Obiektywy do fotografii przyrody

W kolejnej części naszego cyklu zajmiemy się obiektywami do zdjęć przyrody. Naszym przewodnikiem po temacie będzie Mateusz Moskalik, badacz Arktyki, którego piękno tego rejonu świata "zmusiło" do poważniejszego zajęcia się jego fotografowaniem.
Pasja Mateusza do fotografowania Arktyki wyewoluowała nie z fotografii, ale z turystyki i nauki. To właśnie zamiłowanie do gór i lodowców, chęć poznania, badania rejonów polarnych zmobilizowały go do uczestnictwa w wyprawie polarnej do Polskiej Stacji Polarnej im. Stanisława Siedleckiego w fiordzie Hornsund. Było to w sezonie 2003/2004. Wtedy też poznał i pokochał przyrodę tego rejonu, a że miał ze sobą analogowego Canona z Sigmą 28-200 mm to zaczął fotografować.

Lecące gęsi bernikle białolice.
Czasami warto "nie wybielać" śniegu aby w zdjęciu pozostał urok zamieci śnieżnej w środku nocy dnia polarnego. (Nikon D80, Sigma 70-200 mm F2.8 + konwerter 1.4x, ISO 800, F4.0, 1/200 s). Fot. Mateusz Moskalik

Według Mateusza fotografia dzikiej przyrody, to fotografia sportowa plus turystyka traktowana jako eksploracja nieznanych i niezbadanych rejonów. Tak więc ważny jest i sprzęt fotograficzny i turystyczny. Kiedyś wychodził z założenia, że w kwestii sprzętu fotograficznego są dwa podejścia. Albo z wysokiej półki, który będzie odporny zarówno na warunki atmosferyczne jak zimno, czy wilgoć, albo jakiś stary i tani bo nie będzie żal jak się rozwali. Dlatego używał Canona EOS 650 oraz Sigmy 28-200/3.5-5.6, a w rezerwie miał starego Zenita ze standardowym obiektywem. Aktualnie w dobie fotografii cyfrowej stosuje podobną zasadę, z tym że przechodzi na sprzęt bardziej profesjonalny. Aparaty cały czas się zmieniają, a Mateusz stara się trzymać o jeden lub dwa modele za nowościami klasy półprofesjonalnej, które można kupić używane w rozsądnej cenie. Teraz stosowaną przez niego lustrzanką jest Nikon D200. Ważna jednak jest optyka, którą nie wymienia się już tak często jak aparaty, stąd warto inwestować w obiektywy profesjonalne. Obecnie korzysta z obiektywów Sigmy: 12-24 mm F4.5-5.6, 24-70 mm F2.8 oraz 100-300 mm F4 + telekonwerter 1.4x. Sięga także po inne obiektywy tej marki, najczęściej po 150-500 mm F5-6.3 ze względu na stabilizację, oraz po stałoogniskowy 500 mm F4.5. Oczywiście ważne są statywy, im cięższe tym lepsze ze względu na znaczną masę zestawu aparat + obiektyw. Wszystko także trzeba chronić podczas transportu w terenie, dlatego ważny jest solidny plecak i skrzynie transportowe. Tutaj Mateusz korzysta z produktów dwóch marek - Lowepro i Peli.

Kły morsa.
Warto szukać ciekawego elementu w mało ciekawym temacie. W stadzie morsów, tylko ten jeden leżał na plecach eksponując swoje wielkie kły. (Nikon D80, Sigma 70-200 mm F2.8 + konwerter 1.4x, ISO 400, F4.5, 1/800 s). Fot. Mateusz Moskalik

