Leica Q2 - pierwsze wrażenia [WIDEO]

Matryca o rozdzielczości 47,4 Mp, dobrze znany szerokokątny obiektyw Summilux 28 mm f/1.7 ASPH, uszczelniony korpus i odświeżona ergonomia. O pracy z najnowszym pełnoklatkowym kompaktem opowiada Michał Massa Mąsior.

0
Redakcja Fotopolis
22 Marzec 2019
Artykuł na: 6-9 minut

Leica Q2 to aparat, o którego nadejściu fani marki mówili chyba najmniej. Jego pierwsza wersja, dostępna na rynku od kilku lat, była zwyczajnie sprzętem dość kompletnym i świetnie odebranym przez użytkowników. Mało kto spodziewał się jego następcy. Kiedy zaczęły już docierać informacje, że lada dzień poznamy Q2, a do sieci wyciekła specyfikacja, zaczęto mówić, że to niemożliwe, by tak mały obiektyw współpracował z prawie 50-megapikselową matrycą. Jaka zatem jest Leica Q2? Co ją wyróżnia i czy odniesie podobny sukces, jak jej poprzedniczka?

47-megapikselowy kompakt

Zostawmy porównywanie Q2 z Q. Jasnym jest, że jeśli poprzednik był udany, to nowy model będzie mocno na tamtym projekcie bazował. Poprawiono z zewnątrz to, co miało być poprawione, a większy nacisk postawiono na wnętrze. 47 Mp to bardzo wysoka rozdzielczość. Niby nic nowego, bo już kilku producentów do takich rozdzielczości zdążyło nas przyzwyczaić, ale upakowana w tak niewielkim aparacie robi wrażenie.

 

Pełnoklatkowa matryca w połączeniu z obiektywem 28 mm f/1.7 daje bardzo wysoką jakość obrazu. Legendarna optyka marki Leica wydaje się doskonale spełniać wymogi sensora i przekazuje na niego bardzo ostry i szczegółowy obraz. A to pozwala wykonywać duże powiększenia. Jednak Leica postanowiła tę jakość wykorzystać jeszcze w inny sposób. Pod kciukiem umieszczono przycisk, który pozwala na kadrowanie zdjęć już z poziomu aparatu. W wizjerze lub na tylnym ekranie pojawiają się ramki podobne do tych dostępnych w wizjerze klasycznej Leiki M. Pozwalają one na kadrowanie z polem obrazu zawężonym do 35, 50 i 75 mm. Aparat wykonuje crop i zapisuje go w JPG. Co jednak ważne, plik RAW posiada informacje pozwalające w razie potrzeby wrócić do pełnej klatki i ogniskowej 28 mm.

Wiem, wiem - niektórym już cisną się pod palce komentarze, że to zwykły zoom cyfrowy, dostępny w starych kompaktach, albo że Leica zamiast zbudować kolejny aparat z wymienną optyką, poszła na łatwiznę. Sam przed premierą zastanawiałem się, po co cropować wykonując zdjęcie, skoro można to zrobić później w obróbce. Nie każdy jednak tej obróbki będzie dokonywał. Poza tym lepiej widzieć, co konkretnie ujmie mój kadr. Zapewne nie wszyscy się ze mną zgodzą. Zapewniam jednak, że każdy, kto będzie miał okazję przetestować ten pomysł, zrozumie genialność jego prostoty i być może postanowi z niego korzystać. 

Leica Q2 to m.in. lepszy wizjer, szybszy system AF, nowa bateria i migawka centralna

Kolejną niespodzianką w Q2 jest nowy wizjer elektroniczny OLED o rozdzielczości 3,7 mln punktów. Bardzo niewielkie opóźnienie w stosunku do rzeczywistości, w połączeniu z wysoką rozdzielczością i świetnie odwzorowanymi czerniami, sprawiły iż wielokrotnie miałem wrażenie, że zaglądam przez okienko klasycznej lustrzanki. Oczywiście jak to zwykle jest z wizjerami elektronicznymi, kiedy fotografujemy w świetle świetlówkowym, to wrażenie żywego obrazu znika, a wszystko w wizjerze miga. Nasuwa mi się tutaj pewna myśl. Kiedy kilka ładnych lat temu mój przyjaciel pokazywał mi nowość spod znaku Sony (model a77), nie mogłem uwierzyć, jak można było użyć wizjera elektronicznego zamiast klasycznego lustra. Ten przyjaciel powiedział wówczas, że to jest właśnie przyszłość aparatów fotograficznych, a ja nie wierzyłem. Teraz wiem, że miał rację.

Na uwagę zasługuje też układ AF. W porównaniu z poprzednikiem, zamiast kwadracika, celujemy krzyżykiem, co znacznie ułatwia trafianie punktem ustawiania ostrości. Autofocus przyspieszył. Nie jestem w stanie odpowiedzieć, jak jego szybkość plasuje się na tle innych aparatów, ale jestem pewien, że znajdzie się w ścisłej czołówce. Na ulicy w większości sytuacji aparat był gotowy do zrobienia zdjęcia natychmiast, ustawianie ostrości go nie spowalniało.

