Nazwa pochodzi z greki (dosłownie „dziś”) i, jak tłumaczy producent, ma podkreślać charakter całej linii stałek Simera - współczesnych klasyków, obiektywów bardzo jasnych i plastycznych, projektowanych przede wszystkim z myślą o chwytaniu piękna codziennych chwil. 16-listkowa przysłona i soczewki asferyczne mają zapewniać wyjątkowo łagodne przejścia w nieostrościach i bardziej „filmowy” niż laboratoryjnie sterylny rendering.
„Filmowy look” w tym przypadku nie jest też jedynie chwytliwym sloganem. Układ optyczny pochodzi bezpośrednio z filmowej Simery-C 75 mm T1.5, pokazanej po raz pierwszy na targach IBC 2024 w Amsterdamie w 2024 r. Nie jest też jedynym modelem w linii, bo szlaki do świata fotografii przecierały modele 28 i 35 mm, do których dołączyły później ogniskowe 50, 21 i właśnie 75 mm.
W nasze ręce trafił niedawno egzemplarz tego ciekawego szkła z mocowaniem M (cała linia ma bagnet M, za wyjątkiem 50 mm, który dostępny jest również z mocowaniem Nikon Z), podpięliśmy go więc przez stosowną przejściówkę do nowej Leiki SL3-P i zabraliśmy na krótkie - ale intensywne - testy plenerowe.
Budowa i wykonanie - klasyka na nowo
Producent kusi na wiele sposobów. Simera to przede wszystkim połączenie dużej jasności z ciekawą ogniskową 75 mm, ale dla wielu użytkowników (zwłaszcza posiadaczy eleganckich aparatów z mocowaniem M) nie bez znaczenia będzie też design i wykonanie.
W odróżnieniu od testowanego przez nas niedawno Voyagera 24-50 mm f/2.8, Simera to konstrukcja na wskroś klasyczna. Nawiązuje przede wszystkim do manualnych obiektywów dalmierzowych z lat 50., a najbardziej charakterystycznym zapożyczeniem jest tu skala głębi ostrości Visifocus, opracowana przez szwajcarską firmę Kern-Paillard.
Stosowano ją m.in. w obiektywach Switar, Pizar i Yvar do kamer Bolex, a później także w cenionym Kern Macro-Switar 50 mm f/1.8 do aparatów Alpa. Kolorowe punkty pojawiające się w otworach skali pokazywały zakres głębi ostrości dla wybranej przysłony. W Simerze ten motyw odtworzono w postaci czerwonych punktów widocznych w wycięciach tubusu.
W praktyce ma to pomagać oszacować zakres głębi ostrości, ale zdecydowanie bardziej przyda się w szerokokątnych Simerach podczas fotografowania strefowego. Przy tak małej głębi w modelu 75 mm f/1.4 ma raczej walor estetyczny. I prawdę mówiąc, skłonni bylibyśmy poświęcić ten designerski smaczek na rzecz nieco szerszego pierścienia ostrości.
Smacznych detali mamy tutaj oczywiście więcej, jak chociażby symbole słońca i księżyca na przełączniku trybu pracy przysłony (skokowy lub bezstopniowy - płynna praca to oczywiście ukłon w stronę filmowców), klasyczne żłobienia pierścieni, okrągła osłona przeciwsłoneczna i nasuwany na nią dekielek. W modelach 28 i 35 mm mamy dodatkowo klasyczną kołyskę na palec wskazujący, ułatwiającą szybkie ostrzenie.
To, na co naprawdę warto zwrócić uwagę, to jednak nie design, a wykonanie i przede wszystkim kultura pracy. Obiektyw jest w pełni metalowy, co przekłada się na wyczuwalną, ale wciąż stosunkowo niedużą wagę 372 g. Anodowane aluminium pokryto matowym lakierem, który wydaje się odporny na zarysowania. Egzemplarz, który do nas trafił, przeszedł już przez co najmniej kilka redakcji, ale nadal wygląda świetnie (a to zdarza się rzadko). Nic nie wiadomo natomiast na temat uszczelnień i raczej unikalibyśmy kontaktu z wodą oraz fotografowania w deszczu.
Wrażenie solidności potęguje też bardzo płynna mechanika. Pierścień ostrości pracuje jak naoliwiony, z równym i dobrze wyczuwalnym oporem. Obrót od nieskończoności do 0,6 m jest dość długi, ale nie musimy się „nakręcić” jak w przypadku wielu obiektywów filmowych. Przy 0,7 m pojawia się też wyczuwalny punkt oporu, który informuje, że poniżej tej odległości przestaje działać sprzężenie z dalmierzem i trzeba przejść na wizjer elektroniczny. W naszym przypadku nie miało to znaczenia, ale użytkownicy aparatów Leica M dobrze wiedzą, o czym mowa. Bardzo precyzyjnie i satysfakcjonująco zachowuje się też pierścień przysłony. Jak już wspomnieliśmy, może pracować płynnie lub z miłym dla ucha i wyczuwalnym klikiem.
Wad nie widzimy tu zbyt wiele. Jedyną istotną wydaje się brak zamkniętej konstrukcji - podczas ostrzenia obiektyw wyraźnie się rozsuwa, a to zawsze zwiększa ryzyko zasysania kurzu i zabrudzeń do wnętrza układu optycznego. Nie mieliśmy też okazji sprawdzić, na ile dobrze skalibrowany jest do pracy z dalmierzem, ale to też będzie zawsze zależało od konkretnego egzemplarza.
