Panasonic Lumix DMC-L1 od kulis

W relacji z europejskiej premiery lustrzanki cyfrowej Panasonic Lumix DMC-L1 obiecywaliśmy publikację rozmowy z panem Michiharu Uematsu zajmującym w Panasonicu stanowisko Manager of Products Planning Group at DSC Business & Development Center. Pytaliśmy między innymi o współpracę z Olympusem i zaangażowanie Panasonica w System 4/3. Zapraszamy.
Fotopolis: Na początek chciałbym pogratulować produktu, który pod wieloma względami jest wyjątkowy. Zwłaszcza że to pierwsza lustrzanka cyfrowa marki Panasonic. W jakim segmencie rynku ma rywalizować Lumix DMC-L1? Pokrętło czasów i pierścień przysłon na obiektywie sugerują, że nie chodzi o masowego konsumenta, a raczej o tradycjonalistów.
Michiharu Uematsu: Klientem docelowym jest tzw. "miłośnik Leiki". Użytkownik zaawansowany, ale nie profesjonalny. Jeśli chodzi o cenę, to jeszcze nie podjęliśmy w tej sprawie decyzji. W przeciwieństwie do konkurencji to pierwszy taki produkt w naszej ofercie.

W takim razie jest to bardziej produkt kształtujący wizerunek, niż zarabiający na siebie. Co potem - cyfrowa lustrzanka dla profesjonalisty czy amatora?
Trudno byłoby sprzedawać aparaty marki Panasonic wyłącznie użytkownikom profesjonalnym. Większość naszych produktów jest skierowana do zaawansowanych użytkowników nieprofesjonalnych (jak Lumix DMC-L1), zwłaszcza miłośników Leiki. Jednak na tej lustrzance nic nie zarobimy - zaprojektowanie i wdrożenie produkcji takiego aparatu jest niezwykle kosztowne i pracochłonne, a popyt relatywnie mały. Jednak posiadanie takiego modelu w ofercie jest dla nas niezwykle istotne, ponieważ znakomicie wpływa na prestiż marki Lumix. Poza tym jest dowodem na ogromny potencjał naszych inżynierów, ponieważ w porównaniu z produktami amatorskimi wymaga użycia niezwykle zaawansowanych technologii. To dla nas bardzo ważne.

Czy zamierzacie wyprodukować lustrzankę dla konsumenta masowego - z poziomu cenowego poniżej 1000 $? Powinno być z nią już łatwiej niż z pierwszym modelem, a taki aparat przyniesie zyski.
System oparty na lustrzance cyfrowej to nie tylko aparat. Powinniśmy przygotować wiele obiektywów. Z jednym, dwoma obiektywami nie możemy mówić o prawdziwym systemie.

Przecież przyłączyliście się do otwartego Systemu 4/3 z obiektywami innych producentów.
Oczywiście naszym aparatem można fotografować obiektywami Sigmy czy Olympusa. Również nasz obiektyw można podłączyć do korpusu Olympusa. Weszliśmy w System 4/3 między innymi, dlatego że nie mamy takiego asortymentu obiektywów i akcesoriów jak np. Canon czy Nikon. Poza tym niezwykle trudno byłoby wprowadzić na rynek tyle obiektywów i akcesoriów jednocześnie. Bardziej sensowne było podjęcie współpracy z Olympusem i innymi partnerami Systemu 4/3. Pierwsze lustrzanki jednoobiektywowe pojawiły się ponad 50 lat temu. W tej chwili lustrzanki cyfrowe powstają bardzo prosto - opierają się głównie na zamianie filmu na matrycę. Możliwe jednak, że w niedalekiej przyszłości pokażemy zupełnie nowy system. Aktualnie tylko Panasonic i może jeszcze jeden producent dysponują niezbędną technologią. Ale tradycyjne marki fotograficzne nie pójdą tą drogą, nie zainwestują w nowy system, ponieważ mają zbyt wiele do stracenia - zostawiłyby za sobą ogromny system. Ponieważ nie mamy w ofercie zbyt wielu obiektywów, dla nas takie rozwiązanie miało sens. Na razie przyłączyliśmy się do producentów cyfrowych lustrzanek, ale kto wie - możliwe że w niedalekiej przyszłości zaprezentujemy coś zupełnie nowego.

Kiedy - za rok, dwa?
Raczej nieco później.

Panasonic Lumix DMC-L1

Przedstawiciele Olympusa zdradzili, że planowali produkcję cyfrowej lustrzanki z podglądem na żywo kilka lat temu - już podczas prac nad E-300. To dlatego E-330 jest taki podobny do E-300. Czy Lumix DMC-L1 również powstawał tak długo, czy może jest to produkt ostatniego roku (od kiedy Panasonic był partnerem Systemu 4/3)?
Prace nad takimi aparatami trwają znacznie dłużej niż dwa lata. Rok temu, w styczniu ogłosiliśmy swoje zaangażowanie w System 4/3. Ale prace nad matrycą do aparatu Systemu 4/3 trwały już ponad 2, 3 lata temu. Olympus E-330 rejestruje zdjęcia na matrycy wyprodukowanej przez Panasonica. Lumix DMC-L1, ze zrozumiałych względów - również. Jednak większość pozostałych rozwiązań jest zupełnie różna. Zaadaptowaliśmy jedynie układ luster i system automatycznego ustawiania ostrości Olympusa, ponieważ wiążą się z wieloma technologiami chronionymi przez patenty, którymi my nie dysponowaliśmy - przynajmniej jeśli chodzi o lustrzanki cyfrowe. To wszystko co wzięliśmy od Olympusa. Matryca światłoczuła i procesor Venus Engine III są nasze. Wewnętrzne oprogramowanie również. Wiele osób uważa, że Lumix DMC-L1 to w zasadzie Olympus E-330 w innym opakowaniu. To nieprawda. Mówimy o dwóch zupełnie różnych aparatach.