Niewielu o tym pisze, ale Leica Q2 wyposażona jest w centralną migawkę, która pozwala pracować z lampą błyskową przy bardzo krótkich czasach naświetlania. I pomimo że Q2 nie będzie wyborem fotografów studyjnych, to pracując na ulicy z lampą błyskową będziemy mieli komfort pracy przy czasach znacznie krótszych niż standardowa 1/250 s (czas synchronizacji do 1/2000 s). Aparat wyposażony jest także w migawkę elektroniczną, która działa, kiedy potrzebne są jeszcze krótsze czasy (maksymalnie do 1/40 000 s).

Leica szczyci się, że Q2 została uszczelniona w taki sposób, że śmiało możemy pracować w deszczu. Nie byłem tego w stanie sprawdzić, bo w czasie, kiedy miałem ją na ulicy, było sucho. Trafiłem jednak na cholernie zimny wiatr (stąd delikatne kłopoty z wymową na filmie, za które przepraszam). Ciekaw byłem, jak sprawdzi się w tych warunkach bateria. Q2 została wyposażona w model tożsamy z tym stosowanym w większej Leice SL. Producent obiecuje, że będzie można zrobić do 400 zdjęć na jednej baterii. Ja w sumie zrobiłem ich około 300, w większości przy niskiej temperaturze lub w wysokich czułościach. Znacznik pokazywał mi, zaraz przed odesłaniem aparatu do przedstawiciela, że mam niewiele poniżej połowy baterii. Prawdopodobnie zatem producent nie mierzył żywotności baterii na wyrost. Pytanie oczywiście, jak szybko będzie się ona zużywała? 

Dla kogo jest Q2?

Kompaktowa budowa, szybkostrzelność (12 kl./s, lub do 20 kl./s w trybie migawki elektronicznej), oraz niesamowita wygoda pracy powodują, że „kudwójka” będzie się uśmiechała do dokumentalistów, streetowców, eventowców, podróżników, pejzażystów i fotografów ślubnych. Ba, nawet dla części fotografów sportowych (tych, którzy pracują szerokim kątem) ten aparat może okazać się  interesujący. Ale zapewne znajdą się też tacy, którzy będą go chcieli mieć jako sprzęt do zdjęć osobistych. Bezwzględnie też Q2 może być brany pod uwagę jako wysokiej klasy aparat rodzinny dla amatorów. 

Jakie ma wady i dla kogo Q2 nie jest?

Na sto procent nie jest to sprzęt dla fotografów potrzebujących wysokiej rozdzielczości przy użyciu dłuższych ogniskowych, innych niż 28, 35 ewentualnie 50 mm. Nie oszukujmy się - nic nie zastąpi wymiennej optyki, projektowanej do konkretnych celów. Crop i ramki to w moim rozumieniu raczej dodatek i pomoc w kadrowaniu. Nie chcę umniejszać przydatności tej funkcji, bo sam z niej z chęcią korzystałem. Ale to raczej poszerzenie możliwości, wynikające z bardzo wysokiej rozdzielczości matrycy, nie równające się wymiennej optyce, jeśli chodzi o jakość.

Jest też głośna grupa fotografów, która twierdzi, że by aparat mógł być uznany za w pełni profesjonalny, musi mieć dwa sloty na karty SD. Q2 ma jeden. Być może jest w tym jakaś racja. Ja od dziesięciu lat nie straciłem danych z karty pamięci i nie do końca zgadzam się z "dwuslotowcami".

Pierwsze wnioski

Będąc posiadaczem poprzednika i biorąc po raz pierwszy Q2 do ręki, spodziewałem się świetnego aparatu. Nie zawiodłem się. Dobrze zaprojektowany sprzęt, delikatnie zmieniony z zewnątrz, z jednej strony odrobinę uproszczony, z drugiej poprawiony pod względem ergonomii. Bardzo solidnie wykonany i genialnie leżący w dłoniach, posiada fantastyczny wizjer i bardzo pewny AF. To sprzęt dedykowany przede wszystkim dokumentalistom i wszystkim pracującym umiarkowanie szerokim kątem. Taki jest pomysł na ten aparat i ta idea spełniona jest w moim rozumieniu w stu procentach.

Sylwetka autora

Michał "Massa" Mąsior - fotograf mody i reklamy, a także bloger. Technikę szlifował w International Center of Photography w Nowym Jorku, a także pod okiem Bruce'a Gildena i Wojciecha Plewińskiego. Wykładowca Krakowskich Szkół Artystycznych. Jego prace można śledzić na stronach madmassa.com.

Komentarze
Więcej w kategorii: Aparaty
Fujifilm X-Pro3 - zdjęcia przykładowe
Fujifilm X-Pro3 - zdjęcia przykładowe
Fujifilm X-Pro3 to odważna kontynuacja "dalmierzowej" serii aparatów systemu X. Oprócz specyficznej konstrukcji odchylanego ekranu aparat otrzymał jednak także zupełnie nowe wnętrze. Zobaczcie...
16
12
Fujifilm X-A7 - pierwsze wrażenia
Fujifilm X-A7 - pierwsze wrażenia
Najnowszy przedstawiciel podstawowej linii bezlusterkowców systemu Fuji X stara się zaakcentować swoje filmowe aspiracje, które dotąd nie były mocną stroną tej serii aparatów japońskiego...
7
0
Sony A9 II - pierwsze wrażenia
Sony A9 II - pierwsze wrażenia
Czy druga generacja A9 to na pewno niewielka aktualizacja, czy może jednak znaczący krok do świata zawodowych fotoreporterów? Po sesji w ośrodku sportowym, mamy już...
11
4
Powiązane artykuły
Wczytaj więcej (1)