Sony SLT-A58 - pierwsze wrażenia i zdjęcia przykładowe

Autor: Michal Grzegorczyk

24 Maj 2013
Artykuł na: 6-9 minut
Sony SLT-A58 to w tej chwili podstawowy model lustrzanki z bagnetem A. Oferuje 20-megapikselową matrycę i technologię SLT, czyli półprzezroczyste lustro. Nie ma wizjera optycznego, a do kadrowania służy wizjer elektroniczny lub ekran LCD. Zapraszamy do lektury pierwszych wrażeń i ściągnięcia zdjęć przykładowych.

Lustrzanka Sony SLT-A58 zadebiutowała w lutym tego roku. Została wyposażona w 20-megapikselową matrycę Exmor APS HD CMOS oraz technologię SLT, czyli półprzezroczyste lustro, za sprawą którego większa część światła stale trafia na matrycę, a mniejsza na czujniki autofokusa. Dzięki temu szybki AF działa zarówno w trakcie fotografowania, jak i filmowania. Lustrzanki SLT nie mają wizjerów optycznych, a jedynie elektroniczne. W modelu A58 mamy do czynienia z zaawansowanym wizjerem OLED Tru-Finder o rozdzielczości 1 440 000 punktów. Alternatywą dla niego pozostaje kadrowanie na 2,7-calowym ekranie LCD o rozdzielczości 460 000 punktów.

Sony A58 nie jest drogim aparatem. Za zestaw z obiektywem kitowym trzeba zapłacić niecałe 2000 złotych. Za podobną cenę można kupić inne lustrzanki, na przykład Nikon D3200, Pentax K-30, Canon EOS 100D, a także bezlusterkowce (w tym Sony NEX). Ogólnie kategoria aparatów "entry level" z wymienną optyką jest jedną z najsilniej obsadzonych na rynku.

Sony A58 to podstawowy model lustrzanki z półprzepuszczalnym lustrem. Jednak to, że A58 zajmuje najniższą półkę na regale oznaczonym jako SLT nie oznacza, że jest to aparat o zubożonej ergonomii i ograniczonych możliwościach. Koncern Sony wyraźnie kieruje fotografów-amatorów szukających sprzętu lepszego od kompaktów w stronę bezlusterkowców NEX, wśród których znajdziemy co prawda konstrukcje bardzo zaawansowane, ale też dużo modeli uproszczonych do granic możliwości, które obsługuje się jak kompakty. Można odnieść wrażenie, że lustrzanki SLT są kierowane do nieco innej, bardziej świadomej używanego sprzętu grupy. Stąd nawet w podstawowym modelu znajdujemy tradycyjną, lustrzankową ergonomię i całkiem sporo zaawansowanych funkcji. Potwierdzeniem tych odczuć jest fakt, że A58 zastąpiło w ofercie Sony dwa modele: reprezentanta średniej półki A57 oraz prostszego i mniejszego A37.

Pierwsze wrażenie po wzięciu do ręki Sony A58 jest niezłe. Aparat nie jest może wzorem jakości wykonania, ale biorąc pod uwagę półkę cenową, za ten element należy się ocena pozytywna. Przednia część gripu została wykonana z gumowanego, dość miękkiego (i wygodnego) materiału, a miejsce na kciuk choć wygląda bardzo podobnie, jest już twarde. Nie można się przyczepić do jakości plastików i spasowania poszczególnych elementów. Jest w porządku. Naszą uwagę zwrócił jedynie bagnet wykonany z tworzywa sztucznego, choć oczywiście zdajemy sobie sprawę, że z praktycznego punktu widzenia (szczególnie w amatorskim korpusie) nie ma to wielkiego znaczenia.

Gdy w miarę doświadczony fotograf weźmie po raz pierwszy do rąk Sony A58 nie będzie miał najmniejszych problemów z obsługą i zmianą podstawowych parametrów. Aparat uruchamia się przełącznikiem wokół spustu migawki. Dzięki dedykowanym przyciskom użytkownik łatwo zmieni czułość, ustawi korektę ekspozycji czy nagra film. Dodatkowo w menu aparatu można zdefiniować funkcje kryjące się pod poszczególnymi przyciskami - można powiedzieć, że A58 ma w ten sposób cztery przyciski funkcyjne. Na komfort pracy dodatkowo wpływa wygodne menu podręczne i niezłe rozplanowanie przycisków i pokręteł.

Pierwsze wrażenia z używania Sony A58 są pozytywne, ale to nie oznacza, że aparat jest pozbawiony wad. Od początku nie spodobał nam się odchylany ekran LCD. Rozmiar 2,7 cala, rozdzielczość 460 000 punktów i do tego średnia kontrastowość... To parametry odstające "na minus" od współczesnej średniej. Ekran wypadał blado szczególnie w porównaniu do bardzo dobrego (choć przecież nie rekordowego) wizjera elektronicznego OLED Tru-Finder o rozdzielczości 1 440 000 punktów. W skrócie: ekran to jeden z tych (nielicznych) elementów, które przypominały, że mamy do czynienia z niedrogim produktem z najniższej w swojej klasie półki.

Na następnej stronie prezentujemy zbiór zdjęć przykładowych. Zostały zrobione "kitowym" obiektywem Sony DT 18-55 mm f/3,5-5,6 SAM, po zresetowaniu ustawień aparatu.

Dodaj ocenę i odbierz darmowy e-book
Digital Camera Polska

Poprzednia

1

Skopiuj link
Słowa kluczowe:
Komentarze
Więcej w kategorii: Aparaty
Canon EOS R1 - flagowiec wkracza na linię startu
Canon EOS R1 - flagowiec wkracza na linię startu
Po latach oczekiwań Canon prezentuje wreszcie flagowy korpus EOS R1. Wyposażony w superszybką warstwową matrycę, krzyżowy układ AF i rozwiązania AI ma zaoferować wszystko, co niezbędne...
18
Canon EOS R5 Mark II - nowy standard zawodowej pracy
Canon EOS R5 Mark II - nowy standard zawodowej pracy
Druga generacja EOS-a R5 usprawnia niemal wszystko, rozwijając ideę aparatu, który ma jednocześnie oferować wysoką rozdzielczość i być szybkim. Dzięki warstwowej matrycy, nowemu...
37
Premiera EOS R1 i R5 II już za tydzień? Canon rozpoczął odliczanie
Premiera EOS R1 i R5 II już za tydzień? Canon rozpoczął odliczanie
Canon oficjalnie zapowiada nowe premiery w systemie EOS R i zapraszana na wydarzenie online, które odbędzie się w środę, 17 lipca o godz. 11:00.
13
Powiązane artykuły