Test aparatu Sony Cyber-shot DSC-T7

Zapraszamy do lektury testu najnowszego przedstawiciela miniaturowej serii 'T' firmy Sony. Nowe "maleństwo" posiada znany z poprzednich konstrukcji 3-krotny obiektyw Zeissa, 5Mp sensor obrazowy oraz 2.5-calowy wyświetlacz. Jednakże podstawowym wyróżnikiem prezentowanego modelu są wprost niebywale okrojone rozmiary.
0
mmi
23 Maj 2005
Artykuł na: 29-37 minut
3. BUDOWA I WŁAŚCIWOŚCI FIZYCZNE

Konstrukcja i obsługa
Jak wspomnieliśmy DSC-T7 to super-płaski kompakt, który z powodzeniem znajdzie swoje miejsce zarówno w kieszeniu męskiej marynarki, koszuli czy w damskiej torebce - pozostając przy tym niemal niedostrzegalnym. Trzeba jednak przyznać, że specyfikacja (wymiary 92 x 60 x 14.8 i waga 135/115g z akumulatorem/bez), według której aparat jest tylko nieznacznie mniejszy od poprzedników zupełnie nie oddaje wrażenia jakie odnieśliśmy trzymając tę konstrukcję po raz pierwszy w rękach (patrz zdjęcie z kartą CF). Mimo swych kieszonkowych rozmiarów aparat wcale nie jest delikatny. T7 to solidna konstrukcja, a dobrze wykonane przyciski funkcyjne i zwarta obudowa wskazują, iż producent po raz kolejny postawił na wysoką jakość produktu. Warto dodać, iż projektanci testowanego modelu ponownie postawili na zasuwną klapkę pełniącą rolę zabezieczenia obiektywu i dodatkowego, głównego włącznika (wbrew tłumaczeniom o skuteczniejszym zabezpieczeniu wbudowanej lamelki z T3/T33).

do konstrukcji T7 trzeba się przyzwyczaić

W nowej konstrukcji zdecydowano się na śmiałą zamianę miejsc wyświetlacza i przycisków nawigacyjnych. Obecnie ekran umieszczony został po prawej stronie tylnej ścianki, natomiast 3-pozycyjna dźwignia trybów pracy, nawigator oraz przycisk wywołujący menu aparatu umiejscowione zostały po stronie lewej. Przyznajemy, iż takie rozwiązanie dyktuje niecodzienną i odrobinę kłopotliwą formę jego obsługi. Szczególnie osoby praworęczne, podczas operowania dźwignią zoom i spustem migawki mogą (trzymając aparat) przysłaniać sobie ekran podglądu. Z kolei sprawne "poruszanie się" po przeciwległej stronie, czyli zmiana trybu rejestracji czy dobór ustawień w menu aparatu, także wymaga odrobiny czasu. Przyznajemy, iż na przestrzeni krótkiego testu trudno nam było przystosować się do nowego układu.

Poniżej opisane zestawienie zdjęć aparatu:


  1. lampa błyskowa
  2. lampka asystująca
  3. obiektyw
  4. odsuwana pokrywa obiektywu



    1. 3-pozycyjny przełącznik trybów pracy (ostwarznie/zdjęcia/film
    2. przycisk głównego menu
    3. 4-przyciskowy nawigator z centralnym guzikiem potwierdzającym
    4. rozdzielczość / kasowanie pliku (rejestracja / odtwarzanie)
    5. przycisk trybu wyświetlania ekranu
    6. monitor LCD
    7. głośnik
    8. uchwyt paska



      1. mikrofon
      2. dioda lampy błyskowej
      3. dźwignia zoom
      4. spust migawki
      5. dioda gotowości
      6. gwint mocowania podstawki
      7. gniazdo karty pamięci



        1. główny włącznik aparatu
        2. blokada akumulatora
        3. pokrywa gniazda akumulatora
        4. gniazdo adaptera złącz A/V i USB


