"Hometown" Zielińskiego w galerii 2piR

W rotundzie poznańskiej Wyższej Szkoły Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa powstała nowa fotograficzna galeria - 2piR. Zainauguruje swoją działalność w piątek, 15 października o godz. 18.00 wernisażem wystawy "Hometown" Krzysztofa Zielińskiego. Zapraszamy.
W rotundzie poznańskiej Wyższej Szkoły Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa powstała nowa fotograficzna galeria - 2piR. Zainauguruje swoją działalność w piątek, 15 października o godz. 18.00 wernisażem wystawy Hometown Krzysztofa Zielińskiego. Zapraszamy.

fot. Krzysztof Zieliński

Lokalizacja galerii (rotunda WSNHiD) zainspirowała organizatorów do nazwania jej 2piR i jesteśmy bardzo ciekawi, jak ta niecodzienna, okrągła przestrzeń wystawiennicza zostanie wykorzystana. Kuratorem został Ireneusz Zjeżdżałka, redaktor kwartalnika "Fotografia". Galeria będzie prezentowała zarówno prace młodych twórców, jak i zdjęcia uznanych fotografów, którzy nie byli dotychczas szerzej prezentowani w naszym kraju. Zapowiada się ciekawie, zwłaszcza że możemy się też spodziewać spotkań z fotografami, historykami i krytykami.

Cykl Hometown Krzysztofa Zielińskiego składa się z 64 fotografii barwnych (C-type, 80 x 54 cm). Autor zapisuje na kliszy początek trzeciego milenium w swoim rodzinnym Wąbrzeźnie, ale jego prace mają wartość nie tylko dokumentalną. Fotograf potrafi znaleźć piękno nawet w najzwyczajniejszym małomiasteczkowym krajobrazie, a styl, który zarysowuje się w Hometown, cechuje stonowana malarskość i umiejętność oddania nostalgicznego nastroju miejsca. Z pewnością warto odwiedzić Galerię 2piR i obejrzeć prezentowane zdjęcia.

Galeria 2piR mieści się przy ulicy gen. Tadeusza Kutrzeby 10 w rotundzie Wyższej Szkoły Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa w Poznaniu. Wernisaż ekspozycji Hometown Krzysztofa Zielińskiego rozpocznie się o godzinie 18.00 w piątek, 15 października. Gorąco zapraszamy.

fot. Krzysztof Zieliński

Poniżej zamieszczamy tekst Ireneusza Zjeżdżałki o projekcie Hometown Krzysztofa Zielińskiego.

Hometown

Ostatni okres w naszym kraju to czas przemian o niezwykle silnej dynamice. Niemal cały poprzedni porządek polityczny i gospodarczy został wywrócony do góry nogami, a tempo zmian często było zbyt wysokie, by za nimi nadążyć i przystosować się. Dlatego też ich efekty nie wszędzie są tak samo widoczne – zawsze zauważalne w centrum większych aglomeracji, tracą swą wyrazistość gdy zbliżamy się ku peryferiom, a w małych miastach wciąż jeszcze stanowią zaledwie akcent.

Krzysztof Zieliński przez trzy lata podejmował, z rzadko spotykaną determinacją, fotograficzne próby dokumentacji rodzinnego Wąbrzeźna. Taka postawa, gdy poświęca się długi czas na dokonanie osobistego zapisu miejsca dobrze sobie znanego i zapamiętanego z perspektywy dorastania, zawsze budzi zrozumiały szacunek. Same fotografie, wykonywane w sposób niemal intuicyjny, bez dłuższego przemyślenia kadru, zdają się wyraźnie zaświadczać o szczerości przekazu - dzięki spontanicznym spostrzeżeniom fotografa powstał obraz Wąbrzeźna z początku dwudziestego pierwszego wieku, szkic małego miasta, którego życiem nie zachwiały jeszcze dziejowe zmiany. Tu wciąż powtarza się niemal odwieczny rytuał codzienności - przemykający chyłkiem ludzie jak co dzień pokonują trasę do sklepu, by powrócić za kilka minut z kilkoma bułkami i mlekiem, a jedyną oznaka zmian jest to, że dziś sprzedaje się je w plastikowych woreczkach bądź kartoniku. Tak charakterystyczne dla małych miast wypłowiałe i niemal wszędobylskie plakaty podkreślają, że czas porusza się tu według reguł odmiennych niż te, którymi kierują się wielkie miasta. Podobnie jak poprzewracane drogowskazy nie muszą niczego wskazywać - tu przecież nikt nie ma prawa się zgubić.

Fotograf bardzo świadomie korzysta z możliwości, jakie niesie ze sobą kolor, bo o zachodzących tu zmianach zaświadczają jedynie barwne akcenty, jak choćby niedbale namalowane graffiti, będące nieudolną próbą kulturowego dialogu ze światem znanym z TV. Podświetlane kasetony reklamują produkty wielkich koncernów, kontrastując z odrapanymi murami, które ktoś wymalował tylko w części, podkreślając niejako "swoją" przestrzeń. W tym działaniu ukrywa się także i ludzka mentalność, podpowiadająca tworzenie własnych barwnych enklaw dla własnej satysfakcji.

I jeszcze jeden istotny element - ostra żółć metalowych skrzynek, w których znajdują się przyłącza gazu ziemnego, jest oznaką nowoczesności doprowadzonej do miasteczka przy pomocy rurociągów o wciąż zbyt małym przekroju.

Ireneusz Zjeżdżałka
Komentarze
Polecane artykuły
Panasonic Lumix S1 - test aparatu
6 Maj 2019
Lumix S1 to tańszy model z zaprezentowanego niedawno duetu pełnoklatkowych bezlusterkowców Panasonika. Z matrycą o mniejszej rozdzielczości, ale z bardziej rozwiniętym trybem filmowym, ma przyciągać szerokie rzesze profesjonalistów szukających uniwersalnego i niezawodnego body. Sprawdźmy, czy podstawowa pełna klatka Lumix ma szansę spełnić ich oczekiwania!
0
Canon EOS 250D - pierwsze wrażenia
10 Kwi 2019
EOS 250D to nowy reprezentant “najmniejszej lustrzankowej serii na rynku”, która łączy niewielkie gabaryty z przystępną ceną i możliwościami skrojonymi pod kątem początkujących fotografów i świadomych amatorów. Co skrywa przed nami najnowsza konstrukcja?
3
Panasonic Lumix S1R - test aparatu
9 Kwi 2019
Lumix S1R - jak twierdzi producent - ma być odpowiedzią na potrzeby wymagających profesjonalistów. Jednak czy tak jest w istocie i czy pierwsza pełna klatka Panasonic odbierze klientów konkurencji? Przekonajmy się!
12
Fujifilm GFX 50R - test aparatu
2 Kwi 2019
Najbardziej przystępny cenowo cyfrowy średni format z pewnością zwrócił uwagę tych, którym pełna klatka przestaje już wystarczać. Czy bardziej mobilna i kompaktowa wersja modelu 50S spełni oczekiwania wymagających zawodowców?
1