Basia Sokołowska - o fotografii subiektywnie: O perfekcji i imperfekcji

Zapraszamy do lektury kolejnego felietonu Basi Sokołowskiej. Tym razem autorka zwraca uwagę na to, że niedoskonałości techniczne mogą być ważnymi elementami wspaniałych zdjęć.
Technologie, a więc również fotografia mają to do siebie, że bezgranicznie ufają w postęp. Jednym z wyznaczników postępu jest nie tylko to, że robimy rzeczy szybciej, łatwiej i taniej, ale z założenia także lepiej. Dążenie do perfekcji obrazu fotograficznego jest w dużym stopniu wpisane nie tylko w historyczne losy rozwoju fotografii, ale też w ambicję każdego fotografującego. Rzeczą zupełnie naturalną jest to, że początkujący fotoamator chce robić zdjęcia coraz lepsze, udane nie tylko pod względem estetycznym, ale przede wszystkim technicznym. Miarą rozwoju jest opanowanie i doskonalenie warsztatu i robienie zdjęć coraz lepszych, do momentu, aż fotograf całkowicie ujarzmi swoje medium i osiągnie pełną kontrolę nad technologią, a więc do fotograficznej perfekcji. A zdjęcie perfekcyjne, zgodnie z tym co się widzi w miesięcznikach poświęconych fotografii cyfrowej, to wirtuozerski popis technicznych możliwości, z wysyconym kolorem i każdym szczegółem w pełnej ostrości. Patrzymy na zdjęcie jak przez czystą szybę, za którą widać świat w dużo lepszej rozdzielczości, kontraście i kolorze.


Oczywiście sama ambicja aby zdjęcie było lepsze od fotografowanej rzeczywistości nie jest tylko domeną fotografii cyfrowej. Jest tak stare, jak sama fotografia, której od początku towarzyszył retusz i manipulacje przy wykonywaniu odbitki w ciemni. Zmieniło się tylko to, że technologia stała się doskonalsza i powszechnie dostępna, więc fotograficzną perfekcję osiągnąć łatwiej, i robią to rzesze fotografujących. Więc mamy wokół siebie coraz więcej perfekcyjnych zdjęć, które owszem na pierwszy rzut robią wrażenie, ale którymi łatwo się przesycić.


Ale oprócz dążenia do fotograficznej perfekcji, jest nurt ceniący imperfekcję obrazu, w którym fotograf nie dąży do ujarzmienia techniki, ale spotyka się z nią niejako wpół drogi przy powstawianiu zdjęcia. Dla niego lub dla niej technologia nie jest środkiem kontroli nad rzeczywistością, ale równorzędnym partnerem, z którym współtworzą zdjęcia. Do nich należą ci wszyscy, którzy fascynują się otworkami, Holgami, Polaroidami i aparatami cyfrowymi w telefonach komórkowych. Większość z nich ciągle preferuje fotografię analogową. Lubią obcować z kliszą, z chemią ciemniową i z papierem. Nie fascynują ich najnowsze nowinki techniczne czy postęp w sposobach cyfrowej obróbki zdjęć. Na ogół są wierni konkretnej technice, z którą pracują przez dłuższy czas. Nad kontolę przekładają nieprzewidywalność rezultatu, a nad perfekcję imperfekcję. Tak jak Sally Mann i jej mokry kolodion, naświetlany na płytach szklanych w starym, drewnianym, wielkoformatowym aparacie. Mówi o technice pracy w mokrym kolodionie, że jest to "reverential technique" - czyli technika wymagająca wielkiego szacunku, której nie można uprzedmiotowić, tak jak się to na ogół robi z cyfrą, z tego choćby względu że rezultat jest nieprzewidywalny. Podczas robienia zdjęć do cyklu "Deep South", zdarzało się że wiatr, lub przejeżdżający po piaszczystej drodze samochód naniósł kurz na mokrą płytkę i tym samym "dodał" swoją fizyczną obecność do negatywu. Podobną przygodą z nieprzewidywalnością jest czarno-biała fotografia Pawła Żaka. Dla niego, materią fotograficzną, która gwarantuje nieprzewidywalność rezultatu jest przeterminowany papier fotograficzny, który konsekwentnie od lat wykupuje i na którym wykonuje powiększenia ze swoich negatywów. Papier, który w czasie wywoływania ujawnia niespodzianki w postaci plam, kropek czy nieoczekiwaną wzorzystość powierzchni. Oczywiście nie da się z góry przewidzieć gdzie te plamy się pojawią, jakiej wielkości się okażą i jak się wpiszą w kompozycję zdjęcia. Czasem, potrzeba dobrych kilku prób, a więc zmarnowanych arkuszy papieru, aby rezultat zadowolił autora. Bo każda ekspozycja na papierze, to rodzaj randki w ciemno. Jak się randka uda, to następnuje relacja monogamiczna i dożywotnia - powstaje tylko jedna odbitka, niepowtarzalna, tak jak papier na której powstała, a negatyw już nigdy nie będzie powielany na innym papierze. Mimo, że jest to metoda w którą wpisana jest technologiczna imperfekcja, rezultatem jest małżeństwo doskonałe, czyli taka relacja między kliszą a papierem, w którym obraz z negatywu i rysunek chemicznych imperfekcji papieru tworzą nierozdzielną całość, fotografię, która zaprasza raczej niż obnaża, która emanuje tajemnicą, angażuje i inspiruje.
słowa kluczowe:
 
Komentarze
Polecane artykuły
Holga Printer - tania drukarka do instaksów, która nie potrzebuje zasilania
16 Paź 2018
Chyba trudno o osobę, której nie świecą się oczy na widok zdjęć natychmiastowych. W dobie smartfonów, coraz większą popularnością cieszą się drukarki, które pozwalają w ten sposób drukować zdjęcia z telefonu. Zwykle jednak nie należą one do tanich.
0
TourBox to niedroga konsola, która usprawni pracę w programach graficznych
16 Paź 2018
Choć może to brzmieć niewiarygodnie, często fotografowie spędzają znacznie więcej czasu na obróbce niż samym wykonywaniu zdjęć. Nic dziwnego, że wciąż powstają rozwiązania, które mają ten proces przyspieszyć. Twórcy konsoli TourBox obrali przy tym bardzo ciekawy kierunek.
0
Zeiss Batis 40 mm f/2 Close Focus - znamy polską cenę i dostępność
16 Paź 2018
Zeiss Batis 40 mm f / 2 CF to już piąty obiektyw z tej serii do pełnoklatkowych aparatów Sony. Kompaktowy odporny na warunki pogodowe, minimalistyczny design z charakterystycznym wbudowanym wyświetlaczem OLED oraz ponadprzeciętna optyka, uniwersalna ogniskowa i krótka minimalna odległość ostrzenia mają sprawić, że znajdzie się dla niego miejsce w arsenale wielu fotografów.
0
„Zbrodnia“ to pierwsza w Polsce indywidualna wystawa prac Mac'a Adamsa
16 Paź 2018
Już 25 października w przestrzeniach Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie odbędzie się wernisaż fotografii Maca Adamsa. „Zbrodnia“ to „sytuacje niejednoznaczne i równocześnie niepokojące, zdjęcia manipulujące percepcją widza“.
0