Canon EOS 50D - opinia Kai Rutkowskiej

Przedstawiamy ostatnią opinię o EOSie 50D. Tym razem Kaja Rutkowska, która na co dzień używa Nikona, sprawdzała nowego Canona w fotografii kulinarnej i portretowej.
Kaja Rutkowska została wybrana jako zastępstwo dla Roberta Cichockiego, którego nagły wyjazd pozbawił możliwości przetestowania aparatu. Prezentujemy jej opinię.

Testowanie Canona było dla mnie nie lada wyzwaniem z kilku powodów. Po pierwsze, na co dzień i od dawna używam sprzętu Nikona (D80 i D300 - red.) - zupełnie nie jestem przyzwyczajona do logiki obsługi Canona ani też - w przeciwieństwie do innych osób, które go testowały - nie mam do niego szkieł (a o tym więcej za chwilę). Poza tym, kto nie słyszał o animozjach pomiędzy użytkownikami sprzętu obu tych firm?

Ja chciałam być na tyle obiektywna, na ile się da (przyznaje, nie było to łatwe). Po drugie fotografuję głównie dzieci i jedzenie, tu i ówdzie dodając trochę makro, i we wszystkich tych dziedzinach pracuje się wyłącznie ze światłem zastanym. W związku z tym używam jak najjaśniejszych obiektywów. Do testu zaś dołączone były dwa (wszystkie poniższe zdjęcia były robione przy użyciu 17-85mm) ale oba ze światłem f/4-5.6 więc od początku było wiadomo, że ISO w 50D stanie się moim przyjacielem... lub wrogiem.


50D nie należy do najlżejszych aparatów - cięższa od niego jest tylko 300D, spośród tych, które miałam w rękach - ale zadziwiająco dobrze leży w dłoniach. Widać i czuć, że popracowano nad jego obudową i bardzo mi się podobało jak 'chodzi' np. nastaw trybów pracy - przyznaję, że lepiej niż w Nikonie. Imponujący jest też ekran LCD - na tyle imponujący, że (jak zauważył też Lech Karauda) czasami zdjęcia wyglądają znacznie lepiej na tym wyświetlaczu niż później oglądane na ekranie komputera. Brakowało mi też nikonowskiej siatki w wyświetlaczu, która w niektórych przypadkach bywa bardzo przydatna. Na niekorzyść 50D przemawia też 95% pokrycie obrazu w wyświetlaczu (to właśnie powód, dla którego musiałam w komputerze delikatnie przekadrować jedno ze zdjęć). Zmiana punktu AF, iso czy choćby kompensacji ekspozycji podczas fotografowania, bez patrzenia na menu albo górny wyświetlacz aparatu wydaje się wręcz niemożliwe. Być może to kwestia przyzwyczajenia do Nikona, w którym wykonuję te czynności odruchowo a być może jednak 50tka jest mało ergonomiczna i próba zmiany ISO nie tylko mnie kończy się przypadkową i niechcianą zmianą kompensacji światła.


Autofocus Canona wydaje się bardzo szybki (tak samo jak samo 'odpalenie' aparatu po jego włączeniu) ale już fakt, że jest tylko 9 punktów AF (Nikon ma ich siedmiokrotnie więcej) wydaje się dużym mankamentem. Z zainteresowaniem testowałam funkcję Live View, która przypomniała mi sentymentalnie czasy pierwszych cyfrowych kompaktów, ale widać na niej duże spowolnienie AF. Z pewnością ta funkcja może się bardzo przydać przy fotografowaniu martwej natury, zdjęciach studyjnych gdzie podgląd kadru można wyświetlić sobie na ekranie komputera i ewentualnie skorygować kompozycję.


Funkcja rozpoznawania twarzy pozostanie dla mnie jedynie ciekawostką - myślę, że jest świetnym chwytem marketingowym chociaż osoby, dla których ten aparat wydaje się adresowany nie powinny mieć problemów z ustawieniem ostrości. Trzeba mieć albo bardzo jasny obiektyw albo używać lampy bo ta funkcja jest na tyle wolna, że - przynajmniej przy ruchliwych dzieciach - traci sens (i AI SERVO tu nie pomoże).