        5. Szybkość pracy
          Procesor o nazwie Real Imaging powinien być już dobrze znany co uważniejszym Czytelnikom. Na stronach Fotopolis.pl wielokrotnie podkreślaliśmy jego olbrzymie zasługi zarówno przy szybkościowych jak i optymalizacyjnych osiągach nowych Cyber-shotów. Nie inaczej jest i tym razem. Podobnie jak wszyscy poprzednicy korzystający ze wspomnianej technologii, także Sony T7 wyróżnia się bardzo dobrą reakcją migawki, błyskawicznym pomiarem ostrości i nie mniej imponującym czasem startowym. Przyznać trzeba, iż pomimo sędziwego wieku (Real Imaging Processor został po raz pierwszy zaprezentowany wraz z topowym modelem DSC-F828 w sierpniu 2003) owa technologia wciąż utrzymuje czołowe miejsce na rynku. Poniżej podajemy wypunktowane zestawienie najważniejszych z osiąganych czasów (w przybliżeniu): (od wciśnięcia głównego włącznika lub opuszczenia pokrywy do uzyskania pełnej gotowości do rejestracji) - 1.5s.;reakcja migawki po uprzednim pomiarze ostrości - < 0.1s.;reakcja migawki wraz z wykonaniem pomiaru (dla ogniskowych W / T) - 0.2 / 0.3s.;zdjęcie po zdjęciu - 1.3s.]
          Optyka
          Aż trudno uwierzyć, że taka "chudzina" wyposażona została w zmiennoogniskowy obiektyw, na dodatek z aż 3-krotnym zakresem ogniskowych. A jednak. Dzięki pryzmatowej konstrukcji w aparacie o tak unikalnych rozmiarach umieszczono znany z wszystkich dotychczasowych przedstawicieli serii 'T' obiektyw Carl Zeiss typu Vario-Tessar o nieco odmiennym (z uwagi na odrobinę mniejszy sensor) rzeczywistym zakresie 6.33-19.0mm co stanowi dość popularny w tym segmencie sprzętowym małoobrazkowy ekwiwalent 38-114mm. Cały jego zakres przechodzimy w ok. 11 skokach zapewniając sobie dobrą precyzję kadrowania. Jednak z dziennikarskiego obowiązku musimy zaznaczyć stosunkowo wolno następujące przejście przez oferowany zakres. Owa powolna praca mechanizmu zoom jest jednak typową cechą dla konstrukcji Sony-Zeiss. Pod względem jasności, ten nietuzinkowy układ wyróżnia się szczególnie przy skrajnej wartości tele. Tu maksymalny otwór przysłony to F4.4, natomiast przy ujęciu szerokokątnym rośnie do poziomu F3.5. Z kolei maksymalne jej przymknięcie (choć w pełni automatyczne) na całym zakresie utrzymuje poziom F8.0.

          dobrze już znane - 3-krotny obiektyw Zeiss, flesz i lampka asystująca układ AF

          Układ ten w trybie standardowej rejestracji ostrzy w zakresie od 50cm do nieskończoności. W trybie makro minimalny dystans maleje do 8cm, natomiast we flagowym dla serii 'T' trybie {IRL|szkło powiększające] zostaje zredukowany do zaledwie 1cm (!). Dodajmy jeszcze, iż w słabych warunkach oświetleniowych wspomagany jest asystującą lampką, podświetlającą centrum fotografowanej sceny, skupionym, pomarańczowym światłem.

          tablica podzielona w 1cm kratkę w charakterystycznym trybie "lupa"

          Sam system pomiarowy oferuje szeroki pomiar MULTI (realizowany przez 5 pól rozmieszczonych w układzie krzyżowym) centralny i punktowy. Ponadto T7 umożliwia ręczne zadanie odległości poprzez ustalenie ostrości na dystans 0.5, 1.0, 3.0 i 7.0 metrów lub też zablokowaniu jej na nieskończoności. I choć wszystko to znane jest już uważniejszym Czytelnikom z poprzedników testowanego aparatu, na koniec naszej rozprawy o pomiarze ostrości warto jeszcze wspomnieć, iż poza tradycyjnym ogniskowaniem pojedynczym (AF-S), system oferuje także ostrzenie ciągłe (AF-M).

