Wystawa Mariusza Stachowiaka "Fotografia jak kromka chleba" w Poznaniu

Zapraszamy na wystawę niedocenionego poznańskiego dokumentalisty Mariusza Stachowiaka. 60 fotografii wybranych z jego olbrzymiego archiwum będziemy mogli zobaczyć w Poznaniu. Wernisaż w środę, 13 października o godz. 18:00 w Galerii 2piR. Prace Stachowiaka pozostaną tam do końca października.
fot. Mariusz Stachowiak

Na wystawie w poznańskiej Galerii 2piR zobaczymy 60 fotografii, reprodukcji cyfrowych ze starych, zniszczonych negatywów, wyciągniętych z ogromnego archiwum Mariusza Stachowiaka. Fotograf nie dbał o swoje negatywy, są one podrapane i wymagają prawie benedyktyńskiej pracy przy powtórnym wykorzystaniu do reprodukcji zdjęć. Ale praca ta jest konieczna, ponieważ jego spuścizna fotograficzna stanowi jeden z najlepszych zbiorów dokumentalnych, jakie znajdują się w Poznaniu.

Więcej o fotografie pisze Monika Piotrowska - kurator wystawy: Był z aparatem zrośnięty. Obojętnie, w jakim był stanie, co robił wcześniej, co jadł, co pił, ile pił, chory czy zdrowy - wychodząc z domu musiał mieć przy sobie aparat. Fotografia prawdopodobnie była jedynym obszarem, po którym poruszał się absolutnie pewnie, nie szukając azymutu. Azymut miał w sobie. W 2005 r. pisał: "Opublikowałem kilkaset fotoreportaży o charakterze "społecznym" (w cudzysłowie, bo jakże mogą być inne?). Zawsze u źródła mej fascynacji jest kondycja ludzka - zadziwienie nad jej fenomenem."
fot. Mariusz Stachowiak

Uważał też, że w gruncie rzeczy stale robi to samo zdjęcie. Nigdy nie dokończone. Każdą klatkę zbierał w drodze, po drodze; tak też pokazywał ludzi w swojej fotografii - w ciągłym ruchu, krzątaninie, akcji, podejmowanych przez nas wszystkich od rana do wieczora, zadowoleni, wątpiący, wzburzeni, zrozpaczeni. Jego bohaterowie są nam przez to dziwnie znajomi, zwykle opowiedziani w kilku zaledwie odsłonach, lapidarnie rozwiniętej historyjce, wyjęci na chwilę z jakiejś grupy, podgrupy, niszy, marginesu, przynależący gdzieś i jednocześnie samotni. Nie można przed nimi uciec, nawet, jeśli ich świat jest nieprzyjemny. Przyciągają, odsłonięci i nieodsłonięci zarazem, nie dokończeni - jak my wszyscy w każdej przestrzeni i w każdym czasie. Dlatego tak bliscy, fascynujący.

Docieranie do tej cząstkowości społeczeństwa, jednostki, do momentu istnienia, daje fotografii Stachowiaka rys uniwersalny. Dla niego fotografia dokumentalna była dokładnie tym, czym jest według definicji: zapisem rzeczywistości. Zapis rzeczywistości jest w tych zdjęciach mocny i wyrazisty, jak codzienność, jak kromka chleba, którą każdy zjada na śniadanie.
fot. Mariusz Stachowiak

Mariusz Stachowiak. (ur. 1956 r. w Gnieźnie, zm. 2006 r.) Rzadki typ dokumentalisty, który temat podnosił z ulicy jak kromkę chleba. Ogromny talent w zakresie fotografii społecznej, wyraziciel pokolenia, pozbawionego nadziei na lepszy świat; obalający schematy, skrajnie zaangażowany indywidualista, również jako fotograf teatralny.

Od 1975 r. był uczestnikiem i wkrótce współorganizatorem warsztatów fotograficznych Janusza Nowackiego, poświęconych fotografii dokumentalnej (na warsztatach w Skorzęcinie powstał najsłynniejszy jego cykl z tego okresu: "Atlas pozycji plażowych", 1980). Doskonale czuł się w konwencji warsztatów, funkcjonujących na zasadzie "fotografii poza galerią". Z J. Nowackim współpracował też przy diaporamach, w 1978 r. został współzałożycielem (z J. Nowackim i Jackiem Śledzikowskim) studia diaporamy: Studio DiM.
fot. Mariusz Stachowiak

W latach 1982-1990 pracował jako fotoreporter "Wprost", tworząc w poważnym stopniu markę fotografii tego tygodnika. Później przeszedł do "Dziennika Poznańskiego" (1991-1993), gdzie zaczął poddawać swoje zdjęcia obróbce komputerowej. Odtąd tradycyjną technikę negatywową zaczął zastępować cyfrową. Od 1993 r. funkcjonował jako fotograf niezależny i na dobre związał się z teatrem (spektakle dokumentował już od 1985 r.). Od k. 1991 r. do lutego 1992 r. dokumentował ostatnie miesiące pracy Tadeusza Łomnickiego nad spektaklem "Król Lear" w Teatrze Nowym w Poznaniu. W marcu i kwietniu 2001 r. fotografował w Licheniu budowę słynnej świątyni i jej okolice. Od 2002 r. współpracował z Teatrem im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu - zajmował się oprawą graficzną przedstawień i ich dokumentacją fotograficzną, zagrał w 2 spektaklach ("Lot nad kukułczym gniazdem", 2002, "Czyż nie dobija się koni", 2004, w reż. Mai Kleczewskiej). Był też inicjatorem (2003) i organizatorem Ogólnopolskiego Forum Fotografii Teatralnej, odbywającego się co roku w marcu w Wałbrzychu.
fot. Mariusz Stachowiak

