Zdzisław Beksiński nie żyje

0
Marta Sinior
24 Luty 2005
Artykuł na: 4-5 minut
Jeden z najwybitniejszych artystów polski powojennej, Zdzisław Beksiński, zginął zamordowany 21 lutego 2005 roku. Odszedł twórca kontrowersyjny i oryginalny, wielki samotnik polskiej sztuki.
Jeden z najwybitniejszych artystów polski powojennej, Zdzisław Beksiński, zginął zamordowany 21 lutego 2005 roku. Odszedł twórca kontrowersyjny i oryginalny, wielki samotnik polskiej sztuki.

Zdzisław Beksiński fot. Zofia Beksińska

Zdzisław Beksiński urodził się w 1929 roku w Sanoku. Ukończył Wydział Architektury na Politechnice Krakowskiej, ale to sztuka była jego pasją. W latach pięćdziesiątych na poważnie zainteresował się fotografią. Od 1957 roku był członkiem nieformalnej grupy artystycznej "Beksiński, Lewczyńki, Schlabs". Swoją wczesną działalnością w zakresie fotografii artystycznej zdobył rozgłos i uznanie wśród polskich krytyków. Jego dorobek w dziedzinie fotografii należy do najwybitniejszych osiągnięć w sztuce polskiej XX wieku.

fot. Zdzisław Beksiński "Delegat", 1959

Pierwszym poważnym sukcesem Beksińskiego była indywidualna wystawa zorganizowana w warszawskiej Starej Pomarańczarni w 1964 roku przez Janusza Boguckiego. Wystawa ta przyniosła artyście sławę i popularność. Od drugiej połowy lat sześćdziesiątych skoncentrował się bardziej na malarstwie i grafice, rzadko sięgając po inne formy wypowiedzi artystycznej takie jak rzeźba, rysunek czy fotomontaż. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych Zdzisław Beksiński stał się popularny zarówno w kraju jak i zagranicą. Sławę przyniosły mu apokaliptystyczne obrazy określane przez niego samego metodą "fotografowania snów". Są to prace przedstawiające wizje zagłady świata, często podejmujące temat śmierci, mroczne i tajemnicze, jakby z koszmarów sennych. Fantastyczne i nierealne obrazy znalazły uwielbienie zwłaszcza u młodych ludzi wychowanych na literaturze i kinie science-fiction. W latach dziewięćdziesiątych XX wieku, artysta w swojej twórczości zaczął wykorzystywać współczesne możliwości tworzenia, jakie dawała mu technika komputerowa. Na podstawie przetworzonych komputerowo zdjęć, tworzył prace zbliżone stylistycznie do płócien artysty.
Obrazy Beksińskiego prezentowane były w prestiżowych galeriach na całym świecie, m.in. we Włoszech, Niemczech, Francji, Belgii. Jako jedyny Europejczyk, Zdzisław Beksiński ma stałą ekspozycję w muzeum sztuki w japońskiej Osace.
Cały swój dorobek artystyczny zapisał w testamencie sanockiemu Muzeum Historycznemu.

Zdzisław Beksiński

Jego sztuka wywołuje ból, ale przynosi także ulgę, dzięki subtelnościom plastyki, dzięki wyrafinowanej grze formy i tła, kształtu i pustki, dzięki formie trudnej, ale zarazem czystej i pełnej swojego dźwięku plastycznego- Wiesław Banach, dyrektor Muzeum Historycznego w Sanoku

Poznałem go czterdzieści lat temu, przez długi czas był moim idolem - proponował dosyć przekorną formę obrazu, nie do końca akceptowaną przez kręgi akademickie. Podteksty w jego pracach nie były czytelne dla wszystkich, nie apelował do odbiorców kultury masowej. Ciekawiło mnie to, że wszedł do sztuki niejako kuchennymi drzwiami, a równocześnie uprawiał ją z mistrzostwem i świadomością siły przekazu. Był absolutnym perfekcjonistą, pokazały to już jego wczesne wielkoformatowe studia rysowane węglem. Oceniał realnie swoje szanse, nie zabiegał o sukces na skalę światową, satysfakcjonowała go liczba odbiorców, którą miał. To dziwna śmierć, ogniwo tragicznego łańcucha wydarzeń związanych z Beksińskim: zgon jego żony, a potem syna, teraz jego zabójstwo. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że żyjemy w świecie, który toczy potworna choroba - Henryk Waniek, malarz

Kiedy patrzę na jego twórczość, mam wrażenie, że w pewnym momencie wyprzedziła ją technika Hollywood. To właśnie ona ożywiła jego mroczne wizje. Miał wielu fanów w gronie ludzi szczególnie wrażliwych, chorych psychicznie. Jego sztuka poruszała mroczne rejony wyobraźni. Kiedy usłyszałem o jego śmierci, miałem wrażenie, że sam ją sprowokował.- Edward Dwurnik, malarz

"Wszyscy mamy problem śmierci przed oczyma. Nie jestem wyjątkiem. Osobiście bardziej boję się umierania niż samej śmierci. Nie jest to lęk przed nicością, ale przed cierpieniem i tego się chyba bardziej obawiam" - wypowiedź Zdzisława Beksińskiego, podczas otwarcia wystawy fotografii w warszawskiej Zachęcie, ostatniej jego ekspozycji w stolicy.

Komentarze
Więcej w kategorii: Branża
Nikon, Leica i Olympus nie wezmą udziału w kolejnej Photokinie. Czy w czasach internetu targi mają jeszcze sens?
Nikon, Leica i Olympus nie wezmą udziału w kolejnej Photokinie. Czy w czasach internetu targi mają...
Pierwsza Photokina w nowej formule już wiosną. Nie weźmie w niej jednak udziału trzech głównych producentów sprzętu. Czy firmom fotograficznym targi są jeszcze do...
4
6
Nagradzany chiński fotoreporter Lu Guang znów na wolności. Nie chce udzielać wywiadów
Nagradzany chiński fotoreporter Lu Guang znów na wolności. Nie chce udzielać wywiadów
Zatrzymany przed rokiem przez chińską służbę bezpieczeństwa, jeden z najbardziej znanych fotoreporterów Pańswa Środka,...
9
0
Sigma porzuca mocowanie K. Co dalej z Pentaksem?
Sigma porzuca mocowanie K. Co dalej z Pentaksem?
Pentax, choć cały czas ma wierne grono użytkowników, już od dłuższego czasu wędruje poboczem rynku fotograficznego. W obliczu działań Sigmy producentowi będzie jeszcze...
25
24
Powiązane artykuły
Wczytaj więcej (1)