Wywoływacz, przerywacz i utrwalacz

W drugiej części przewodnika po własnoręcznej domowej obróbce materiałów czarno - białych o przygotowaniu chemii i jej zastosowaniu.
W części pierwszej pisaliśmy o przygotowaniu do zabawy we własnoręczną obróbkę materiałów czarno - białych począwszy od właściwego umieszczenia filmu w koreksie. Tym razem trochę więcej na temat odczyników chemicznych potrzebnych do obróbki

Przygotowanie wywoływacza

Skoro film jest już bezpiecznie umieszczony w światłoszczelnym koreksie, możemy - po zapaleniu światła - przystąpić do przygotowania wywoływacza. Producenci "czarno-białej" chemii oferują nam koncentraty w płynie i zestawy w proszku. Jedne i drugie mają swoje wady i zalety.

    Używając koncentratów płynnych jesteśmy zmuszeni do przygotowania za każdym razem świeżej porcji wywoływacza, gdyż otrzymany roztwór nadaje się tylko do jednorazowego użytku i jest bardzo nietrwały. Jednak zapewnia nam to prawie stuprocentową powtarzalność wyników. Po otwarciu butelki z koncentratem wywoływacza powinniśmy go jak najszybciej zużyć. Producent na ogół podaje, że trwałość koncentratu w butelce wypełnionej do połowy wynosi około 6 miesięcy (musimy to dokładnie sprawdzić sami na etykiecie). Jednak z praktyki wiem, że bezpieczniej skrócić ten czas o połowę. Dlatego też decydując się na użycie koncentratu należy w miarę możliwości kupować jak najmniejsze opakowania, choć zakup większych zwykle jest bardziej opłacalny finansowo.

    Przed zakupem wywoływacza w postaci płynnego koncentratu warto wykonać nieskomplikowane obliczenia. Przykładowo - jeżeli opakowanie koncentratu ma pojemność 250 ml, a rozcieńczenie robocze wynosi 1+14, to mnożąc 250 ml przez 14 uzyskujemy wartość 3750 ml, czyli 3,75 litra, która oznacza, jaką objętość wywoływacza otrzymamy z danego opakowania koncentratu. Jeśli nasz "dwuszpulowy" koreks ma pojemność 700 ml, to jest oczywiste, że starczy to nam na 5 napełnień koreksu, czyli wywołanie 10 filmów. Jeżeli przwidujemy naświetlenie takiej liczby filmów w okresie trzech miesięcy, to możemy być spokojni, że koncentrat wywoływacza nie zmieni swoich właściwości i wywołując pierwszą i ostatnią błonę - otrzymamy powtarzalne wyniki.

Wywoływacze w proszku mają tę przewagę nad płynnymi koncentratami, że możemy je przechowywać przez kilka lat, a roztwór roboczy - po rozpuszczeniu proszku w wodzie i napełnieniu pod korek butelki - przez okres 1-2 miesięcy. Ich wadą jest natomiast większe skomplikowanie procesu przygotowywania roztworu roboczego. Podczas sporządzania wywoływacza musimy stosować się ściśle do wskazówek producenta dotyczących temperatury i kolejności rozpuszczania zawartości poszczególnych torebek, gdyż zwykle wywoływacze w proszku są wieloskładnikowe. Nie popadajmy w rutynę i za każdym razem szczegółowo czytajmy instrukcję. Oto przykład: podczas przygotowania Hydrofenu najpierw rozpuszczamy zawartość dużej torebki, potem małej, a w przypadku wywoływacza W-37 postępujemy odwrotnie. Jeżeli nie będziemy przestrzegać tej kolejności, powstaną w roztworze wywoływacza trudno rozpuszczalne w wodzie osady i będzie się on nadawał tylko do... wylania go do zlewu.

    Na opakowaniu wywoływacza producent zwykle umieszcza wskazówkę, dotyczącą zastosowania tego samego roztworu roboczego do wywoływania kolejnych filmów. Na przykład, że nominalny czas wywoływania dotyczy pierwszych czterech obrabianych filmów, natomiast przy wywoływaniu każdego następnego powinniśmy przedłużyć ten czas o 10%. Takie postępowanie stwarza jednak ryzyko małej powtarzalności wyników.

    Jeżeli na opakowaniu zestawu wywoływacza w proszku jest napisane, że przeznaczony jest on do sporządzenia 1 litra roztworu roboczego, oznacza to objętość minimalną. Innymi słowy nie powinniśmy dzielić zawartości poszczególnych torebek na przykład na połowy i rozcieńczać do objętości 0,5 litra. Producent z reguły dopuszcza większe rozcieńczenie przygotowanego wcześniej roztworu roboczego, ale zawsze jest to opisane w instrukcji. Ważne jest jeszcze jedno - roztwór roboczy wywoływacza w proszku należy przygotować co najmniej 24 godziny przed procesem obróbki filmów.

Biorąc pod uwagę wyżej wymienione wady i zalety wywoływaczy w proszku i płynnych koncentratów sami musimy zdecydować, który nam będzie najbardziej odpowiadał. Musimy wziąć dodatkowo pod uwagę fakt, że każdy wywoływacz daje inny efekt końcowy.


