Wywołanie filmu

Prezentujemy pierwszą cześć artykułu o domowej obróbce materiałów czarno-białych
Każdy szanujący się fotoamator zajmujący się fotografią czarno-białą powinien umieć wywoływać błony własnoręcznie. Co do tego stwierdzenia nikt chyba nie ma najmniejszych wątpliwości.
Koreksy do wywoływania filmów
W warunkach domowych do wywoływania filmów najlepiej nadają się koreksy. Są to to światłoszczelne pojemniki w kształcie puszki, z odkręcaną pokrywą, wyposażoną w kanały umożliwiające przepływ roztworów stosowanych do obróbki filmów. Puszka najczęściej wykonana jest z czarnego plastiku (bardzo mocnego), choć spotkać można również koreksy metalowe. Wewnątrz puszki znajdują się plastikowe (czasami metalowe) szpule, na które nawijamy filmy. Szpule nałożone są na specjalny rdzeń, dzięki czemu jej połówki dają się względem siebie obracać. Szpule plastikowe rozsuwają się, innymi słowy mają zmienną szerokość, możemy więc wywoływać w tym samym koreksie filmy małoobrazkowe i błony zwojowe. Osobiście polecam koreksy plastikowe, głównie ze względu na prostotę obsługi (ładowanie błon), jak i cenę oraz dostępność w handlu.
W chwili obecnej w sprzedaży spotkać można koreksy takich firm jak Paterson, Kaiser, Jessops czy Jobo oraz - niestety tylko na giełdach i w komisach - nie produkowane już krajowe Krokusy. Te ostatnie są najtańsze - kosztują zaledwie kilkanaście złotych. Występują w dwóch odmianach: Krokus Tank 800 (z dwoma szpulami) i Krokus Tank 1500 (z pięcioma szpulami). Są dość solidnie wykonane, ale mają jedną istotną wadę - większość egzemplarzy przecieka, co jest winą złych uszczelek. Wymagają zatem bardzo silnego dokręcenia pokrywy, a i czasem to nie pomaga. Problem ten można jednak rozwiązać wklejając na fabryczny silikon pasek cienkiej gumy w miejscu styku uszczelki z pokrywą. Zresztą przeciekanie nie jest aż tak wielkie, z koreksu wydostaje się zaledwie kilka lub kilkanaście kropli roztworu podczas jego obracania do góry dnem.
Bardziej zamożnym fotoamatorom można polecić koreksy importowane. Dwuszpulowe kosztują około kilkudziesięciu złotych, z wyjątkiem koreksów Jobo, które są znacznie droższe - zbyt drogie na kieszeń przeciętnego pstrykacza.
Ładowanie filmu do koreksu
Wszelkie czynności związane z umieszczeniem nawiniętego na szpulę filmu do koreksu, przed zakręceniem jego pokrywy, powinny odbywać się w absolutnej ciemności, ponieważ większość materiałów czarno-białych posiada uczulenie panchromatyczne (w całym zakresie widma światła widzialnego). Potem wszystkie dalsze czynności związane z obróbką filmu możemy już wykonywać przy świetle dziennym.
Na początku może się wydawać, że nawinięcie filmu na szpule i umieszczenie ich w koreksie po ciemku jest czynnością bardzo trudną, wręcz niewykonalną. Zapewniam jednak, że po krótkim treningu może zrobić to każdy. Do tego potrzebny nam będzie jakiś niepotrzebny lub zaświetlony stary film, najlepiej jeszcze przed wyjęciem z kasety. A oto poszczególne czynności, które należy wykonać podczas "treningu" z filmem małoobrazkowym:
- Ustawiamy przed sobą na stoliku rozłożony koreks, kasetę z filmem (jego końcówka powinna wystawać poza kasetę, jeśli kaseta jest nierozbieralna) oraz nożyczki. Szpule koreksu powinny być rozsunięte na szerokość odpowiadającą filmowi małoobrazkowemu. Zapamiętajmy to ustawienie - podczas właściwej pracy w ciemni musi być ono takie samo, aby niczego nie trzeba było po omacku szukać.
- Wyciągamy ostrożnie film z kasety trzymając go palcami za krawędzie i po całkowitym wyciągnięciu - gdy poczujemy opór, odcinamy nożyczkami od kasety.
