Fujifilm X20 - opinia Wojciecha Prokopczuka

Zapraszamy do lektury pierwszej opinii na temat aparatu Fujifilm X20. Jej autorem jest Wojciech Prokopczuk.
7 dni z X20
W porównaniu z przerośniętymi kompaktami udającymi lustrzanki X20 to wzór elegancji. To nie jest pierwsze wrażenie, to fakt - mam w rękach prawdziwy aparat fotograficzny. Oldskulowe okienko wizjera nad monitorem wielu uzna za rozwiązanie równie zbędne, jak wizjer w mieszkaniu z videodomofonem. Zapewniam jednak, że celownik da się lubić.

454545/100000000 s, f/4.5, ISO 800

Na początek sprawdzian na małym boisku. Nie spodziewałem się tak błyskawicznie reagującej migawki i autofokusa. Z mojej strony przydałaby się lepsza znajomość instrukcji. Gwizdek sędziego kończy moje rozpaczliwe wysiłki, a chwilę później kończy się bateria.

Teraz mogę się lepiej przyjrzeć aparatowi, a jest na co popatrzeć. X20 definiuje na nowo urządzenie do fotografowania (i filmowania) opierając się na starych i czytelnych zasadach.

Po pierwsze wzornictwo. Jest wysmakowane i może się podobać. Korpus nie imituje metalu tylko jest z niego wykonany. Solidnie osadzony obiektyw ma szeroki, analogowy pierścień, aby nie zmieniać ogniskowej przyciskami tylko kadrować i fotografować jednocześnie. A soczewki są z prawdziwego szkła. I pomyśleć, że te cudowne rozwiązania znane są od dawna. Obsługa oburącz jest konieczna, ale daje pełną kontrolę i lepszą stabilność.

1/100 s, f/9.0, ISO 400

Na ekotargu sympatyczne panie częstują pysznym sokiem z jabłek i pietruszki. Kilka zbliżeń na limonki i zawartość miksera. X20 jest w pewnym sensie aparatem niezauważalnym zwłaszcza dla wyznawców nowych technologii. Dyskretne wzornictwo plasuje go w lidze urządzeń dla znawców. Zarówno profesjonalistów jak i doświadczonych fotoamatorów. Spodoba się też hipsterom.

Obok ekotargu przy ulicy jest kałuża. Przechodnie mają różne sposoby na jej pokonanie. Udaje mi się zarejestrować kilka prób.

1/1000 s, f/2.8, ISO 200

Ale mam tylko jedną baterię. A raczej miałem. Właśnie się wyczerpała.

Prawdziwe retro kryje się w środku. Koncern znany z produkcji legendarnych materiałów światłoczułych sięga do skarbca, czyli własnych laboratoriów ku radości tych, którzy mieli okazję fotografować na negatywach i slajdach FUJI. W menu aparatu możemy wybierać między efektami legendarnych diapozytywów: Velvii, Astii i Provii oraz negawtywów NPH i NPS i czarnobiałych o zmiennym kontraście. Uczta dla miłośników tradycyjnej fotografii. W dodatku tonalność tych "cyfrowych klisz" można zmieniać z poziomu aparatu. W tej karcie menu są same smakowite kąski.

909090/100000000 s, f/2.8, ISO 800

25/3000 s, f/2.5, ISO 500

Dzień 3 i 3 urodziny Magdy. Dochodzę do pewnej wprawy. Wiem już, że akumulator wyczerpie się szybko i gwałtownie. Jubilatka ma egzystencjalny nastrój zwłaszcza gdy śpiewamy Sto lat! W świetle zastanym X20 radzi sobie świetnie ze słabą ekspozycją. Sprawdza się tryb manualny i automatyczny balans bieli. Akumulator gaśnie niemal równo ze świeczkami na torcie.

X20 nie jest cyborgiem, który wszystko zrobi sam, a efekt powali na kolana. Nie czyta w myślach, raczej zmusza do myślenia. I nie próbuje być naj- we wszystkich konkurencjach. Mały rozmiar matrycy i wbudowany obiektyw o zmiennej, ale raczej skromnej ogniskowej to z jednej strony poważne ograniczenia dla fotografującego, a z drugiej uczciwe postawienie sprawy. Bariery wymuszają kreatywność, zmuszają do maksymalnego wykorzystania tego co mamy. Poza tym wbudowany obiektyw ma jeszcze jedną zaletę. Gwarantuje uwolnienie się od "systemu" wymiennych szkieł. I jest naprawdę jasny. Można skupić się na tym co istotne.

3125/1000000 s, f/2.8, ISO 320

Fontanny wieczorom to idealne miejsce do obserwacji emocji jakie wywołuje tryskająca woda.

Wracając do wizjera. Polecam go wszystkim początkującym. Ma genialną, a niedostrzeganą właściwość - pozwala uchwycić to co istotne (światła, cienie, plany) Obraz jest dość surowy, daje za to poczucie kontroli. Dla porównania, miły dla oka widok w celowniku lustrzanki czy świecący na monitorze lub w hybrydowym wizjerze "upiększa" rzeczywistość.

