Panasonic Lumix G2 - opinia Dawida Szczęcha

Ruszamy z nowym cyklem sprzętowych opinii naszych czytelników. Tym razem na warsztat trafił Panasonic Lumix G2. Autorem pierwszego tekstu jest Dawid Szczęch.
Moja przygoda z fotografią cyfrową rozpoczęła się kilka lat temu, kiedy kupiłem Canona A70. Pamiętam, że w jednym z media-marketów zapłaciłem za niego (z kartą pamięci 128 MB) ponad 2000 zł. W momencie, w którym uległ on uszkodzeniu odkupiłem od znajomego pierwszą lustrzankę cyfrową - Nikona D40. Nie mając wiedzy na temat świata lustrzanek, nieświadomie wszedłem w system Nikona. Pewnie wielu popełnia taki sam błąd, nieświadomie kupuje body i obiektyw danego producenta i jest już skazana na ten system. Potem był Nikon D70 - starsza konstrukcja, ale miała "śrubokręt", przyciski do obsługi niektórych funkcji na obudowie, a także dwa pokrętła sterujące. Czyli coś co może odstraszyć początkującego użytkownika, a co znacznie przyspiesza obsługę aparatu. Kolejnym był model D80. Cenię sobie w tym aparacie prędkość działania, ergonomię, jakość zdjęć. Czasami denerwuje mnie ilość sprzętu, który z sobą zabieram. D80, trzy obiektywy, statyw, lampa. Duża torba, to nie zestaw na imieniny Cioci. Zastanawiałem się, czy można to czymś zastąpić. Szukam od pewnego czasu aparatu który dał by mi taką jakość zdjęć, szybkość działania, a także taki AF jak w lustrzance. Kiedy jakiś czas temu pojawił się pierwszy "bezlusterkowiec" pomyślałem sobie - "kolejny marketingowy cud". Ale obserwowałem rynek z zaciekawieniem. Aparat z dużą matrycą, bez lustra, z wymiennymi obiektywami. Czy to może mieć sens, czy to może działać? Ucieszyłem się bardzo, kiedy okazało się, że dzięki portalowi fotopolis.pl będę miał możliwość przetestować Panasonica Lumix DMC-G2.

Kurier dostarczył mi aparat do pracy. Niestety, nie mogłem jeszcze się nacieszyć nową zabawką. Odliczałem z niecierpliwością czas, w którym będę mógł otworzyć pudełko i obcować z nową zabawką. Jestem fanem gadżetów i najnowszych rozwiązań technologicznych, a to podgrzewało tylko atmosferę, ponieważ z tego co czytałem Panasonic w tym modelu zastosował dotykowy ekran, dzięki któremu można było zmienić wiele parametrów ekspozycji. Jakiś rok temu dyskutowałem na jednym z for o tym, że fajnie by było gdyby parametry ekspozycji można by zmieniać za pomocą ekrany dotykowego. Nikt nie brał tego pomysłu na poważnie. Wyobraźcie sobie - konferencja prasowa jakiegoś VIPa, a tu setka fotoreporterów coś tam klika na ekranach swoich aparatów. Wówczas futurologia, dziś chleb powszedni (jeszcze brakuje modułu WiFi i GSM).

10/1000 s, f/9.0, ISO 100, ogniskowa: 54 mm (ekwiwalent dla pełnej klatki)

Pierwsze cięcie nożykiem, jest, trzymam body G2 w rękach. Pudełko otwarte, a w nim: body, obiektyw, zewnętrzny mikrofon, kable, ładowarka. G2 jest nie za mały i nie za duży. Jestem fanem nowych technologii, miniaturyzacji, ale do pewnej granicy. Aparat fotograficzny, żeby był funkcjonalny, musi mieć odpowiednią wielkość i musi dobrze leżeć w dłoni. Nie może być ani za mały, ani za duży. Body G2 jest takie akurat. Wykonane z dobrego materiału, wydaje się być jedną bryłą. Nic nie trzeszczy, nic nie lata. Bardzo dobrze wyprofilowany grip. Pierwszy kontakt bardzo dobry. Centralne miejsce z tyłu aparatu zajmuje wyświetlacz który jest bardzo dobrej jakości. Wyświetlacz można z obudowy wyciągnąć i obrócić go w pożądanym kierunku. W aparacie zainstalowano czujnik zbliżeniowy. Zbliżając oko do wizjera ekran wygasza się. Czasami czujnik ten sprawia kłopot ponieważ ruch dłoni przy okularze powoduje wyłączenie ekranu. Na górze obudowy tzw. gorąca stopka do podłączenia zewnętrznej lampy błyskowej lub mikrofonu zewnętrznego. Korzystając z okazji zważyłem Panasonica G2 z obiektywem 14-140 na wadze elektronicznej - waga 900 g.

