Test aparatu Olympus Camedia C-70 Zoom

Olympus Camedia C-70 Zoom to reprezentant zaawansowanej klasy w kieszonkowej formie. Aparat przy swych niewielkich rozmiarach kryje aż 7-megapikselowy sensor CCD, obiektyw o ponadprzeciętnym, 5-krotnym zakresie ogniskowej oraz imponujący zestaw atrakcyjnych funkcji zdjęciowych. Zapraszamy do lektury.
0
mmi
22 Marzec 2005
Artykuł na: 38-48 minut
Camedia C-70 W TEORII

Olympus C-70 wyposażony został w sensor światłoczuły typu 1/1.8 cała (zatem o wymiarach ok. 7.2 x 5.3mm) o efektywnej liczbie 7.1 milionów pikseli. Umożliwia on rejestrację zdjęć w maksymalnym formacie 3072 x 2304 punktów. Pliki zdjęciowe o tejże wielkości zapisywane być mogą z mniejszą (SHQ) lub większą kompresją (HQ). Natomiast poza maksymalnym (7Mp) rozmiarem aparat udostępnia także rejestrację w rozdzielczości 3072 x 2048 (czyli z dostosowaniem maksimum sensora do stosunku boków 3:2), 2592 x 1944, 2288 x 1712, 2048 x 1536, 1600 x 1200, 1280 x 960, 1024 x 768 oraz 640 x 480 pikseli, które posiadają już przypisaną (w zależności od wielkości) jakość (HQ / SQ). Ponadto, poza najbardziej przyswajalnym formatem JPEG, C-70 dla każdej z rozdzielczości udostępnia także nie kompresowany TIFF (co jest niezmierną rzadkością), oraz nieinterpretowany RAW (który z racji swej charakterystyki dostępny jest już tylko dla 3072 x 2304). W sumie daje to niezwykle szeroką paletę dostępnych jakości / wielkości rejestrowanych plików, którą to aparat (już na samym wstępie) zdecydowanie wybija się ponad konkurencję.



C-70 dysponuje obiektywem zmiennoogniskowym o zakresie 7.9-39.5mm co stanowi ekwiwalent 38-190mm dla małego obrazka. Jest to niewątpliwie zakres bardzo wygodny, niezwykle rzadko spotykany w konstrukcjach tych rozmiarów, choć i stosowany już wcześniej u konkurencji. Przypomnijmy, iż nieco starszy Optio 750Z Pentaksa także posiada 5-krotny zoom (37,5-187,5mm) natomiast największy z rywali, czyli Canon S70 zaledwie 3,6x (28-100mm), jednakże ten ostatni z racji swego kąta "widzenia" adresowany jest do użytkownika o nieco odmiennych upodobaniach. Niestety, uprzedzając nieco część praktyczną testu musimy wyjawić, iż cały zakres Olympusowskiej optyki przechodzimy w zaledwie w 7 skokach co nie gwarantuje wysokiej płynności kadrowania. Tu konkurencyjny Pentax ze swoimi 10 skokami wypada nieco lepiej. Oferowany przez optykę C-70 zakres przysłon obejmuje od F2.8 / 4.8 (kolejno W / T) do F8.0 co z uwagi na dostępny ekwiwalent jest już wynikiem dość dobrym. Cały układ składa się z 9 elementów rozmieszczonych w 7 grupach i zawiera 2 soczewki asferyczne mające zminimalizować aberracje.

Jak informuje producent układ w trybie normalnej rejestracji ostrzy w zakresie od 1.2m do nieskończoności. Natomiast w trybach makro i super makro minimalny dystans od fotografowanego obiektu maleje kolejno do 8 i 2cm. Ostrość ustawiana jest na podstawie detekcji kontrastu TTL, która w trudnych warunkach oświetleniowych wspomagana jest zewnętrzną lampką asystującą. Na sposób pomiaru ostrości składa się inteligentny pomiar matrycowy iESP, polegający na pierwszeństwie pierwszego planu, punktowy Spot zdeterminowany centralnie oraz Area AF z możliwością swobodnego rozmieszczenia pola pomiarowego w jednej ze 143 pozycji w ukladzie 13 x 11, który obejmuje niemal w pełny kadr. Poza ogniskowaniem pojedynczym jest również opcja o nazwie Full Time AF, polegająca na ciągłym ogniskowaniu w obrębie centrum kadru.

Po raz kolejny podkreślmy, iż mając na uwadze dostępne tryby pracy model C-70 z całą pewnością zasługuje na miano aparatu zaawansowanego. Poza listą scen tematycznych (obejmującą portret, krajobraz, portret z krajobrazem oraz noc) aparat udostępnia wszystkie podstawowe, fotograficzne tryby pracy. Tu parametry ekspozycji dobierane mogą być dobierane w pełni automatycznie (P), pół-automatycznie, poprzez priorytety migawki (S) w oferowanym zakresie 1/2000 - 4sek. ze zmienną w odstępie co 0.3EV i przysłony (A) we wspomnianym już zakresie również w skoku co 0.3EV oraz w pełni manualnie (M). Ten ostatni rozszerza dostępny zakres czasów do 15 sekund, umożliwiając kontrolę obydwu parametrów w skoku co 0.3EV. Ponadto do dyspozycji jest również tryb własny (My Mode), który umożliwia pełne zaprogramowanie wszystkich funkcji zdjęciowych i zapisanie ich pod jednym z 4 profili (co może okazać się bardzo przydatne, gdy często używane są te same ustawienia).

