Piękny ale bestia, czyli nie tylko design

6
19 Kwiecień 2016
Artykuł na: 6-9 minut

Najnowszy PEN to nie tylko elegancki i stylowy design. Nie dajcie się zwieść - ten wyjątkowy korpus skrywa najnowsze technologie, które pozwolą wyzwolić waszą kreatywność!

Moda na retro nie bez powodu wzięła szturmem świat designu. W dzisiejszym, opanowanym przez kulturę masową świecie, klasyczne wzornictwo kojarzy się z czasami, w których rzemiosło i dbałość wykonania były miarą jakości produktu, a każda rzecz miała “duszę” - coś czego często brakuje współczesnym, masowo produkowanym urządzeniom.

Nic dziwnego, że trend ten udzielił się także producentom aparatów. Swoje kroki na tym polu stawia wiele marek, jednak mało który model tak dobrze łączy kilkudziesięcioletnie dziedzictwo z nowoczesną technologią jak zaprezentowany w lutym Olympus PEN-F.

 

Od nowego bezlusterkowca Olympusa trudno oderwać wzrok. Otrzymujemy przecież aparat, który do złudzenia przypomina klasyczne, reporterskie lustrzanki z lat 60. XX wieku i przywołuje masę skojarzeń. Momentalnie podbija serca zarówno zwykłych miłośników starego designu, jak i doświadczonych fotografów, przypominając im dawne, analogowe czasy, w których aby wykonać dobre zdjęcie, trzeba było posiadać wiedzę, zarówno teoretyczną, jak i praktyczną, popartą doświadczeniem.

Ale Olympus PEN-F to z pewnością nie błyskotka dla gadżeciarzy. Klasyczna obudowa skrywa w sobie najnowsze technologie, które pozwolą rozbudzić kreatywność aspirujących fotografów.

 

PRZEDE WSZYSTKIM JAKOŚĆ

Olympus PEN-F jest wyjątkowy także z powodu najnowszej 20-milionowej matrycy Live MOS, wspieranej wydajnym procesorem obrazu TruePic VII, która dostarczy dużo bardziej szczegółowych zdjęć niż wcześniejsze aparaty z sensorami Mikro Cztery Trzecie. Pozwoli nam ona na zapisywanie plików w maksymalnej rozdzielczości 5184 x 3888 pikseli, co umożliwi wykonanie wysokiej jakości wydruku (300 dpi) w rozmiarze aż 43 x 32 cm i większym (po stosownej obróbce).

Warto jednak dodać, że zwiększenie ilości megapikseli nie wpłynęło negatywnie na zaszumienie wysokich czułości. Wręcz przeciwnie - nawet przy wartościach rzędu ISO 3200 aparatem wykonamy wyraziste zdjęcia, które w zupełności zagwarantują jakość do druku. Jeśli zamierzamy publikować zdjęcia wyłącznie w Intenrnecie, spokojnie możemy sięgać również po wyższe czułości aż do górnej granicy ISO 25600.

Nowy bezlusterkowiec oferuje też najkrótsze w tej klasie opóźnienie między naciśnięciem spustu, a zwolnieniem migawki, bijąc na głowę nawet niektóre lustrzanki, oraz tryb seryjny pozwalający na fotografowanie z prędkością 10 kl./s. Wszystko to sprawia, że Olympusem PEN-F możemy pracować szybko, precyzyjnie i niezawodnie.

 

50-MEGAPIKSELOWE ZDJĘCIA

Co jeśli oferowana rozdzielczość z jakiegoś powodu okaże się niewystarczająca? Olympus PEN-F oferuje funkcję, która zawstydzi nawet zatwardziałych użytkowników “pełnych klatek”. Wprowadzony wraz z modelem OM-D E-M5 Mark II tryb High Res Shot, za sprawą scalenia kilku ujęć wykonanych z milimetrowym przesunięciem matrycy pozwoli na wykonywanie zdjęć o rozdzielczości aż 50 megapikseli.

To gratka dla fanów fotografii krajobrazowej, produktowej, wnętrz i architektury oraz wszystkich innych, którzy jakość obrazu stawiają na pierwszym miejscu. Dość powiedzieć, że znamy osoby, które wspomniany tryb z powodzeniem wykorzystują w profesjonalnych sesjach kulinarnych.

 

ZAWSZE STABILNIE

Olympus nie byłby sobą gdyby w parze z wysokiej jakości matrycą nie oferował wydajnej stabilizacji. Po wykonaniu dziesiątek testów, śmiało możemy stwierdzić, że producent w swoich aparatach stosuje obecnie najlepsze systemy stabilizacji na rynku, w przypadku których możemy spodziewać się skuteczności rzędu 4 EV.

Wykres skuteczności stabilizacji aparatu Olympus PEN-F (ogniskowa: 50 mm)

Nie inaczej jest w przypadku 5-osiowej stabilizacji nowego PEN-a, zaczerpniętej z aparatów z serii OM-D. To klasa sama w sobie. Podczas korzystania ze standardowych ogniskowych bez problemu utrzymamy z ręki czasy rzędu 1/2, a nawet 1 sekundy, co sprawi, że w słabych warunkach oświetleniowych, gdzie odpada większość aparatów, my nadal będziemy w stanie bez problemu fotografować i to przy użyciu stosunkowo niskich czułości, co widocznie przełoży się na lepszą jakość obrazu. Ale aparat dobrze poradzi sobie także w przypadku dłuższych szkieł, łącząc stabilizację matrycy z optyczną stabilizacją obiektywów.

 

Poprzednia

1

Komentarze
Więcej w kategorii: Recenzje
Canon EOS RP - pełna klatka w zasięgu amatora
Canon EOS RP - pełna klatka w zasięgu amatora
Tym modelem Canon obniża próg wejścia amatorów w świat twórczej i profesjonalnej fotografii. Co oferuje najtańszy na rynku pełnoklatkowy bezllusterkowiec?
0
0
„To nie była miłość od pierwszego spojrzenia” - Wojtek Wieteska o Fujifilm GFX 50R
„To nie była miłość od pierwszego spojrzenia” - Wojtek Wieteska o Fujifilm GFX 50R
„Wreszcie mogę być w jednym systemie, a nie żonglować pomiędzy kilkoma”. Wojtek Wieteska, znakomity polski artysta, pisze o wrażeniach z pracy z Fujifilm GFX 50R,
4
3
Panasonic Lumix G9 w królestwie zwierząt
Panasonic Lumix G9 w królestwie zwierząt
„Chcę, by wszyscy oglądając moje zdjęcia, czuli, jakby tu byli” - mówi Bence Máté, który testował Lumixa G9 podczas safari w Zimbabwe
9
0