Dla "Wprost" tworzył fotoreportaże, portrety i awangardowe kompozycje z odrębną anegdotą, niezależne od tekstu, do którego miały być ilustracją. Jego zdjęcia były bezceremonialne, dotykające sedna problemów, spychanych na margines (odnajdywał bezdomnych, wchodził do okrytego najgorszą sławą pociągu relacji Szczecin-Przemyśl, pokazywał odartego ze skóry pudla w czasie zimy stulecia). Patrzył na człowieka ze szczególnym rodzajem litości - widział jego nieistotność w świecie otaczającym i próbował wyjść mu naprzeciw. W 1983 r. zaaranżował akcję we współpracy z Programem Trzecim Polskiego Radia: "Jestem szczęśliwy(a)" (ogłosił w Trójce, że sfotografuje człowieka szczęśliwego; powstał poruszający obraz średniego pokolenia, pozbawionego perspektyw, zdjęcia opublikowano we "Wprost").

W końcu lat 80. jako jeden z nielicznych polskich dziennikarzy zaczął wyjeżdżać zagranicę (niezależnie od redakcji, choć "Wprost" drukował powstałe materiały). Był w Armenii po trzęsieniu ziemi w 1987 r. (dwa razy, z Mariuszem Foreckim i dziennikarzem Piotrem Grochmalskim) i kilka razy w Moskwie końca epoki radzieckiej (1989, reportaże z Łużnik, Arbatu).
fot. Mariusz Stachowiak

Fotografując w teatrze imponował reżyserom rozwiązaniami formalnymi, wykazującymi wyczucie specyfiki, klimatu i języka poszczególnych przedstawień. Za album o kreacji aktorskiej Łomnickiego zebrał przychylne recenzje prasy i ludzi teatru oraz gratulacje od Edwarda Hartwiga za przełamanie cukierkowego stylu w tego typu publikacjach.

Miał zaledwie kilka wystaw (m.in. Teatr Nowy, Poznań, 1993; Galeria pf w CK Zamek, Poznań, 1993; Teatr Dramatyczny, Wałbrzych, 2006; wystawa zewnętrzna - zdjęcia z planu filmu F. Bajona "Poznań 56", 1996). Zdążył wydać album z dokumentacją pracy T. Łomnickiego ("Tadeusz Łomnicki - w stronę Leara", 1993, Oficyna Wydawnicza "Parol", Kraków) i o bazylice w Licheniu ("Światło i znak - rzecz o Sanktuarium Maryjnym w Licheniu", wyd. Stokrotka s.c., Poznań 1999). W 2009 r., w ramach 02 Festiwalu Fotodokumentu, na wystawie zdjęć 4 dokumentalistów pt. "DoNosy" (Galeria 2piR, Poznań) po raz pierwszy pokazano jego zdjęcia reportażowe z lat 80., publikowane częściowo we "Wprost" l. 80.

Zostawił po sobie olbrzymie, w większości nieprzebadane archiwum. Jako fotoreporter pozostaje nieznany i niedoceniony.
fot. Mariusz Stachowiak

Mariusz StachowiakFotografia jak kromka chleba
Wernisaż: 13.10.2010, godz. 18:00
Termin: 14-30.10.2010

Galeria 2piR, WSNHiD w Poznaniu
ul. gen. T. Kutrzeby 10, Poznań

fot. Mariusz Stachowiak
słowa kluczowe:
 
Komentarze
Polecane artykuły
Panasonic Lumix TZ200 - test praktyczny
16 Sie 2018
Jest tak mały i lekki, że można go nosić w kieszeni spodni, ale oferuje aż 15-krotny zoom optyczny z funkcją stabilizacji obrazu. Do tego mamy 1-calową matrycę 20 Mp, filmy 4K, świetny AF, ekran LCD i malutki wizjer oraz wiele inteligentnych trybów czy Wi-Fi i Bluetooth. Czego chcieć więcej w aparacie dla podróżnika? Sprawdziliśmy, jak w praktyce sprawuje się Panasonic Lumix TZ200.
2
Fujifilm X-T100 - test aparatu
8 Sie 2018
Fujifilm wie, jak robić małe, piękne aparaty, a najnowszy model X-T100 jest tego świetnym przykładem. Ze stylem w parze idą interesujące parametry: 24-megapikselowa matryca APS-C, odchylany o 180 stopni, dotykowy ekran LCD, duża wydajność pracy na baterii i niezła ergonomia. Sprawdziliśmy, jak X-T100 radzi sobie w praktyce.
1
Sigma Art z mocowaniem Sony E - pierwsze wrażenia i zdjęcia przykładowe
30 Lip 2018
Jesteście ciekawi, co do zaoferowania mają obiektywy Sigma Art z mocowaniem do Sony E? Sprawdziliśmy, jak w praktyce wypadają dostępne już w sprzedaży modele 20, 24, 35, 50 i 85 mm ze światłem f/1.4.
8
EIZO ColorEdge CG2730 - test monitora
27 Lip 2018
Ten profesjonalny 27-calowy monitor o rozdzielczości 2560 x 1440 px, z wbudowanym czujnikiem do automatycznej kalibracji, zaprojektowano do zastosowań w fotografii, grafice, druku i postprodukcji. Od zawsze monitory z serii CG wyznaczały najwyższe standardy obrazowania na rynku. Czy z tym modelem będzie podobnie? Sprawdźmy!
0