Ze wspomnianych trybów pominęliśmy jedynie oferowany przez C-70 tryb filmowy. Jednakże nie jesteśmy "przesadnymi" entuzjastami tego trybu zatem z dziennikarskiego obowiązku wspomnijmy jedynie, iż klipy mogą być rejestrowane z rozdzielczością 640 x 480 w tempie 25 kl/s, które ograniczone są jedynie 20 sekund. Natomiast przy rejestracji wolniejszej, 12.5kl/s. oraz przy ich mniejszym formacie 320 x 240 w obydwu już tempach długość nagrania limitowane jest jedynie pojemnością karty.

Wróćmy zatem do bardziej fotograficznych zagadnień. W testowanej Camedii nad poprawną ekspozycją czuwa matrycowy lub punktowy pomiar światła. Uzyskaną na podstawie zadanego pomiaru ekspozycję w trybach P/A/S możemy oczywiście skorygować w typowym zakresie +/-2EV, także w skoku co 0.3EV. Ponadto sposobem na kontrolę uzyskiwanych efektów jest również zastosowany ekwiwalent czułości. C-70 oferuje w tym względzie typowe wartości ISO100, 200, 400 oraz obniżone ISO80. W tej części warto także wspomnieć o możliwości zablokowania uzyskanej ekspozycji dedykowanym przyciskiem AE-L oraz zastosowania przydatnej funkcji auto-bracketingu obejmującego 3 lub 5-zdjęciową serię rejestrowaną ze stałą zmienną co 0.3 lub 0.7 EV. Trzeba oddać "siedemdziesiątce", iż z takim wachlarzem opcji zdjęciowych z powodzeniem być mogą realizowane potrzeby zarówno bardziej już wprawionych i wymagających użytkowników jak i tych mniej jeszcze zdecydowanych, którzy potrzebują większego wsparcie ze strony samego aparatu.


Zastosowana w C-70 lampa błyskowa charakteryzuje się liczbą przewodnią ok. 7.5. Przekłada się to na zakres realizowanego świecenia na dystansie od 4 do 3m (kolejno W - T) przy automatycznym jej doborze. Poza automatyką błysku oferuje ona także redukcję efektu czerwonych oczu, błysk wymuszony - dopełniający, zsynchronizowany z długimi czasami naświetleń. Niestety wszystkie wspomniane tryby dostępne są dopiero po jej zwolnieniu za pomocą dedykowanego przycisku i nawet w trybie pełnej automatyki lampa nie podnosi się samoczynnie. Takie rozwiązanie jest niezbyt szczęśliwe z uwagi na to, że użytkownik w szczególnych sytuacjach wciąż musi pamiętać aby ją podnieść, dopiero potem może liczyć na automatykę jej błysku.


Kadrowanie w C-70 odbywać się może za pomocą wizjera optycznego lub też kolorowego monitora podglądu. Przyznajemy, iż pierwszy po raz kolejny (w przypadku kompaktowych Olympusów) nie należy do największych atutów aparatu. Przekazuje ledwie 80% powierzchni rejestrowanej na pełnym zakresie ogniskowej, co nie zapewnia wyjątkowej precyzji kadrowania, ponadto jest dość ciasny i nie informuje użytkownika o występującym błędzie paralaksy (posiada tylko centralną ramkę), a podawane przez niego informacje ograniczone zostały do gotowości lampy błyskowej oraz potwierdzenia pomiaru ostrości. Natomiast już "o niebo" lepiej prezentuje się 2-calowy ekran. Po pierwsze przekazuje 100% rejestrowanego obszaru, który dzięki wysoko kontrastowym właściwościom oraz rozdzielczością 206.000 punktów przekazuje niezwykle przyjemny i czytelny obraz. Po drugie ma możliwość płynnej regulacji swej jasności, w szerokim zakresie +/-5 i po trzecie wreszcie - informuje niemal o wszystkich aktualnych ustawieniach aparatu.


Zasilanie w C-70 realizowane jest przez 3.7V Li-Ion akumulator Li-12B o pojemności 1230mAh. Ogniwo to znane jest już z takich pozycji jak C-770, czy prostszego C-470 i jak zapewnia producent ma zagwarantować wykonanie ok. 200 zdjęć. Tuż obok jego gniazda umiejscowione zostało wejście opcjonalnych kart pamięci xD-Picture. Obydwa są dobrze zabezpieczone zatrzaskową klapką, (a akumulator dodatkową plastikową zapadką chroniącą przed przypadkowym wysunięciem w podczas pracy). Ponadto aparat posiada wyjście A/V oraz wejście opcjonalnego zasilacza, które znajdują się na przeciwległych bocznych częściach obudowy. Niestety w C-70 zabrakło miejsca na gniazdo synchronizacji (z dodatkową lampą).


Komentarze
Więcej w kategorii: Aparaty
Fujifilm X-Pro3 - zdjęcia przykładowe
Fujifilm X-Pro3 - zdjęcia przykładowe
Fujifilm X-Pro3 to odważna kontynuacja "dalmierzowej" serii aparatów systemu X. Oprócz specyficznej konstrukcji odchylanego ekranu aparat otrzymał jednak także zupełnie nowe wnętrze. Zobaczcie...
16
12
Fujifilm X-A7 - pierwsze wrażenia
Fujifilm X-A7 - pierwsze wrażenia
Najnowszy przedstawiciel podstawowej linii bezlusterkowców systemu Fuji X stara się zaakcentować swoje filmowe aspiracje, które dotąd nie były mocną stroną tej serii aparatów japońskiego...
7
0
Sony A9 II - pierwsze wrażenia
Sony A9 II - pierwsze wrażenia
Czy druga generacja A9 to na pewno niewielka aktualizacja, czy może jednak znaczący krok do świata zawodowych fotoreporterów? Po sesji w ośrodku sportowym, mamy już...
11
4