10/400 s, f/5.5, ISO 100, ogniskowa: 104 mm (ekwiwalent dla pełnej klatki)

Osoba, która nie miała nigdy tak zaawansowanego aparatu fotograficznego może poczuć się w pierwszym momencie zagubiona - dwa koła sterownicze, trzy dźwignie, pokrętło, no i jeszcze przyciski przy wyświetlaczu. W fotografii jest jedna zasada: od przybytku głowa nie boli, dlatego należy podziękować inżynierom z firmy Panasonic za taką ilość przycisków sterujących. Wszystkie elementy sterujący są rozmieszczone w taki sposób, że nie ma najmniejszych problemów z dostępem do nich. Wszystko jest bardzo dobrze rozmieszczone na body. To nie boli, to się przydaje i znacznie przyśpiesza pracę. Co możemy zmieć za pomocą kół i przycisków na obudowie:
  • zmienić tryb pracy (priorytet czasu, priorytet przysłony, ustawienia manualne, programy tematyczne ustawienia własne(możemy ustawić trzy własne ustawienia parametrów i aparat będzie je pamiętał), kręcenie filmów)
  • działanie AF (AF ciągły, AF pojedynczy, manualny AF)
  • wybór pół AF (pojedynczy, wielopunktowy, śledzenie obiektu, wykrywanie twarzy)
  • rodzaj wykonywanych zdjęć (zdjęcia pojedyncze, serie zdjęć, zdjęcie z samo wyzwalaczem, auto bracket)
  • możemy zmienić ISO (czułość 100-6400)
  • możemy zmienić WB (balans bieli)
  • możemy rozpocząć nagrywanie filmu
  • wejść do ustawień aparatu
  • możemy włączyć program iA (program dla osób które zaczynają przygodę z fotografią)
Oprócz tego, że te parametry możemy zmieniać przez kombinację odpowiednich ustawień dźwigni i kół to możemy ustawić je za pomocą przycisków na ekranie. Na obudowie znajduje się przycisk Q.Menu, który uaktywnia na wyświetlaczu zmianę parametrów - np. ISO, przysłonę czy pomiar światła. Wszystko praktycznie można zmienić używając Q.Menu i czterech przycisków kierunkowych.

10/2500 s, f/8.0, ISO 400, ogniskowa: 89 mm (ekwiwalent dla pełnej klatki)

Jeśli osoba początkująca się zgubiła i stwierdziła, że to aparat nie dla niej, informuję, że na obudowie jest jeszcze magiczny przycisk iA. Po naciśnięciu go (podświetla się na kolor niebieski) aparat sam decyduje jakich parametrów użyć do wykonania zdjęcia. Naciśnij przycisk migawki i zapomnij. Co nam daje takie bogactwo przycisków i ustawień? Daje nam szybkość pracy i wygodę użytkowania. Nie boję się użyć stwierdzenia, że nie widzę różnicy w jakości i szybkości pracy pomiędzy moim D80 a G2. Ale to co wyróżnia ten aparat to ekran dotykowy.

10/1250 s, f/5.6, ISO 800, ogniskowa: 89 mm (ekwiwalent dla pełnej klatki)