Powiedział Pan, że tylko układ luster i system AF są Olympusa. Czemu Panasonic nie skorzystał z innego rozwiązania tej firmy - drugiego sensora umożliwiającego podgląd na żywo bez konieczności podnoszenia lustra? A może to Olympus nie chciał się podzielić tą technologią...?
Obie firmy pracowały nad osiągnięciem podglądu na żywo niezależnie, stąd różne systemy. Aż do ostatniego etapu prac nie wiedzieliśmy, na co zdecydował się Olympus. Nasz system przypomina Tryb B tej firmy, ale w Lumiksie DMC-L1 system autofocusu działa również po podniesieniu lustra. To ogromna różnica.

Rozumiem, że w takim razie uważacie, że jeden tryb podglądu na żywo wystarczy Waszemu klientowi docelowemu?
Zastanawiamy się nad większą ilością, ale to kwestia przyszłości. To jest głównie kwestia zwiększenia szybkości. Jeśli chcemy, żeby system AF korzystał z głównego sensora, musimy być w stanie wydzielić pewien obszar umieszczony centralnie jako pola AF, a dopiero potem zebrać całą informację o obrazie niezbędną do wyświetlenia go na ekranie LCD. Jestem przekonany, że taka technologia będzie możliwa.

Podczas wczorajszej prezentacji zgromadzeni usłyszeli, że matryca została "stworzona" przez Panasonica. Jednak wcześniejsze informacje wskazywały, że co prawda matryca Live MOS jest produkowana przez Panasonica, ale stworzono ją wspólnie z Olympusem. Jak to naprawdę było?
Matryca Live MOS została zaprojektowana wspólnie przez Panasonica i Olympusa. Z naszej strony zajął się tym dział półprzewodników. Natomiast za produkcję jest odpowiedzialna wyłącznie nasza firma.

Czemu po założeniu obiektywu Leiki do Systemu 4/3 na korpus Olympusa można skorzystać tylko z jednego trybu stabilizacji Mega O.I.S.?
Powodem są ograniczenia systemowe. System Olympusa nie powstawał z myślą o stabilizacji Mega O.I.S. Ponieważ my włączyliśmy się do gry stosunkowo późno, mieliśmy wybór i oczywiście dysponowaliśmy niezbędnymi rozwiązaniami technologicznymi. Może w przyszłości oba tryby Mega O.I.S. będą dostępne z korpusami Olympusa, ale w tej chwili można skorzystać tylko z jednego.

Ostatnie pytanie, które z pewnością zadałyby osoby zainteresowane zakupem pierwszej lustrzanki cyfrowej marki Panasonic. Kiedy Lumix DMC-L1 trafi do sprzedaży?
Mamy nadzieję pokazać działające prototypy na targach Photokina 2006 i dostarczyć gotowy aparat do sklepów pod koniec roku.
 
Komentarze
Polecane artykuły
Sony 24 mm f/1.4 GM - zdjęcia przykładowe
20 Wrz 2018
Ciekawi jak w praktyce spisuje się Sony 24 mm f/1.4 GM? Podczas światowej premiery spędziliśmy kilka chwil z najnowszym szerokokątnym reprezentantem serii G Master. Zobaczcie zdjęcia przykładowe, które wykonaliśmy we włoskiej Katanii.
1
Panasonic Lumix G X Vario 35-100 mm f/2.8 II POWER O.I.S. - zdjęcia przykładowe
19 Wrz 2018
Na warsztat wzięliśmy model Panasonic Lumix G X Vario 35-100 mm f/2.8 II POWER O.I.S. Czy zoom o ekwiwalencie 70-200 mm i stałym świetle f/2.8 to konstrukcja godna wymagającego fotografa? Przekonajcie się sami oglądając zdjęcia przykładowe!
0
Kentmere VC Select - test światłoczułego papieru fotograficznego
13 Wrz 2018
Kentmere VC Select to mniej znany na naszym rynku papier fotograficzny. Jednak czy ma szansę przekonać do siebie wymagających fotografów i dostarczy odbitki o wysokiej jakości? Sprawdźmy to!
1
Canon EOS M50 - test aparatu
11 Wrz 2018
Kompaktowy EOS M50 to tylko z pozoru korpus kierowany do początkujących. Bogata funkcjonalność, obecność złącza mikrofonowego i przystępna cena czynią go obecnie jedną z najciekawszych pozycji na rynku dla świadomych amatorów i vlogerów. Sprawdzamy, jak radzi sobie w praktyce.
0