- Chwytamy film za "odcięty" koniec (jest on mocniej skręcony, dzięki temu łatwiej nam będzie zacząć nawijanie na szpulę koreksu) i wsuwamy ostrożnie w zewnętrzne rowki szpuli. Szpula jest tak skonstruowana, że obracając względem siebie na zmianę jej połówki - mniej więcej o 30 stopni - film powinien sam wsuwać się do jej wnętrza. W praktyce czasami musimy filmowi pomóc w jego drodze w stronę środka szpuli, delikatnie popychając go palcami. Warunkiem pomyślnego przeprowadzenia czynności nawinięcia filmu na szpulę jest bardzo dokładne wysuszenie szpuli, a przede wszystkim jej rowków. Nawet jedna kropla wody może spowodować, że żelatyna zawarta w emulsji spowoduje przyklejenie filmu do szpuli i podczas nawijania film nagle "stanie w miejscu". Taki wypadek w ciemni niewątpliwie spowoduje naszą irytację.
- Po całkowitym nawinięciu filmu na szpulę zaciskamy centralnie osadzony trzpień, zabezpieczając w ten sposób film przed przesuwaniem w rowkach szpuli. Trzpień ten jest umieszczony wewnątrz szpuli już w momencie nawijania błony. Tak postępujemy, gdy do koreksu ładujemy tylko jedną szpulę z filmem. Jeśli mamy zamiar umieścić w koreksie dwie szpule z filmami, to umieszczamy je na trzpieniu dopiero po nawinięciu filmów. Dosyć trudno byłoby nawijać filmy, gdyby obie szpule były od razu spięte trzpieniem.
- Teraz umieszczamy szpulę z nawiniętym filmem w koreksie i mocno dokręcamy jego pokrywę.
To jednak nie koniec naszego "treningu". Wszystkie opisane wcześniej czynności przeprowadzamy jeszcze raz, tylko z zamkniętymi oczami. Jeżeli w jakimś momencie mamy problem i pogubimy się, to otwórzmy oczy, przeanalizujmy problem i powtórzmy daną czynność jeszcze raz. Całą procedurę wyciągania filmu z kasety, nawijania na szpulę i umieszczania w koreksie powtarzamy kilkakrotnie z zamkniętymi oczami - aż do chwili, kiedy zrobimy to bezbłędnie, bez żadnego potknięcia. Jeżeli próby przeprowadzane z zamkniętymi oczami zakończyliśmy z sukcesem, to powtarzamy je jeszcze kilkakrotnie - tym razem w całkowitej ciemności, kiedy to w razie jakiegoś problemu otwarcie oczu nic nam już nie pomoże.
Nauka nawijania filmu na szpulę i umieszczania jej w koreksie nie powinna nam zająć więcej niż godzinę. Po osiągnięciu pewnej wprawy załadowanie filmu do koreksu trwa około jednej minuty. Pamiętajmy, że zanim przystąpimy do pracy powinniśmy dokładnie umyć i wytrzeć ręce.
 
Komentarze
Polecane artykuły
Ilya Shtutsa: „Dobra fotografia jest darem“
5 Lis 2018
O swoich początkach, darze jakim jest fotografia czy wpływie prac Arnolda Mindella opowiada nam Ilya Shtutsa - rosyjski entuzjasta street’a, który opisuje fotografię jako grę o nieprzewidywalnym wyniku.
2
Najnowsza sesja Vanity Fair należała do Polaków
2 Lis 2018
Suspiria, włoski horror z lat siedemdziesiątych, doczekał się odświeżenia i właśnie wchodzi na ekrany polskich kin. W obsadzie znalazły się takie gwiazdy jak Tilda Swinton i Dakota Johnson, ale zagrała w nim również Polka - Małgosia Bela. Postprodukcję obszernej sesji obsady filmu dla włoskiego Vanity Fair wykonało studio House OF Retouching.
0
Oded Wagenstein: „Nie możesz po prostu pojawić się u kogoś w drzwiach i poprosić o zdjęcie”
1 Lis 2018
W syberyjskiej wiosce Yar-Sale mieszka grupa starszych kobiet. Większość dni spędzają w odosobnieniu, odizolowane od świata, który kochały. Podczas gdy mężczyźni zwykle zachęcani są do pozostania w migrującej społeczności i utrzymania ról społecznych, kobiety muszą same radzić sobie ze starością. Fotograf Oded Wagenstein przybliża ich historię w projekcie “Forgotten Like Last Year’s Snow”.
0
Siena International Photo Awards 2018 to piękno świata pod różną postacią
30 Paź 2018
Za nami już czwarta edycja prestiżowego konkursu Siena International Photo Awards. W tym roku zwycięzcą został K M Asad - freelancer współpracujący między innymi z Getty Images. Jednak wśród laureatów nie zabrakło też Polaków. III miejsce w kategorii „The beauty of the nature“ zajął Mariusz Potocki, a Bartłomiej Jurecki otrzymał wyróżnienie w sekcji „Journeys & Adventures“.
0