Test - Panasonic Lumix DMC-LC1

Prezentujemy test niezwykłego aparatu cyfrowego, który pod względem obsługi najbardziej przypomina stare, poczciwe analogowe konstrukcje klasyków rynku fotograficznego. Lumix DMC-LC1 to wspólne dzieło koncernów Panasonic i Leica. Znakomita optyka, wysoka rozdzielczość, wygodna obsługa i świetna jakość zdjęć.
BUDOWA

To jest skrócony opis obudowy - właściwości ważniejszych elementów i opis działania poszczególnych przycisków znajdziesz na następnych stronach testu.

Lumix DMC-LC1 to aparat... piękny. Potężny obiektyw Leica robi niesamowite wrażenie i doskonale pasuje do klasycznych, prostych kształtów aparatu. Jest to wyraźne nawiązanie do słynnych modeli marki Leica (M6?) i element, który na pewno przyciągnie estetów. Ale wygląd to dopiero początek. Aparat wykonany jest niesamowicie precyzyjnie. Biorąc go po raz pierwszy do ręki mieliśmy wrażenie, że nie jest to kolejna zabawka cyfrowa, ale bardzo poważny sprzęt dla poważnych odbiorców.

Korpus aparatu wykonany jest ze stopu magnezowego powleczonego solidnym plastikiem. Zewnętrzna warstwa to gumowane tworzywo, które daje dobre oparcie palcom prawej dłoni. dzięki temu, a także dzięki profilowanym wybrzuszeniom na froncie i tyle obudowy, LC1 świetnie układa się w rękach. Jest nieco większy i cięższy niż inne zaawansowane kompakty - przy wymiarach 135 x 80 x 100mm (szer. x wys. x glęb.) waży 625 g (bez baterii). Ale dodaje mu to tylko powagi. Jak zwykle gratulujemy czarnej obudowy.



Patrząc na aparat od frontu widzimy przede wszystkim umieszczony centralnie obiektyw. Powyżej z lewej znajduje się sensor balansu bieli i dioda sygnalizacji samowyzwalacza. Z drugiej strony umieszczono zewnętrzny sensor pomiaru ostrości. Nad obiektywem schowana jest 2-pozycyjna lampa błyskowa.

Widok od góry daje pełne wyobrażenie o tym urządzeniu. Na korpusie widzimy od lewej: saneczki mocowania lampy zewnętrznej, lampę błyskową, pokrętło czasów ekspozycji, 3-pozycyjny pierścień nastawczy trybu pracy (pod pokrętłem czasów), lekko wysunięty spust migawki ukryty przed przypadkowym naciśnięciem w pierścieniu nastawczym trybów pomiaru światła. Najbliżej prawej strony znajduje się przycisk wybory trybu błysku.



O tym przepięknym obiektywie będziemy jeszcze sporo mówić, ale wymieńmy jego części. Najbliżej korpusu znajduje się pierścień przysłony z blokowaną pozycją 'A' (automatyka przysłony). Środkowy pierścień odpowiada za ostrość. Za skalą od 30cm do nieskończoności znajdują się blokowana pozycje AF oraz AF-Macro (blokada jest tylko miezy skalą, a AF - niestety nie ma blokady między AF o AF-macro). Przyciski zwolnienia blokady znajdują się bezpośrednio a każdym z pierścieni - trzeba je docisnąć, aby moc dalej obracać określony pierścień. Najbardziej wysunięty jest pierścień zmiany ogniskowej. Działa on bardzo płynnie, a dzięki mechanicznemu połączeniu z soczewkami pozwala na niebywale precyzyjne kadrowanie.





Na lewym boku obudowy, pod bardzo solidnymi drzwiczkami znajdują się złącza aparatu. Na przeciwległym boku, pod niemniej porządnie wykonaną klapką, znajdziemy gniazdo karty SD.

Tylna ścianka również robi niesamowite wrażenie, przede wszystkim za sprawą dużego 2.5-calowego ekranu LCD. Nad nim, po lewej znajduje się okienko wizjera elektronicznego. Przycisk umieszczony obok otwiera lampę błyskową. Kolejne przyciski (idąc w prawo) to: EVF / LCD (wybór wyświetlacza), DISPLAY (tryb wyświetlania), oraz przycisk aktywujący kolejno korektę ekspozycji / bracketing ekspozycji / korektę błysku. Znajdujący się pod nim przycisk FUNCTION uruchamia menu podręczne (skróty do 4 wybranych funkcji), a przycisk MENU otwiera menu w trybach rejestracji i odtwarzania. Najniżej umieszczono przycisk kasowania.



Po menu i licznych funkcjach aparatu poruszamy się za pomocą 4-kierunkowego nawigatora. Dodatkowo pozycja "góra" uruchamia tryb fotografowania z opóźnieniem (samowyzwalacz 2 lub 10 sek.), a pozycja "dół" daje dostęp do szybkiego podglądu obrazu. I teraz prawdziwa rewelacja (którą producent mógł wykorzystać na więcej sposobów) - na zewnątrz nawigatora znajduje się obrotowy pierścień nastawczy, z pomocą którego możemy szybko przesuwać się po menu (wymiennie z góra-dół nawigatora) oraz przybliżać / oddalać obraz przy odtwarzaniu. Kolejny widoczny z tej pozycji element to głośnik. Na górze, pod kciukiem, znajduje się główny włącznik aparatu (bardzo dobra lokalizacja!)



Na dolnej powierzchni aparatu widzimy bardzo dobrze ulokowany (centralnie) gwint statywu. Obok, na wysokości uchwytu znajdują się blokowane dźwignią drzwiczki komory akumulatora.

Komentarze
Polecane artykuły
Łukasz Bożycki: pierwsza zima z Olympusem OM-D E-M1X
6 Kwi 2019
Fotografia przyrodnicza to pasmo niepowodzeń, które od czasu do czasu przerywane jest drobnym sukcesem. W dużym stopniu zależy on od możliwości i znajomości naszego sprzętu.
2
Okiem zawodowca: Lumix S1 i S1R
28 Mar 2019
Fotografka National Geographic, kreatywny portrecista, utytułowany fotoreporter publikujący w prasie... Zobaczcie, co o nowych pełnoklatkowych korpusach Panasonic mówią profesjonalni fotografowie.
0
Obiektyw do zadań specjalnych, czyli Venus Optics Laowa 25 mm f/2.8 2.5-5X Ultra Macro i powiększenie 5:1 w praktyce
20 Mar 2019
Venus Optics Laowa 25 mm f/2.8 2.5-5X Ultra Macro to jedno z niewielu specjalistycznych szkieł kierowanych do miłośników ekstremalnych powiększeń na rynku. Jest przy tym konstrukcją znacznie nowszą i tańszą od swojego konkurenta. Zobaczcie, na co je stać.
6
Galeria zdjęć w twoim salonie? Oto przyjazne dla portfela wydruki, dzięki którym stworzysz prywatną wystawę
6 Mar 2019
Dostępność usług drukowania takich jak MojObraz.pl pozwala nam stworzyć z salony własną salę wystawową. Przyjazne portfelowi, szybkie i łatwe z punktu widzenia klienta - nie ma powodu, dla którego nie warto by było spróbować.
0