Fotografia (Nowacki-Tobis-Wojcieszak) w Żarach

W sobotę, 13. marca, w Salonie Wystaw Artystycznych Żarskiego Domu Kultury odbędzie się wernisaż wystawy trzech autorów: Janusza Nowackiego, Sławomira Tobisa i Stanisława Wojcieszaka. Serdecznie zapraszamy.
W sobotę, 13. marca, o godzinie 12.00 w Salonie Wystaw Artystycznych Żarskiego Domu Kultury odbędzie się wernisaż wystawy trzech autorów: Janusza Nowackiego, Sławomira Tobisa i Stanisława Wojcieszaka. Serdecznie zapraszamy.

fot. Stanisław Wojcieszak

Prace składające się na prezentację zdjęć Stanisława Wojcieszaka to swoiste "fotoinstalacje", w których autor zmaga się z procesem przemijania (stąd tytuł - właśnie "Przemijanie"). "Impresje" Sławomira Tobisa to fotografie krajobrazowe, które pokazują piękno natury za pomocą gry światła. Fotografie Janusza Nowackiego z cyklu "Pejzaże z drogi do ciszy" to również krajobrazy, ale pokazane w jeszcze inny sposób. Powyższa krótka charakterystyka to oczywiście wielkie uproszczenie - napisanie o tak odmiennych zdjęciach wyczerpującego temat akapitu jest niemożliwe. Trzeba po prostu pójść do Żarskiego Domu Kultury i obejrzeć opisywaną ekspozycję.

Poniżej zamieszczamy tekst Andrzeja Niziołka, który znajdzie się w katalogu wystawy.

Trzech fotografów, jedna (choć różna) fotografia

To, co w wyborze prac zatytułowanym "Przemijanie" buduje Stanisław Wojcieszak, to rodzaj kapliczek postawionych fantomom przeszłości. Coś, co na nasz ludzki, ni to dokumentujący ni to artystowski sposób próbuje iść naprzeciw bezwzględnemu, niszczycielskiemu działaniu czasu.

Napisałem fantomom, a nie śladom czy pozostałościom minionego życia, gdyż mimo piętrzenia przez Wojcieszaka w swoich, jak je nazywa, fotoinstalacjach autentycznych materialnych przedmiotów na różne sposoby obudowujących fotografie - desek z nieistniejących wiejskich chałup i stodół, ram okiennych, dzbanków, buteleczek, fragmentów firan, łańcuchów, sprzętów... - w ich centrum tym bardziej dotkliwie jest nieobecność. Choć jest - jest poszukiwany? - Bóg. Autor wbudowuje w swoje obiekty małe drewniane krzyżyki, stawia świeczki, zapala znicze. W fotografie np. starych murów, chat instaluje zdjęcia zaoranych pól, wierzb... Napisałem też, że naprzeciw nieustającej zagładzie jaką przynosi czas, Wojcieszak próbuje iść na artystowski sposób - jego obiekty zmierzają w stronę piękna i sztuki traktowanych jako wyraz melancholii, zachwytu, żalu, tworzonych w poczuciu wspólnoty losu. Jest w tym coś bardzo ludzkiego, bezsilnego. W tym sensie te instalacje to kapliczki - obiekty sakralne, odwołanie do tego Jedynego, którego przemijanie się nie ima. Próżne, oczywiście, są nadzieje na powstrzymanie, choć na moment, czasu. Nie pomogą nawet świadkowie tego, co było. Przeciwnie. Mam wrażenie, że stare deski czy okna (jakby ramy) a nie fotografie są w obiektach Wojcieszaka pierwszoplanowe. Są wielkie, masywne, mocne i obejmują zdjęcia mocnym uchwytem. Jak zasłony, mury, bariery, zza których uciekający świat już nie wróci. Uderza to zwłaszcza w tych pracach fotografa, w których zszarzałe i wyżłobione płaszczyzny drewna zestawia z kolorowymi zdjęciami pól, maków wśród zboża, chmur na niebie... Ten realny, tak dobrze znany nam świat, wraca w kontekście tego co było - jak nierzeczywisty.


fot. Sławomir Tobis

"Impresje" Sławomira Tobisa to tytuł idealny dla pokazywanego przez niego zestawu zdjęć. Ziemię i jej różnorodne kształty oraz przyrodnicze formy fotograf pokazuje jakby poprzez szczegół, ale dziwny - to zawsze pozbawiony zbędnych elementów szeroki plan. Rozległa, rzeźbiona wiatrem i wodą zielonkawo-niebieska plaża przechodząca w spokojne morze i ciemne wzgórza zatoki na horyzoncie - kontrast pędu i trwania. W oślepiającym słońcu, wśród pomarańczowo-żółtych skał plama zieleni - usychające iglaste drzewo. Światłocień na wydmach pustyni. Opary wydobywające się z islandzkich gejzerów. Brudny jęzor śniegu, jak płetwa prehistorycznego stwora na skalistych, pokrytych nalotem zielonkawego mchu zboczach. Bajecznie kolorowa dolina amerykańskiego, już niedzikiego zachodu poprzecinana cieniami skał i chmur... W tych zdjęciach przede wszystkim gra światło. Mocne, rozproszone, przebijające się przez niską powałę chmur, matowiejące na piasku, lśniące na błocie, szare i ciężkie, skontrastowane. Grające całą gamą barw i odcieni. W scenografii fascynującej ziemi.
W zdjęciach Tobisa jest pyszna przyroda. Pycha i skromność natury. Czystość fotografii. Żadnych zbędnych szczegółów - szczegółem jest, jak już napisałem, cały obraz. Obraz bez dna.


