Standardowe zoomy klasy średniej do cyfrowych lustrzanek Canona - Canon 17-85/4-5.6, część 1

Zapraszamy do lektury pierwszej części testu porównującego możliwości trzech standardowych zoomów do cyfrowych lustrzanek Canona. Postanowiliśmy zestawić propozycje trzech producentów plasujące się w klasie średniej. Zaczynamy od obiektywu Canon EF-S 17-85 mm f/4-5.6 IS USM.
Duża część kupujących EOS-a 400D lub 350D nie ma pretensji, że do aparatu dokładany jest tani, plastikowy zoom 18-55 mm. Gdy jednak chodzi nam po głowie EOS 30D albo EOS 5D, to już pierwszej z brzegu "zatyczki korpusu" nie damy sobie wcisnąć, i dobrze zastanowimy się, czy nie warto zaopatrzyć się w jakieś lepsze szkiełko. Coraz częściej też nawet początkujący amatorzy fotografujący tanimi lustrzankami zdają sobie sprawę, że bez dobrego obiektywu trudno wykorzystać możliwości aparatu. Stąd i w tej grupie użytkowników widać zainteresowanie optyką klasy średniej.

testowane obiektywy - w środku bohater pierwszej części

Postanowiliśmy porównać trzy standardowe zoomy należące do tej klasy. Wybraliśmy je, kierując się poziomem ich zaawansowania oraz parametrami katalogowymi, starając się jednocześnie, by można je było kupić za sumę niższą od 2000 zł. Przetestowane zostały więc:
  • Canon EF-S 17-85 mm f/4-5.6 IS USM
  • Sigma 17-70 mm f/2.8-4.5 DC Macro
  • Tamron SP AF 17-50mm f/2.8 XR Di II LD Aspherical [IF
]
Wszystkie te obiektywy przeznaczone są wyłącznie do niepełnoklatkowych lustrzanek cyfrowych. W teście wystąpią w towarzystwie dwóch amatorskich canonów: EOS-a 400D i EOS-a 30D. Wynikami testów z "trzydziestki" powinni się też zainteresować użytkownicy Canonów 20D i 350D, które w teście zachowałyby się bardzo podobnie, a to ze względu bliskie pokrewieństwo matryc CMOS montowanych w tych trzech lustrzankach.

Poszczególne obiektywy zostaną zaprezentowane w oddzielnych artykułach, a do ostatniego zostanie dołączone syntetyczne porównanie tych zoomów i podsumowanie testu.

Canon EF-S 17-85 mm f/4-5.6 IS USM

Zaprezentowano go dwa i pół roku temu wraz z EOS-em 20D, jako jeden z pierwszych obiektywów EF-S o polu obrazowania mniejszym od klatki 24x36 mm. Może być używany wyłącznie z niepełnoklatkowymi cyfrowymi lustrzankami o zmniejszonym lustrze, czyli z EOS-em 300D i następnymi: 20D, 350D, 30D i 400D. Powodem tego ograniczenia jest głębsze niż w pozostałych obiektywach EF wsunięcie tylnego członu optyki w głąb korpusu, co ułatwiło projektowanie szerokokątnych obiektywów przeznaczonych do lustrzanek z przetwornikami o formacie APS-C.

Zoom ten wygląda poważnie, ale wcale nie jest duży. Zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę zakres ogniskowych i obecność ponadnormatywnych podzespołów. Podczas wydłużania ogniskowej obiektyw w niewielkim tylko stopniu zwiększa swoją długość.

Od czasu pokazania się na rynku obiektyw ten samotnie reprezentuje u Canona klasę średnią standardowych zoomów. Niżej plasują się typowo amatorskie obiektywy o zakresie 18-55 mm, a wyżej drogi, również stabilizowany, jasny EF-S 17-55 mm f/2.8 oraz profesjonalne zoomy pełnoklatkowe.

Konstrukcja

Przy swoim zakresie ogniskowych opisywany zoom stanowi w Canonach o współczynniku kadrowania 1,6 odpowiednik małoobrazkowego 27-136 mm. Jest to jak na zoom standardowy bardzo dobry zakres, który zapewnia dużą wygodę fotografowania. Znacznie gorzej jest z jasnością, która do wysokich nie należy, zwłaszcza że zoom ten szybko ciemnieje wraz z wydłużaniem ogniskowej: F4 mamy tylko do 24 mm, a już od 50 mm obowiązuje F5.6. Jednak tyle trzeba było zapłacić jest to jednak cena za sensowne rozmiary obiektywu i w miarę rozsądną cenę.

Konstrukcja optyczna to 17 soczewek, w tym jedna asferyczna.

W konstrukcji optycznej znalazło się aż 17 soczewek rozmieszczonych w 12 grupach. "Nietypowego" szkła mamy tu niewiele - zaledwie jedną soczewkę obustronnie asferyczną. Duża liczba elementów optycznych została jednak tak umiejętnie "upchnięta", że obiektyw nie jest szczególnie duży, a przy tym niewiele wydłuża się podczas zwiększania ogniskowej. Zastosowany układ wewnętrznego ogniskowania powoduje, że przód obiektywu nie obraca się podczas ustawiania ostrości. Nieco większa niż w innych zoomach tej klasy średnica obudowy wynika z obecności systemu stabilizacji obrazu. Dobrze jednak, że średnica mocowania filtra pozostała na (w miarę) akceptowalnym dla niezbyt zasobnego w finanse amatora poziomie 67 mm.

