Jasne standardy do Nikona - część 2. Sigma 18-50/2.8

Pierwszym z opisanych przez nas jasnych, "niezależnych" zoomów przeznaczonych do lustrzanek Nikona była Tokina AT-X 16-50 mm F2.8 PRO DX. Teraz czas na konkurencyjną Sigmę 18-50 mm F2.6 EX DC Macro. Zapraszamy!
UWAGA: ostatnia strona artykułu zawiera podsumowanie porównania obu "niezależnych", jasnych standardowych zoomów z bagnetem Nikona, które przetestowaliśmy. Zapraszamy!

Oba testowane obiektywy - Sigma 18-50 mm F2.8 EX DC Macro stoi.


Sigma 18-50 mm F2.8 EX DC Macro

Obiektyw ten, podobnie jak jego poprzednik (bez Macro w nazwie), to najprawdopodobniej najpopularniejszy na rynku "niezależny", jasny standardowy zoom przeznaczony do cyfrowych lustrzanek. Wynika to nie tylko ze stosunkowo niskiej ceny, ale też z dobrych opinii (sprawdzimy, czy się potwierdzą) oraz z obecności wersji ze wszystkimi mocowaniami: do Canona, Nikona, Sony, Pentaksa, systemu 4/3 i oczywiście Sigmy.

Konstrukcja

Od poprzedniej wersji obiektyw różni się bardzo istotnie. Nie była to tylko kosmetyka, ale spora reorganizacja wnętrza, połączona ze zmianą konstrukcji niemal wszystkich członów optycznych i dodaniem soczewki ze szkła ELD (Extraordinary Low Dispersion). Powiększono też średnicę soczewek, co zaowocowało między innymi skokiem średnicy mocowania filtra z 67 mm do 72 mm. To duża wartość, ale całkowicie usprawiedliwia ją maksymalny otwór względny F2.8. W nazwie zooma pojawiło się też określenie Macro, a to z powodu podwyższenia maksymalnej skali odwzorowania do 0,33x (1:3). By jednak z niej skorzystać, trzeba użyć ogniskowej 50 mm, a fotografowany obiekt umieścić tuż przed przednią soczewką, wewnątrz (!) osłony przeciwsłonecznej.

Wewnętrzne ogniskowanie zapobiegające obracaniu się przedniej soczewki podczas ustawiania ostrości to rzecz niemal oczywista w zoomie tej klasy. Do pełni szczęścia przydałby się jednak jeszcze ultradźwiękowy napęd autofokusa i nieobracający się podczas pracy autofokusa pierścień ostrości. Niestety napędu HSM brak niezależnie od wersji mocowania.

Obudowa obiektywu wykonana jest całkowicie z tworzyw sztucznych, uszlachetnionych wykończeniem EX. Dzięki niemu zoom ten wygląda prawie na metalowy - w każdym razie z daleka. Bagnetowe mocowanie obiektywu do aparatu jest oczywiście stalowe.

Dolny rysunek przedstawia schemat budowy optycznej opisywanego tu zooma, a górny jego poprzednika. Widać, że nowsza wersja zyskała jedną soczewkę ze szkła ELD (Extraordinary Low Dispersion) w miejsce "zwykłej" SLD (Special Low Dispersion). Poza tym zmodyfikowano układ niemal wszystkich członów optycznych.


Z oznaczeń na obudowie ważne są litery "DC" mówiące o przeznaczeniu wyłącznie do niepełnoklatkowych lustrzanek cyfrowych. "EX" deklaruje wysoką jakość wykonania obiektywu i charakterystycznego wykończenia jego obudowy.


Obsługa

Do zmiany ogniskowych nie można mieć zastrzeżeń, choć pierścień mógłby się kręcić z nieco mniejszy oporem - to jednak kwestia bardzo indywidualna. Cieszy płynność jego ruchu oraz mały zakres obrotu, wynoszący niecałe 50°. Pierścień ustawiania ostrości obraca się w takim samym zakresie, ale jego obsługa już tak wygodna nie jest. Opór jest co prawda nieduży, ale dość szorstki, choć widać, że konstruktorzy obiektywu dużo zrobili, by różnił się od tego znanego z tanich zoomów AF. Niestety pierścień obraca się podczas pracy autofokusa i nie ma mowy o obecności funkcji Full-Time Manual - chyba że przy współpracy z lustrzanką Sony wyposażoną w sprzęgło odłączające silnik AF od obiektywu (Direct Manual Focus).

Z kolei automatyczne ustawianie ostrości raczej nikogo nie zachwyci. Jest ono dość głośne, ale jeszcze gorsza jest jego powolność. W reportażu, czy innych typowych zdjęciach na odległości większe niż 1 m, problem nie jest zauważalny. Gdy jednak zbliżymy się do zakresu makro lub autofokus pogubi się i musi dojechać do końca skali, a potem wrócić, zaczyna być nieciekawie.

Małe zakresy obrotu pierścieni zooma i ostrości to ewidentne plusy tego zooma Sigmy. Do kultury obsługi pierwszego nie można mieć większych zastrzeżeń, ale przy ręcznym ustawianiu ostrości czujemy, że mamy do czynienia z obiektywem AF.


Zabezpieczenie przed niekontrolowanym wysunięciem przedniego członu obiektywu to rzadka rzecz w tak krótkich zoomach.


Dość krótka i zwarta osłona przeciwsłoneczna ma schodkowane wnętrze. To rozwiązanie mniej szlachetne niż welurowa wyklejka wnętrza osłony Tokiny, ale za to znacznie mniej się pyli.


Na drugiej stronie oceniamy jakość zdjęć wykonanych opisywanym obiektywem i podsumowujemy wyniki testu. Zapraszamy!
 
 
Komentarze
Polecane artykuły
Czy filmy małoobrazkowe sprawdzą się we współczesnej fotografii krajobrazu?
18 Wrz 2018
Aparaty analogowe dają możliwość niedrogiego rozpoczęcia przygody z bardziej świadomym fotografowaniem. Czy jednak w obecnych czasach film nadal może konkurować z cyfrą pod względem jakości obrazu?
1
Panasonic GH5, GH5S i G9 - mistrzowskie trio
28 Sie 2018
Linia topowych korpusów Panasonic to dziś propozycja zarówno dla wymagających filmowców jak i profesjonalnych fotografów. Przyglądamy się bliżej flagowym modelom.
0
“Każde spotkanie z nimi jest wspaniałym przeżyciem”. O fotografowaniu niedźwiedzi opowiada Marcin Dobas
10 Sie 2018
Fotografia dzikich zwierząt to nie sport dla wybranych. Zapierające dech w piersiach ujęcia natury są w zasięgu większości z nas. Trzeba tylko dobrze się przygotować, planować i wiedzieć gdzie szukać interesujących nas osobników. O tym, jak fotografować dzikie niedźwiedzie opowiada fotograf i podróżnik, Marcin Dobas.
0
Notebook z górnej półki czy budżetowy monitor graficzny? O to, co lepiej sprawdzi się w edycji zdjęć zapytaliśmy eksperta
31 Lip 2018
Czy dobry notebook jest wystarczający do zawodowej pracy fotograficznej? Jak wypada w zestawieniu z najtańszymi na rynku monitorami graficznymi?  Na co zwracać uwagę przy wyborze monitora? Zapytaliśmy o to eksperta, Radka Witana ze sklepu Wzorniki.eu.
0