4/1000 s, f/5.0, ISO 100

5/1000 s, f/3.6, ISO 100

Wieczorem próba w studiu. Wyzwalanie lamp odbywa się bez problemów. Ola demonstruje umiejętności baletowe, a X20 błyskawiczną reakcję migawki i dokładność autofokusa. X20 nie jest aparatem do wszystkiego, ale poradzi sobie dobrze lub bardzo dobrze z większością zadań jakie mu wyznaczymy. W niektórych konkurencjach jak portret czy fotografia uliczna może dać satysfakcję i profesjonalny efekt. Chętnie zabrałbym go na wakacje. Jako zgrabne narzędzie do fotografii studyjnej też zrobi swoje. Odrobina pomysłowości fotografa, a i przy zdjęciach produktowych nie będzie blamażu.

Zdjęcia przedłużają się, ale tym razem to ja padam pierwszy niż akumulator.


Podsumowanie
X20 przeniósł mnie do czasów kiedy fotografowanie nie było bułką z masłem. Wymagała zaangażowania, wyzwań, eksperymentów. X20 jako technologia nie odbiega od tego co proponuje konkurencja, ale jest w nim coś czego nie znalazłem w bardziej zaawansowanych urządzeniach. To subtelna właściwość materiałów światłoczułych przeniesiona do świata aparatów cyfrowych.

Co mnie oczarowało:
- szybkość migawki i autofokusa
- relacja jakości do jasności i ogniskowej obiektywu
- automatyczny i precyzyjny pomiar ekspozycji we wszystkich wariantach
- umieszczenie na korpusie dźwigni trybów autofokus i przycisku zmiany czułości
- zastosowanie tradycyjnego celownika
- wysoka jakość materiałów i wykonania

Co mnie "nie oczarowało":
- Pojemość akumulatora. Właściwie akumulatorka. Kiedy na ekranie pojawia się czerwony symbol baterii zapomnij o "kilku ostatnich" zdjęciach.
- Parę niezbyt intuicyjnych pomysłów w menu, a może po prostu zabrakło czasu, abym je rozgryzł.

Jest też miejsce na silniejsze uczucia - pokochałem X20 za symulację materiałów światłoczułych. Doskonale oddaje specyfikę negatywów NPH i NPS. Efekty mogą być na tyle dobre, że można zapomnieć o postprodukcji. Z efektem slajdów też jest dobrze pod warunkiem, że potrafimy zrozumieć, że samo ustawienie w menu aparatu symbolu V nie jest jedynym czynnikiem decydującym o nasyconych kolorystycznie, kontrastowych zdjęciach.

Nieodzowne akcesoria - dodatkowy akumulatory. Najlepiej dwa.

Tekst i zdjęcia: Wojciech Prokopczuk
 
Komentarze
Polecane artykuły
Ilya Shtutsa: „Dobra fotografia jest darem“
5 Lis 2018
O swoich początkach, darze jakim jest fotografia czy wpływie prac Arnolda Mindella opowiada nam Ilya Shtutsa - rosyjski entuzjasta street’a, który opisuje fotografię jako grę o nieprzewidywalnym wyniku.
1
Najnowsza sesja Vanity Fair należała do Polaków
2 Lis 2018
Suspiria, włoski horror z lat siedemdziesiątych, doczekał się odświeżenia i właśnie wchodzi na ekrany polskich kin. W obsadzie znalazły się takie gwiazdy jak Tilda Swinton i Dakota Johnson, ale zagrała w nim również Polka - Małgosia Bela. Postprodukcję obszernej sesji obsady filmu dla włoskiego Vanity Fair wykonało studio House OF Retouching.
0
Oded Wagenstein: „Nie możesz po prostu pojawić się u kogoś w drzwiach i poprosić o zdjęcie”
1 Lis 2018
W syberyjskiej wiosce Yar-Sale mieszka grupa starszych kobiet. Większość dni spędzają w odosobnieniu, odizolowane od świata, który kochały. Podczas gdy mężczyźni zwykle zachęcani są do pozostania w migrującej społeczności i utrzymania ról społecznych, kobiety muszą same radzić sobie ze starością. Fotograf Oded Wagenstein przybliża ich historię w projekcie “Forgotten Like Last Year’s Snow”.
0
Siena International Photo Awards 2018 to piękno świata pod różną postacią
30 Paź 2018
Za nami już czwarta edycja prestiżowego konkursu Siena International Photo Awards. W tym roku zwycięzcą został K M Asad - freelancer współpracujący między innymi z Getty Images. Jednak wśród laureatów nie zabrakło też Polaków. III miejsce w kategorii „The beauty of the nature“ zajął Mariusz Potocki, a Bartłomiej Jurecki otrzymał wyróżnienie w sekcji „Journeys & Adventures“.
0