Przerywacz i utrwalacz

    Z odczynników chemicznych do obróbki czarno-białych błon potrzebny nam jest jeszcze przerywacz i utrwalacz. Wywoływacz, jak sama nazwa wskazuje, służy do wywołania tak zwanego "obrazu utajonego", powodując przekształcenie halogenków srebra, wchodzących w skład emulsji fotograficznej w metaliczne srebro. Atakuje on w pierwszej kolejności miejsca najwięcej naświetlone, a więc najjaśniejsze fragmenty obrazu - stąd też na wywołanym negatywie stają się one najbardziej czarne. Proces wywoływania trzeba przerwać w odpowiednim momencie, gdyż w przeciwnym wypadku wszystkie halogenki srebra przekształcą się w metaliczne srebro i wywołany negatyw będzie całkowicie czarny. Do tego celu służą właśnie przerywacze. Natomiast utrwalacz powoduje wymycie z emulsji filmu resztek halogenków srebra. Nie utrwalony negatyw, zawierający halogenki, jest w dalszym ciągu światłoczuły i po wyjęciu go na światło dzienne po jakimś czasie ulegnie całkowitemu zaświetleniu - wszystkie klatki naszego filmu staną się czarne.

    Przerywacze występują bez wyjątków w postaci płynnych koncentratów, natomiast utrwalacze produkowane są zarówno jako płynne koncentraty, jak i proszki. Wyżej wymienione problemy oraz sposoby ich rozwiązywania dotyczące wywoływaczy proszkowych odnoszą się także do utrwalaczy w proszku. Roztwory wywoływaczy i utrwalaczy przygotowanych z zestawów sproszkowanych możemy przechowywać przez okres 1-2 miesięcy, pod warunkiem wypełnienia butelki aż pod sam korek, aby nie dopuścić do zetknięcia roztworu z powietrzem i zawartym w nim tlenem, powodującym niekorzystne zmiany związane z utlenianiem składników roztworu. Butelki powinny być wykonane z ciemnego szkła i przechowywane w pomieszczeniach osłoniętych od światła. Po obróbce filmu i wykorzystaniu części roztworu w butelce pozostanie wolna przestrzeń wypełniona powietrzem - więc roztwór powoli zacznie się utleniać. Dolewanie wody nie ma sensu, gdyż w ten sposób zmieniamy rozcieńczenie i osłabiamy efektywność działania odczynnika. Rozwiązanie tego problemu polega na zastosowaniu do przechowywania roztworów roboczych plastikowych butelek harmonijkowych, których pojemność możemy - poprzez ściskanie - dostosować do objętości roztworu. Butelki te wykonane są z czarnego plastiku, mają nakrętki w różnych kolorach, aby można było rozpoznać co zawierają. Ich maksymalna pojemność wynosi zwykle 1 lub 2 litry.

    Jeśli jesteśmy wyjątkowo oszczędni przerywacz możemy sporządzić sami. Do tego celu potrzebny nam będzie 10% ocet spożywczy i woda. Do 900 ml wody dolewamy 100 ml octu, mieszamy - i gotowe.

    Przy przygotowywaniu odczynników do obróbki czarno-białych filmów pamiętajmy o jednym - zawsze do rozcieńczania używajmy wody destylowanej, a jeśli jest to woda z kranu - musi być ona przegotowana, by zawierała jak najmniej soli mineralnych.
 
Komentarze
Polecane artykuły
Polacy wśród finalistów Urban Photo Awards 2018. Zobaczcie nagrodzone zdjęcia
20 Wrz 2018
Międzynarodowy konkurs fotografii miejskiej Urban 2018 wchodzi w fazę finałową. Poznaliśmy nagrodzone cykle i nazwiska finalistów sekcji pojedynczej. Wśród nich znalazło się aż 5 Polaków.
0
Leica Oskar Barnack Award 2018 - oto zwycięskie prace
18 Wrz 2018
Poznaliśmy wyniki jednego z najbardziej prestiżowych konkursów poświęconych fotografii dokumentalnej. Tegoroczną nagrodę główną Leica Oskar Barnack Award otrzymał belgijski fotograf Max Pinckers. Natomiast wyróżnienie dla wschodzącego talentu powędrowało w ręce pochodzącej z Rosji Mary Gelman. Niestety w tym roku na podium zabrakło Polaków.
1
Fotografia przyrodnicza na luzie. Oto najlepsze zdjęcia z konkursu Comedy Wildlife Photography Awards 2018
17 Wrz 2018
Naturze nie brakuje poczucia humoru! Jeśli nie wierzycie, zobaczcie zdjęcia finalistów konkursu Comedy Wildlife Photography Awards, który od 4 lat nagradza najzabawniejsze zdjęcia przyrodnicze.
1
Eduardo Asenjo Matus: “Na zdjęciach staram się pokazać swoją rzeczywistość”
12 Wrz 2018
Przed wejściem do świata fotografii Chilijczyk Eduardo Asenjo Matus zajmował się malarstwem, ale wkrótce w jego domu zaczęło brakować już ścian do powieszenia obrazów. Dziś jako fotograf mierzy się ze swoją chorobą, starając się opowiedzieć o niej za pomocą zdjęć.
0