Ważne jest także wyposażenie turystyczne. W fotografii dzikiej przyrody trzeba mieć praktycznie wszystko. Odpowiednie ubranie trekingowe na różne warunki pogodowe, ale nie typowe ubranie dla turystów o barwach rzucających się w oczy, ze względu na bezpieczeństwo i łatwiejsze poszukiwanie. Fotografowie przyrody poszukują czegoś bardziej stonowanego, z materiałów nie szeleszczących podczas poruszania. Częściej więc sięgają po ubrania przeznaczone dla myśliwych i wędkarzy. Oprócz odpowiedniego ubrania potrzebny jest dobry namiot, śpiwór, wyposażenie biwakowe itp. Do tego dochodzi także wyposażenie alpinistyczne, gdyż wiele zdjęć robionych jest w terenie górskim czy na lodowcach. Arktyka to jednak także woda, i to z nią związane jest życie. Tak więc trzeba pamiętać o sprzęcie do pływania, bo wiele zdjęć robi się właśnie z wody. Podsumowując - na poważną wyprawę fotograficzną do Arktyki potrzeba zabrać ze sobą kilkaset kilogramów sprzętu, a sprzęt fotograficzny stanowi w tym do 10%. Jak więc widać są to wyprawy kosztowne, często niebezpieczne, a dokładając do tego często fatalne warunki atmosferyczne i spartańskie warunki bytowe - nie dla każdego. A gdy już ktoś przebrnie przez elementy organizacyjne wyprawy, zdobycie finansów, pozwoleń, to nie chce jechać na krócej niż 1-2 miesiące.

Cielące się czoło lodowca.
Fotografia przyrodnicza, nawet krajobrazowa, jest czasami jak reporterka. Należy mieć cały czas aparat gotowy do zrobienia zdjęcia. Ocielenie się lodowca i wielka zbliżająca się do łodzi fala to sekunda na zrobienie zdjęcia. Potem zaczęło tak huśtać jachtem, że nie było mowy o zrobieniu kolejnego zdjęcia. (Nikon D80, Sigma 24-70 mm F2.8, ISO 100, F6.3, 1/1600 s). Fot. Mateusz Moskalik

Gdy wróciliśmy do tematów bardziej fotograficznych, wyszła sprawa korzystania z pełnoklatkowych obiektywów i niepełnoklatkowej lustrzanki. Był to świadomy wybór Mateusza, choć trochę wynikał on także z zaszłości. W początkowym etapie fotografowania lustrzankami cyfrowymi korzystał on bowiem także z lustrzanek analogowych. Uważał że wiele ujęć należy robić także na slajdach. Uznał jednak, że fotografia przyrody bardziej przypomina reporterkę niż fotografię krajobrazową i ważna jest szybkość, a często ilość zrobionych zdjęć. Z nich dopiero po kilku miesiącach można na spokojnie wybrać te najciekawsze kadry. Stąd zaczął używać wyłącznie cyfrówki, ale pozostała pełnoklatkowa optyka. Jej atutem jest "wycięcie" zdjęcia z tego obszaru gdzie obiektywy, a w szczególności zoomy, mają najlepszą rozdzielczość. Unika się więc w ten sposób ewentualnych niedociągnięć w rogach kadrów. No a że lustrzanki zmienia się co 2-3 lata, to kiedyś pewnie w jego rękach pojawi się także pełnoklatkowa. Nie będzie wtedy potrzeby wymieniania optyki na inną.

Lis polarny i jego zdobycz. To ta sama sytuacja co opisana w zdjęciu "Lis polarny w mroku Arktyki". Po prawie godzinnej obserwacji lisów, zza gór wyszło słońce. Oświetliło ono na chwilę lisa z upolowaną gęsią. Pozwoliło to na wykonanie dynamicznego zdjęcia lisa rozszarpującego swoją zdobycz. Tutaj niska czułość w efekcie okazała się zaletą. (Canon EOS 650, Sigma 50-500 mm F4-6.3, Fuji Provia ISO 100, F6.3, czasy w okolicy 1/50 s). Fot. Mateusz Moskalik