Czytałam wiele dyskusji na temat szumów przy wysokich wartościach ISO w tym modelu. Być może jest to kwestia indywidualnego gustu - dla mnie szumy powyżej 1600 są absolutnie niedopuszczalne. Zdaję sobie sprawę, że ma to duży związek z rodzajem zdjęć, które robię na co dzień - zarówno przy fotografii dziecięcej, jak i kulinarnej, liczy się jak największa 'czystość'. Wysokie ISO mogą więc docenić ci, którzy robią zdjęcia reporterskie - ja zabrałam Canona na przedstawienie szkolne odbywające sie tylko przy blasku świec w godzinach wczesnowieczornych. Widoczność dla aparatu (f/5.6) praktycznie żadna, ale przy nastawie H1 udało się zrobić zdjęcia - na ekranie komputera widać jednak takie szumy, że zdjęcia nadawały się tylko do kosza. Porównywałam też fotografie robione Nikonem przy równie ekstremalnych nastawach czułości i nie widzę tu wielkiej różnicy, jak niektórzy twierdzą, in plus dla Canona.


Podsumowując, ten model Canona nie odbiega innym lustrzankom z tej półki - niestety nie odbiega też in plus. Sądzę, że ważne będzie to czy dla danej osoby menu canonowskie będzie wystarczająco intuicyjnie - w tym krótkim czasie, w którym mogłam potestować 50D nie udało mi się do niego przyzwyczaić. Jest to niewątpliwie niezły aparat i jestem przekonana, że posiadając do niego dobre szkła można wiele z nim zdziałać. Nie znalazłam jednak w nim nic, co sprawiłoby, że rozważyłabym dłuższe rozstanie z aparatami Nikon.

słowa kluczowe:
 
Komentarze
Polecane artykuły
Inspiracja na dziś: Drew Doggett - „In the Realm of Legends"
19 Paź 2018
Mimo, że otaczają je laguny lodowcowe i nieziemskie kolory, te zwierzęta zdają się nie zwracać uwagi na przytłaczające je piękno. Są nieodrębną częścią rozległego islandzkiego krajobrazu, dla przyjezdnych kojarząc się raczej z surrealnymi wytworami ich wyobraźni. Drew Doggett, amerykański fotograf i filmowiec, uchwycił te piękne konie w serii “In the Realm of Legends”.
0
Adrian Wykrota: “Przykro mi, że już nie umiemy rozmawiać, a Polska to przecież taki fajny kraj”
18 Paź 2018
“Doszliśmy do wniosku, że w tych dynamicznych i ważnych czasach musimy opublikować dokumentalne wypowiedzi fotografów o Polsce i nadać im bezkompromisową, fizyczną formę książek” - piszą autorzy serii wydawniczej o Polsce, dobrani przez fundację PIX.HOUSE. Z Adrianem Wykrotą, autorem jednej z publikowanych już książek rozmawiamy o powstawaniu serii i dalszych planach.
0
Taylor Wessing Photographic Portrait Prize 2018 - zobacz piękno współczesnego portretu
18 Paź 2018
Alice Mann została laureatką tegorocznej prestiżowej nagrody Taylor Wessing Photographic Portrait Prize. Po raz pierwszy w historii konkursu jurorzy nagrodzili nie pojedynczy portret, a serię czterech zdjęć przedstawiających młode mażoretki z Południowej Afryki.
0
Piękna i zagrożona - natura na zdjęciach zwycięzców Wildlife Photographer of the Year 2018
17 Paź 2018
Organizowany od pół wieku przez Muzeum Historii Naturalnej w Londynie konkurs Wildlife Photographer of the Year, co roku oferuje nam unikalne spojrzenie na piękno i problemy dzikiego życia na naszej planecie. Fotografie nagrodzone w 54. edycji to nie tylko piękne kadry, ale i trudne tematy.
0