnych klatkaży. Możemy więc na przykład zapisać materiał nagrywany z prędkością 60 kl./s tak, by odtwarzany był w 24 kl./s (ponad 2x wolniej), dzięki czemu uzyskamy atrakcyjne, filmowe spowolnienie.

6. Focus Bracketing

Razem z modelem E-M10 Mark II zawitała też funkcja Focus bracketing, która pojawia się w bezlusterkowcach Olympus po raz pierwszy. W jej ramach aparat wykona serię kilkunastu zdjęć z przesunięciem pola ostrości, co pozwoli nam złożyć je w programie do postprodukcji w jedno ujęcie o poszerzonej głębi ostrości (focus stacking). Funkcja ta okaże się pomocna szczególnie w przypadku fotografii makro, ale może znaleźć zastosowanie także w innych sytuacjach, w których zależy nam na kilku wariantach tego samego ujęcia.

Zobacz wszystkie zdjęcia (6)

7. Migawka elektroniczna

Jednym z ważniejszych uaktualnień w nowym aparacie Olympusa jest wprowadzenie bardziej rozbudowanej migawki elektronicznej. Dzięki niej, zdjęcia będziemy mogli wykonywać zupełnie bezgłośnie, co okaże się szczególnie przydatne w fotografii ulicznej i reportażowej, gdzie nie chcemy zwracać na siebie szczególnej uwagi, ale także podczas fotografowania różnego rodzaj przedstawień, w przypadku których zbędne hałasowanie migawką nie jest mile widziane. Warto też wspomnieć, że w nowym modelu zakres dostępnych czasów naświetlania przy użyciu tego typu migawki wydłużono do 1/16000 sekundy. Dla porównania, najkrótszy czas dostępny w pierwszej generacji aparatu wynosił 1/4000 s.

Zobacz wszystkie zdjęcia (1)

Opcja ta okaże się też przydatna podczas fotografowania w ostrym słońcu. Krótkie czasy naświetlania pozwolą nam wtedy korzystać z niskich wartości przysłony, co umożliwi uzyskanie płytkiej głębi ostrości. Ale z dobrodziejstw migawi elektronicznej skorzystamy również w gorszych warunkach oświetleniowych. Z racji tego, że nie uświadczymy wstrząsów spowodowanych działaniem migawki mechanicznej, będziemy w stanie utrzymać dużo dłuższe czasy naświetlania, co w połączeniu ze wspomnianą już wcześniej, 5-osiową stabilizacją otwiera przed nami szerokie możliwości. Należy jednak pamiętać by z funkcji tej nie korzystać podczas fotografowania szybko poruszających się obiektów, gdyż wystąpić może wtedy tzw. efekt rolling shutter. Działanie tego typu migawki opisaliśmy szerzej w artykule „ABC Migawki elektronicznej”.

8. Live Composite

Funkcja ta oferowana jest także przez pierwszą generację E-M10, jej działanie jest jednak na tyle ciekawe, że warto wspomnieć o niej też w kontekście najważniejszych funkcji nowego aparatu. Zasadniczo jest to wariacja trybu Bulb, pozwalającego na korzystanie z dowolnie długich czasów naświetlania, z jedną ważną różnicą. W odróżnieniu od standardowego trybu Bulb, gdzie aparat naświetla jedną długą ekspozycję, w trybie Live Composite wykonujemy serię zdjęć, które na żywo łączone zostają w jedno zdjęcie z uwzględnieniem priorytetu jasnych części kadru. Efektem będzie dużo bardziej wyważona i kontrastowa ekspozycja, z głębokimi cieniami, które przy normalnym naświetlaniu zostałyby zanadto rozświetlone. Ogromnym udogodnieniem jest też fakt, że efekty naświetlania na bieżąco możemy obserwować na ekranie LCD, dzięki czemu zawsze wiemy kiedy zakończyć ekspozycję.