Zapytałem Mateusza skąd tyle świetnych zdjęć wykonanych typowo "spacerowym" zoomem 28-200 mm. Odpowiedź była prosta: wiele zdjęć robił w latach 2003-2005, a wtedy dysponował TYLKO Sigmą 28-200 mm F3.5-5.6. Widać że jeśli się chce, to można! Jego zamiłowanie do zoomów pozostało. Na pewien czas rolę ulubionego (bo jedynego) 28-200 przejęła Sigma 50-500 mm F4.0-6.3. Stosował go z analogami i uważa za jeden z ciekawszych i najbardziej uniwersalnych obiektywów do fotografii przyrodniczej jakich dotychczas używał. Po zmianie systemu z Canona na Nikona zoom ten już się nie pojawił, ale Mateusz cały czas czeka na prezentację jego nowej wersji, tym razem już ze stabilizacją obrazu. Na pewno znajdzie się wtedy dla niego miejsce w jego torbie i najpewniej będzie bardzo często stosowany. Innym marzeniem jest Sigma 500 mm F4.5, którą Mateusz już fotografował i bardzo przypadła mu do gustu. Obiektyw ten mógłby być jednak o pół działki jaśniejszy aby mieć możliwość połączenia z konwerterem 1.4x bez utraty autofokusa. Może i tę poprawkę Sigma kiedyś wprowadzi? Z aktualnie posiadanych przez niego obiektywów, ulubionym niewątpliwie jest Sigma 100-300 mm F4. Przebija ona jaśniejszego 70-200 mm F2.8, który do fotografii przyrodniczej jest zbyt "krótki". A sigmowski 100-300 mm F4 jest w dodatku na tyle lekki, że można spokojnie robić nim zdjęcia także z ręki, co jest częste podczas fotografowania w Arktyce.

Mewy trójpalczaste.
Zastosowanie małej wartości przysłony pozwoliło na rozmycie tła dla ostrych mew na górze lodowej. (Nikon D80, Sigma 70-200 mm F2.8 + konwerter 1.4x, ISO 200, F5, 1/2000 s). Fot. Mateusz Moskalik

Widząc na wykonanych przez Mateusza zdjęciach sporo dość oryginalnych kolorów, spytałem jaka część z nich jest naturalna, a ile zostało uzyskanych obróbką komputerową. Mateusz odpowiedział, że jego obróbka obejmuje taki zakres, jakim kiedyś w fotografii analogowej było wybranie filmu, wywołanie zdjęcia i naświetlenie wybranego gatunku papieru. Obrabianiu NEFów, czy też TIFFów w Photoshopie w jego przypadku polega na korekcji barwnej, jasności i kontrastu. Nie lubi bawić się w miejscowe poprawki, a wszelkiej korekcji dokonuje na całym zdjęciu. Są zdjęcia które także kadruje. Wielu fotografów uważa, że ten element należy robić w terenie. Mateusz zgadza się z takim podejściem i stara się aby większość zdjęć była właśnie tak robiona. Ale są przypadki gdy nie można podejść bliżej do zwierzęcia, brakuje ogniskowej, czy też podczas fotografowania z łodzi przechylił się horyzont. Te elementy należy poprawić, co też czyni. Jednak nigdy nie pozwala sobie aby takie kadrowanie zmniejszało zdjęcie o więcej niż 10-20% powierzchni. Uważa też, że z użyciem Photoshopa nie należy przesadzać, nawet w dość oczywistych sytuacjach. Przykładem częste u Mateusza zdjęcia na których widać śnieg. Mamy zakodowane, że śnieg powinien być biały. Ale przecież zależy to także od światła jakie jest. Tak więc może być czasami odblask różowo-fioletowy, a czasami jest ciemno, więc granatowy lub szary. O ile pierwszy kolor - efekt oświetlenia niskim słońcem, podoba się wielu i taka barwa nikomu nie przeszkadza, o tyle barwa szaro-granatowa jest uważana za nieładną i każdy stara się to wybielić. Mateusz kiedyś także to robił, ale teraz podchodzi do tego inaczej. W końcu podczas robienia zdjęcia było pochmurno, często słońce już zaszło, sypał śnieg. Zdjęcie powinno być więc wtedy mroczne, jeśli tylko ma oddać to co panowało kiedy je robiliśmy. I niech takie pozostanie.

Mewy trójpalczaste.
Ten gatunek zdobywa najczęściej pożywienie w pobliżu czoła lodowców. Ich fotografowanie związane jest z fotografowaniem z łodzi. Może to być niebezpieczne ze względu na cielący się lodowiec. W takiej sytuacji należy zachować rozsądną odległość i pomimo niemożności zastosowania statywu korzystać z teleobiektywów. Często warto też zrezygnować ze zbliżeń aby ukazać środowisko życia tegoż gatunku. (Nikon D80, Sigma 70-200 mm F2.8 + konwerter 1.4x, ISO 200, F5, 1/800 s). Fot. Mateusz Moskalik