Pierwszy raz zetknąłem się z ekranem dotykowym w telefonie SE P900. Od tego czasu nie używam innych telefonów, ponieważ ekran dotykowy skraca czas obsługi. Coś, co mnie urzekło w tym aparacie, to ekran dotykowy, który pozwolił na skrócenie czasu obsługi, a także skrócił czas potrzebny na wykonanie zdjęcia. Ekran jest ruchomy, można go obrócić w dowolnym kierunku. Takie rozwiązanie bardzo ułatwia kadrowanie. Co można zrobić poprzez zastosowanie ekranu dotykowego:
  • zmienić praktycznie każdy parametr ekspozycji. Klikamy na obudowie na przycisk DISPLAY i możemy dotykając ekranu zmienić WB, ISO, Pomiar Światła, stabilizację, kompensację, tryb pracy lampy błyskowej, przesłonę czas.
  • możemy ustawić pole w którym aparat ma ustawiać ostrość. Aparat ma 23 pola AF możemy wskazać palcem w którym miejscu ma ostrzyć
  • jeśli ustawimy że pomiar AF ma być jedno punktowy to możemy ustawić miejsce i wielkość tego pola na wyświetlaczu aparatu. Czyli gdzie ma ostrzyć i jak duże ma to być pole
  • balans bieli też możemy regulować palcem na suwaku od bardzo niebieskiego do bardzo żółtego
  • możemy włączyć specjalny tryb w którym po dotknięciu ekranu zostanie zrobione zdjęcie. Taka, elektroniczna migawka na wyświetlaczu
  • histogram możemy ustawić w dowolnym miejscu na ekranie
  • w trybie przeglądania zdjęć można przesuwać zdjęcia a także dokonywać ich powiększeń
Reasumując. Pierwszy raz spotkałem się z aparatem, który umożliwiałby sterowanie na trzech płaszczyznach:
  • przyciski + pokrętło
  • przycisk Q.MENU + klawisze kursora
  • w pełni ekran dotykowy
Jak kto lubi. Można w sposób tradycyjny, można na ekranie z pomocą przycisków (lewo, prawo, góra, dół), można w pełni za pomocą ekranu dotykowego. Myślę, że żadna lustrzanka nie daje tyle możliwości ustawień.

10/800 s, f/5.5, ISO 1600, ogniskowa: 104 mm (ekwiwalent dla pełnej klatki)

No dobrze. Aparat jest w pełni funkcjonalny, ma kilka możliwości ustawień parametrów pracy, a jak spisuje się w praktyce? Aparat włączamy dźwignią ON/OFF, która znajduje się przy głównym kole nastaw trybów pracy. G2 jest gotowy do pracy po około 1/2 sekundy od momentu włączenia. Praktycznie od razu można robić zdjęcia (brak różnicy w stosunku do mojego D80). Tak jak pisałem, parametry ekspozycji można zmieniać w trojaki sposób. Fajną sprawą jest to, że pokrętłem można też "kliknąć" do zatwierdzania albo zmiany funkcji. G2 nie ma problemów z ostrzeniem nawet w trudnych warunkach oświetleniowych. Bardzo fajnie działa ręczne ustawianie ostrości. Klikamy na wyświetlaczu palcem w miejscu, w którym chcemy dokonać ręcznego ustawienia ostrości, aparat powiększa nam ten obszar pięciokrotnie. Ustawiamy ostrość i robimy zdjęcie. Ponieważ testy pokrzyżowały sprawy zdrowotne miałem raptem dwa dni na zrobienie testów. Dlatego zabrałem aparat na stadion, gdzie warunki nigdy nie są łatwe - zmrok, sztuczne oświetlenie. G2 nie miał trudności z ustawianiem AF (szybkość minimalnie gorzej niż D80), a zdjęcia wychodziły całkiem przyzwoite. Nawet ISO 1600 nie sprawiała problemu dla tego aparatu, a szumu praktycznie nie było widać. Oczywiście w zależności od wybranej liczby pół AF klikamy palcem na ekranie w miejsce, gdzie ma łapać ostrość, naciskamy przycisk i mamy zdjęcie. Kadrować możemy albo przez wyświetlacz (działa nawet w ostrym słońcu) a także przez wizjer. Podczas kadrowania, zmian ogniskowej na ekranie nie występują żadne opóźnienia, wszystko działa bardzo płynnie. Obraz w wizjerze jest wyświetlany w sposób elektroniczny. Nie mam zastrzeżeń do jego pracy. Chcemy pooglądać zrobione zdjęcia? Naciskamy klawisz Play na obudowie i już możemy je przeglądać. Niby nic niezwykłego - zdjęcia możemy zmieniać poprzez ruch palca lewo-prawo, możemy także wyświetlić kalendarz i wybrać palcem dzień, jaki nas interesuje.