fot. Janusz Nowacki

Zadrzeć głowę i zobaczyć nocą gwiazdy... To odwieczne i banalne. Zadrzeć głowę i zobaczyć sklepienia katedr - odczucie podobne, choć może nie odwieczne. A zadrzeć głowę i zobaczyć na ich miejscu, zamiast nich czy w ich zastępstwie firmament drzew? Jeśli zobaczyć oznacza spojrzeć świeżym wzrokiem, wydobyć ukryte i stworzyć coś własnego - to znaczy zobaczyć na nowo.

Janusz Nowacki zobaczył buki wychodząc z wody. W wodzie nurkował, a drzewa rosły na skarpie. Potężne, majestatyczne, silne, szare, o gładkiej napiętej skórze kory. To było ponad 20 lat temu, potem kilka lat fotografował. Powstał cykl "Pejzaże z drogi do ciszy".

Na potężnych, jednolicie czarnych kolumnach pni wspiera się sklepienie: koronka rodzących się liści i powała nieba. Szerokokątny obiektyw łapie obraz półkoliście, aż po korony innych drzew, rosnących opodal. Wzrok ucieka w górę - nie ma innego kierunku. W górę i w gąb. Pnie się ku światłu. Jednocześnie ciało ciąży i zostaje, gdzie jest. Ograniczenie, bariera nie do przejścia. Kolejne fotografie, próby z zawsze wiadomym efektem, nie obowiązującym jedynie mistyków. Dlatego to "pejzaże z drogi". Do ciszy - do siebie, do sensu.

Na innych zdjęciach konary wypisują na niebie znaki - jakby x, y, z. Albo pęcznieją od namiętności i przekazywanego życia - są fallusem i waginą. Na kolejnych listowie gęstnieje, sklepienie coraz bardziej zamyka się w półmroku tajemnicy. Wreszcie pnie-kolumny próchnieją, obumierają, rwą się, ale choć słabe, jeszcze strzeliście podtrzymują nadzieję. Te zdjęcia obrazują życie. Wskazują drogę.

Wracam do fotografii Nowackiego będących jakby literami. Widzimy na nich, na brzegach, świat normalny - ale i postawiony na głowie. Świat, w którym góra jest też dołem, a dół górą. Dotychczasowa wiedza zdecydowanie nie wystarcza, by go wyjaśnić. Fotografie Nowackiego to samotna wędrówka i nie ma ona końca.

Andrzej Niziołek



Wystawa została zorganizowana we współpracy z Galerią Fotografii "pf" Centrum Kultury Zamek w Poznaniu.

Salon Wystaw Artystycznych
Żarski Dom Kultury
Rynek 17
Żary
e-mail: dkzary@pro.onet.pl
słowa kluczowe:
 
Komentarze
Polecane artykuły
Kentmere VC Select - test światłoczułego papieru fotograficznego
13 Wrz 2018
Kentmere VC Select to mniej znany na naszym rynku papier fotograficzny. Jednak czy ma szansę przekonać do siebie wymagających fotografów i dostarczy odbitki o wysokiej jakości? Sprawdźmy to!
1
Canon EOS M50 - test aparatu
11 Wrz 2018
Kompaktowy EOS M50 to tylko z pozoru korpus kierowany do początkujących. Bogata funkcjonalność, obecność złącza mikrofonowego i przystępna cena czynią go obecnie jedną z najciekawszych pozycji na rynku dla świadomych amatorów i vlogerów. Sprawdzamy, jak radzi sobie w praktyce.
0
Panasonic Lumix LX100 II - zdjęcia przykładowe
10 Wrz 2018
Podczas dzisiejszej wizyty w siedzibie firmy, mieliśmy okazję bliżej zaznajomić się w drugą generacją uniwersalnego kompaktu opartego o matrycę 4/3. Zobaczcie, jak Panasonic Lumix LX100 II radzi sobie w praktyce.
0
Tenba Air Case Attaché 2214W - test walizki
10 Wrz 2018
Walizki na sprzęt fotograficzny to świetna alternatywa dla dużych plecaków i toreb. Sprawdziłem w praktyce jedną z ciekawszych walizek tego typu na rynku, czyli Tenba Air Case Attaché 2214W.
0