Optyka współczesna, ale z charakterem
Układ optyczny wyjęto żywcem z filmowej Simery-C 75 mm T1.5. Składa się na niego 9 elementów w 8 grupach, w tym 1 soczewka asferyczna, 2 o bardzo niskiej dyspersji oraz 2 o wysokim współczynniku załamania światła. Szybkie porównanie z konkurencją i już po chwili widzimy, że mimo klasycznego wdzianka jest to konstrukcja bardzo nowoczesna i rozbudowana na tle konkurencyjnego Voigtländera Nokton 75 mm f/1.5 VM czy Leiki Summilux-M 75 mm f/1.4 (to już bardzo leciwa konstrukcja z końca lat 70.).
Bogatszy układ Simery przekłada się na najmniejszy dystans ostrzenia 0,6 m (powiększenie 1:6), ale też obiecuje lepszą korekcję aberracji chromatycznej (dwie soczewki ED), dobry kontrast nawet na małych dystansach (grupa pływających elementów) i ładny bokeh pozbawiony tzw. krążków cebuli dzięki soczewce asferycznej i aż 16-listkowej przysłonie.
A co pokazują zdjęcia?
Simerze na pewno nie można odmówić ostrości. Pod tym względem to konstrukcja jak najbardziej współczesna i bez problemu obsłuży nowe wysokorozdzielcze sensory. W centrum ostrość jest znakomita, a więcej niż bardzo dobra niemal w całym kadrze. I to już od f/1,4. W rogach zauważalnie spada, zwłaszcza na większych dystansach, ale w przypadku jasnej portretówki - powiedzmy sobie szczerze - nie ma to aż tak dużego znaczenia.
Producent obiecuje też ładne nieostrości i można powiedzieć, że słowa dotrzymuje. Przejścia między planami są miękkie i stopniowe, bez ostrego odcięcia typowego dla nowoczesnej optyki. Krążki rozproszenia są regularne, z niemal zupełnie wyeliminowanym efektem „krążków cebuli”. W rogach pojawiają się za to „kocie oczy”, przez co obraz zaczyna nieco wirować. Generalnie jest jednak raczej filmowo spokojny niż nerwowy, jak to ma miejsce w przypadku wielu starszych szkieł.
Optyka faktycznie dobrze przenosi też kontrast i to w całym zakresie odległości ostrzenia. To zasługa również świetnej matrycy i unikalnego „color science” Leiki, ale zdjęcia są soczyste i wyglądają świetnie już prosto z aparatu.
Również pod światło radzi sobie całkiem dobrze. Łapie czasem wyraźne barwne refleksy, ale nie pojawiają się większe zamglenia i zachowuje dobry kontrast.
Z pewnością nie jest jednak pozbawiony wad. Mocno otwarty zauważalnie winietuje (do mniej więcej f/2.4-2.8) i przede wszystkim aberruje, a barwne obwódki (aberracja chromatyczna poprzeczna) pojawiają się nawet w centrum kadru. Nie jest to jednak coś, z czym nie poradziłyby sobie redukcje w wywoływarkach RAW.
Podsumowanie
Simera 75 mm to bez wątpienia udane szkło i bez wątpienia poważny rywal dla nieco tańszego nawet Voigtländera Nokton 75 mm f/1,5. Oferuje ciekawe połączenie nowoczesnej, bardzo ostrej optyki z bardziej klasycznym, lekko filmowym charakterem obrazowania. Jest przy tym stosunkowo mały i lekki, dzięki czemu może być również świetnym codziennym obiektywem do twórczych zabaw i poszukiwań.
Bo Simera to nie tylko kolejna jasna portretówka, ale też obiektyw pięknie zaprojektowany, który daje sporo przyjemności z samego fotografowania. Wykonane z dużą starannością pierścienie pracują płynnie i z przyjemnym oporem, a kontrastowa optyka ułatwia precyzyjne ostrzenie za pomocą cyfrowego wizjera, nawet bez aktywnego focus peakingu.
Bo Simera, choć projektowana z myślą o dalmierzach z bagnetem M, może być dziś bez problemu adaptowana do w zasadzie każdego nowoczesnego bezlusterkowca i to nie tylko formatu 35 mm, bo duże 49-milimetrowe koło obrazowe daje niemal pełne pokrycie dla większych sensorów, jak Fujifilm GFX czy Hasselblad X.
- Solidne wykonanie
- Ciekawy design
- Świetna kultura pracy
- Płynna/stopniowa praca przysłony
- Precyzyjne pierścienie
- Przyjemny bokeh
- Niezła praca pod światło
- Bardzo ostry środek kadru
- Dobra korekcja dystorsji
- Brak uszczelnień
- Widoczna aberracja
- Słabsza ostrość w rogach
- Widoczna winieta
Thypoch Simera 75 mm f/1.4 - sample testowe
Wszystkie zdjęcia wykonaliśmy z korpusem Leica SL-3P na standardowych ustawieniach (pliki JPEG w najwyższej jakości) z wyłączoną redukcją szumu na wysokim ISO. Kliknij w poniższy link by pobrać paczkę plików RAW do samodzielnej oceny potencjału plików.