Samsung Galaxy NX - pierwsze wrażenia

Dosłownie przez kilkanaście minut mieliśmy w rękach najnowszego bezlusterkowca Samsunga. Zobaczcie jakie są nasze, spisane na szybko wrażenia z użytkowania pierwszego bezlusterkowca z Androidem.
Po prezentacji kompaktu z Androidem Samsung Galaxy Camera właściwie można było się spodziewać dalszego rozwoju tej linii aparatów, ale decyzja Samsunga o stworzeniu aparatu z wymienną optyką sterowanego systemem Android była dla wielu zaskakująca.



Specyfikacje i dokładny opis funkcji znajdziecie w naszym artykule o premierze Galaxy NX. W tym tekście skupimy się natomiast na szybkich wrażeniach z pierwszego kontaktu z tym modelem.

Niestety nie mieliśmy dużo czasu, żeby poznać bliżej "androidowego" NX-a. Na premiery sprzętu Samsunga zaproszonych zostało ponad 2000 dziennikarzy z całego świata, a dostępnych było jakieś dziesięć aparatów przypiętych metrowymi linkami do stołu. Całe szczęście część dziennikarzy zainteresowała się innymi premierami - telefonami, tabletami itp. Mimo to czuliśmy oddechy na plecach próbując zapoznać się na szybko z aparatem i wykonując zdjęcia przykładowe.



Pierwsze wrażenie to podobieństwo do NX20, tylko pozbawionego większości przycisków. Galaxy NX jest też większy, ale ma normalny grip, wizjer i wbudowaną wysuwaną lampę błyskową. Tak jak w Galaxy Camera rolę głównego interfejsu przejmuje ogromny dotykowy ekran o przekątnej 4,8 cala. Z fizycznych elementów sterowania dostajemy przycisk włącznika, przycisk podnoszenia lampy błyskowej, przycisk nagrywania wideo, pokrętło nastaw (definiowalne) i - oczywiście - przycisk spustu. Resztę obsługi przejmuje ekran, a właściwie dedykowana aplikacja aparatu.



Podobnie jak w Galaxy Camera możemy wybrać różny poziom zaawansowania interfejsu od funkcji "Smart" do "Expert", która udostępnia nam wirtualne kółko trybów PASM sterowane dotykowo za pomocą interfejsu naśladującego pierścienie obiektywu (jak w Galaxy Camera). Ukłonem w stronę zaawansowanych fotografów jest umieszczenie na obudowie fizycznego pokrętła nastaw, które w zależności od wybranego trybu pozwala na szybszą zmianę nastawów niż ekran. W tak krótkim czasie nie bardzo mogliśmy dojść co i kiedy to pokrętło zmienia, ale ufamy, że Samsung dobrze przemyślał "obłożenie" tego potencjalnie bardzo użytecznego elementu.



Najważniejsze parametry ekspozycji jak ISO czy czas ekspozycji możemy też zmieniać dotykając na ekranie pola odpowiadające za te parametry. Jest to mniej efektowne niż wirtualne pierścienie, ale chyba bardziej efektywne.

Jedną z najważniejszych zalet z wykorzystania Androida do kontroli aparatu jest możliwość korzystania ze wszystkich dobrodziejstw połączenia z internetem. Trzeba przyznać, że Samsung te możliwości wykorzystuje bardzo dobrze. Już z poziomu trybu przeglądania zdjęć możemy wysłać zdjęcie na serwisy społecznościowe, mailem a także skorzystać z usługi dysku sieciowego DropBox - wystarczy się zalogować. Przeglądając zdjęcia mamy do dyspozycji androidową ikonkę sharingu, po kliknięciu której wyświetla się cała lista usług wymienionych wcześniej. Właśnie w ten sposób przesłaliśmy do redakcji w Warszawie pierwsze zdjęcia przykładowe z Galaxy NX. Nie mieliśmy okazji przetestować łączności 3G/LTE, ale WiFi działało bardzo szybko i sprawnie.

Oczywiście, jeżeli nie chcemy korzystać z opcji oferowanych przez dedykowaną aplikację fotograficzną, możemy używać dowolnych aplikacji androidowych pozwalających na dzielenie się zdjęciami - teraz i w przyszłości. Nie musimy polegać na aplikacjach producenta łączących aparat ze smartfonem czy tabletem, jak w przypadku klasycznych aparatów z WiFi. To ogromna zaleta posiadania Androida w aparacie fotograficznym. Jedyny problem jaki napotkaliśmy, to niezbyt przewidywalne wyświetlanie się paska z przyciskami systemowymi Androida, w tym z przyciskiem Home. Potrzebowaliśmy demonstracji obsługi, żeby po paru próbach w miarę płynnie go wyświetlać - w trybie fotografowania lub nagrywania filmów jest ukryty. Do dopracowania.



Jeżeli chodzi o samo fotografowanie, to mimo niekorzystnych warunków oświetleniowych hybrydowy autofokus działał bez zwłoki, tak samo jak spust migawki. Można powiedzieć, że pod względem obsługi i szybkości działania jest to raczej NX z funkcjami Galaxy, niż Galaxy z funkcjami fotograficznymi - jak to było w przypadku modelu Galaxy Camera.

Podsumowując te krótkie pierwsze wrażenia. Porządny aparat z ergonomią bez kompromisów, z możliwością podpięcia dobrej klasy optyki - począwszy od rybiego oka, po sportowe tele, z szybkim AF-em, a do tego praktycznie nieograniczone możliwości łączności z siecią, to z pewnością marzenie wielu dziennikarzy internetowych, bloggerów czy entuzjastów nowych mediów. Wbrew pozorom więc, Samsung Galaxy NX może stać się swoistym modelem profesjonalnym. Mimo że pierwsze zdjęcia nie zachwycają, to warto z ostateczną oceną poczekać do naszych testów finalnego egzemplarza. Tymczasem gratulacje dla Samsunga za śmiały ruch.
Komentarze
Polecane artykuły
Łukasz Bożycki: pierwsza zima z Olympusem OM-D E-M1X
6 Kwi 2019
Fotografia przyrodnicza to pasmo niepowodzeń, które od czasu do czasu przerywane jest drobnym sukcesem. W dużym stopniu zależy on od możliwości i znajomości naszego sprzętu.
2
Okiem zawodowca: Lumix S1 i S1R
28 Mar 2019
Fotografka National Geographic, kreatywny portrecista, utytułowany fotoreporter publikujący w prasie... Zobaczcie, co o nowych pełnoklatkowych korpusach Panasonic mówią profesjonalni fotografowie.
0
Obiektyw do zadań specjalnych, czyli Venus Optics Laowa 25 mm f/2.8 2.5-5X Ultra Macro i powiększenie 5:1 w praktyce
20 Mar 2019
Venus Optics Laowa 25 mm f/2.8 2.5-5X Ultra Macro to jedno z niewielu specjalistycznych szkieł kierowanych do miłośników ekstremalnych powiększeń na rynku. Jest przy tym konstrukcją znacznie nowszą i tańszą od swojego konkurenta. Zobaczcie, na co je stać.
6
Galeria zdjęć w twoim salonie? Oto przyjazne dla portfela wydruki, dzięki którym stworzysz prywatną wystawę
6 Mar 2019
Dostępność usług drukowania takich jak MojObraz.pl pozwala nam stworzyć z salony własną salę wystawową. Przyjazne portfelowi, szybkie i łatwe z punktu widzenia klienta - nie ma powodu, dla którego nie warto by było spróbować.
0