"Re-Wizja" w Galerii Spokojnej

W najbliższą sobotę, 25 marca 2006 roku zostanie otwarta zbiorowa wystawa zatytułowana "Re-Wizja". Na pytanie: jak fotografia wpłynęła na myślenie o telewizji spróbują odpowiedzieć artyści zaproszeni do projektu, min: Anna Beata Bohdziewic, Józef Robakowski, Zygmunt Rytka czy Piotr Zastróżny.
Inżynier Lévi-Strauss'a poległ już jakiś czas temu. Żywot autora również został pogrzebany. Wciąż jednak są tacy, którzy opłakują tę śmierć. Jak się okazuje, "żałobnicy" uparcie wierzący w cudowne zmartwychwstanie oryginalnego, niepowtarzalnego dzieła, pozostają dalece nieoryginalni w porównaniu do tych, którzy już dawno otarli łzy. Tragedia "żałobników" może mieć swoje źródło w bezkrytycznej wierze w logocentryzm, w krępującym aktywność sprzeciwie wobec współczesnego świata, a raczej światów, których istnienia zdają się nie dostrzegać. Całe nasze dziedzictwo kulturowe, którego pozbyć się nie sposób, może być albo zbędnym balastem prowadzącym do frustracji, albo fascynującym oprogramowaniem dającym możliwości, o jakich nawet twórcom Photoshopa się nie śniło.

fot. z wystawy "Re-Wizja"

Artyści zaproszeni do wystawy "Re- Wizja" skierowali aparaty fotograficzne na ekrany telewizorów chwytając podwójnie zapośredniczone spojrzenie. Niektórzy z nich zauważyli, że można skupić uwagę na czystej energetyczności telewizyjnej, a samą telewizję traktować jak nowe źródło światła. Znaleźli się w sytuacji pierwszych fotografów. Telewizja i ten świat, który przyjęliśmy nazywać rzeczywistością, różnią się od siebie, ale mają ważną wspólną cechę - zmienność w czasie, ciągły, niezależny od nas bieg. Nie dziwi więc, że obsesyjne pragnienie wydarcia chwili z rzeczywistości, zatrzymania jej na wieki, przeniosło się na telewizję. Dzieciństwo spędziłam na wsi. Mój ówczesny sąsiad, drwal, zagorzały fan Dynastii, pewnego dnia doznał olśnienia. Wycelował swoją Smienę w ekran telewizora po czym zachwycony i dumny opowiadał, że sfotografował Crystal Carrington. Oglądając tę nieostrą fotografię byłam oszołomiona - jak to? On? Gdzie on ją widział? Kiedy dowiedziałam się, że to zdjęcie z telewizora, mój entuzjazm opadł Crystal Carrington mojego sąsiada mogłaby się znaleźć w kolekcji "Idoli" Józefa Robakowskiego, który z powodu/pomimo gruntownego wykształcenia z zakresu sztuki, wykonał gest bliźniaczy do gestu drwala z mojej wioski. Crystal mojego sąsiada znaczy to samo, co Krzysztof Krawczyk czy Ewa Drzyzga Piotra Zastróżnego. Jest naszą tęsknotą za zbliżeniem się do tele-świata. Naiwną wiarą, że mamy wpływ, że możemy coś zmienić. Najpełniej tę tęsknotę wyraża "Fotografia wotywna" Józefa Robakowskiego, gdzie autor swoim nagim torsem osłania papieża. Jest w tym geście antycypacja teleobecności i jednocześnie gorzka ironia.

Robakowski podejmuje próbę połączenia dwóch światów, już na starcie będąc pewnym porażki i ta porażka okazuje się jego zwycięstwem. Oglądającc telewizję znajdujemy się w stanie zawieszenia w świecie pomiędzy światami, żadnego z nich w pełni nie dotykając. Znikamy. Utrwalone momenty tego zawieszenia tworzą kolekcje nieobecności, która jest najbardziej dojmująca w zbiorach Agnieszki Chojnackiej i w "Od Syberii do Cyberii" Zofii Kulik. To swego rodzaju notatniki z chwil życia ofiarowanych medium. Notatniki często histeryczne, jak ten Joanny Sokołowskiej, impulsywne, pozornie bez sensu. Jest w nich jednocześnie bunt i fascynacja. Ta ambiwalencja jest wpisana w odbiór mediów masowych. Telewizja jest źródłem perswazji a jednocześnie doskonałym tworzywem sztuki. Artysta zmieniając kolejność ujęć, wyłuskując pojedyncze klatki, tworzy kolejne światy - często odsyłajaące do natury medium, komentujące rzeczywistość i jej absurdy. Takie interwencyjne podejście prezentują Anna Beata Bohdziewicz, Marek Glinkowski, Krzysztof J. Cichosz, Zbigniew Tomaszczuk, Zygmunt Rytka i Ryszard Waśko.