10/6400 s, f/5.6, ISO 400, ogniskowa: 30 mm (ekwiwalent dla pełnej klatki)

Nie wspomniałem tu nic o filmowaniu. Panasonic Lumix G2 umożliwia filmowanie w rozdzielczości HD. Można zamontować opcjonalny mikrofon stereo i wtedy cały zestaw przypomina kamerę z zewnętrznym mikrofonem. Ja uważam, że aparat fotograficzny jest do robienia zdjęć, a tryb filmowy to gadżet, a nie podstawowa funkcja aparatu. Muszę przyzanać, że G2 świetnie kręci filmy w HD. Obiektyw, który miałem (LUMIX 14-140 G VARIO 1.4-5.8 ASPH MEGA O.I.S) jest tak wykonany aby podczas zmiany ogniskowej żaden hałas związany z AF nie dostał się do mikrofonu. Obiektyw robi dobre wrażenie, nie jest wykonany z tandetnych materiałów. Sprawia wrażenie solidnego i trwałego urządzenia. Oto jakie jeszcze funkcje oferuje G2:
  • rozpoznawanie twarzy
  • opisywanie zdjęć
  • trzy rodzaje stabilizacji
  • szybki tryb seryjny
  • mnóstwo programów tematycznych
  • możemy regulować siłę błysku flasha
  • możemy ustawić auto ISO a także górną granicę ISO do której może robić zdjęcia

10/8000 s, f/5.8, ISO 400, ogniskowa: 305 mm (ekwiwalent dla pełnej klatki)


Zakończenie

Żal będzie się rozstawać z tym aparatem. Lumix G2 daje wszystko to co najlepsze: dobrej jakości zdjęcia, dobrą szybkość działania, różne możliwości ustawień, tryb filmowy, świetny AF. Wszystko to w kompaktowej obudowie z dobrego materiału, bardzo ergonomiczne. Czego mi brakło. Drugiego pokrętła. Jednym zmieniam przysłonę, a drugim kompensację. Brak standardowego wyjścia USB do komunikacji z komputerem (kolejny kabel do kompletu). Brak kabla HDMI do podłączenia aparatu do TV.

10/2000 s, f/5.8, ISO 400, ogniskowa: 305 mm (ekwiwalent dla pełnej klatki)

Gdybym dzisiaj miał podejmować decyzję o zakupie aparatu do własnego użytku, mocno zastanawiałbym się nad kupieniem podstawowego modelu lustrzanki, a nawet modelu średnio zaawansowanego. Moim zdaniem idealnym wyborem jest G2. Jest mały, można go wszędzie zabrać, robi doskonałe zdjęcia, daje możliwość zmiany praktycznie każdego parametru ekspozycji. No i ten ekran. Polecam.

Tekst i zdjęcia: Dawid Szczęch
słowa kluczowe:
 
Komentarze
Polecane artykuły
Polacy wśród finalistów Urban Photo Awards 2018. Zobaczcie nagrodzone zdjęcia
20 Wrz 2018
Międzynarodowy konkurs fotografii miejskiej Urban 2018 wchodzi w fazę finałową. Poznaliśmy nagrodzone cykle i nazwiska finalistów sekcji pojedynczej. Wśród nich znalazło się aż 5 Polaków.
0
Leica Oskar Barnack Award 2018 - oto zwycięskie prace
18 Wrz 2018
Poznaliśmy wyniki jednego z najbardziej prestiżowych konkursów poświęconych fotografii dokumentalnej. Tegoroczną nagrodę główną Leica Oskar Barnack Award otrzymał belgijski fotograf Max Pinckers. Natomiast wyróżnienie dla wschodzącego talentu powędrowało w ręce pochodzącej z Rosji Mary Gelman. Niestety w tym roku na podium zabrakło Polaków.
1
Fotografia przyrodnicza na luzie. Oto najlepsze zdjęcia z konkursu Comedy Wildlife Photography Awards 2018
17 Wrz 2018
Naturze nie brakuje poczucia humoru! Jeśli nie wierzycie, zobaczcie zdjęcia finalistów konkursu Comedy Wildlife Photography Awards, który od 4 lat nagradza najzabawniejsze zdjęcia przyrodnicze.
1
Eduardo Asenjo Matus: “Na zdjęciach staram się pokazać swoją rzeczywistość”
12 Wrz 2018
Przed wejściem do świata fotografii Chilijczyk Eduardo Asenjo Matus zajmował się malarstwem, ale wkrótce w jego domu zaczęło brakować już ścian do powieszenia obrazów. Dziś jako fotograf mierzy się ze swoją chorobą, starając się opowiedzieć o niej za pomocą zdjęć.
0