Światło Arktyki.
Warto uwiecznić moment gdy czoło lodowca jest oświetlone promieniami słońca. (Nikon D200, Sigma 100-300 mm F4 + konwerter 1.4x, ISO 200, F6.3, 1/320 s). Fot. Mateusz Moskalik

Prezentowane tu zdjęcia niejednego mogą zachęcić do fotograficznej podróży na daleką Północ. Wiadomo, że obecnie każdy kto ma odpowiednie fundusze może sobie pozwolić na odpowiedni sprzęt, znaleźć biuro turystyczne czy też prywatnego przewodnika, pojechać i zrobić niezłe zdjęcia. Aby jednak przygotować zestaw zdjęć w zamkniętej tematyce należy "posiedzieć" nad tematem. Pooglądać filmy, poczytać literaturę, pooglądać albumy aby zobaczyć inne zdjęcia, poczytać książki przyrodnicze aby poznać temat zdjęć. To dopiero początek. Potem jeden wyjazd, kolejny i kolejny... Dopiero po jakimś czasie przeglądając swoje zdjęcia można stwierdzić, że temat jest dobrze opracowany. Mateusz podaje przykład swoich wystaw, jakie przygotowywał na Festiwale Polarne w Izabelinie. Jego pierwsza współautorska wystawa z 2007 pokazywała wszystko – krajobrazy, ssaki, ptaki itp. Czyli niby wiele dobrych zdjęć, ale nic więcej. W tym roku, po 5 sezonach na Spitsbergenie (łącznie przeszło 20 miesięcy) pozwolił sobie na zrobienie wystawy tematycznej – Ptaki Spitsbergenu, ale i tak uważa, że kilku elementów w niej nie zawarł ze względu na brak odpowiednich zdjęć. Dlatego też myśli o fotograficznej wyprawie na Spitsbergen późną jesienią i wczesną wiosną. Tak więc, jeśli ma się pieniądze i sprzęt to nie ma problemu, można pojechać prawie wszędzie. Jednak należy się nastawiać raczej na zobaczenie pewnej liczby ciekawych miejsc, zrobienie kilku zdjęć, ale nie na poznanie i zobrazowanie miejsca które się odwiedzało.

Rybitwa popielata przy swoim gnieździe.
Przy robieniu tego typu zdjęć należy najpierw poznać dobrze zachowanie się fotografowanego gatunku aby mu nie zaszkodzić. Nie należy także bać się fotografowania pod słońce, bo efekty mogą być interesujące. Podołać tego typu fotografii może jednak tylko dobra optyka. A czy ucięte skrzydła ptaka przeszkadzają czy dodają uroku, to już kwestia gustu oglądającego. (Nikon D80, Sigma 500 mm F4.5, ISO 200, F5, 1/2000 s). Fot. Mateusz Moskalik

Mewy trójpalczaste w środowisku.
Ważnym, często zapominanym tematem w fotografii przyrodniczej jest pokazanie zwierząt w środowisku życia. Jest to także bardzo ciekawy temat zdjęć gdy nie dysponujemy długimi teleobiektywami, albo nie możemy zbyt blisko podejść do fotografowanego obiektu. (Nikon D200, Sigma 100-300 mm F4, ISO 200, F6.3, 1/640 s). Fot. Mateusz Moskalik

Zapytałem jeszcze Mateusza o zasady obowiązujące fotografa przyrody. Dla niego najistotniejszą jest takie fotografowanie przyrody, aby jej nie zaszkodzić. Czyli czasami lepiej zrezygnować ze zrobienia jakiegoś zdjęcia jeśli może to przyczynić się do opuszczenia gniazda lub porzucenia potomstwa przez rodziców. Nie należy też ryzykować własnym zdrowiem i życiem, gdyż atak dzikiego zwierzęcia najczęściej kończy się także jego śmiercią, gdyż zwierzęta które zaatakowały człowieka są eliminowane przez odpowiednie służby. Nie należy też wchodzić do miejsc objętych ochroną jeśli nie ma się odpowiednich pozwoleń. Takie penetrowanie obszarów ścisłej ochrony dozwolone jest tylko w przypadku ważnych badań, i wtedy przebywanie w tym rejonie ograniczone jest do niezbędnego minimum.