Waśko, fotografując transmisję z Nowego Jorku z 11 września, powiela mit globalnej wioski. Siedząc w swoim mieszkaniu pozornie uczestniczy w tragedii, jest tele-foto-reporterem. W jednej chwili może się "przenieść" z Nowego Jorku do programu "Jaka to melodia?". Choć nie zawsze dekonstrukcja natury medium i jego krytyka jest intencjonalna, już samo spojrzenie niesie w sobie zapowiedź oceny, a samo medium zwraca uwagę na siebie. W związku z tym każda z prac fotograficznych przedstawia jakąś wizję fotografii, jest głosem w sprawie medium. Wypowiedzi, pozornie pozbawione wątku analitycznego, podejmują go czasem wbrew sobie.

fot. z wystawy "Re-Wizja"

Telewizja towarzyszy nam w najbardziej intymnych momentach życia. Czasem poprawia humor, innym razem jest jedynym świadkiem naszej samotności czy lęku. Zwalnia nas z obowiązku myślenia. Łatwiej znieść bezsenność "gotując z Kuroniem" o 4. nad ranem, czy oglądając "Widmo wolności" piątą noc z rzędu. Łatwiej zagłuszyć strach przed zakamarkami pustego domu, kiedy z telewizora rozbrzmiewa kojący głos i migocze przyjemne światło. Właśnie ta świetlistość fascynuje Pawła Suleja, Paulinę Maskulak i Tomasza Dobiszewskiego. Przyciąga ich i hipnotyzuje.

Paweł Sulej, poprzez fizyczny kontakt z telewizorem, pragnie zbliżyć się do istoty obrazu telewizyjnego. Paulina Maskulak tropi moment zanikania, obsesyjnie studiuje "anatomię błysku". Piękno tej chwili trwa zbyt krótko, artystka chce je pojmać, zatrzymać resztki teleświata znikające w otchłani czarnego ekranu. Jerzy Lewczyński traktuje telewizor jak kuriozalny mebel, stawia obok niego kwiatek. Nie ogląda telewizji tylko telewizor, który jest jak czarne, kamienne zwierciadło. Możemy się przejrzeć w jego powierzchni nigdy nie dotykając głębi, otrzeć się o ziejącą czernią czeluść, która deformuje wszystko, co się w niej odbije. Lewczyński konfrontuje tę złowrogą czerń z ciepłym światłem dnia i biologiczną czerwienią płatków kwiatów. Czyżby starał się unieszkodliwić potwora? Mit telewizji jako siedliska zła przewija się między innymi w kinie. W filmach samoistne włączenie telewizora zwiastowało obecność nadprzyrodzonych mocy, a złe duchy przenikały do naszego świata przez ekran.

Artyści zaproszeni do wystawy "Re- Wizja" nie demonizują telewizji. Odkryli w niej tworzywo o nieskończonych możliwościach wykorzystania. Łącząc role widza i twórcy, manipulują materiałem, którego pierwotnym przeznaczeniem była właśnie manipulacja.
- Izabela Lejk


W wystwie udział biorą: Anna Beata Bohdziewicz, Agnieszka Chojnacka, Krzysztof J. Cichosz, Tomasz Dobiszewski, Marek Glinkowski, Jerzy Lewczyński, Paulina Maskulak, Józef Robakowski, Zygmunt Rytka, Joanna Sokołowska, Paweł Sulej, Zbigniew Tomaszczuk , Ryszard Waśko i Piotr Zastróżny.

Kuratorami wystawy są: Izabela Lejk i Paulina Maskulak.


Otwarcie wystawy nastąpi 25 marca 2006 roku o godzinie 19 w Galerii Sztuki Mediów ASP (ul. Spokojna 15) w Warszawie. Ekspozycja prezentowana będzie do 19 kwietnia 2006 roku.

 
Komentarze
Polecane artykuły
Fujifilm X-T3 - test aparatu
14 Lis 2018
Najnowszy bezlusterkowiec Fujifilm pretenduje do miana króla segmentu APS-C i jednego z najbardziej uniwersalnych aparatów w ogóle. Sprawdzamy, na co go stać.
12
Nikon Z7 - test aparatu
6 Lis 2018
Nikon Z7 to pierwszy pełnoklatkowy bezlusterkowiec japońskiego producenta. Czy nowy aparat z 45-megapikselową, stabilizowaną matrycą dorówna jakością cenionym lustrzankom Nikona? Czy jest godną konkurencją dla aparatów z serii Sony A7? Sprawdźmy.
17
Samyang AF 14 mm f/2.8 EF - test obiektywu
26 Paź 2018
Czy Samyang AF 14 mm f/2.8 EF okaże się „idealnym partnerem do podróży“ i sprosta oczekiwaniom wymagających fotografów? Producent nie ma co do tego wątpliwości. Postanowiliśmy więc sprawdzić w praktyce możliwości nowej ultraszerokokątnej stałki z mocowaniem Canon EF.
5
Samyang AF 14 mm f/2.8 EF - zdjęcia przykładowe
22 Paź 2018
Ciekawi, jak w praktyce sprawdza się najnowsza konstrukcja Samyanga z mocowaniem Canon EF? Zobaczcie zdjęcia przykładowe wykonane najnowszym modelem AF 14 mm f/2.8 EF. Czy okaże się on "czarnym koniem" w segmencie ultraszerokokątnych szkieł?
0