          jak zwykle ekran LCD to mocna strona aparatu

          Monitor podglądu
          Podobne uwagi dotyczą kolorowego monitora, umieszczonego na tylnej ściance aparatu, który jak to w całej serii 'T' należy do mocnych stron aparatu. Poza 2.5-calowym rozmiarem (przekątna 6.2cm) przekazuje obraz z rozdzielczością 230.000 punktów, przekazując 100% powierzchni rejestrowanej. Wyposażony został w powłokę antyrefleksyją {(ITL|Clear Photo LCD),] zapewniającą czytelny obraz nawet w silnym słońcu. Ponadto warto podkreślić fakt, iż w DSC-T7 monitor po raz pierwszy pokryty został zabezpieczającą szybką, która stanowi skuteczną ochronę przed wgnieceniem czy zarysowaniem (nareszcie). Niewątpliwie cieszy również fakt, iż jasność wyświetlacza możemy regulować w skali +/-1 dostosowując go niemal do warunków, w których fotografujemy.

          Lampa
          Wbudowana lampa błyskowa modelu T7 także nie odbiega niczym od tych, zastosowanych w jego poprzednikach. Realizując błysk w dość wąskim zakresie od 10cm do 1.5m oferuje tryb wymuszenia, wyłączenia czy synchronizacji z długim czasem naświetlenia. Każdy z trybów (poza wyłączeniem) może być wspomagany redukcją efektu czerwonych oczu oraz korektą mocy błysku w skali +/-1.

          Zasilanie i złącza
          Z uwagi na okrojenie rozmiarów, Cyber-shot T7 zasilany jest nowym ogniwem Li-Ion NP-FE1 o pojemności 680mAh, które jak zapewnia producent ma zagwarantować wykonanie nawet do 180 zdjęć. Jednakże nasze prognozy (z uwagi na przeciętne wyniki testowanego poprzednika) nie są tak optymistyczne. Niestety na przestrzeni krótkiego testu nie byliśmy w stanie rzetelnie zweryfikować tych zapowiedzi i tę informację postaramy się uzupełnić.

          DSC-T7 z adapterem złącz, podstawką i zewnętrzną ładowarką

          Warto wspomnieć, iż T7 posiada tylko jedno złącze umieszczone tuż obok klapki akumulatora. Zostało ono dostosowane do dopinanego adaptera, który to już wyposażony jest w standardowe gniazdo USB, A/V oraz wejście zasilające. W zestawie handlowym dodawana jest także zewnętrzna ładowarka akumulatora oraz dokręcana (miniaturowym gwintem) podstawka pełniąca także funkcję przejściówki do standardowego mocowania statywu.

Komentarze
Więcej w kategorii: Aparaty
Leica Q2 na ulicach Londynu - test autorski
Leica Q2 na ulicach Londynu - test autorski
Szybka i kompaktowa Leica Q to dziś jeden z ulubionych aparatów fotografów ulicznych. W drugiej generacji udoskonalono...
22
2
Nikon Z50 - pierwsze wrażenia
Nikon Z50 - pierwsze wrażenia
Po pełnej klatce przyszła pora na APS-C. Nikon pozbywa się lustra z korpusów średniej półki, a nowy Z50 ma być odpowiednikiem linii D7000 z mniejszym i lżejszym...
11
0
Sony A6400 - test aparatu
Sony A6400 - test aparatu
Następca modelu A6300 ma być doskonałym aparatem dla wymagającego amatora i pierwszym wyborem vlogera. Ciągle jednak pod pewnymi względami ustępuje obecnemu od dwóch...
6
2
Powiązane artykuły