"Pulpit sterowniczy" obejmuje przełącznik AF/MF i wyłącznik stabilizatora obrazu IS. Biały kwadracik przy napisie „

Obudowa obiektywu wykonana jest w stu procentach z tworzyw sztucznych, co w tej klasie sprzętu nie razi, ale niektórym sprawi pewien niedosyt. Jedyną widoczną z zewnątrz metalową częścią obiektywu jest bagnetowe mocowanie. Z pewnością jednak ilość metalu użytego w wewnętrznej konstrukcji tego zooma jest większa niż na zewnątrz, o czym świadczyć może spora, choć rozsądna masa obiektywu nieco poniżej połowy kilograma.

Obiektyw w pełni współpracuje z E-TTL II, przekazując do aparatu potrzebną temu systemowi pomiaru błysku informację o ustawionej odległości.

Obsługa

Ultradźwiękowy silnik autofocusa oraz układ stabilizacji IS - tymi elementami zoom Canona przebija obu konkurentów.

Wygoda obsługi tego zooma kształtuje się na poziomie znanym już z innych obiektywów Canona tej klasy. Szeroki, gumowany pierścień ogniskowych znajduje się z przodu obudowy i świetnie układa się pod palcami dłoni podpierającej aparat. Opór pierścienia jest nieduży i dość płynny, ale czuć że w mechanizmie zmiany ogniskowej przeważa plastik, a nie metal. Tuż za pierścieniem zooma umieszczono wąski pierścień zmiany ostrości, który poprzez przekładnię zwalniającą połączony jest z umieszczoną za nim skalą odległości. Pierścień ten obraca się z równym, niezbyt dużym, ale "chropowatym" oporem typowym dla canonowskiej optyki autofocus. "Dla canonowskiej", gdyż w opór wliczone jest działanie mechanizmu Full-Time Manual, który można porównać do jednostronnego sprzęgła. Nie przenosi on ruchu mechanizmu ustawiania ostrości na pierścień odległości podczas pracy autofokusa (dzięki czemu pierścień jest wtedy nieruchomy), ale w każdym momencie, nawet nie wyłączając układu AF możemy ręcznie skorygować ustawioną automatycznie ostrość. To bardzo wygodna i przydatna cecha tego obiektywu. Napęd autofokusa stanowi pierścieniowy silnik USM pracujący cichutko i sprawnie, choć jego prędkość przy długich przelotach z jednego końca skali odległości na drugi wcale nie jest taka duża.

Minimalna odległość ogniskowania wynosi 0,35 m, co przy najdłuższej ogniskowej zapewnia skalę odwzorowania 0,28x (1:3,6).

Obiektyw za 2000 zł bez osłony przeciwsłonecznej w komplecie? Wstyd!


Stabilizacja obrazu

Ogniskowa 85 mm (ekwiwalent 136 mm w małym obrazku), czas naświetlania 1/10 s, czyli 13,6x (o 3,7 działki) dłuższy od dopuszczalnego. Układ IS działa w tych warunkach z ok. 80-procentową skutecznością.


Ta sama ogniskowa, ale czas dwukrotnie dłuższy: odsetek poruszonych zdjęć wzrasta do ok. 50 %.

Wbudowany w obiektyw układ optycznej stabilizacji obrazu Image Stabilizer ma gwarantować zabezpieczenie przed poruszeniem zdjęć nawet przy ekspozycjach ośmiokrotnie dłuższych niż zezwala reguła odwrotności ogniskowej. Według niej, by poruszenie aparatu nie było widoczne na zdjęciu, dopuszczalna wartość czasu naświetlania wyrażonego w sekundach nie może być większa od odwrotności ogniskowej wyrażonej w milimetrach (mowa oczywiście o fotografowaniu z ręki - bez statywu). Z naszych testów wynika, że obietnice Canona zostały spełnione. Konkurencyjny nikonowski system VR (Vibration Reduction) w wersji II działa nieco sprawniej, choć należy przyznać, że jest on młodszy od zastosowanego w EF-S 17-85 mm układu IS. Piłeczka jest teraz po stronie Canona i bardzo niewykluczone, że w swym kolejnym wcieleniu system IS pokona VR II.

Na drugiej stronie oceniamy jakość zdjęć wykonanych opisywanym obiektywem i podsumowujemy wyniki testu. Zapraszamy!
 
 
Komentarze
Polecane artykuły
Przetestuj aparat Fujifilm XF10 - opinia Jakuba Barańskiego
9 Lis 2018
Fujifilm XF10 - mały kompakt z dużą matrycą i jasnym obiektywem. Czy ten aparat jest w stanie zastąpić lustrzankę podczas górskich wędrówek? Zobaczcie, co na ten temat ma do powiedzenia drugi testujący, Jakub Barański.
1
Mikro Cztery Trzecie okiem zawodowców. Ambasadorzy Olympus opowiadają o swoich ulubionych szkłach
8 Lis 2018
Mikro Cztery Trzecie to nie tylko aparaty, ale przede wszystkim świetne, wyjątkowe obiektywy, które wielu fotografów skłoniły do przesiadki na mniejszy system. O zaletach swoich ulubionych szkieł, bez których nie potrafiliby już się obejść, opowiadają nam Krysztof Śliwak, Ireneusz Walędzik i Łukasz Bożycki.
0
Zanim kupisz: kluczowe cechy monitora dla fotografa
1 Lis 2018
Na co warto zwrócić uwagę wybierając monitor do edycji zdjęć? Które parametry i funkcje są najbardziej istotne? Na przykładzie serii BenQ SW pokazujemy kluczowe cechy monitora dla fotografa.
2
Panasonic Lumix GX9 - wszędzie tam, gdzie ty
29 Paź 2018
Kompaktowy następca modelu GX8 to idealne rozwiązanie dla wszystkich, którzy szukają narzędzia do kreatywnego działania i dyskretnego partnera do codziennej fotografii.
0