O północy.
Zjawisko dnia polarnego występujące poza kołami polarnymi pozwala na fotografowanie przez cały dzień, ale najlepsze efekty uzyskuje się w godzinach nocnych ze względu na niskie słońce. (Nikon D200, Sigma 100-300 mm F4, ISO 200, F4.5, 1/640 s). Fot. Mateusz Moskalik

Lis polarny w mroku Arktyki.
Ta sytuacja pozostanie na długo w mojej pamięci. Pochmurna noc w trakcie sierpniowego dnia polarnego, wracam z dwudniowego pobytu w terenie do stacji badawczej w Hornsundzie, w plecaku mam dwie lustrzanki analogowe z końcówkami slajdów o różnej czułości i żadnych dodatkowych filmów. Podczas tej wędrówki napotykam gromadę lisów polarnych. Z pomiaru światła dla czułości ISO 100-400 wynika robienie zdjęć na czasach w okolicy 1/50-1/100 s. Pomimo zastosowania statywu z przeszło 30 zrobionych zdjęć tylko kilka jest ostrych. Tutaj nie zawinił sprzęt, ale ruchliwość lisów. Gdybym posiadał wtedy aparat cyfrowy to tych zdjęć byłoby więcej, zastosowałbym wyższą czułość (zdając sobie sprawę z szumów jakie mogą się pojawić) i udanych byłoby na pewno więcej. (Canon EOS 650, Sigma 50-500 mm F4-6.3, Fuji Provia ISO 400, F6.3, czasy w okolicy 1/100 s). Fot. Mateusz Moskalik


Bracia.
Pomimo, że moje pierwsze zdjęcia były robione podstawową optyką, w większości na negatywach to i tak wiele z nich jest wartych pokazania. Należy pamiętać, że nie tylko sprzęt jest ważny ale także spojrzenie jakie ma fotograf i ciekawy temat. (Canon EOS 650, Sigma 28-200 mm F3.5-5.6, Fuji X-tra ISO 400). Fot. Mateusz Moskalik


Mateusz Moskalik - geofizyk, badacz rejonów polarnych, fotograf przyrody, członek Związku Polskich Fotografów Przyrody, organizator wystaw i festiwali o tematyce polarnej, prowadzi serwis Arktyka - wyprawy przyrodniczo-fotograficzne. Więcej informacji na www.arktyka.org.pl




 
Komentarze
Polecane artykuły
Ilya Shtutsa: „Dobra fotografia jest darem“
5 Lis 2018
O swoich początkach, darze jakim jest fotografia czy wpływie prac Arnolda Mindella opowiada nam Ilya Shtutsa - rosyjski entuzjasta street’a, który opisuje fotografię jako grę o nieprzewidywalnym wyniku.
1
Najnowsza sesja Vanity Fair należała do Polaków
2 Lis 2018
Suspiria, włoski horror z lat siedemdziesiątych, doczekał się odświeżenia i właśnie wchodzi na ekrany polskich kin. W obsadzie znalazły się takie gwiazdy jak Tilda Swinton i Dakota Johnson, ale zagrała w nim również Polka - Małgosia Bela. Postprodukcję obszernej sesji obsady filmu dla włoskiego Vanity Fair wykonało studio House OF Retouching.
0
Oded Wagenstein: „Nie możesz po prostu pojawić się u kogoś w drzwiach i poprosić o zdjęcie”
1 Lis 2018
W syberyjskiej wiosce Yar-Sale mieszka grupa starszych kobiet. Większość dni spędzają w odosobnieniu, odizolowane od świata, który kochały. Podczas gdy mężczyźni zwykle zachęcani są do pozostania w migrującej społeczności i utrzymania ról społecznych, kobiety muszą same radzić sobie ze starością. Fotograf Oded Wagenstein przybliża ich historię w projekcie “Forgotten Like Last Year’s Snow”.
0
Siena International Photo Awards 2018 to piękno świata pod różną postacią
30 Paź 2018
Za nami już czwarta edycja prestiżowego konkursu Siena International Photo Awards. W tym roku zwycięzcą został K M Asad - freelancer współpracujący między innymi z Getty Images. Jednak wśród laureatów nie zabrakło też Polaków. III miejsce w kategorii „The beauty of the nature“ zajął Mariusz Potocki, a Bartłomiej Jurecki otrzymał wyróżnienie w sekcji „Journeys & Adventures“.
0