Zobacz wszystkie zdjęcia (4)

Zalety trybu docenimy głównie w przypadku fotografii nocnej, malowania światłem i fotografowania fajerwerków, ale można jej użyć także w celu stworzenia bardzo ciekawych, dziennych pejzaży. Dzięki niej można zasymulować efekt korzystania z długich czasów naświetlania nawet za dnia, co pozwoli uzyskać plastyczne rozmycie płynącej wody lub traw poruszających się na wietrze. Normalnie, aby zyskać podobny efekt musielibyśmy skorzystać z bardzo mocnych i kosztownych filtrów szarych. Ale zastosowań znajdzie się jeszcze więcej, a ogranicza je jedynie wyobraźnia użytkownika. Warto też dodać, że efekt końcowy możemy zapisać w formacie RAW, co otworzy przed nami szerokie możliwości na etapie postprodukcji.

9. Usprawniona ergonomia

Nowy Olympus OM-D E-M10 Mark II to też znacznie usprawniona ergonomia. Twórcy wyposażyli aparat w bardziej anatomiczny grip i podkładkę na kciuk, przez co bardzo wygodnie leży w dłoni. Odświeżono też układ przycisków i pokręteł, który teraz zdaje się być dużo bardziej funkcjonalny. Pokrętło PASM z lewej strony górnego panelu zostało przeniesione na prawą stronę, w okolicę pokręteł nastaw. Na jego miejscu znalazł się z kolei włącznik, przeniesiony z tylnej ścianki obudowy. Dzięki temu przycisk podglądu znalazł się wreszcie w intuicyjnym miejscu, obok tylnego wybieraka. Włącznik odpowiada teraz również za otwieranie wbudowanej lampy, co wydaje się być wygodniejszym rozwiązaniem niż mały przycisk umieszczony przy wizjerze, w który wyposażony był poprzednik.

Zobacz wszystkie zdjęcia (3)

Zmienił się też sam poszczególnych wygląd przycisków i pokręteł. Te drugie są mocniej wysunięte w górę, inaczej frezowane i przypominają nieco te, które pamiętamy z modelu E-M5 Mark II. Ich ułożenie jest wygodne i pozwala na szybszą i wygodniejszą zmianę parametrów niż w poprzednim modelu. Inaczej wygląda też kierunkowy joystick. Nie można zapomnieć o pojawieniu się trzeciego przycisku funkcyjnego, co umożliwi jeszcze większą swobodę pracy. Wraz z nowym wizjerem o rozdzielczości 2,36 Mp otrzymaliśmy także nową muszlę oczną, która jest nieco mniejsza niż u poprzednika, ale jednocześnie bardziej komfortowa.

10. Metalowa obudowa

Olympus OM-D E-M10 Mark II jako jeden z niewielu aparatów przeznaczonych dla początkujących i średnio zaawansowanych fotografów posiada w pełni metalowy korpus, zupełnie jak kierowane do zawodowców modele E-M5 Mark II i E-M1. Otrzymujemy więc wytrzymałość jaką oferują aparaty z górnej półki i nie musimy martwić się, że przypadkowe uderzenie aparatem w twardą powierzchnię skończy się pęknięciem obudowy.

Artykuł powstał przy współpracy z firmą Olympus

Tłumacz i fotograf, codziennie selekcjonuje dla Was porcję najciekawszych newsów ze świata fotografii. Zafascynowany nowymi technologiami, choć woli fotografować analogiem. Prywatnie niespełniony snowboardzista i spełniony tata.

Słowa kluczowe:
Komentarze
Więcej w kategorii: Analizy
Cashback Sony 2019 - wybieramy najciekawsze zestawy
Cashback Sony 2019 - wybieramy najciekawsze zestawy
Najnowsza promocja na aparaty Sony to okazja do zakupu sprzętu fotograficznego w dużo niższej cenie. Spośród modeli objętych promocją wybieramy najciekawsze naszym...
3
0
Sony G, G Master, a może Zeiss AF? Tłumaczymy różnice między obiektywami producenta
Sony G, G Master, a może Zeiss AF? Tłumaczymy różnice między obiektywami producenta
Rodzina obiektywów Sony rozrasta się w zawrotnym tempie. W tym momencie, w systemie E mamy już 4 różne linie szkieł. Czym się różnią?
95
3
Panasonic Lumix S1H - gwiazda srebrnego ekranu
Panasonic Lumix S1H - gwiazda srebrnego ekranu
Po superszybkim S1 i S1R z matrycą 47 Mp na rynku debiutuje trzeci model z pełnoklatkowej linii Panasonic. Lumix S1H to prawdziwy filmowy potwór!
12
1
Powiązane artykuły
Wczytaj więcej (5)